Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Jak założyć firmę nic za to nie płacąc - moje doświadczenia

Dzisiejszy wpis będzie wyjątkowy, bo poświęcam go zakładaniu działalności gospodarczej. A nie można chyba opisać tego lepiej niż na bazie własnych doświadczeń i przemyśleń z tym związanych. W czerwcu założyłem swoją firmę i od tego czasu jestem już przedsiębiorcą. Postanowiłem więc podzielić się z Wami uwagami i spostrzeżeniami z tego procesu, bo wiem, że prędzej czy później część z moich czytelników również będzie przechodziło tą samą ścieżkę. Chcę Wam pokazać, co zrobiłem dobrze, co nie do końca oraz które rozwiązania mogę polecić jako sprawdzone na własnej skórze.

Musicie pamiętać, że opisuję jedynie swoje doświadczenia. Mogą one być nieco inne od pozostałych ze względu na specyfikę prowadzonej działalności, jaką jest blogowanie. Inni muszą wynajmować lokal, kupować wyposażenie i zaciągać kredyty. Ja tego wszystkiego robić nie musiałem. Powiem Wam, dlaczego uznałem że warto w końcu zdecydować się na ten krok oraz jakie były moje uwarunkowania przed założeniem własnej działalności.

Tekst ten jest pierwszym z cyklu dotyczącego prowadzenia własnej firmy. W artykułach tych dzielę się moimi doświadczeniami związanymi z blogowym biznesem. Polecam również konkretne rozwiązania, które sprawdziły się w moim przypadku, jak również poruszam praktyczne aspekty funkcjonowania firmy. Do tej pory w cyklu ukazały się:
  • Jak założyć firmę nic za to nie płacąc - moje doświadczenia  
Jeśli interesuje Cię temat zakładania i prowadzenia własnej działalności, polecam przeczytać również wcześniejsze wpisy.

Wpis będzie długi, więc radzę zaklepać sobie na niego dłuższą chwilę. Jeśli uznacie, że warto się nim podzielić ze swoimi znajomymi, będę bardzo wdzięczny. Mam nadzieję, że tekst obroni się sam.


Czy każdy powinien mieć własną działalność?


Mamy takie czasy, że wszędzie wokół słyszymy o sukcesach innowacyjnych przedsięwzięć. Ludzie rzucają pracę i zakładają firmy, spełniając swoje marzenia i jednocześnie dobrze na tym zarabiając. Niektóre z tych historii są bardzo porywające, inne mniej, ale trzeba pamiętać, że zupełnie inna jest sytuacja osób, które już coś dodatkowego robią i własna działalność jest tylko formą, do której treść jest już gotowa, od sytuacji tych, którzy bywają zmuszeni przez pracodawcę do przejścia "na swoje". Pisałem też o ludziach, którzy zgromadzili przez lata dość oszczędności, żeby założenie firmy nie miało charakteru wielkiego wyzwania.

Przede wszystkim uważam, że nie każdy powinien posiadać własną działalność. Nie każdy ma dość czasu, determinacji i kapitału, żeby próbować swoich sił w tym fachu. Niekiedy spokojny etat i ośmiogodzinny dzień pracy to najlepsze rozwiązanie, którego nie warto zmieniać. Posiadanie firmy to zupełnie inna para kaloszy, o czym właśnie się przekonuję. Dobrze na ten temat, w szczególności na temat uwarunkowań dotyczących przechodzenia z etatu na samozatrudnienie napisał Michał Szafrański.

Poza tym nie każdy posiada odpowiednio dobry pomysł na biznes. Pomysł, który pozwoli na pokrycie kosztów, spłatę kredytów i wcześniejsze czy późniejsze utrzymywanie się z uzyskiwanych dochodów. Niektórym kończy się cierpliwość, a zdecydowanej większości pieniądze. Czasami wynika to ze złego planowania swojego biznesu, a innym razem z wydarzeń losowych, jak utrata kluczowego klienta. Historie są różne, ale musimy pamiętać, że przedsiębiorczość ma na koncie kilka sukcesów i dużo większą liczbę biznesowych porażek. Podobnież szanse na sukces wynoszą tylko 30%. Polecam też rzucić okiem do innych pomysłów na wolność finansową, jakie zaproponował Michał Stopka.

Moje uwarunkowania przed założeniem własnej działalności


Jestem osobą, która pozostaje zatrudniona na etacie. Moja relacja z pracodawcą posiada swoje lepsze i gorsze dni, ale na chwilę obecną to etat stanowi moje główne źródło dochodu. Jest on stały, pewny i pozwala na utrzymanie się. Posiadam więc pewien strumień dochodów, który daje spokojny sen i zaspokaja podstawowe potrzeby.

Druga ważna sprawa to fakt, że w ramach etatu mam opłacaną do ZUS składkę na ubezpieczenie społeczne. W polskim prawie nazywa się to zbiegiem tytułów do ubezpieczenia i w praktyce oznacza, że jeśli pracodawca odprowadza za mnie składkę społeczną, ja sam nie muszę już tego robić w ramach prowadzonej działalności. Oszczędność ta ma gigantyczne znaczenie dla rozwijającej się firmy, ponieważ składka ta wynosi ok. 750 zł miesięcznie. Początkujący przedsiębiorca przez pierwsze dwa lata prowadzonej działalności może opłacać tzw. mały ZUS, czyli niższą składkę, wynoszącą ok. 160 zł. Te koszty w moim przypadku odpadają, co zdecydowanie ułatwia prowadzenie działalności w sposób przynoszący zysk.

Kolejna sprawa to specyfika mojej firmy. Jako bloger, a to jest głównym przedmiotem działalności, nie posiadam wielu kosztów stałych, z którymi borykają się inni przedsiębiorcy. Nie muszę wynajmować lokalu, posiadać samochodu, kupować wyposażenia czy też kupować towaru. Na dobrą sprawę i w wielkim uproszczeniu, wystarczy mi komputer z dostępem do internetu. Nie musząc więc ponosić wielkich kosztów, rozpoczęcie prowadzenia działalności stało się dla mnie bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem.

Oczywiście firma generuje pewne koszty stałe. Są nim chociażby składki na ubezpieczenie zdrowotne, które odprowadzane co miesiąc wynoszą ok. 280 zł. Ponoszę również koszt biura rachunkowego oraz szereg innych kosztów, których już wymieniał nie będę. Niemniej skala tego przedsięwzięcia jest od strony kosztowej wielokrotnie mniejsza niż najprostszy sklep spożywczy.

I teraz czas na powody, które skłoniły mnie do spróbowania własnego biznesu. Po pierwsze, od lat już prowadzę blogi. Generują one pewne koszty, których do tej pory nie mogłem odliczyć od przychodu. Dzięki funkcjonowaniu jako przedsiębiorca, ponoszone koszty obniżają kwotę, od której muszę zapłacić podatek. Chcecie przykład?

Pierwszym zakupem w ramach prowadzonej działalności było urządzenie wielofunkcyjne. Taka drukarko-skanero-kopiarka. Nie chciałem jednak kupować jakiegoś badziewia, które niekiedy można dostać za darmo przy podpisaniu jakiejś umowy z dostawcą Internetu, więc kupiłem trochę lepszy sprzęt. Zapłaciłem za niego 645 zł i taka kwota brutto figurowała na fakturze. W pierwszej kolejności odliczeniu podlega VAT w wysokości 23% (dla vatowców - szczegóły w dalszej części tekstu), co daje nam kwotę netto w wysokości ok. 525 zł. Ale zakup urządzenia stanowi koszt uzyskania przychodu, więc mogę go odliczyć od przychodu. W rezultacie kupione urządzenie tanieje o wartość podatku dochodowego, który w moim wypadku wynosi 18%, czyli 94,50 zł. W efekcie faktyczny koszt urządzenia wielofunkcyjnego wynosi 430,50 zł, co stanowi ok. 67% sumy wyjściowej. Widzicie więc, ze kupno "na firmę" powoduje oszczędność rzędu 33%. Może jako bloger podobnych kosztów nie ponosi się w każdym miesiącu, ale widzicie, w jaki sposób prowadzenie biznesu pozwala uwzględniać koszty i pomniejszać o nie odprowadzane podatki.

Po drugie, jak bloger uzyskiwałem i uzyskuję określone przychody. Do tej pory rozliczałem je najczęściej w formie umów o dzieło. Mając tych współpracy kilka-kilkanaście w ciągu roku, niemal ciągle zmuszałem siebie i moich kontrahentów do zawierania umów o dzieło. Pisaliśmy więc te klauzule, uzgadnialiśmy treść i wymienialiśmy listy, co zajmowało czas i powodowało sporo fatygi. Wyobraźcie sobie uzgadnianie treści umowy o wartości 200-300 zł. Niekiedy biurokracja zajmowała mi więcej czasu niż sama praca, którą wykonywałem w ramach tej umowy. Teraz wysyłam mailem elektroniczną fakturę, otrzymuję przelew i sprawa załatwiona.

Następna rzecz to chęć usamodzielnienia się i spróbowania czegoś własnego. Dokładnie tak, jak pisałem o tym w jednym z tekstów o dawaniu sobie w życiu szansy. Praca na etacie daje poczucie stabilności, ale w moim wypadku niewiele więcej. Masz jednego klienta i jest nim twój szef. Możesz dostać podwyżkę, ale możesz też jej nie dostać. I co robisz? Zmieniasz pracę lub siedzisz dalej, wiedząc że nic się nie zmieni.

Natomiast własna działalność daje szansę na rozwinięcie skrzydeł. Jeśli masz pomysł i potrafisz zbudować pewną wartość, za którą ktoś będzie chciał zapłacić, grono klientów może być bardzo szerokie. Można zmieniać życie ludzi na lepsze i do tego osiągać z tego korzyści niedostępne dla osób zatrudnionych na etacie. Jest to więc dla mnie pewien odpowiednik opcji call, gdzie ponoszę pewien koszt, ale w zamian za to mam szansę osiągnąć coś wielkiego.

I ostatni argument jest zupełnie osobisty. Od pewnego czasu mam wrażenie, że z moimi blogami stoję w miejscu. Nie rozwijam się tak, jak bym tego oczekiwał. Konieczność poniesienia określonych kosztów, a przez to znalezienia dochodów pozwalających je pokryć jest wielkim motywatorem do działania. Można powiedzieć, że teraz muszę znaleźć czas, siły i kreatywność do zarobienia nie tylko na koszty, ale również do wdrożenia nowych rozwiązań.

Czy zakładanie działalności gospodarczej jest trudne?


Muszę z całą stanowczością powiedzieć, że w moim wypadku wcale to trudne nie było. W zasadzie był to pewien harmonijny proces, w ramach którego wykonałem kilka czynności, a na koniec dysponowałem w pełni sprawną firmą. Zajęło mi to niecały tydzień i pod względem opłat administracyjnych nie kosztowało zupełnie nic.

Jeśli czytacie niezadowolone komentarze na temat zakładania firmy, u mnie nic takiego się nie zdarzyło. Fakt, nie uzyskiwałem żadnych specjalistycznych pozwoleń, ale załatwiłem to szybko i niemal w całości przez internet. Nie musiałem jechać do żadnego urzędu, nie musiałem niczego płacić. Mimo tego, chciałem samodzielnie dowieźć dokumenty do mojego urzędu skarbowego. Wizyta może nie była długa, ale z pewnością dawała namiastkę tego, jak wygląda aparat urzędniczy w Polsce:

Najwięcej czasu i najwięcej uwagi podczas zakładania działalności wymagało dokształcenie się z podstaw przedsiębiorczości. Musiałem w krótkim czasie przyswoić sobie zasady prowadzenia firmy, czynności niezbędnych dla jej założenia i prowadzenia, formy rozliczania się z urzędem skarbowym, podatku VAT oraz ewidencjonowania przychodów i rozchodów.

Wbrew pozorom, jest to bardzo ważny etap, którego nie należy bagatelizować. Podjęcie odpowiednio przemyślanych decyzji to niezmiernie ważna rzecz, gdyż np. zmiana formy opodatkowania jest możliwa tylko raz w roku. A w sprawach podatków każde rozwiązanie niesie za sobą szereg kosztów, korzyści oraz obowiązków rozliczeniowych, o których musicie pamiętać. Dlatego podstawę wyboru powinna stanowić kalkulacja oparta o założone koszty, planowane przychody, nakłady inwestycyjne oraz potencjalny krąg odbiorców naszych produktów czy usług.

Przygotowanie się od tej strony zajęło mi ok. 2 tygodni. W tym czasie dwukrotnie przeczytałem książkę poświęconą zakładaniu i prowadzeniu działalności gospodarczej oraz spędziłem wiele godzin szukając niezbędnych informacji w Internecie. Dzięki temu w chwili obecnej czuję się przynajmniej wstępnie przygotowany do zarządzania biurową stroną mojej firmy.

Jak przebiegał proces rejestracji mojej działalności


Pierwszą i podstawową rzeczą jest zarejestrowanie się w CEIDG, czyli Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Musicie złożyć odpowiedni formularz, który stanowi w istocie podstawę zakładanej działalności. Formularz możecie złożyć w urzędzie gminy (gdzie uzyskacie pomoc w jego wypełnieniu) lub zrobić to elektronicznie na stronie CEIDG, co jednak wymaga posiadania podpisu kwalifikowanego lub profilu zaufanego ePUAP. Ja posiadam profil zaufany, więc zrobiłem to elektronicznie.

W formularzu deklarujecie wszystkie najważniejsze sprawy związane z Waszą firmą. Jest to więc adres prywatny, adres prowadzenia działalności i przechowywania dokumentów, dane kontaktowe i osobiste, firma (czyli nazwa pod jaką prowadzicie działalność), sposób opodatkowania oraz kody PKD, wiodący i poboczne.

Już na tym etapie trzeba wiedzieć, jak sklasyfikowane zostały obszary, na których chcemy być aktywni. Prowadzenie działalności w zakresie przekraczającym zadeklarowane PKD (Polska Klasyfikacja Działalności) może skutkować nałożeniem kar. U mnie wiodącym PKD jest 63.12.Z, czyli działalność portali internetowych. Wskazałem również kilkanaście PKD pobocznych takich jak 58.11.Z (wydawanie książek), 71.11.Z (działalność agencji reklamowych) czy też 85.59.B (pozostałe pozaszkolne formy edukacji, gdzie indziej nie sklasyfikowane). W ten sposób instytucja, która przygląda się naszej firmie wie, czym się z grubsza zajmujemy.

Zgłoszenie do CEIDG, poprzez tzw. jedno okienko, stanowi również zgłoszenie do kilku instytucji. W pierwszej kolejności do GUS, celem uzyskanie numeru REGON, jeśli go nie mamy (ja nie miałem). Po drugie, do ZUS jako płatnika składek oraz do US jako płatnika podatku. Są to zgłoszenia o charakterze ogólnym, które będziemy musieli jeszcze dalej uszczegółowić.

Musimy się ponadto zgłosić do ZUS z wykorzystaniem odpowiednich formularzy. Składamy więc ZUS DRA za pierwszy pełny miesiąc prowadzonej działalności. Ja zacząłem w połowie miesiąca, więc składam ZUS DRA za czerwiec (jako miesiąc niepełny) i lipiec (jako pierwszy pełny miesiąc). Oprócz tego składamy ZUS ZUA, jeśli będziemy opłacali za siebie ubezpieczenie społeczne (w sytuacji gdy nie jesteśmy nigdzie indziej zatrudnieni) lub ZUS ZZA (w sytuacji, w której ktoś opłaca za nas składkę na ubezpieczenie społeczne, a my opłacamy tylko składkę zdrowotną - jest obowiązkowa). W moim przypadku ZUS DRA i ZUS ZZA złożyło biuro rachunkowe, więc nie musiałem się tym przejmować.

Kolejna sprawa to urząd skarbowy. Na dobrą miarę nie musimy tam składać niczego szczególnego, ale możemy złożyć kilka dokumentów fakultatywnie. Ja sam złożyłem cztery upoważnienia dla pracowników biura rachunkowego, aby korzystając z podpisów kwalifikowanych przesyłali w moim imieniu elektroniczne deklaracje. Przecież chodzi o to, żeby sobie ułatwiać życie, a nie utrudniać.

Drugim dokumentem, który złożyłem była deklaracja VAT-R, zgłaszająca mnie jako płatnika podatku od towarów i usług (VAT). Bycie "vatowcem" jest w niektórych przypadkach obowiązkowe, a w moim było dobrowolne. Zdecydowałem się skorzystać z tej możliwości, gdyż moimi klientami/kontrahentami są głównie firmy reklamujące się na blogu. Dlatego one mogą odliczać sobie VAT od faktur przeze mnie wystawianych. Pokażę to na przykładzie.

Świadczę usługę, na której chcę zarobić 1000 zł. W rezultacie wystawiam fakturę na kwotę 1 230 zł, gdzie 1000 zł stanowi moje wynagrodzenie, a 230 zł jest to doliczony podatek VAT. VAT można odliczać, więc dla klienta-vatowca koszt mojej usługi wynosi 1000 zł. Gdyby kupowała u mnie osoba fizyczna lub przedsiębiorca niebędący podatnikiem VAT, jego kosztem byłaby pełna kwota brutto, czyli 1 230 zł. Była to też jedna z istotnych kwestii, którą należało przemyśleć przed założeniem firmy. A jak przebiega odliczenie VAT?

Otrzymując 1230 zł płatności za fakturę, muszę te 230 zł przekazać do urzędu skarbowego. Ale mogę tę kwotę pomniejszyć o VAT z faktur kosztowych. Pamiętamy, że kupiłem urządzenie wielofunkcyjne za 645 zł, gdzie 425 to kwota nettto, a 120 zł to zapłacony przeze mnie razem z fakturą podatek VAT. W efekcie o te 120 zł mogę pomniejszyć odprowadzany przeze mnie VAT, nie płacąc 230 zł, a zaledwie 110 zł.

Na razie może to być nie do końca jasne, ale jeśli będziecie się przygotowywali do założenia własnej działalności, konieczne będzie zrozumienie, jak działa podatek VAT. W moim przypadku zdecydowałem się zostać vatowcem, gdyż tak wyszło z przeprowadzonej analizy.

W sumie powyższe formalności to wszystko, co musiałem wykonać pod względem zakładania działalności gospodarczej. CEIDG załatwiłem online z domu. deklaracje ZUS złożyło za mnie biuro rachunkowe, a dokumenty do US (VAT-R i pełnomocnictwa) zawiozłem sam, mimo że równie dobrze mogłem wysłać je pocztą.

Co ważne, za założenie działalności nie zapłaciłem ani złotówki. Nie było przy tym żadnych opłat, wpisowego, opłat od składanych wniosków lub dokumentów. Jedynie deklaracja VAT-R, a konkretnie potwierdzenie zarejestrowania się jako płatnik VATu było do niedawno płatne w kwocie 170 zł. Obecnie pobieranie potwierdzenia nie jest obowiązkowe, a więc z niego zrezygnowałem i tym sposobem zostałem przedsiębiorcą.

O czym jeszcze trzeba pamiętać zakładając działalność?


Podstawą jest biuro rachunkowe. Oczywiście można dokonywać rozliczeń samemu, co niektórych pociąga jako pewna forma intelektualnego wyzwania, ale moim zdaniem lepiej zlecić obsługę podatkową firmy specjalistom. Dzięki temu z jednej strony wiemy, że wszystko mamy wykonane prawidłowo i w terminie, a z drugiej, nie musimy sami pilnować tych rzeczy. Koszt czasowy i intelektualny związany z dokształceniem się w nowej dziedzinie jest niezmiernie duży i moim zdaniem nie warto jest go ponosić. W końcu nasz przyszły sukces opieramy na tym, że skupiamy się na głównej działalności firmy, a nie pobocznych aktywnościach. Nie można być dobrym we wszystkim na raz.

Kolejna sprawa to lokal, w którym zarejestrujemy naszą firmę. Wynajem jest sporym kosztem dla początkującego przedsiębiorcy, więc najczęściej pierwszym adresem jest adres domowy. Jeśli działalność nie wymaga specjalnych pomieszczeń (np. blogowanie) wtedy sprawa jest uproszczona i możemy korzystać z fragmentu dowolnego pokoju. Jeśli natomiast musimy zaadaptować jakieś pomieszczenia, możemy część wydatków związanych z utrzymaniem nieruchomości wliczyć w koszty uzyskania przychodu.

Uczulam tutaj na uregulowanie kwestii prawnych. Znam przypadek spółki założonej przez syna w domu ojca, co odbywało się za pełną zgodą i akceptacją obu stron, Jednak po pewnym czasie stosunki uległy oziębieniu na tyle, że ojciec wystąpił przeciwko spółce syna z pozwem o bezumowne zajmowanie pomieszczeń oraz zaległy czynsz za kilka lat wstecz. Dlatego nawet w sytuacjach użyczeń, warto jest mieć jakiś dokument potwierdzający, że właściciel nieruchomości wyraża na to zgodę i na jakich odbywa się to warunkach.

Następna kwestia to pieczątka. Teoretycznie nie jest ona wymagana. Z drugiej jednak strony koszt jest niewielki (kilkadziesiąt złotych), a ułatwienie dość znaczne. Nie tylko ułatwia ona wystawianie faktur, czy podpisywanie umów, ale dzięki niej znacznie skraca się czas chociażby adresowania kopert. Łatwiej przystawić pieczątkę niż ręcznie pisać nasze dane adresowe, a i wygląda to bardziej profesjonalnie. Nie ma co się łudzić, korespondencji będziemy wysyłali całkiem sporo.

Kolejna sprawa to konto firmowe. Teoretycznie znów nie ma konieczności posiadania oddzielnego rachunku firmowego, ale praktyka pokazuje, że jest to wielkie ułatwienie, zwłaszcza dla zachowania przejrzystości obrotu finansowego i oddzielenia transakcji prywatnych od wydatków firmowych. W razie przyszłej kontroli dużo łatwiej jest szukać operacji na rachunku prowadzonym dla działalności gospodarczej niż grzebać po wszystkich kontach w poszukiwaniu potwierdzenia przelewu. Tym bardziej, że dzisiaj konto firmowe można założyć na bardzo atrakcyjnych warunkach.

Co jeszcze warto wiedzieć zakładając swoją firmę?


Przede wszystkim warto jest zadbać o wybór dobrego biura rachunkowego. Takich decyzji nie podejmuje się co dnia, więc późniejsza zmiana i przenoszenie całej dokumentacji może powodować pewne komplikacje. Ja sam korzystam z biura internetowego, dostępnego w pełni online. Nie mam więc księgowej, do której raz w miesiącu wożę dokumenty, ale wszystkie faktury przesyłam na serwer i są one rozliczane po zakończeniu miesiąca. Takie rozwiązanie jest idealne dla mnie, jako przedsiębiorcy "internetowego" nie mającego czasu w ciągu dnia (praca na etacie).

Wielkim ułatwieniem dla mnie jest posiadanie profilu zaufanego ePUAP. Dzięki temu wszystkie wnioski do CEIDG mogę składać drogą elektroniczną, co nie wymaga wizyty w urzędzie gminy. Mimo, że działalność zakłada się tylko raz, później często zachodzi konieczność aktualizowania zawartych tam informacji. A to zgłaszamy konto firmowe, a to dopisujemy jakieś kody PKD, czy też zmieniamy inne informacje, np. kontaktowe. Zamiast jeździć do urzędu i składać papierowe dokumenty, możemy o dowolnej porze zrobić to z domu. Utworzenie profilu zaufanego odbywa się elektronicznie, ale konieczna jest jedna wizyta w urzędzie (w moim przypadku w US) celem potwierdzenia naszej tożsamości. Jedziemy więc raz, a później wszystko załatwiamy już przez Internet. Zdecydowanie polecam to ułatwienie.

W formularzu zgłoszeniowym do CEIDG wskazujemy datę rozpoczęcia działalności. Co ciekawe, może to być data przyszła i ja sam skorzystałem z tej możliwości. Zgłoszenia dokonywałem w niedzielę, a jako dzień rozpoczęcia funkcjonowania wskazałem czwartek. Te kilka dnia zapasu dało mi możliwość załatwienia wszystkich spraw organizacyjnych i formalnych, tak że w pierwszym dniu prowadzenia firmy miałem już wszystko dopięte i gotowe do działania. Jeśli będziecie zakładali Wasze firmy, polecam rozważenie takiej właśnie opcji tym bardziej, że nawet przed tą datą możecie ponosić wydatki związane z firmą, które da się wrzucić w koszty.

Bardzo istotną sprawą są dane kontaktowe, które podajemy w formularzu CEIDG. Trzeba pamiętać, że dane te będą publicznie dostępne, co oznacza, że każdy będzie mógł do nas zadzwonić z dowolną propozycją handlową. Jeśli podamy więc telefon i maila, możemy spodziewać się lawiny spamu, który zawali nas już pierwszego dnia. Nie ma co się łudzić, na rynku jest cała masa firm zajmujących się przeczesywaniem bazy CEIDG w poszukiwaniu nowo założonych działalności. 

Przykładem niech będzie mój bank, w którym posiadam konto prywatne. Kilka dni po tym, gdy mój NIP ukazał się w bazie CEIDG, otrzymałem telefon z banku z propozycją otwarcia konta firmowego. Bank sprawdził, że danego klienta już mają w rejestrach i zaproponował rozszerzenie usług. Ale można pójść jeszcze dalej. Pod moim adresem rejestracyjnym posiada zarejestrowaną działalność mój ojciec. Dwa dni po założeniu mojej firmy, otrzymał on telefon od przedstawiciela ING, który pytał o mnie (sic!), celem zaoferowania kredytu na rozpoczęcie działalności. Widzicie więc, że nawet zbieżność adresów i nazwisk powoduje lawinę telefonów do firm o podobnych danych. Nie wspomnę o kilku listach z propozycją usług biura rachunkowego.

Pamiętajcie, że dane adresowe i kontaktowe podawane w formularzu CEIDG stają się danymi publicznymi, których później nie będziecie w żaden sposób w stanie usunąć czy zastrzec. Oddajecie część swojej prywatności na zawsze. Dlatego warto niekiedy skorzystać z usług tzw. wirtualnych biur, gdzie w ramach niewielkiego miesięcznego abonamentu możecie korzystać z adresu korespondencyjnego, skrzynki pocztowej oraz innych usług, jak salki konferencyjne, obsługa telefoniczna etc. W ten sposób cały spam jest kierowany na adres wirtualnego biura, a Wy pozostajecie w znacznej mierze poza jego zasięgiem. Jest to szczególnie ważne w przypadku udostępniania adresu domowego.

Należy też pamiętać, że rozmaite firmy próbują wykorzystać naiwność początkujących przedsiębiorców. Spodziewajcie się więc otrzymania listu wzywającego do uiszczenia "fakultatywnej opłaty" z tytułu wpisu do CEIDG. Wpis jest darmowy, a takie wezwania nie mają podstawy prawnej, więc najlepsze co możecie z nimi zrobić to wyrzucenie do kosza. Można walczyć i zgłaszać to na policję jako próbę oszustwa lub wyłudzenia, ale sądzę, że ktoś już przed nami tego próbował i gdyby to miało zadziałać to byśmy tych listów nie otrzymywali. Najlepiej je moim zdaniem zignorować.

Ostatnia już istotna sprawa to przechowywanie dokumentacji firmowej. Z pewnością będzie to duża i stale przyrastająca ilość dokumentów, więc musimy mieć na uwadze ich gromadzenie i zabezpieczanie. Już chociażby przepisy podatkowe wymagają trzymanie ich przez 5 lat. Potrzebne więc będzie odpowiednio zabezpieczone miejsce i dobra organizacja obiegu dokumentacji od samego początku. Mówimy tu o wszystkich fakturach kosztowych i przychodowych, wydrukach księgi przychodów i rozchodów, ewidencji zakupów i przychodów VAT i tym podobnych spraw. Będzie tego dużo, to pewne.

Co się zmieni dla moich czytelników w związku z tym, że założyłem działalność?


Po przeczytaniu tego wpisu wiecie już, że założyłem działalność gospodarczą, której głównym przedmiotem będzie blogowanie. Zarówno Humanista, jak i mój drugi blog OpcjeNaAkcje.pl generują mi pewne dochody i będę chciał, aby w przyszłości strumień tych dochodów był większy niż obecnie. 

Dlatego też będą się pojawiały określone oferty, z których będziecie mogli skorzystać dzięki mojemu poleceniu. Nie będzie chyba wielką tajemnicą, jeśli napiszę, że promocja wspomnianego powyżej Konta Active w BIZ Banku odbywa się w ramach afiliacji, a ja otrzymuję określoną sumę za każdy założony rachunek. Niezależnie od tego, jest to moim zdaniem świetny rachunek, z którego sam korzystam.

Chcę Wam wyraźnie powiedzieć, że zawsze staram się, aby podejmowane przeze mnie współprace miały przede wszystkim wartość dla Was, jako moich czytelników. Za bardzo Was szanuję, żeby kilkoma kiepskimi lub nachalnymi ofertami stracić zaufanie, którym się cieszę. Dlatego tak dobieram partnerów, żeby pojawiające się propozycje zazębiały się nie tylko z tematyką bloga, ale również niosły dodatkową wartość dla każdego, kto się z ofertami zapozna. 

Niestety prowadzenie blogów zajmuje mi bardzo dużo czasu i wysiłek który wkładam w tę aktywność musi na mnie zarabiać. Wystarczy powiedzieć, że napisanie tego tekstu zajęło mi ok. 6 godzin i to w weekend. Jeśli więc chcecie podziękować mi za tworzenie ciekawych treści, najlepiej zrobicie to polecając mojego bloga znajomym i korzystając z promowanych przeze mnie ofert. W ten sposób dostajecie atrakcyjny produkt lub usługę, a jednocześnie wspieracie rozwój mojego bloga.

Ciekawie na temat doświadczeń związanych z przechodzeniem na własną działalność opartą w dużej części na blogowaniu napisał Michał Stopka, do którego to tekstu odsyłam.

Podsumowanie


W tym tekście przedstawiłem nie tylko sposób zakładania działalności gospodarczej, ale również pokazałem moje uwarunkowania, które stały za podjęciem takich, a nie innych decyzji. Mam nadzieję, że wynieśliście z tego artykułu dużo praktycznych informacji, które ułatwią Wam myślenie o zakładaniu kolejnych firm. Pamiętajcie tylko, że nie jestem doradcą podatkowym czy prawnym, a opisane powyżej rozwiązania, z których korzystałem mogą z upływem czasu ulegać zmianie.

A jakie są Wasze doświadczenia z zakładaniem firm? Też poszło tak łatwo, czy może były problemy?

Jeśli jesteście ciekawi tej tematyki, sprawdźcie kolejny tekst, w którym omawiam moje doświadczenia z perspektywy trzech miesięcy prowadzenia własnego biznesu, jak również artykuł poświęcony wyborowi odpowiedniego biura rachunkowego dla naszej firmy.


21 komentarzy:

  1. Rewelacyjne opracowanie, wkrótce zalinkuję do tego wpisu, jak będę omawiał temat prowadzenia działalności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Radku dodałbym jeszcze, że pracując na etacie, nie ma prawie kosztu prowadzenia działalności gospodarczej również w zakresie składki zdrowotnej.

    To znaczy w praktyce wygląda to tak, że najpierw musisz ją płacić co miesiąc, te 280 zł, ale potem odliczasz ją w rozliczeniu rocznym bo przecież ją płaciłeś mając umowę o pracę (około 250 zł za każdy miesiąc dostajesz ją z powrotem). Napisałem około 250 zł, bo niestety nie jest to cała kwota w 100 %, ale trochę niższa. Innymi słowy realny koszt prowadzenia działalności gospodarczej to niskie kilkaset złotych za składkę zdrowotnę (różnica pomiędzy 280 zł * 12 miesięcy a zwrotem te około 250 zł * 12 miesięcy)

    No i warto dodać, że składka zdrowotna 280 zł jest odliczana od podatku w 100 %. Czyli jak masz zapłacić podatek 280 zł, to ta składka zdrowotna w danym miesiącu to już jest ten podatek 280 zł. Czyli płacisz PIT tylko powyżej tych 280 zł (bo tylko powyżej jest należny PIT, a składka zdrowotna jest zaliczana jako zapłacony PIT)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dzięki za uzupełnienie tekstu w tym zakresie :) To kolejny argument za spróbowaniem czegoś własnego, jeśli jest się zatrudnionym na etacie.

      Usuń
  3. Sory, poprawka, od podatku odlicza się te około 250 zł, czyli nie całe 280 zł. Niestety to jest przykład jak w Polsce cały czas nie ma prostych zasady. Nie wiem z czego wynika ta różnica z odliczeniami i ten koszt dla działalności gospodarczej ze zwrotu niecałej składki (może jest jakieś konkretne logiczne uzasadnienie) ale niestety jest taki myk podatkowo/składkowy

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje kondolencje, życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje i powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Radek co z tą korektą na gpw miała się kończyć, a jak USA zrobi falę 4 to u nas bedzie krach
    siedze na akcjach i zaczynam sie bać codziennie portfel sie kurczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dwie spółki poleciały na stop lossach, ale na razie nie jestem zaniepokojony. Uwaznie obserwuję sytuację i to wszystko.

      Usuń
  7. Kurczenie się wartości portfela to proces naturalny i nie stanowi o jego wadzie. To żart, ale kupiłem kiedyś takie kabanoski i na ich opakowaniu było napisane coś w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Brakuje mi drobnostki - jesli to ma być dla przyszłych - z pewnością w ciągu kilku tygodni po rejestracji dostaniecie list wygladajacy na "urzedowy" z jakiegos Panstwowego/Krajowego/Narodowego Rejestru Wszystkiego, z poleceniem jak najszybszej zapłaty kasy za rejestracje.

    Co do ksiegowosci - reklama, z której nic nie mam :) - ifirma.pl - jesli prowadzisz biznes z kilkoma fakturami to 50 pln miesiecznie za ten serwis i kontrolę wszystkiego, generowanie deklaracji itp - warte tego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli muszę dwukrotnie potwierdzić: tak, dostałem takie wezwanie i wyrzuciłem je do kosza i tak, również wybrałem ifirma. Wpis na ten temat pojawi się niebawem :)

      Usuń
    2. GZ możesz przystąpić do programu partnerskiego biura rachunkowego (100 zł netto za skutecznie poleconego klienta BR, klient BR otrzymuje rabat 50 zł netto) lub programu partnerskiego księgowości internetowej.
      Szczegóły:
      http://www.ifirma.pl/dolacz-do-programu-partnerskiego-biura-rachunkowego-ifirma-pl
      http://www.ifirma.pl/pomoc/program-partnerski

      Usuń
  9. wspominałeś coś o książce, która ci pomogła w zdobywaniu wiedzy nt. zakładania i prowadzenia działalności. Mógłbyś zarzucić tytułem? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://stooq.pl/n/?f=975316
    to lecimy z górki na pazurki

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajne opracowanie, zbierające w 1 miejscu te wszystkie nowe niuanse.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo bieganiny ale w sumie to wypełnianie druczków ;-)

    Jak zakładałem fundację to miałem o wiele więcej roboty - chyba też kiedyś to opiszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. dziękuję za wpis

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozwól, że odgrzebię staroć. Jestem ciekaw czy - jako aktywny inwestor na GPW - jesteś w stanie wrzucić w koszty prowadzenia DG jakąś część wydatków ponoszonych w związku z "grą" na giełdzie? Straty na akcjach np., albo koszty kupna/sprzedaży papierów albo inne? Czy prowadząc DG w innym zakresie (nie związanym z inwestycjami finansowymi) warto ujmować w jej zakresie inwestowanie na giełdzie? Z góry dzięki za odpowiedź. Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!

      Bardzo dobre pytanie. Co do zasady nie próbuję wrzucać moich strat na giełdzie do kosztów, jak i zysków do przychodów. Są to oddzielne aspekty i nie sądzę, żeby było możliwe ich połączenie. Poza tym na giełdzie można odliczyć od przychodu straty z lat poprzednich, dlatego też nie sądzę, żeby próba łączenia tych obszarów miała jakikolwiek sens. Chyba że ktoś woli od zysków płacić 18% dochodowego zamiast 19% Belki.

      Podobnie nie wrzucam w koszty firmy kosztów oprogramowania do notowań etc.

      Natomiast co innego jest już z kosztami literatury finansowej, która pomaga mi być lepszym blogerem. Kupuję książkę, czytam i na jej podstawie tworzę tekst lub prezentuję czytelnikom jakieś zagadnienie. Takie wydatki są jak najbardziej kosztami firmy.

      Pozdrawiam,

      Radek

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails