Wypełnij formularz - pomóż inwestorom - wygraj nagrody!

środa, 2 lutego 2022

Analiza fundamentalna i podejście dywidendowe nie zawsze idą w parze

Analiza fundamentalna i podejście dywidendowe są dla wielu inwestorów dość zbieżne, a niekiedy tożsame. Tymczasem są to bardzo różne podejścia, zakładające zupełnie inne zachowania na rynku. Ostatnie miesiące i sygnały płynące ze spółek pokazują, jak wielkie są te różnice.

Podstawowe rozróżnienie spotykane na rynku to podział na analizę techniczną i analizę fundamentalną. Wiadomo, jedna opiera się na wykresach, druga na analizie biznesu spółki, jej wyników finansowych i perspektyw.

Próbując dodać do tej układanki inwestowanie dywidendowe, naturalnie wrzuca się je do jednego worka z analiza fundamentalną. W końcu w obu przypadkach patrzy się na fundamenty spółki i perspektywy poprawy wyników. Różnicą zdaje się być tylko fakt, że podejście dywidendowe szuka dodatkowo dywidend, odrzucając spółki, które ich nie płacą. Pokażę dzisiaj, dlaczego są to tak różne strategie inwestycyjne.

Czego szuka inwestor fundamentalny

Skupmy się w pierwszej kolejności na analizie fundamentalnej. Wiemy, że bada ona biznes spółki, wyniki finansowe, perspektywy, otoczenie rynkowe itp. Posługuje się tu analizą raportów okresowych oraz wszystkimi informacjami, które płyną ze spółki i jej otoczenia. Co jest celem takiej analizy? Oczywiście wzrost wartości akcji. 

Analiza fundamentalna jest zbieżna z analizą techniczną w tym aspekcie, że szuka okazji, aby akcje danej spółki kupić taniej i sprzedać drożej. Inne są tylko narzędzia i horyzont czasowy, w jakich inwestorzy chcą kupować i sprzedawać akcje.

Kluczowym aspektem jest tu zamiar sprzedaży akcji. Czyli kupujemy spółki, które są w naszej ocenie niedowartościowane i spodziewamy się, że rynek je dostrzeże i wyceni wyżej. Ewentualnie szukamy spółek, dla których pojawia się jakiś czynnik wzrostowy, który w założeniu ma przełożyć się na skok wyceny w górę. Kiedy zaś spółka jest już wysoko wyceniona i spodziewamy się spadku wyników finansowych, sprzedajemy akcje i realizujemy zyski. 

Co ważne, fakt czy spółka wypłaca dywidendę, czy też nie, nie jest kluczowy dla takiej analizy. Można wyobrazić sobie inwestycję fundamentalną w spółkę na krawędzi wypłacalności, w której dostrzeżemy czynniki pozwalające jej wyjść na prostą. Zysk z takiej transakcji może być bardzo spektakularny, mimo że ryzyko również jest wyższe.

Podejście dywidendowe stawia na cash flow 

Inwestorzy preferujący podejście dywidendowe skupiają się wyłącznie na spółkach regularnie dzielących się zyskiem z inwestorami. Między bajki na polskim rynku możemy włożyć porównania do amerykańskich dywidendowych arystokratów, gdzie z łatwością można znaleźć spółki od kilku dekad wypłacające i podwyższające regularnie wypłaty. Na GPW chodzi przede wszystkim o to, aby spółka dzieliła się zyskiem regularnie. Co to w praktyce znaczy to już każdy definiuje inaczej na własne potrzeby.

Aby jednak regularne wypłaty były możliwe, potrzebny jest zdrowy biznes. Siłą rzeczy skupiamy się więc na spółkach o bardziej lub mniej ustabilizowanych biznesach, ale posiadających tę cechę wspólną, że regularnie generują nadwyżki gotówkowe. Podejście dywidendowe odrzuca więc spółki, które być może są perspektywiczne, ale dodatnich przepływów pieniężnych nie posiadają. Odpada więc znaczna część notowanych na GPW producentów gier czy firm biotechnologicznych.