Wystartowało Turbo Wyzwanie - weź udział, sprawdź się i wygraj atrakcyjne nagrody!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 września 2015

Linia trendu - jak stosować najprostsze narzędzie AT

Większość inwestorów spotykających się z analizą techniczną po raz pierwszy, dowiaduje się o teorii Dowa i zasadzie, że średnie rynkowe dyskontują wszystkie dostępne na rynku informacje. Drugą rzeczą, którą się poznaje jest trend, będący główną kategorią AT. A trzecią rzeczą i jednocześnie pierwszym narzędziem, jest linia trendu. Nie ma chyba nic prostszego niż linia poprowadzona przez dwa punkty i mówiąca nam, jak mamy inwestować. W praktyce jednak okazuje się, że trudnościom nie ma końca.

Dzisiejszy tekst jest rozwinięciem i upublicznieniem wiedzy zaprezentowanej na moim ostatnim szkoleniu. Mam nadzieję, że w przyszłości znajdziecie czas na uczestnictwo w kolejnych spotkaniach.

Jako że wykorzystuję czasem linie trendu w swoich inwestycjach, postanowiłem podzielić się z Wami moim podejściem. Jest ono subiektywne i wcale nie pretenduję do stosowania ich w jedyny słuszny sposób. Uważam jednak, że wypracowałem sobie pewne stabilne i zdroworozsądkowe podejście, pozwalające stosować linie tam, gdzie można je stosować, jednocześnie nie zawracając sobie nimi głowy tam, gdzie nie są one znaczące. Ciekaw jestem, czy podzielicie moje zdanie w poniżej opisanych kwestiach.

Czym jest linia trendu - wprowadzenie


Linia trendu jest prostą (półprostą) poprowadzoną przez dwa istotne punkty rynkowe. Jej kierunek i przebieg pomagają nam ocenić przebieg trendu. W wypadku trendu wzrostowego, linię rysujemy po dołkach, w wypadku trendu spadkowego, po wierzchołkach. Przebicie linii trendu interpretowane jest jako sygnał zakończenia obowiązującego trendu i zapowiedź odwrócenia.

Teoria wydaje się bardzo prosta. Praktyka pokazuje jednak, że ilu inwestorów, tyle linii trendu. Niektóre są przełamywane i wcale nie oznacza to odwrócenia trendu. Z kolei inne wyrysowane są totalnie od czapy i chyba tylko autor jej położenia zwróci uwagę na dane miejsce.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Czego nauczyła Cię dzisiejsza rzeźnia na GPW?

Zaczynając czytać ten tekst, wiesz już, co stało się na GPW. Jeśli interesujesz się inwestowaniem, z pewnością śledziłeś przebieg sesji z najwyższą dokładnością, patrząc jak indeks Wig20 miejscami tracił 7,5%. Nie będę więc karmił Cię informacjami na temat przyczyn obecnych spadków oraz liczby miesięcy, które minęły od ostatniej takiej sytuacji. Dobrze je znasz. Co więcej, czytałeś zapewne teksty Zbyszka z AppFunds i Michała Stopki, które pojawiły się w dniu dzisiejszym.

Nie będę również mówił "a nie mówiłem" z powodu nagrania na temat możliwej zmiany trendu w USA, które opublikowałem w piątek:


Żadna moja zasługa, że teraz wykres ten wygląda jeszcze gorzej:

wtorek, 8 lipca 2014

Nadszedł czas na miesiąc wzrostów?

Sytuacja na indeksie Wig20 układa się aktualnie w taki sposób, że aż grzechem byłoby o niej nie napisać, gdyż bardzo lubię tego typu wykresy. Nasz główny indeks giełdowy wydaje się być w okolicach punktu skrajnego, co w mojej ocenie zapowiada początek sierpnia w zielonych barwach.

Złożyło się na to szereg czynników, na które zwracam w swoich inwestycjach uwagę. Po pierwsze, indeks znalazł się w dolnym ograniczeniu bocznego kanału, którego ograniczenia wydaje się od pewnego czasu z mniejszą lub większą dokładnością respektować.


Wsparcie na poziomie 2375 pkt może nie jest szczególnie okrągłym poziomem, ale w przeszłości te okolice cenowe zatrzymywały rynek. Niezależenie od precyzji wyznaczenia górnej granicy kanału, z pewnością można stwierdzić, że jesteśmy blisko jego dolnych barier, co może sugerować kupno.

wtorek, 17 grudnia 2013

Jak grać na giełdzie - inwestowanie z trendem cz.2

W poprzednim wpisie na temat inwestowania z trendem napisałem, że dobrym momentem do zajmowania pozycji w trakcie trwającego już trendu jest faza korekty. Nie ponosimy ryzyka związanego z rozpoznawaniem początku ruchu wzrostowego, a jednocześnie korektę mamy już za sobą, więc szanse na jej wystąpienie w najbliższej przyszłości są znacznie mniejsze.
Jak widzimy na powyższym wykresie, indeks WIG znajduje się właśnie w fazie korekty. W ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy panujący na rynku trend wzrostowy, a zatem można oczekiwać, że ceny w dalszym ciągu będą podążały w tym kierunku. Jednocześnie trwająca korekta zaznaczyła się dość wyraźnie na wykresie, a co za tym idzie, można by było oczekiwać, że w najbliższym czasie rynek powróci do wzrostów. To jest właśnie moment, w którym należy wytężyć naszą uwagę w oczekiwaniu na sposobność do zajęcia długiej pozycji.

Kiedy kupować akcje w korekcie?

Pytanie wbrew pozorom jest całkiem poważne i w zależności od tego, jak sobie na nie odpowiemy, inaczej będą się kształtowały nasze wyniki inwestycyjne. Idą za tym również zupełnie inne ryzyka, na które musimy się zgodzić, ale jednocześnie otrzymujemy nieco odmienne szanse na dokonanie dobrej transakcji.

Kupowanie w trakcie trwającej korekty

Można kupować w czasie trwającej korekty, czyli kiedy rynek jeszcze porusza się przeciwnie do dotychczasowego trendu. Dzięki temu mamy gwarancję, że kupujemy po lepszej cenie niż przed korektą, a jednocześnie jest pewne prawdopodobieństwo, że trafimy akurat w dołek i będzie to najlepsze miejsce do kupna. Takie podejście może kusić, zwłaszcza w przypadku pogłębiającej się korekty. Patrząc na powyższy przykład, widzimy rynek schodzący coraz niżej. Ceny są coraz bardziej atrakcyjne, a trend w dalszym ciągu nie jest zagrożony, więc z długoterminowego punktu widzenia wydaje się to bardzo dobre rozwiązanie.

Ma to jednak kilka wad. Po pierwsze, trudno jest ustawić rozsądnego stop lossa. Umieszczając zlecenie obronne zwyczajnie kilka procent poniżej poziomu, na którym zajęliśmy pozycję, ryzykujemy, że zostanie ono zrealizowane dokładnie w najgorszym momencie, czyli w samym dnie korekty. Być może po czasie zorientujemy się, że wchodziliśmy, kiedy ruch antytrendowy był już zaawansowany, ale rynek podążył dużo dalej. Co wtedy? Odnowienie pozycji bywa o wiele trudniejsze i pewnie często okaże się, że ruch wzrostowy nas ominie.

Drugą wadą takiego podejścia jest fakt, że korekta może być czymś zupełnie innym, a mianowicie już ruchem spadkowym. Powrót do wzrostów szybko nie nastąpi, a my zostaniemy z akcjami tracącymi na wartości. Problematykę ustawienia zlecenia stop loss omówiłem powyżej. Dlatego ja wolę jedno z dwóch kolejnych podejść.

Łapanie dołka

Tak, wiem jak to brzmi. Ale czasami analiza techniczna pozwala wychwycić sytuacje rynkowe, w których szanse na to, że akurat mamy do czynienia z końcem korekty są całkiem wysokie. Mam tu na myśli głównie wsparcia, do których dociera ruch korekcyjny. Jeśli wykres układa się w dogodny sposób, poziom wsparcia może zatrzymać ruch spadkowy, gdyż zazwyczaj w tym miejscu napotykamy zwiększony popyt ze strony inwestorów. Możemy się do niego przyłączyć, co często prowadzi do zajęcia pozycji w najlepszym do tego miejscu.

Drugą zaletą takiego podejścia do tematu jest w miarę ciasny obszar, w którym możemy ustawić zlecenie stop loss. Jest on wyznaczany poprzez test poziomu wsparcia, a co za tym idzie, stopa umieszczamy tam, gdzie przyjmujemy, że poziom został przełamany. Wtedy ponosimy stratę, ale najczęściej jest ona niewielka. Dzięki temu łatwiej jest nam odnowić pozycję, jeśli rynek zejdzie trochę niżej i wygeneruje kolejny sygnał kupna.
Na powyższym przykładzie widać, że rynek dotarł dokładnie do poziomu wsparcia, po czym odbił się od niego powracając do ruchu wzrostowego, który wyniósł ceny znacząco wyżej. Warto jest podkreślić niskie ryzyko takiego właśni zagrania. Jest to jedna z sytuacji, w których bardzo lubię wchodzić do gry.

Powrót do dotychczasowego trendu

Trzecie podejście do zajmowania pozycji w fazie korekty zakłada wchodzenie na rynek wtedy, kiedy uznamy, że ruch przeciwny do dominującego trendu się zakończył. Dzięki takiemu właśnie rozwiązaniu, nie staramy się prognozować dołka, ale czekamy na potwierdzenie w postaci rynkowego odwrócenia. Uznajemy, że potencjał spadkowy się wyczerpał, a jednocześnie dołączył do gry świeży popyt, który ma szanse wypchnąć cenę na nowe, przynajmniej lokalne, maksima.

Jest to też dla nas okazja, żeby ustawiać zlecenie obronne w dość oczywistym miejscu, czyli pod dnem korekty. Uznając, że właśnie się ona kończy, zakładamy że rynek nie wróci do tego poziomu, ale będzie się od niego oddalał. Stąd jest  to chyba optymalna lokalizacja dla naszego zlecenia.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby łączyć to podejście z opisanym wyżej, w którym korekta zatrzymuje się na poziomie wsparcia. Wystarczy tylko poczekać trochę dłużej i sprawdzić, czy wsparcie się utrzyma, a cena zmieni kierunek. Jeśli tak, można zaryzykować i dokonać transakcji, gdyż bardzo często dają one dobre rezultaty.

Jeśli zdecydujemy, że będziemy wchodzili na rynek po końcu korekty i powrocie do wzrostów, trzeba sobie zadać pytanie o moment tego wejścia. Jaki ruch powrotny uznamy za wystarczający do zajęcia pozycji, a kiedy będzie to jeszcze zbyt wcześnie? Tym zajmiemy się w kolejnym wpisie z tego cyklu.

piątek, 27 września 2013

Jak zarabiać przy odbiciach od wsparcia

Ostatnie dni na blogu upływają pod znakiem dyskusji na temat wsparć na Zamecie i Mennicy. Wsparcie na spółce Mennica niestety nie wytrzymało. Od dnia, w którym opisywałem całą sytuację, cena spadła o 9,74%. Obecnie sytuacja przedstawia się następująco:
Z kolei o Zamecie pisałem zaledwie kilka dni temu. Od tego czasu spółka poszła w górę o 5,26%, a od ceny, po której niedawno ją kupiłem już o 12,04%. Aktualnie obraz techniczny prezentuje się następująco:

Po komentarzach widać, że dość dobrze przeanalizowaliście już te dwa przypadki. Pytanie więc, czy można pokusić się o wypracowanie jakichś ogólniejszych reguł dotyczących. Dlaczego jedne wsparcia się utrzymują, a inne nie? Dlaczego jedne wydają nam się oczywiste na pierwszy rzut oka, a inne widzimy dopiero wtedy, kiedy rynek już daleko od nich poszybuje?

1. Szukaj wsparć zgodnych z kierunkiem trendu.

Jeśli się chwilę zastanowimy, można wyróżnić trzy rodzaje wsparć:
  • te, które zatrzymują trend
  • te, które stanowią bariery dla ruchu bocznego
  • te, które podtrzymują trend w korektach.
Moim zdaniem najlepiej jest wykorzystywać wsparcia w korekcie, ewentualnie wsparcia "boczne". Próba walki z trendem zazwyczaj skazana jest na niepowodzenie, mimo że mamy najczęściej jakiś ładnie zarysowany wierzchołek, który cena aktualnie testuje. Niestety, trend budowany jest właśnie na przebitych wierzchołkach, więc nie ma się co dobrowolnie podsuwać pod nóż.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja przy wsparciach w korekcie. Wtedy to rynek ma już za sobą fazę odpoczynku do zdobyciu nowego wierzchołka i jest to dobra okazja na zebranie sił przed kolejnym rajdem. Jednocześnie dla wielu inwestorów jest to możliwość podpięcia się pod ruch wzrostowy po cenach niższych niż jeszcze niedawno.

2. Im wyraźniejsze wsparcie, tym pewniejsze.

Pamiętajmy, że analiza techniczna to zachowania analityków technicznych. Im więcej osób widzi dane wsparcie, tym większy popyt wygenerują w jego okolicy. Wiem, że mówię Ci teraz: "pędź razem z tłumem", ale uważam że w takich sytuacjach jest to opłacalne zachowanie. Co z tego, że dostrzeżesz unikalne wsparcie, skoro będziesz pod nie zagrywał tylko Ty, a w efekcie nie pojawi się oczekiwany przypływ zleceń kupna, który miałby wywindować ceny w górę? Dlatego pamiętaj: dobre wsparcie to wyraźne wsparcie.

3. Patrz na zachowanie ceny przy wsparciu.

Wydawać by się mogło, że jest to oczywistość, skoro cała analiza techniczna opiera się na obserwacji ceny. Ale moje doświadczenie wskazuje, że analizując słabnący impet spadkowy w okolicach wsparcia można dość korzystnie przewidzieć zbliżające się odwrócenie ruchu cenowego. Miało to miejsce w przypadku Zametu, o którym pisałem wcześniej, ale też wielokrotnie sprawdziło mi się w przeszłości. Uważna obserwacja ceny, mimo że dla niektórych ociera się o magię, pozwala ustrzec się wielu niebezpiecznych sytuacji. A niestety często wykracza to poza klasyczne formacje, podczas gdy wsparcie wsparciu nierówne.

4. Bądź wybredny.

Nie każde wsparcie musi być Twoje. Spółek mamy na rynku już dość sporo, a w czasie dobrej koniunktury wsparcia trafiają się stosunkowo często. Dlatego też nie trzeba łapać każdego, które się nawinie, ale można wybierać i wyczekiwać na takie przypadki, w których będziemy się pewnie czuli. Pozwoli nam to na większy komfort przy zajmowaniu pozycji, a w efekcie zwiększy szanse na to, że wykonamy założony plan zamiast dać się ponieść emocjom.

5. Pamiętaj o zleceniu stop loss.

Nawet jeśli tylko co drugie wsparcie odbije cenę, możesz na tym nieźle wychodzić. Transakcje udane muszą być tylko lepsze od transakcji stratnych, a nieodłącznym elementem utrzymywania takiego stanu rzeczy są właśnie zlecenia obronne. Pamiętajmy, że wsparcia pękają z hukiem i cena potrafi znacząco spaść w dość krótkim czasie. Bez zleceń obronnych nie zawsze uda nam się odpowiednio wcześnie wyjść z rynku i poniesiemy bolesne straty.


Nie każde wsparcie jest takie samo. Nie na każde trzeba postawić pieniądze, a są nawet takie, na które nie należy stawiać własnego kapitału. Niestety wielu początkujących analityków technicznych nie zwraca uwagi na takie szczegóły. Rysują poziomą kreskę, wrzucają cały układ do mentalnego worka z napisem "wsparcie", a następnie odliczają kasę i składają zlecenie. A umiejętna selekcja transakcji to niemniej ważny element niż dobór momentu do zawarcia transakcji.

A Wy gracie pod wsparcia? Jeśli tak, wrzućcie jakieś wykresy w komentarzach, podyskutujemy :)

wtorek, 24 września 2013

Wsparcia, które lubię

Całkiem niedawno opisywałem poziom wsparcia, który w mojej ocenie dobrze nie rokował. Było to w przypadku spółki Mennica. Dzisiaj napiszę o wsparciu, które w mojej ocenie ma szansę się utrzymać. Formacja ta zaczęła się kształtować na wykresie spółki Zamet już jakiś czas temu, a ja postawiłem na nią pieniądze w dniu 16 września, kiedy to kupiłem trochę akcji.
Jak widzicie wsparcie jest tutaj dość umownie zarysowane na poziomie 3.50 zł, aczkolwiek był on kilkukrotnie dość mocno testowany. Ważniejsza w mojej ocenie jest tutaj formacja przypominająca swoim kształtem spodek, pokazująca, że ruch spadkowy powoli hamuje. Sygnał do optymizmu pojawił się dzisiaj, kiedy to cena zrobiła ładną zieloną świeczkę i ruszyła na północ.

Tego rodzaju wsparcia, kiedy to spółka w trendzie wzrostowym rysuje szczyt, a następnie rusza bokiem z dość wyraźnie zarysowanym wsparciem, cieszą się moją wielką sympatią. Uważam je za bardzo dobry sygnał do zajęcia pozycji w kierunku dotychczasowego trendu, przy bardzo niskim ryzyku. Żeby daleko nie szukać, zobaczmy sytuację na Zamecie sprzed kilku miesięcy.
Układ taki nie trafia się często, ale jednocześnie bardzo mi pasuje. Również Integer swojego czasu wyrysował podobną formację, która do dnia dzisiejszego dała zarobić ponad 100%.
Formacja ta znalazła się w Spółkach Ciekawych Technicznie we wrześniu 2012r.

A Wy co myślicie na temat takich wsparć? 

poniedziałek, 16 września 2013

Okrągłe poziomy wsparcia trzymają cenę. Do czasu

Po piątkowej rozmowie w gronie inwestorów postanowiłem znów przyjrzeć się Mennicy, którą analizowałem już zarówno technicznie, jak i fundamentalnie, a także poprzez zachowanie insiderów. Okazuje się, że jej aktualny obraz nie kształtuje się szczególnie zachęcająco. 
Po fenomenalnym 2012 roku, w którym spółka więcej niż podwoiła swoją cenę, aktualnie mamy do czynienia ze znaczącą korektą, która zbiła ceny w tym roku już o kilkadziesiąt procent. Można by było powiedzieć, że jest to dobra okazja do zakupów, bo przecież jest zdecydowanie taniej niż było jeszcze niedawno, ale z drugiej strony, co przemawia za kupnem? Przyjrzyjmy się wykresowi z bliska:
Jak widać, cena zatrzymała się w okolicy 15 złotych, gdzie rysuje się dosyć wyraźne wsparcie. Tyle, że wykres zniżkuje i zdecydowanie przybliża się do tego poziomu. A że takie przybliżanie może nie być bez znaczenia, wyrysowałem też poprzedni taki poziom oraz reakcję rynku na jego przebicie. Sami widzicie, co się działo.

To nie jest typ wsparcia, na którym chciałbym zajmować długą pozycję. Co o tym myślicie?

sobota, 17 sierpnia 2013

Zagrania pod formację prostokąta

Wielokrotnie, zarówno na blogu, jak i w moich nagraniach publikowanych w YouTube wspominałem o tym, że wolę kupować nisko, najlepiej przy wsparciach, aby można było ustawić ciasnego stop lossa. Formacja prostokąta jest tutaj bardzo dobrą okazją do takich zagrań.

Jeśli pamiętacie, w lipcowych Spółkach Ciekawych Technicznie postanowiłem kupić akcje Comarchu. Dla chcących sobie odświeżyć moją analizę, szczegóły możecie poznać tutaj i tutaj. Zgodnie z zapowiedziami, kupiłem akcje na pierwszej sesji lipca i trzymam je do dzisiaj i postanowiłem o nich napisać, ponieważ cena akcji znajduje się na górnym ograniczeniu prostokąta. 
Niebieska strzałka pokazuje moją chwilę wejścia. Cena nie jest szczególnie istotna, bo sama świeca jest dość krótka. Ponadto spółka zdążyła odciąć jeszcze prawo do dywidendy o wartości 1,80% na datę ustalenia. Tak więc realnie zyski są trochę wyższe niż pokazuje wykres.

I pojawia się teraz kilka kwestii, co można w tej sytuacji zrobić. Oczywiście jednym rozwiązaniem jest sprzedaż akcji. Spółka znajduje się na technicznym oporze, wypracowała jednocześnie zysk, który dobrze by było w jakiś sposób zabezpieczyć. Ja jednak wolę tylko podciągnąć zlecenie obronne, ale zostawić jednocześnie cenie miejsce na ruch w górę, aby mogła wyjść z formacji prostokąta górą, zgodnie z kierunkiem dotychczasowego trendu.

Osoby zainteresowane odsyłam do innego wpisu na temat gry w ruchu bocznym, a wszystkich do nagrań, które kiedyś podlinkowałem, a które bardzo dobrze sprawdzają się w takich właśnie sytuacjach.

wtorek, 23 października 2012

Wyceniamy akcje TPSA

Ostatnie wydarzenia związane ze spółką TPSA wprowadziły wielu inwestorów w stan niepokoju. Bo oto spółka, która od lat uchodziła na najbardziej dywidendowy, stabilny papier, nagle powiedziała, że interes idzie kiepsko i dywidenda będzie zmniejszona z 1,5 zł na akcję do złotówki.

Po dorzuceniu do tego garści złych informacji kurs poleciał na pysk i aktualnie znajduje się już około 20% niżej. Wszyscy myślą - co dalej?

Zaprezentuję Wam fantastycznie prosty model wyceny akcji TPSA. Podejrzewam, że jeszcze nikt na świecie takiego nie stosuje, ale co tam, najwyżej będę pierwszy :)

Wielu inwestorów posiadało lub jeszcze posiada akcje tej spółki wyłącznie dla dywidendy. Nieważne, czym spółka się zajmuje, czy coś produkuje lub sprzedaje, liczy się tylko dywidenda. A skoro tak, robimy dokładnie to, co zrobili ONI - czyli obcinamy cenę akcji tak, aby stopa dywidendy pozostała taka sama. 

Ostatniego dnia przed pojawieniem się tej fatalnej nowiny, notowania zakończyły się na poziomie 16,19 zł. A więc po dokonaniu skomplikowanej matematycznej operacji, której szczegółów zdradzić nie mogę, otrzymujemy wycenę akcji na poziomie 10,79 zł. 

Biorąc pod uwagę fakt, że dzisiejsze zamknięcie to 12,86 zł, notowania muszą spaść jeszcze o 16,09%, aby stopa dywidendy odpowiadała tej, do której przywykliśmy. A więc mamy już czarno na białym, akcje są ciągle zbyt drogie :)

Ale, ale! TPSA poruszała się przecież w kanale bocznym. Nie można więc powiedzieć, że miała stałą cenę. Wyznaczając więc ten kanał na przedział 14.30 -19.00 zł, trzeba go stosownie obniżyć. Wygląda to tak:
Okazuje się, że jego górne ograniczenie wypada poniżej obecnej ceny. A więc lipa, akcje są za drogie...

Tym oto sposobem, wyceniłem Wam akcje TPSA :)

KISS

środa, 18 stycznia 2012

środa, 21 grudnia 2011

Tak to działa

Czekasz na odwrócenie swingu, po pierwszym ruchu w swoją stronę czekasz na korektę (najlepiej zatrzymującą się na wsparciu), na której zajmujesz swoje pozycje przy minimalnym ryzyku. Proste


wtorek, 20 grudnia 2011

Kilka sposobów polowania na tego samego zwierza

Jak dobrze wiecie, od kilku dni dość intensywnie myślałem, mówiłem i pisałem o szykującym się w mojej ocenie powrocie do wzrostów na głównych klasach aktywów. Nie jest moją intencją budowanie sobie ego, że dziś mieliśmy ładne odbicie, ale chciałbym w tym wpisie pokazać, jak można próbować zarobić na tym samym scenariuszu, ale na kilka różnych sposobów.

We wczorajszym wpisie pokazałem, jak zająłem długą pozycję na kontraktach na SP500 licząc, że wsparcie się utrzyma i rynek podąży w kierunku wzrostów. Ruch ten faktycznie nastąpił, lecz wcześniej miał miejsce dość mocny spadek, który wyczesał moje ciasno ustawione stopy. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że później już nie śledziłem notowań, przez co nie odnowiłem pozycji i dzisiejsze ładne wzrosty mi uciekły. Można płakać z powodu niewielkiej straty, ale można też było nieco pokombinować i postarać się zarobić w inny sposób.

Swoje działania oparłem na scenariuszu, który zakładał chwilowe wyczerpanie ruchu spadkowego i nadzieję na wzrosty w najbliższych dniach. Przecena na rynku akcji sprawiła, że w dół poszły również niektóre inne aktywa, z kolei inne zaliczyły wzrosty. W efekcie kilka różnych aktywów w tym samym czasie znalazło się w układzie, który odczytałem jako odwrócenie swingu.

Jednym z tych aktywów było SP500, na którym poniosłem porażkę. Na innych jednak zagrałem nieco bardziej defensywnie (zlecenia buy stop, szersze stopy) i w efekcie mogę już powoli ograniczać ryzyko, pozwalając rynkowi podążać w swoją stronę.

O wołowinie już zdarzyło mi się wspominać. Wyczerpanie swingowe wraz ze wsparciem technicznym pozwoliło zająć pozycję, która już w chwili obecnej jest bez ryzyka, gdyż dzięki wczorajszym wzrostom stop przesunąłem w punkt wejścia. Wcześniej poniosłem niewielką stratę, gdyż rynek jeszcze raz przetestował dołki.

Olej opałowy zachowuje się zazwyczaj podobnie do notowań ropy, lecz często nieznacznie odbiega od jej cen. W tej sytuacji mieliśmy za sobą ruch spadkowy o niemałym swingowym zasięgu (z małą korektą w środku), który w mojej ocenie miał i ma szansę zakończyć się w obszarze wsparcia zaznaczonym czerwoną linią. Zlecenie kupna ustawione powyżej High wczorajszej świecy, stop loss tuż pod Low tejże.

I kolejne podobne zagranie, tyle że zajęcie krótkiej pozycji na bundach - dziesięcioletnich niemieckich obligacjach. Uspokojenie sytuacji i wzrosty na giełdach to przesłanki do spadków na budnach, co w połączeniu z oporem technicznym skłoniło mnie do zapolowania na krótką pozycję. Technika wejścia taka sama, jak przy wołowinie, dzięki czemu pozycje otworzyły się same, podczas mojej nieobecności.

Powyższe kilka przykładów pokazuje, jak można wykorzystać ten sam scenariusz rynkowy na kilka różnych sposobów. Mimo, że poniosłem koszt jednego stop lossa, pozostałe pozycje otworzyły się bez problemów i całkiem nieźle rokują. Dodatkową zaletą analizowania wielu rynków jest właśnie poszukiwanie momentów, w których kilka z nich w tym samym czasie okazuje swingowe wyczerpanie. Wtedy też jest (w mojej ocenie) większa szansa na to, że oczekiwany przez nas ruch faktycznie się zrealizuje.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi ostatnią monotonię na temat "odczytywania odwrócenia", ale sądzę, iż jest to całkiem interesująca metoda, pozwalająca niekiedy dokonywać mitycznego "kupowania na dołku".

Czekam na uwagi.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Struktura ruchów cenowych w praktyce

Poniżej przedstawiam dwa wykresy obrazujące aktualną sytuację na dostępnym mi instrumencie śledzącym kontrakt na SP500. Wierzchołki mini-swingów układają się już zupełnie inaczej, momentum spadkowe słabnie (mimo nagłych ruchów) i w mojej ocenie możemy już uklepywać swingowy dołek. Całość może potwierdzać fakt, że oscylujemy w okolicy zniesienia 50% swingu wzrostowego.
Jak pewnie widzicie, wszedłem już na długie pozycje i to wszedłem stosunkowo grubo. Pozwolił mi na to bardzo ciasny stop loss. Jak też widzicie, część pozycji będzie się likwidowała przy ostatnim mini-wierzchołku (1/3), a pozostałe 2/3 będę się starał przewieźć na ruchu wzrostowym, jeśli taki nastąpi, ewentualnie dobierając na korektach.

Po raz kolejny rynek, w mojej ocenie, rynek daje sygnały rychłego odwrócenia, a więc staram się je wykorzystać. I nic w moim podejściu się nie zmieni, jeśli wylecę na stopie 5 minut po opublikowaniu tego wpisu :)

wtorek, 13 grudnia 2011

sobota, 10 grudnia 2011

Nieco inny metal

Osoby interesujące się muzyką, z pewnością wiedzą, że od tytułu złotej płyty, lepsza jest płyta platynowa. Nas, inwestorów, platyna również może zainteresować, oczywiście ze względu na możliwość pomnożenia za jej pośrednictwem naszych środków.

Można inwestować w różne metale, niekiedy są to metale szlachetne (złoto), innym razem przemysłowe (miedź, aluminium, pallad). Są również metale będące zarówno szlachetnymi, jak i przemysłowymi. Oczywiście na pierwszy plan wyłania się tutaj srebro, lecz dziś chciałbym poświęcić chwilkę uwagi jej zdecydowanie rzadszej towarzyszce - platynie.

Rzadszej dlatego, że jej roczne wydobycie jest kilku-kilkunastokrotnie mniejsze od wydobycia złota (dokładnych danych nie chciało mi się szukać). Ten fakt jeszcze niczego nie przesądza, gdyż mogłaby być ona zupełnie nieprzydatna człowiekowi, a wtedy jej wartość byłaby niewielka. Okazuje się jednak, że platyna znajduje zastosowanie w samochodowych katalizatorach (ok. 50% popytu), a więc, oprócz biżuterii i celów inwestycyjnych jest nam jeszcze do czegoś potrzebna. W efekcie ceny platyny utrzymywały się w ciągu ostatnich czterech dekad powyżej ceny złota (z wyjątkami).

Piszę dziś o platynie dlatego, że pojawiły się głosy, iż stała się ona tania, a może stać się droższa. Z jednej strony głosy te opierają się na perspektywach dla jej przemysłowego wykorzystania, z drugiej na ograniczonej podaży i rosnących kosztach wydobycia, a z trzeciej na jej obecnej relatywnej "taniości" w porównaniu do ceny złota. Więcej możecie sobie poczytać TUTAJ i TUTAJ.

Jaka w tym moja rola? Otóż po pierwsze, chciałbym przypomnieć, że coś, co jest tanie może być jeszcze znacznie tańsze. Po drugie, chciałbym zasygnalizować, że znajdujemy się w potencjalnie kluczowym momencie z punktu widzenia analizy technicznej ceny tego metalu.
Analiza wykresu ceny spot platyny z ostatnich lat pokazuje, że z jednej strony, stoimy tuż nad przepaścią. Stosunkowo czytelna jest formacja odwrócenia, gdzie wierzchołki swingowe w pewnym momencie przestają się wznosić, ale zaczynają opadać. Obecnie znajdujemy się na kluczowym wsparciu, którego przełamanie dopełni całość formacji i będzie stanowiło wyjątkowo niedźwiedzi sygnał. 

Z drugiej jednak strony, jest to linia ostatniej szansy, a zatem może zostać obroniona. Włączając do analizy drugą czerwoną kreskę, poprzednio służącą za wsparcie, a obecnie za opór, możemy z łatwością wyrysować formację prostokąta, z ceną znajdującą się w rejonie sugerującym okazję do kupna przy dolnym ograniczeniu. Jeśli manewr się powiedzie i notowania srebrzystego metalu wywędrują na nowe maksima, dokonamy transakcji w najlepszym możliwym momencie.

Struktura popytu na platynę może sugerować, że jej cenami nie rządzą spekulanci, ale czynniki przemysłowo-wydobywcze. W efekcie "kupowanie pod odbicie" może nie znaleźć odzwierciedlenia w kształcie wykresu. Ale z drugiej strony, analiza techniczna opiera się na wykresie, bez sięgania w czynniki fundamentalne. Tak więc śledźmy lokalne dołki i szczyty, aby zająć możliwie korzystną pozycję na początku rodzącego się trendu - czy to wzrostowego, czy spadkowego.

czwartek, 1 grudnia 2011

Wsparcia i opory na złocie

Po raz kolejny potwierdza się, że na uważnym śledzeniu wsparć i oporów na wykresie złota, można zarobić.

Najpierw wideo sprzed kilku dni, żeby naświetlić temat:


A teraz zrzut ekranu z chwili obecnej:

środa, 12 października 2011

Wzrośnie, czy spadnie?

Pytanie to towarzyszy inwestorom od samego początku. Dziś również jest ono jednym z głównych, które zadają sobie nie korzystający z systemów mechanicznych, arbitrażu, czy HFT inwestorzy indywidualni. W zasadzie odpowiedź na nie pozwala (przynajmniej teoretycznie) na bardzo zyskowny trading. A co, gdyby udało się pytanie to wyeliminować z naszych działań na giełdzie? Kusząca perspektywa, nieprawdaż?

Zachęcam do obejrzenia najnowszego nagrania.