czwartek, 12 stycznia 2023

Najważniejsza rzecz w uśrednianiu

Najważniejsza rzecz w uśrednianiu ceny wcale nie jest związana z uśrednianiem. Być może będzie to dla niektórych zaskoczeniem, ale zanim zaczniemy akumulować akcje jakiegoś waloru, należy przemyśleć więcej aspektów niż to się początkowo mogło wydawać.

Dużo na blogu piszę o uśrednianiu, bo ma ono wiele zalet i umożliwia zbudowanie przewagi na rynku. Niestety niesie ze sobą również wiele ryzyk, dlatego też nie jest ono techniką, którą można spokojnie polecić początkującym inwestorom.

Moje ulubione podejście do budowania pozycji przez uśrednianie to strategia VCA, czyli value cost averaging, a w zasadzie jej konkretna modyfikacja zakładająca wykorzystanie jej w ściśle określonych warunkach rynkowych. 


Omówione powyżej podejście zakłada budowanie pozycji w trendzie spadkowym i powiększanie jej w miarę pogłębiających się spadków, aż uda się złapać ostateczny dołek bessy. Dzięki temu nasza średnia cena nabycia całego pakietu będzie niska i atrakcyjna na przyszłość. 


Oczywiście uśrednianie możemy zastosować w wypadku wielu różnych walorów i w różnych sytuacjach. Również nabycie kolejnego pakietu akcji po kilku latach od kupna pierwszego jest uśrednianiem, mimo że przesłanki do kupna papierów są zapewne inne i nie wynikają z jakiegoś zbudowanego dużo wcześniej systemu.


Przykładem takiej transakcji było u mnie kupno akcji spółki GPW, gdzie wykorzystałem niedawny dołek do powiększenia mojej istniejącej pozycji dywidendowej. Cena uległa pewnemu uśrednieniu, ale głównym celem tej operacji było raczej zwiększenie posiadanego pakietu akcji w związku ze wzrostem wartości portfela. 

A więc uśrednianie, czyli budowanie pozycji o możliwie niskiej cenie nabycia, może mieć za cel również uzyskanie atrakcyjnej stopy dywidendy w relacji do posiadanego pakietu akcji. Tak było w moim wypadku, ale przeważnie cel jest zupełnie inny.

Najważniejsza rzecz w uśrednianiu


Moim zdaniem najważniejszą rzeczą w procesie uśredniania jest wybór waloru, na którym będziemy budowali naszą pozycję. Celem jest zbudowanie pozycji na spółce, która następnie wzrośnie, a nie na walorze, który będzie się przez długi czas poruszał ruchem bocznym, nie pozwalając nam na osiągnięcie spodziewanych rezultatów.

poniedziałek, 26 grudnia 2022

Nudna historia o tym, jak schudłem 9 kilo

W tym roku spełniłem swoje noworoczne postanowienie zanim jeszcze zaczął się nowy rok. Udało mi się schudnąć 9 kilo i to w najbardziej nudny sposób, jak to tylko możliwe. Historia nie ma żadnego związku z pieniędzmi i inwestowaniem. A może jednak ma?

Z góry uprzedzam, że opowieść będzie nudna. Nie będzie zdjęć before/after, nie będzie tragicznej historii, jak to omal nie straciłem życia przez otyłość i co najważniejsze - nie będzie cudownej opowieści o tym, jak się moje życie odmieniło odkąd ważę trochę mniej. Ale skoro mamy trochę luźniejszy czas w roku, postanowiłem napisać trochę luźniejszy tekst.

Mam świadomość tego, że 9 kilo to nie jest rekord świata w zrzucaniu wagi. Są ludzie, którzy zrzucili więcej niż ja lub zrobili to szybciej niż ja. Ale być może dla niektórych moja historia będzie tym, co potrzebne, aby zrobić pierwszy krok. A pierwszy krok jest tu najważniejszy.

Geneza

Do niedawna moja typowa waga oscylowała wokół 105 kg przy wzroście 190 cm. Czasem było to 104 kg, czasem 106 kg. W zasadzie stan ten nie zmieniał się od lat i uznawałem go za coś normalnego. Był czas, kiedy ważyłem mniej, ale było to niemal 10 lat temu, kiedy byłem dużo bardziej aktywny fizycznie i jednak nieco młodszy, z lepszym metabolizmem.

W ostatnich latach w zasadzie nie realizowałem żadnego wysiłku fizycznego. Moja dzienna aktywność, jeżeli nie mam spotkań z klientami, sprowadza się do dwóch-trzech spacerów z psem oraz sprawdzonej trasy między gabinetem, kuchnią i łazienką. Czyli solidne 5000 kroków dziennie.

Z drugiej strony oczywiście dieta. Nie była ona dramatycznie zła, ale zjeść paczkę chipsów do filmu i zapić to butelką wina to dla mnie pestka. Tygodniowo potrafiłem spokojnie zjeść dwie paczki chipsów, paczkę żelek, jakieś ciastka, wafelki i wszystko okrasić butelką coli. Po drodze można jeszcze wcisnąć przynajmniej jednego fast fooda. 

Stan ten utrzymywał się w zasadzie bez żadnych momentów przełomowych. Ja czułem się ze sobą okej, moja żona czuła się ze mną okej i w sumie było okej. Co ważne, nigdy wcześniej nie stosowałem żadnych diet ani nie próbowałem stosować diet. 

Pierwszy krok pociągnął kolejne

Wszystko wyszło w sumie przypadkiem. Byliśmy na początku września z żoną na zakupach i obmyślając plany obiadowe zaproponowałem, żeby przez cały wrzesień nie jeść mięsa. Z jednej strony, żeby spróbować czegoś innego w życiu, z drugiej że faktycznie sporo tego mięsa się jadło.

Nie mieliśmy i nie mamy żadnych sprecyzowanych poglądów ideologicznych w zakresie jedzenia mięsa. Czyli nie chodziło i nie chodzi o dobrostan zwierząt i poglądy na ich hodowlę i zabijanie w celach konsumpcyjnych. Może nieco większym aspektem był element ekologiczny, gdyż do produkcji mięsa zużywa się dość sporo zasobów. Ale głównie chodziło o eksperyment, zaproponowany trochę z nudów.

poniedziałek, 12 grudnia 2022

To był bardzo, bardzo dobry rok dla inwestycji

Rok 2022 powoli przechodzi do historii i zapisze się w nim niechlubnie, jako rok, którym sąsiad napadł zbrojnie na sąsiada. Jednak z inwestycyjnego punktu widzenia uważam, że to był bardzo dobry rok. Zarówno z powodów obiektywnych, jak i typowo subiektywnych.

Mijający rok zapamiętamy na długo. Zamiast czasu, w którym miała wracać normalność po dwóch latach pandemii mamy wojnę, inflację i spowolnienie gospodarcze. Czynniki gospodarcze sobie ogarniemy, najsmutniejszy jest tu niestety los mieszkańców Ukrainy, którzy padli ofiarą rosyjskiej napaści. Mam wielką nadzieję, że przyszły rok przyniesie nam zwycięstwo Ukrainy i początek odbudowy tego kraju.

Ale jesteśmy na blogu inwestycyjnym i o tym będzie dzisiejszy wpis. I patrząc z tej perspektywy muszę powiedzieć, że był to świetny rok. Nawet mimo tego, że jeszcze się nie zakończył i nawet mimo tego, że zakończy się pewnie ujemnymi stopami zwrotu, również w moim portfelu. Ale w niczym mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, niesie wiele korzyści.

Powodów mojego dobrego humoru jest kilka i postaram się je omówić w kilku najważniejszych punktach.

Spadki umożliwiają kupno przecenionych akcji

O tym, że był to spadkowy rok wiemy wszyscy. Spadały indeksy, spadały poszczególne spółki, tracił złoty. Na tę chwilę mój portfel na GPW traci od początku roku ok. 16%. Za ten sam okres WIG jest pod wodą 19%, Wig20 ponad 23%, ale już sWig80 zaledwie 9%. Można więc powiedzieć, że udało mi się pokonać szeroki rynek, ale już nie wszystkie najważniejsze indeksy. A nie oszukujmy się, mój portfel nie jest napchany akcjami, PKO, KGHM i PZU, ale raczej mniejszymi walorami. Więc tu można na chwilę obecną widzieć zdecydowane pole do poprawy.

Skoro jest kiepsko to dlaczego uważam, że jest tak dobrze? Głównie dlatego, że udało mi się wykorzystać ostatnie spadki do zrobienia bardzo ciekawych zakupów, które powinny mi w nadchodzących latach bardzo ładnie zaprocentować.

Posiadanie dodatniej stopy zwrotu i hossy na giełdzie może cieszyć, bo zwiększa się wartość naszego majątku. Ale z drugiej strony jeżeli jesteśmy inwestorami długoterminowymi, nie będziemy raczej sprzedawali akcji tylko dlatego, że podrożały. Jest to więc czas bezczynności i pilnowania inwestycji, a ewentualne reinwestowanie środków jest o tyle trudne, że trudno jest znaleźć przecenione okazje.

Tymczasem w latach takich, jak rok 2022 inwestor może się wykazać. Stosunkowo łatwo jest wyszukać na rynku okazje inwestycyjne i skorzystać z nich za pomocą gotówki posiadanej na rachunku i spływającej na bieżąco w postaci dywidend. Zakładając, że długoterminowo biznesy rozwijają się, jest to szansa na zrobienie dobrych zakupów, które przez kolejne lata będą nam przynosiły korzyści, czy to poprzez wypłacane dywidendy, czy w postaci wzrostów kursu.