Wystartowało Turbo Wyzwanie - weź udział, sprawdź się i wygraj atrakcyjne nagrody!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korekta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą korekta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 maja 2016

Znamy rating - czy warto teraz kupować akcje?

Wiemy już, że Moody's nie zdecydowało się na obniżenie ratingu Polski, zmieniło jedynie perspektywę na negatywną. Komentatorzy i analitycy poważnie obawiali się obniżki, jak również sam rynek wydawał się dyskontować złe wieści. Czy w sytuacji, w której rezultat jest lepszy od oczekiwań, warto rozważyć zwiększenie zaangażowania w akcje? Wydaje się, że tak, zwłaszcza patrząc na wykresy.

Publikacji najnowszego ratingu Moody's towarzyszyła bardzo duża nerwowość. Częściowo wynikało to z ostatniej obniżki, którą zafundował nam Standard and Poors. Druga obniżka byłaby żółtą kartką dla polskiej gospodarki wystawioną przez międzynarodowe agencje, co z pewnością wpłynęłoby na decyzje światowych inwestorów. Złotówka uległaby osłabieniu, rentowności obligacji poszłyby w górę, a giełda zareagowałaby spadkami o kilka procent.

Obecnie wiemy już, że nie jest tak źle. Nie oznacza to oczywiście kilku lat szczęśliwości, zwłaszcza że GUS podał słabe dane dotyczące PKB w pierwszym kwartale. Gospodarka urosła o 3,0% r/r, podczas gdy ze strony rządowej oczekiwano wzrostu na poziomie 3,8%. A więc nie ma euforii, jest jedynie oddech po dość ciężkich trzech tygodniach.

Jako inwestorzy możemy zupełnie inaczej podchodzić do tych samych danych widocznych na wykresach i w komunikatach spółek. Widać to chociażby u blogerów. Albert Rokicki z bloga Longterm jest byczo nastawiony do rynkowej przyszłości. 



Z kolei Zbyszek Papiński z AppFunds tonuje nastroje i sam utrzymuje niską aktywność na rynku akcji.



Widząc te rozbieżne opinie inwestorzy mogą mieć dodatkowe trudności w wyrobieniu sobie własnego zdania. Czy grać grubo, oczekując że najgorsze jest już za nami, czy też ciągle postępować ostrożnie, wiedząc że jesteśmy zaledwie kilka procent powyżej ostatnich dołków? Najlepszej odpowiedzi może udzielić nam indeks Wig20.



Jak widzicie, obecna korekta weszła już w zaawansowaną fazę, przekraczając poziom 50% ostatniego ruchu wzrostowego. Co więcej, rynek znajduje się tuż powyżej poziomu 1800 pkt, który jest w mojej ocenie poważnym wsparcie. Zakładając, że w poniedziałek będziemy mieli do czynienia z dużą świecą wzrostową, wzmocni ona byczą wymowę indeksu Wig20. 

Podobnie jak w styczniu zwracałem uwagę czytelników na aktualną sytuację rynkową, obecnie myślę dokładnie tak samo. To właśnie teraz jest czas, aby spojrzeć na rynek. Jeśli chcecie spojrzeć na niego, podobnie jak ja, przez okienka PowerTradera, możecie to zrobić z 10% rabatem.

Po bardzo silnych spadkach z drugiej połowy 2015 roku, w styczniu nastąpiło przesilenie. Indeksy znalazły swój dotychczasowy dołek, a towarzysząca mu zmienność pokazuje, że rynek walczył o te poziomy i fakt odwrócenia można uznać za istotny. Podobną wymowę mają wzrosty, które później nastąpiły. Można powiedzieć, że było to odreagowanie i odetchnięcie po poprzednich miesiącach.

Aktualnie mamy do czynienia ze znaczącą korektą. Jeszcze jest zbyt wcześnie na jednoznaczne zadecydowanie, czy trend spadkowy uległ odwróceniu. Takim sygnałem będzie przebicie poziomu 2000 pkt i domknięcie formacji 1-2-3. Jeśli wsparcie na poziomie 1800 pkt się utrzyma, bylibyśmy obecnie w idealnym momencie do kupna.

Z kolei inny scenariusz jest również możliwy. Dalsze pogłębienie się spadków będzie oznaczało, że popyt nie jest jeszcze wystarczająco silny. Być może dołek wypadnie trochę niżej, a może przebijemy poziom 1650 pkt i wyznaczymy nowe minima? Takie ryzyko również należy wziąć pod uwagę.

Istotnym elementem budzącym mój niepokój jest sytuacja w USA. Na indeksie Sp500 dotychczas nie odreagowaliśmy jeszcze ostatnich wzrostów. Rynek ciągle jest wysoko, mimo że pojawiają się pierwsze sygnały o możliwym odwróceniu. Niepokoi mnie zwłaszcza możliwa formacja RGR, którą zaznaczyłem prostokątem.



Jeśli indeks wyjdzie dołem z zaznaczonego obszaru, może to oznaczać korektę spadkową. Trudno jest sobie wyobrazić, że polskie indeksy ją zignorują i będą w tym czasie rosły. Giełdy są systemem naczyń połączonych i bardzo rzadko postępują jawnie wbrew sobie.

Co zamierzam więc zrobić? W mojej strategii indeksowej na IKZE dokupuję indeks. Jeśli zejdzie bardziej, kupię więcej, a jeśli zejdzie jeszcze niżej, dokupię dużo więcej. Mam jeszcze do wykorzystania cały limit na 2016 rok wynoszący 4866 zł, więc wykorzystując go z dźwignią, mogę zbudować pięciocyfrową pozycję.

Z kolei na rynku akcji moje zaangażowanie ciągle pozostaje niskie. Z portfela wyleciał Integer, który jednak nie zachował się zgodnie z moimi oczekiwaniami.



Zakupiłem Robyg i na razie wydaje się to dobrą transakcją. Chcę jednak dorzucić nieco do pieca, aby ustawić się w sytuacji ok. 50% zaangażowania w akcje.

Pierwszym moim typem jest Alior, którego akcje zakupię zapewne w poniedziałek. Zaliczył solidne spadki, podobnie jak pozostałe banki, ale ostatnio podnosi się z kolan. Przebieg wykresu jest zbliżony do indeksu Wig20, a więc gram pod koniec korekty i impuls wzrostowy mogący przerodzić się w coś więcej.



Drugim moim typem jest... indeks Wig20. Wynika to z jednej prostej przyczyny. Jeszcze nie jest pewne, czy jest to koniec spadków i nie jest powiedziane, że ten koniec nastąpi w niedalekim czasie. Dlatego o wiele wygodniej będzie zamknąć pozycję w tylko jednym instrumencie niż zwijać żagle z całym portfelem, zawierającym większą liczbę spółek.

Do transakcji indeksowej wykorzystam certyfikaty strukturyzowane, oferujące dźwignię finansową. I o takich właśnie certyfikatach poprowadzę w najbliższy czwartek webinar edukacyjny. Omówię certyfikaty faktor i turbo, pokażę ich budowę oraz możliwe zastosowanie. Tym razem dostępnych będzie tylko 40 bezpłatnych miejsc, więc radzę być przy komputerze we wtorek o godzinie 20.00, kiedy ruszy rejestracja.



Moje nastawienie można więc podsumować słowami "pół na pół", ale z byczym akcentem. Bardzo lubię takie korekty i sądzę, że jest to wprost idealne miejsce na zajmowanie pozycji, nawet długoterminowych.

A jakie Wy macie oczekiwania co do nadchodzących tygodni? Będzie odbicie, czy raczej spadki się pogłębią?

wtorek, 1 grudnia 2015

Spółki Ciekawe Technicznie - grudzień 2015 - portfel -1,04%

Końcówka listopada nie nastraja nas optymistycznie do rynku akcji, gdyż indeksy w ciągu ostatnich kilku dni zaliczyły swoje kilkuletnie minima. Cierpią na tym inwestorzy, cierpi również rynek jako taki, gdyż wyczuwalne jest już coraz większe zmęczenie tą sytuacją. Rację ma jednak autor bloga AppFunds, twierdząc że jest to problem głównie dla zaangażowanych inwestorów, bo inwestorzy okazjonalni odeszli już z tego rynku. Nie da się ukryć, że sytuacja nie zachwyca. Czy jest więc jakaś nadzieja, że nie będzie gorzej, a my sami znajdujemy się już blisko dołka?


Kształt indeksu Wig20 wskazuje, że od maja jest tylko gorzej. Wystarczy wspomnieć, że ten rok blue chipy notują ze stratą, która w obecnej chwili wynosi prawie 17%. Ryzyka polityczne związane z największymi spółkami skutecznie odbijają się na ich notowaniach.

Nie lepiej wygląda szeroki rynek, który dość mocno oderwał się już od poziomu 50 000 pkt, stanowiącego jak do tej pory barierę całej formacji ruchu bocznego. Dzisiaj zobaczyliśmy na liczniku 47 803 pkt.


A więc z technicznego punktu widzenia mamy bessę. Wsparcia wyraźnie przełamane i nic nie wskazuje, aby ta tendencja miała się niebawem odwrócić. Ja sam oczekuję jakiejś korekty odreagowującej ostatnie spadki, która przynajmniej pozwoli na chwilowy powrót do 2020 na Wig20 i 50 000 na WIG. W ten sposób rynek i inwestorzy zyskaliby czas na złapanie oddechu i spokojne przemyślenie sytuacji.

czwartek, 16 lipca 2015

Modyfikowanie strategii akcyjnej pod wpływem szerokiego rynku

Ostatnie kilka miesięcy było bardzo interesującym czasem z punktu widzenia inwestorów. Najpierw mieliśmy do czynienia z silnymi wzrostami, które przez wielu zostały odtrąbione jako nadejście nowej hossy. Później nastąpił ruch spadkowy przekraczający swoim zasięgiem oczekiwania komentatorów i inwestorów, w tym i moje. 

Pogłębiające się spadki spowodowały aktywację wielu zleceń stop loss, powodując nerwowość wśród inwestorów. Trendy wzrostowe uległy zatrzymaniu i przerodziły się w ruchy boczne, a niekiedy nawet spadkowe. Temperaturę tej sytuacji oddawały również kierowane do mnie pytania o to, czy stawiam stop lossy i czy może już nie czas sprzedawać.

Muszę powiedzieć, że sam nie ustawiłem podczas obecnych spadków żadnego zlecenia stop loss. Monitorowałem sytuację na poszczególnych spółkach, ale wolałem jednak trzymać rękę na pulsie i samodzielnie podejmować decyzję o sprzedaży. Wyszedłem tylko ze spółki Kęty, która spadła poniżej wsparcia, ale dwa czy trzy dni później odkupiłem papiery, widząc, że poziom ciągle się trzyma, a rynek nie spada.

piątek, 19 grudnia 2014

Co kryzys rosyjski znaczy dla inwestorów?

Mamy za sobą kilka ciężkich dni na rynkach. Osłabianie się rubla sprawiło, że indeksy w Polsce zanurkowały dość gwałtownie, narażając pozycje wielu inwestorów. Na chwilę obecną nie wiemy, czy jest już po wszystkim, czy też czeka nas jeszcze kolejna fala spadków. W każdym razie, warto przyjrzeć się tej sytuacji z nieco szerszej perspektywy.


Jak łatwo zauważyć, rynek w ciągu 7 sesji przebył odległość 200 punktów. Jest to bardzo silny i stosunkowo rzadki ruch, mimo że w przeszłości zdarzały się nawet większe przesunięcia. Co może on oznaczać dla portfeli inwestorów?

wtorek, 21 października 2014

Coś pękło na rynkach - czy to już czas na zmianę perspektywy?

Ostatnie kilka tygodni z pewnością nie było pomyślne dla rynków akcji. Pękło wiele stop lossów, spaliło na panewce wiele obiecujących transakcji, a wiele prognoz okazało się niepomyślnych, w tym i moja sprzed dwóch tygodni. Akurat w moim przypadku mimo niedoszacowania zasięgu spadków i tak zarobiłem pieniądze na byczej pozycji, ale jest to temat na odrębny wpis, który ukaże się w najbliższym czasie. W każdym razie, korekta nie okazała się niczym fajnym.

Zawirowania okazały się tak duże, że nawet na głównej Gazeta.pl pojawił się artykuł, który dzisiaj można jeszcze znaleźć u nich na stronie.
źródło: wyborcza.biz
Aż przypominają się czasy 2008 roku, kiedy to większość wydań wiadomości zaczynała się od relacji z rynków finansowych, opisujących poziomy indeksów i ceny zagranicznych walut. Co więc się takiego stało, że niepokój znów rozlał się na rynkach?

poniedziałek, 15 września 2014

Putin na giełdzie - jak z nim żyć?

Macie określony scenariusz rynkowy dotyczący zachowania indeksu Wig20 w ciągu najbliższych kilku tygodni. Spokojnie dzień po dniu obserwujecie notowania i widzicie, że rynek porusza się zgodnie z oczekiwaniami. Po długim namyśle stwierdzacie, że wszystkie elementy układanki są już na miejscu i decydujecie się na otwarcie pozycji, która zapewne będzie bardzo udaną transakcją. Wchodzicie na rynek i przez pierwsze kilka dni faktycznie wydaje się, że mieliście doskonałe wyczucie i przeprowadziliście prawidłową analizę. A później wydarza się coś, co porusza wszystkimi rynkami, łącznie z naszym, i pozycja wylatuje na zleceniu stop loss. Wszystko układało się tak pięknie, a jednak straciliście pieniądze.



Tego typu wydarzenia zawsze towarzyszyły inwestorom. Ostatnio modne są na giełdzie w Warszawie działania Władimira Putina. To on sponsoruje nam wstrząsy i niespodzianki, które wielu osobom psują inwestycyjne plany.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Spadki we wrześniu okazją do zarobku

Postanowiłem podzielić się z moimi czytelnikami analizą, którą sporządziłem na początku tygodnia na własne potrzeby. Doszedłem do wniosku, że rynek jest już dość wysoko, aby się zatrzymać i powoli myśleć o uformowaniu szczytu cenowego, po którym nastąpią spadki. Czy one faktycznie nastąpią i jak będą głębokie - nie wiem. Ale sądzę, że warto jest spojrzeć na rynek w ten właśnie sposób i przemyśleć sprawę.



czwartek, 14 sierpnia 2014

A tymczasem trzy lata temu...

Pamiętacie, co działo się w sierpniu 2011 roku? Wykres obrazujący Wig20 w tamtym okresie wisi zalaminowany nad biurkiem przy którym inwestuję i bloguję i każdego dnia przypomina mi o czarnych łabędziach i innych gwałtownych i niespodziewanych wydarzeniach, które miały miejsce trzy lata temu.


Już w ciągu pierwszych 10 dni sierpnia zakres ruchów od maksimum do minimum przekroczył 600 punktów indeksowych, a później cofnął się w górę o kolejne 300. Taka fala zmienności nie była wcześniej sygnalizowana w żaden sposób przez rynek. Co się więc stało?

Jak zapewne część z czytelników pamięta, problemy kryzysu nie skończyły się na początku 2009 roku, kiedy to indeksy giełdowe zaliczyły dno, ale ciągnęły się jeszcze przez dłuższy czas. Problemy banków i instytucji finansowych, a w końcu problemy USA z podniesieniem limitu długu i obniżeniem ratingu do AA+.

W rezultacie powstał bardzo silny ruch spadkowy, któremu towarzyszył znaczący wzrost zmienności rynkowej. Warto jest jednak spojrzeć na atmosferę, jaka panowała w tym czasie. Bardzo dobrze oddaje to zamieszczona na Wyborcza.biz relacja z przebiegu jednej z giełdowych sesji, tej o największej rozpiętości. Podczas gdy rano było tak:


po lunchu już tak...

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Jak rozpoznać odwrócenie trendu?

Wig20 oscyluje w okolicach 2300 pkt, gdzie według wielu znajduje się bardzo istotne wsparcie. Indeks WIG zamknął się w zeszłym tygodniu poniżej 50 000 punktów i wszyscy zastanawiają się, co będzie dalej.

Oba te poziomy uznawane są przez wsparcia, które stanowią podstawę dla trwającego trendu bocznego. Wobec istotnych obaw o jego dalszy ciąg, często zadawane jest pytanie o przejście do trendu spadkowego. Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja na indeksie szerokiego rynku, który przeszedł z ruchu wzrostowego do ruchu bocznego i jest ryzyko, że podzieli los spółek, które zachowały się w podobny sposób.

Warto jest więc przyjrzeć się kryteriom, według których możemy ocenić, czy trend uległ już zmianie, czy też ciągle pozostajemy w fazie dotychczasowego ruchu cenowego.

Po co oceniamy trend?


Jest to podstawowe pytanie, które musimy sobie zadać. Główna odpowiedź najczęściej dotyczy inwestowania zgodnie z kierunkiem dominującego trendu, w myśl zasady, że trend jest przyjacielem inwestora. Jeśli trend jest wzrostowy lub boczny, nie powinniśmy obawiać się rynku akcji. Gorzej, jeśli trend zmienia się na spadkowy. Trzymając się opisanej wyżej zasady, powinniśmy odejść z rynku akcji w sytuacji, gdy panująca tendencja nam nie sprzyja. 

Wielu inwestorów handluje tylko akcjami, więc odejście z tego rynku jest równoznaczne odejściu od inwestowania. Na jak długo? Czasami na miesiące, a niekiedy na rok, dwa lub nawet więcej. Nie chcemy odpuszczać i rezygnować z zawierania transakcji, więc jest to jedna z częściej łamanych zasad. Jednak konsekwentne trzymanie się jej może w znaczący sposób poprawić stan naszego portfela. Jeśli rynek spada o 30% rocznie, pozostanie poza nim może być najlepszym rozwiązaniem, jeśli nie korzystamy z instrumentów pochodnych.


Drugie znaczenie dla oceny trendu, będące konsekwencją opisanej powyżej zasady, ma znaczenie w systemach mechanicznych. Zawierają one bardzo często filtr trendu, którego zadaniem jest decydowanie o kierunku zagrań i dopuszczanie transakcji tylko zgodnych z ogólną tendencją. W tej sytuacji do oceny trendu wykorzystywane jest najczęściej jakieś narzędzie spośród oferowanych przez analizę techniczną, posiadające dokładnie określone parametry swojego działania. Taki wskaźnik nie ma wątpliwości co do panującej tendencji, zawsze określa, czy można inwestować i ewentualnie w którym kierunku.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Powtarzająca się formacja na Wig20

Ostatnie miesiące z pewnością nie rozpieszczają inwestorów. Na rynku trwa trend boczny, który ma niezłe zadatki na zmianę w trend spadkowy, więc z pewnością wiele osób ograniczy swoje działania na rynku akcji i spróbuje rynku instrumentów pochodnych. Wprowadzenie do takiego sposobu inwestowania możecie przeczytać u Zbyszka z AppFunds, a jeśli nie boicie się opcji, zapraszam na mojego bloga OpcjeNaAkcje.pl.

Moim oczom rzuciła się już jakiś czas temu formacja, którą można wykorzystać na dwa sposoby. Jeden jest to dogodna okazja do zajęcia krótkiej pozycji na rynku, czy to sprzedając kontrakt terminowy, czy też zawierając transakcję na opcjach. Drugi sposób, znacznie bardziej ryzykowny, jest to wyjście ze stratnej pozycji z nieco lepszym wynikiem, jeśli się przegapiło wcześniejszy sygnał dawany nam przez rynek.

Układ ten nie ma wielkiej historii, więc nawet nie pokuszę się o przetestowanie jego historycznej skuteczności. Z drugiej jednak strony w ciągu ostatnich sześciu miesięcy sytuacja taka formuje się już czwarty raz, więc faktycznie warto jest się jej przyjrzeć, a być może uda się wykorzystać ją po raz kolejny. Wygląda to następująco:

  • rynek wykonuje swing wzrostowy, znajdując się mniej więcej w górnych 20% rozpiętości cenowej z ostatnich kilkunastu, do dwudziestu sesji,
  • ruch wzrostowy budzi oczekiwania na korektę wzrostów,
  • pojawia się sygnał, na który rynek reaguje bardzo gwałtownie, rysując kilka spadkowych sesji,
  • po silnym spadku, następuje gwałtowny ruch wzrostowy, ale nie przebija on poprzedniego wierzchołka,
  • popyt słabnie i rynek znów się osuwa, ale już wolniej, rysując kolejny trwający kilkanaście sesji swing, tyle że spadkowy.

A tak swoją drogą, powyższy wykres wykonałem w programie PowerTrader, do którego możecie uzyskać promocyjny dostęp w najnowszym konkursie.

W różowych prostokątach widzicie tę formację, która właśnie się tworzy. Już podczas wtorkowej sesji widać było, że popyt słabnie i szykuje się korekta. Co możemy wywnioskować z poprzednich trzech przypadków?

Najważniejszy jest wniosek, że zawsze działo się to w początkowych sesjach ruchu spadkowego. Dla naszej aktualnej sytuacji oznacza to poważne zagrożenie dla poziomu 2300 na indeksie Wig20, a co za tym idzie, zapewne pierwsze przebąkiwania o trendzie spadkowym na indeksie WIG.

Wszystkich zasępionych sytuacją trendu, odsyłam do mojego nagrania liczącego sobie kilkanaście miesięcy, ale ciągle bardzo aktualnego, bo zawierającego prostą, ale i uniwersalną wiedzę na temat trendu.


Jakie jest Wasze zdanie? Ciekaw jestem, jak sobie radzicie w takich warunkach rynkowych. Czy jest trudniej, czy może korzystacie z instrumentów pochodnych? Dajcie znać.

niedziela, 2 marca 2014

Spółki Ciekawe Technicznie - marzec 2014

Nadszedł czas kolejnego zestawienia Spółek Ciekawych Technicznie. Tym razem postanowiłem przyjąć pewną formułę nagrania, którą ujawniam pod koniec filmu. Mam nadzieję, że w ten sposób uzyskacie nieco inne spojrzenie na prezentowane wykresy.

niedziela, 9 lutego 2014

Spółki giełdowe okiem technika

W nagraniu dotyczącym odpowiedzi na pytania czytelników niestety nie udało mi się przeprowadzić analizy technicznej spółek, o które prosiliście. Dlatego też nagrałem nowe wideo, w którym uzupełniam te braki prezentując spółki zaproponowane przez czytelników bloga.

Jeśli będziecie chcieli, żebym rzucił okiem na inne wykresy, napiszcie spółki w komentarzu, zrobię to w kolejny weekend, żeby nagranie ukazało się jeszcze przed poniedziałkowym otwarciem.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Czym jest głęboka korekta?

Pod wpływem komentarza jednego z czytelników spod najnowszych Spółek Ciekawych Technicznie, postanowiłem nagrać krótki film na temat tego jak ja postrzegam korektę na wykresie. Być może się ze mną nie zgodzicie, ale ja tak na to patrzę:

niedziela, 2 lutego 2014

Spółki Ciekawe Technicznie - luty 2014

Kolejny miesiąc za nami, a rynek znów jest niżej niż poprzednio. Dlatego warto jest poszukać okazji inwestycyjnych, gdyż zwłaszcza indeks WIG pokazuje korektę, która jest już dość dojrzała, aby miała spore szanse się zakończyć. W takiej sytuacji wybrałem 9 spółek, które warte są przeanalizowania. 

Czekam na Wasze komentarze, co o nich myślicie.


środa, 1 stycznia 2014

Spółki Ciekawe Technicznie - styczeń 2014

Witajcie w nowym roku! Tym razem mam dla Was nieco odmienioną formułę spółek ciekawych technicznie. Z racji problemów, które ujawniły się podczas poprzedniego nagrania z tego cyklu, postanowiłem wprowadzić pewne zmiany. Mam nadzieję, że przypadną Wam one do gustu.

Z wyborem spółek miałem dzisiaj problem. Może moim błędem było robienie tego na kacu, a być może zwyczajnie rynek nie dał wielu okazji do zastosowania moich kryteriów. 

W każdym razie zachęcam do obejrzenia. Jeśli macie jakieś uwagi, komentarze są do Waszej dyspozycji!



poniedziałek, 23 grudnia 2013

Jak grać na giełdzie - inwestowanie z trendem cz. 3

Ostatnim razem omówiłem, jak można zajmować pozycję w korekcie, rozbijając całość na trzy podejścia. Dzisiaj zajmiemy się bardziej szczegółowo trzecim z podanych rozwiązań, czyli kupowaniem akcji w chwili, kiedy uznamy, że korekta już się zakończyła i rynek powraca do ruchu w kierunku dotychczasowego trendu.

Wydaje się, że największym problemem jest moment uznania, że rynek właśnie się odwraca. Przecież ceny w trakcie korekty również mają swoje wahania i czasami zmieniają kierunek, co wcale nie oznacza zmiany szerszej perspektywy. Musimy więc wypracować rozwiązanie, które będzie w miarę skutecznie rozpoznawało takie właśnie sytuacje, jednocześnie pozwalając uniknąć zajmowania pozycji w nieodpowiednim momencie. I tutaj znów mam dla Was trzy propozycje

Ruch większy niż pozostałe

Zazwyczaj zakończenia korekty oczekujemy w chwili, kiedy jest już ona dość zaawansowana. Oznacza to, że mamy pewną próbkę notowań z okresu ruchu przeciwnego do dotychczasowego trendu i jesteśmy w stanie ocenić, jak przebiegał wykres. Dzięki temu możliwe jest ustalenie szerokości kanału, w którym zamykają się zwykłe codzienne wahania rynkowe. Wizualizacją tego może być zawężona wstęga Bollingera lub też wstęga utworzona przez odpowiednie przesunięcie i zreplikowanie szybkiej średniej kroczącej. Dość dobrze powinien się również sprawdzić kanał zbudowany z krótkich linii trendu, które opasując wykres wyznaczają jednocześnie kierunek i możliwy zakres ruchów.

środa, 18 grudnia 2013

Mikołaj przywiózł prezenty i niedźwiedziom i być może bykom

Mamy w tym roku dość smutny grudzień dla posiadaczy akcji, przynajmniej tak można by było wnosić z analizy głównych indeksów na warszawskiej giełdzie. Trwające od końca listopada spadki sprawiają, że akcje nie bardzo dały zarobić. Chodzą słuchy, że na obligacjach korporacyjnych też nie jest za różowo. Dodatkowo dni wolne od sesji nieco przyspieszyły konieczność podjęcia decyzji w zakresie optymalizacji podatkowej, którą niektórzy inwestorzy lubią stosować.

Trzeba więc zadać sobie pytanie, co z tym fantem zrobić. Paradoksalnie, być może wcale nie wygląda to tak źle. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w nagraniu, które prezentuję poniżej, licząc na komentarz lub udostępnienie.

wtorek, 17 grudnia 2013

Jak grać na giełdzie - inwestowanie z trendem cz.2

W poprzednim wpisie na temat inwestowania z trendem napisałem, że dobrym momentem do zajmowania pozycji w trakcie trwającego już trendu jest faza korekty. Nie ponosimy ryzyka związanego z rozpoznawaniem początku ruchu wzrostowego, a jednocześnie korektę mamy już za sobą, więc szanse na jej wystąpienie w najbliższej przyszłości są znacznie mniejsze.
Jak widzimy na powyższym wykresie, indeks WIG znajduje się właśnie w fazie korekty. W ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy panujący na rynku trend wzrostowy, a zatem można oczekiwać, że ceny w dalszym ciągu będą podążały w tym kierunku. Jednocześnie trwająca korekta zaznaczyła się dość wyraźnie na wykresie, a co za tym idzie, można by było oczekiwać, że w najbliższym czasie rynek powróci do wzrostów. To jest właśnie moment, w którym należy wytężyć naszą uwagę w oczekiwaniu na sposobność do zajęcia długiej pozycji.

Kiedy kupować akcje w korekcie?

Pytanie wbrew pozorom jest całkiem poważne i w zależności od tego, jak sobie na nie odpowiemy, inaczej będą się kształtowały nasze wyniki inwestycyjne. Idą za tym również zupełnie inne ryzyka, na które musimy się zgodzić, ale jednocześnie otrzymujemy nieco odmienne szanse na dokonanie dobrej transakcji.

Kupowanie w trakcie trwającej korekty

Można kupować w czasie trwającej korekty, czyli kiedy rynek jeszcze porusza się przeciwnie do dotychczasowego trendu. Dzięki temu mamy gwarancję, że kupujemy po lepszej cenie niż przed korektą, a jednocześnie jest pewne prawdopodobieństwo, że trafimy akurat w dołek i będzie to najlepsze miejsce do kupna. Takie podejście może kusić, zwłaszcza w przypadku pogłębiającej się korekty. Patrząc na powyższy przykład, widzimy rynek schodzący coraz niżej. Ceny są coraz bardziej atrakcyjne, a trend w dalszym ciągu nie jest zagrożony, więc z długoterminowego punktu widzenia wydaje się to bardzo dobre rozwiązanie.

Ma to jednak kilka wad. Po pierwsze, trudno jest ustawić rozsądnego stop lossa. Umieszczając zlecenie obronne zwyczajnie kilka procent poniżej poziomu, na którym zajęliśmy pozycję, ryzykujemy, że zostanie ono zrealizowane dokładnie w najgorszym momencie, czyli w samym dnie korekty. Być może po czasie zorientujemy się, że wchodziliśmy, kiedy ruch antytrendowy był już zaawansowany, ale rynek podążył dużo dalej. Co wtedy? Odnowienie pozycji bywa o wiele trudniejsze i pewnie często okaże się, że ruch wzrostowy nas ominie.

Drugą wadą takiego podejścia jest fakt, że korekta może być czymś zupełnie innym, a mianowicie już ruchem spadkowym. Powrót do wzrostów szybko nie nastąpi, a my zostaniemy z akcjami tracącymi na wartości. Problematykę ustawienia zlecenia stop loss omówiłem powyżej. Dlatego ja wolę jedno z dwóch kolejnych podejść.

Łapanie dołka

Tak, wiem jak to brzmi. Ale czasami analiza techniczna pozwala wychwycić sytuacje rynkowe, w których szanse na to, że akurat mamy do czynienia z końcem korekty są całkiem wysokie. Mam tu na myśli głównie wsparcia, do których dociera ruch korekcyjny. Jeśli wykres układa się w dogodny sposób, poziom wsparcia może zatrzymać ruch spadkowy, gdyż zazwyczaj w tym miejscu napotykamy zwiększony popyt ze strony inwestorów. Możemy się do niego przyłączyć, co często prowadzi do zajęcia pozycji w najlepszym do tego miejscu.

Drugą zaletą takiego podejścia do tematu jest w miarę ciasny obszar, w którym możemy ustawić zlecenie stop loss. Jest on wyznaczany poprzez test poziomu wsparcia, a co za tym idzie, stopa umieszczamy tam, gdzie przyjmujemy, że poziom został przełamany. Wtedy ponosimy stratę, ale najczęściej jest ona niewielka. Dzięki temu łatwiej jest nam odnowić pozycję, jeśli rynek zejdzie trochę niżej i wygeneruje kolejny sygnał kupna.
Na powyższym przykładzie widać, że rynek dotarł dokładnie do poziomu wsparcia, po czym odbił się od niego powracając do ruchu wzrostowego, który wyniósł ceny znacząco wyżej. Warto jest podkreślić niskie ryzyko takiego właśni zagrania. Jest to jedna z sytuacji, w których bardzo lubię wchodzić do gry.

Powrót do dotychczasowego trendu

Trzecie podejście do zajmowania pozycji w fazie korekty zakłada wchodzenie na rynek wtedy, kiedy uznamy, że ruch przeciwny do dominującego trendu się zakończył. Dzięki takiemu właśnie rozwiązaniu, nie staramy się prognozować dołka, ale czekamy na potwierdzenie w postaci rynkowego odwrócenia. Uznajemy, że potencjał spadkowy się wyczerpał, a jednocześnie dołączył do gry świeży popyt, który ma szanse wypchnąć cenę na nowe, przynajmniej lokalne, maksima.

Jest to też dla nas okazja, żeby ustawiać zlecenie obronne w dość oczywistym miejscu, czyli pod dnem korekty. Uznając, że właśnie się ona kończy, zakładamy że rynek nie wróci do tego poziomu, ale będzie się od niego oddalał. Stąd jest  to chyba optymalna lokalizacja dla naszego zlecenia.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby łączyć to podejście z opisanym wyżej, w którym korekta zatrzymuje się na poziomie wsparcia. Wystarczy tylko poczekać trochę dłużej i sprawdzić, czy wsparcie się utrzyma, a cena zmieni kierunek. Jeśli tak, można zaryzykować i dokonać transakcji, gdyż bardzo często dają one dobre rezultaty.

Jeśli zdecydujemy, że będziemy wchodzili na rynek po końcu korekty i powrocie do wzrostów, trzeba sobie zadać pytanie o moment tego wejścia. Jaki ruch powrotny uznamy za wystarczający do zajęcia pozycji, a kiedy będzie to jeszcze zbyt wcześnie? Tym zajmiemy się w kolejnym wpisie z tego cyklu.

czwartek, 12 grudnia 2013

Jak grać na giełdzie - inwestowanie z trendem

Zarabianie na giełdzie z pewnością jest pociągającą wizją uzyskiwania przychodów, ale wiele osób ponosi porażkę. Nie są w stanie wygrać z rynkiem, z własnymi emocjami lub zwyczajnie nie mają dość cierpliwości, żeby wytrwać na tyle długo, aby wypracować skuteczną metodę.

Warto jest przyglądać się różnym strategiom inwestycyjnym, gdyż nie zawsze inwestowanie musi być skomplikowane. Wręcz przeciwnie, czasem uproszczenie pewnych spraw pozwala na większą elastyczność oraz na lepsze wykorzystanie nadarzających się możliwości.


Trend jest twoim przyjacielem - ale jak go wykorzystać?

Mówi się, że trend jest przyjacielem inwestora. Z pewnością trudno jest się z tym sformułowaniem nie zgodzić. Problem pojawia się w sytuacji, w której musimy przekuć to ogólne stwierdzenie na praktyczne działania mające nam przynieść finansowy zysk. I wtedy okazuje się, że przyjaciel często bywa niewdzięczny. Sam staram się wykorzystywać trend we własnych inwestycjach, co prezentuję często w spółkach ciekawych technicznie, i postaram się pokazać Wam, jak można wykorzystywać siłę trendu bez ponoszenia nadmiernego ryzyka.

Częstym podejściem podczas inwestowania z trendem jest próba złapania go na samym dole, w chwili kiedy dopiero zaczyna się formować. Wynika to z bardzo prostej, ale niezmiernie sugestywnej koncepcji czterech faz rynku. Problem pojawia się wtedy, gdy staramy się złapać początek nowego trendu, po czym kilkukrotnie ponosimy porażkę i nasza strata powiększa się. Z racji dość zasadniczej natury zmiany trendów, zlecenie stop loss musi być dość znacznie oddalone, co sprawia, że za każdym razem tracimy dużą część środków. Oczywiście są pewne metody obrony przed takimi sytuacjami, które sam stosuję i o nich napiszę przy innej okazji.

Pozostaje więc pytanie, jak korzystać z trendów wzrostowych, ale jednocześnie nie ponosić nadmiernego ryzyka związanego z próbami zgadywania, kiedy trend ma swój początek. Moja odpowiedź to...

Wchodź na rynek w trakcie trwającego trendu

Rozwiązanie proste, ale mam wrażenie, że bardzo niewiele osób z niego korzysta. Każdy stara się uchwycić trend w samym zarodku licząc, że będzie to transakcja zwielokrotniająca pieniądze zainwestowane w akcje danej spółki. Natomiast zajmowanie pozycji w trakcie już trwającego trendu wydaje się dobrowolnym ograniczaniem zysków. Moim zdaniem bardzo niesłusznie, gdyż nawet w trakcie dużego ruchu wzrostowego rynek jest w stanie wzrosnąć o kilkaset procent. A jeśli nie o tyle, to z pewnością o ładne kilkadziesiąt. Pogardzicie czymś takim?

Jak w takim razie podłączać się to już trwającego trendu?

Można wchodzić na rynek w danej chwili, tzn. wtedy, kiedy zauważamy iż jakaś spółka czy inne aktywo znajduje się w trendzie wzrostowym. Otwieramy pozycję i ustawiamy zlecenie stop loss w odległości dopasowanej do aktualnej zmienności panującej na danym walorze. Następnie, jeśli rynek zmierza w kierunku przez nas założonym, przesuwamy zlecenie obronne coraz wyżej, stopniowo zabezpieczając zyski. Jeśli natomiast nastąpi ruch przeciwko naszej pozycji, zlecenie stop loss ucina stratę.

To podejście opiera się na jednej z podstawowych zasad analizy technicznej, która stanowi, że trwający trend ma większą tendencję do kontynuacji ruchu niż do jego odwrócenia. Liczymy, że wchodząc na rynek w dowolnym momencie mamy szanse na sukces większe niż 50%, a zatem daje nam to statystyczną przewagę. 

Problem pojawia się w sytuacji, w której rynek dokonuje korekty, a my dowiadujemy się, że kupiliśmy w najgorszym możliwym momencie. Korekty w trendzie są czymś naturalnym, ale cofający się rynek może łatwo naszego stop lossa aktywować. I w rezultacie pozycja zostaje zamknięta, a trend jest kontynuowany już bez naszej obecności na pokładzie. No, chyba że dokonamy jeszcze jednej transakcji.

Przyjaciółka korekta nadchodzi z pomocą

Ja preferuję nieco inne podejście. Wynika ono z powrotu do bardzo podstawowych kategorii analizy technicznej, a w tym wypadku nawet inwestowania jako takiego. Czym jest trend? Sekwencją coraz wyższych szczytów i dołków. Czyli po ustanowieniu nowego wierzchołka rynek cofa się, formuje dołek wyższy od poprzedniego, a następnie wybija się na nowy szczyt i cały proces się powtarza. Co nam to daje? No cóż, niestety nie jesteśmy w stanie przewidywać korekt, gdyż w czasie trendu rynek potrafi przebyć nieraz całkiem dużą odległość zanim zacznie odreagowywać dotychczasowe wzrosty lub spadki. Ale możemy z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że po korekcie nastąpi powrót do dominującego ruchu rynkowego. I takie właśnie sytuacje mnie interesują. 

Na czym polega różnica między kupowaniem w dowolnym momencie? Załóżmy, że tam posiadamy prawdopodobieństwo nieco wyższe od 50%, że rynek podąży w kierunku dotychczasowego trendu. W tym przypadku dokładamy jeszcze prawdopodobieństwo, że po korekcie nastąpi kolejny ruch impulsowy, zgodnie z zasadą działania trendu.

Czy to oznacza, że uzyskujemy już prawdopodobieństwo rzędu 60% i więcej, że nasza transakcja zakończy się sukcesem? Oczywiście nie. Ale z mojego doświadczenia wynika, że dużo lepsze wyniki daje zajmowanie pozycji w korekcie niż w przypadkowym miejscu na wykresie trendu wzrostowego. Można powiedzieć, że potencjał spadkowy "rozładowuje" się w korekcie, dzięki czemu rynek znów może podążać w dotychczasowym kierunku. Poziomy cenowe stają się nieco bardziej atrakcyjne, co przyciąga dodatkowy popyt do gry.

W kolejnym wpisie omówię, jak można dokonywać transakcji w fazie korekty, bo wbrew pozorom nie jest to taka prosta sprawa.

niedziela, 1 grudnia 2013

Spółki Ciekawe Technicznie - grudzień 2013

Dzisiaj kolejna porcja analizy technicznej. Udało się wybrać całkiem dużą ilość spółek, większość w fazie korekty lub odwrócenia trendu spadkowego. Poza tym, podzieliłem się w tym nagraniu bardzo miłym osiągnięciem, które bez Waszego udziału nie byłoby możliwe.