Wystartowało Turbo Wyzwanie - weź udział, sprawdź się i wygraj atrakcyjne nagrody!

czwartek, 5 listopada 2026

Spółki pod OKI - czego będę szukał?

OKI zbliża się wielkimi krokami, czas najwyższy więc opracować strategię, którą wykorzystamy przy okazji tego wydarzenia. Będziemy bowiem mieli kumulację kilku mechanizmów rynkowych, które mogą dać się wykorzystać.

Osobiste Konta Inwestycyjne debiutują z początkiem 2027 roku. Ich konstrukcja jest Wam z pewnością dobrze znana, a jeżeli nie, wszystkie istotne informacje można znaleźć na stronie SII. Osią naszego dzisiejszego zainteresowania nie będzie jednak samo analizowanie OKI, progów opłacalności i atrakcyjności nowego konta względem innych rozwiązań, takich jak IKE i IKZE. Skupimy się na przepływach kapitału, które mogą powstać w związku z wprowadzeniem OKI i postaramy się je wykorzystać.

Poniżej wymieniam kilka elementów, które moim zdaniem są istotne z perspektywy inwestora indywidualnego i które będą determinowały kierunek, w którym zwrócę wzrok.

Brak możliwości transferu aktywów

Konta OKI muszą zostać zasilone gotówką. Nie będzie możliwości przetransferowania posiadanych już przez nas instrumentów finansowych. Trzeba będzie je sprzedać, wypłacić gotówkę z konta maklerskiego, a następnie kupić instrumenty ponownie, niezależnie od tego, czy mówimy o tych samych akcjach, czy o innych.

Można więc zakładać, że inwestorzy posiadający zwykłe rachunki maklerskie (nie IKE i IKZE) będą dokonywali transferu środków poprzez sprzedaż instrumentów finansowych oraz ich kupno już w 2027 roku na koncie OKI. A jakie akcje będą sprzedawali?

Efekt podatkowy na koniec roku

Jak wiemy końcówka roku to optymalizowanie podatków. W związku z tym inwestorzy dokonują często sprzedaży pozycji, na których mają stratę, aby zrekompensować zyski z innych pozycji, a co za tym idzie, obniżyć podstawę opodatkowania. 

Zakładam więc, że w połączeniu z przenoszeniem części środków na konta OKI, w końcówce roku bardziej niż w latach poprzednich będzie występował mechanizm wyprzedaży akcji spółek, które w tym roku są na stracie. Oznacza to, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy spółki te będą bardziej dociśnięte podażą, która nie musi wcale wynikać z czynników fundamentalnych, a może być jedynie efektem optymalizacji podatkowej. 

Tylko po co kupować takie akcje?

Spółki z mocnym story na 2027 i 2028

W inwestowaniu w akcje nie chodzi o to, żeby kupować spadające papiery, ale żeby zarabiać na wzroście ich ceny. Dlatego też głównym kryterium poszukiwania spółek będzie u mnie perspektywa poprawy wyników w roku 2027 i 2028. W połączeniu z faktem, że będą to raczej walory spadające w 2026 roku, wybór naturalnie padnie na spółki ze scenariuszem turnaround. Takie, które będą dociśnięte podażą w najbliższych dwóch miesiącach, ale które podniosą się w przyszłym roku.

Walory duże, wchodzące do funduszy

Trwa pasywna rewolucja, a napływy do ETFów stanowią już istotną część środków zasilających polską giełdę. Wprowadzenie OKI może jeszcze nasilić tę tendencję, gdyż nowi inwestorzy, zachęceni kampanią marketingową, zapewne w pierwszej kolejności sięgną po ETFy niż po pojedyncze akcje. A że swoją kampanię zrobią również duże grupy bankowe, można spodziewać się zwiększonych napływów również do tradycyjnych funduszy inwestycyjnych.

Ten potencjalny popyt ze strony instytucji finansowych również może sprzyjać "efektowi OKI" w 2027 roku. Należy jednak pamiętać, że fundusze będą kupowały głównie spółki większe i bardziej płynne. Połowa indeksu sWig80 wydaje się dolną granicą tego przedziału, gdyż niżej fundusze zapuszczają się zdecydowanie rzadziej.

BTW, od lat do śledzenia moich portfeli używam myFund. Jeżeli szukasz sprawdzonego miejsca do monitorowania swoich inwestycji to się nie zawiedziesz. Jeżeli zarejestrujesz się z mojego linku afiliacyjnego, otrzymasz 20% zniżki na swój pierwszy abonament.

Jakie spółki pod OKI na 2027?

Powyżej mamy to w zasadzie wymienione, ale zbierzmy raz jeszcze do kupy. Spółki, które obecnie znajdują się w trudniejszej sytuacji, spadające w 2026 roku. Takie, które zostaną przez inwestorów sprzedane w końcówce roku, żeby zoptymalizować podatki i przerzucić środki na OKI. Takie, gdzie w 2027 roku może nastąpić jakaś poprawa wynikowa, która sprawi, że spółka z nielubianej stanie się lubiana, co wpłynie na mnożniki, z jakimi jest notowana. Na tyle duże, żeby w 2027 roku mogły zainteresować się nimi fundusze, ale i na tyle małe, żeby optymalizacja podatkowa realizowana przez inwestorów indywidualnych mogła dociążyć ich kursy w starym roku.

Jak duży jest staw, w jakim można takie spółki łowić? Jest on w zasadzie całkiem wąski. 40 walorów z mWig40 i kolejne 40 z sWig80.

Oczywiście nie jest to lista zamknięta. Można szukać pośród mniejszych spółek, poniżej głównych indeksów, które mogą być jeszcze bardziej dociśnięte podażą w końcówce roku. Ale wówczas trudniej będzie liczyć na popyt ze strony instytucji finansowych w nowym roku.

Ja sam jestem już w trakcie poszukiwań. Pewne walory już trafiły do mojego portfela, gdyż wydaje mi się, że odwrócenie może nastąpić tam nieco wcześniej, po wynikach Q3. Zachęcam do rozglądania się po rynku, gdyż start OKI i potencjalny transfer środków związany z wyprzedażą papierów jest jedynym tego rodzaju wydarzeniem w nadchodzącej przyszłości.

Macie już jakieś spółki na oku?

wtorek, 20 października 2026

Wystartowało Turbo Wyzwanie - sprawdź swoje umiejętności i wygraj nagrody!

Jak co roku jesień przynosi okazję do sprawdzenia swoich umiejętności w handlu z wykorzystaniem certyfikatów Turbo. Nie inaczej jest tym razem, gdyż w dniu wczorajszym wystartowało Turbo Wyzwanie, czyli gra inwestycyjna mająca na celu promowanie certyfikatów Turbo.

Aby wziąć udział w Turbo Wyzwaniu należy zarejestrować się na stronie wydarzenia i zaakceptować regulamin. Następnie warto odświeżyć swoją wiedzę o funkcjonowaniu certyfikatów, gdyż pewne elementy uległy zmianie w związku z wprowadzeniem systemu WATS. Kolejne kroki to dobre wykorzystanie fazy testowej oraz zaplanowanie strategii rynkowej, którą będziemy realizowali. Faza główna, w której będziemy rywalizowali o nagrody, startuje w dniu 26 października 2026r.

Materiał stanowi treść marketingową i został przygotowany w ramach płatnej współpracy realizowanej na rzecz ING Bank N.V., zleceniodawcy konkursu „Turbo Wyzwanie” i emitenta certyfikatów Turbo. ING Bank N.V. odpowiada za treść materiałów dotyczących certyfikatów.

Regulamin konkursu jest dostępny na www.grainwestycyjna.pl/article/terms. Kompletne i wiążące informacje dotyczące certyfikatów Turbo znajdują się w prospekcie na stronie internetowej ING Bank N.V. Inwestorzy powinni zapoznać się z prospektem znajdującym się na powyżej stronie internetowej przed podjęciem decyzji inwestycyjnej, w celu zrozumienia ryzyka i korzyści związanych z inwestycją.

Niniejszy materiał nie jest rekomendacją inwestycyjną. Żadne treści uwzględnione w materiale nie mogą być interpretowane jako sugerowanie inwestorom strategii inwestycyjnej dotyczącej certyfikatów Turbo.

Gra inwestycyjna łączy w sobie kilka elementów, które sprawiają, że jest tak ciekawym wydarzeniem w inwestycyjnym kalendarzu. Po pierwsze, jest to świetna okazja, żeby poćwiczyć inwestowanie z wykorzystaniem certyfikatów Turbo. Z pewnością duża część uczestników rynku na co dzień korzysta z tych instrumentów i nie mają one przed nimi tajemnic, ale nadal pozostaje szerokie grono inwestorów, którzy rozważają rozpoczęcie tej przygody, ale z różnych względów jeszcze się wahają. Bieżące wydarzenie jest okazją, żeby plany w końcu stały się rzeczywistością.

Drugi aspekt wiąże się z możliwością sprawdzenia się w intensywnym, krótkoterminowym inwestowaniu, bez ryzykowania własnego kapitału. Nie oszukujmy się, warunki konkursowe wiążą się z braniem na siebie większego niż zazwyczaj ryzyka. Sytuacja, kiedy możemy to zrobić na wirtualnym kapitale, ale z motywacją, aby w danym okresie dać z siebie maksymalnie dużo, może pozwolić nam usprawnić własny warsztat.

Trzecia sprawa to oczywiście nagrody, które można wygrać za zajęcie czołowych miejsc w konkursie. W przeciwieństwie do inwestowanych środków, nagrody są całkiem realne i stanowią dobrą motywację, aby powalczyć z innymi o zajęcie punktowanego miejsca. 

Zasady Turbo Wyzwania

Konkurs trwa od 19 października 2026r. do 6 listopada 2026r. Składa się on z fazy testowej oraz dwóch tygodni właściwej rywalizacji. tj. Fazy I i Fazy II.

W trakcie fazy testowej trwającej do 23 października 2026r. uczestnicy mogą zawierać transakcje w celach edukacyjnych, ale ich wynik nie będzie liczył się w rywalizacji i nie będzie podstawą do uzyskania nagród.

Faza główna składa się z dwóch oddzielnych tygodni, startujących 26 października i 2 listopada 2026r. Obowiązują w nich te same zasady, ale są to dwie oddzielne rywalizacje konkursowe, co jest istotne dla osób walczących o nagrody. Przed rozpoczęciem Fazy I i Fazy II, portfele są zerowane, zlecenia usuwane, a wartość konta przywracana do stanu początkowego.

W każdym z tygodni fazy głównej startujemy z wirtualnym kapitałem 100 000 złotych. Możemy je zainwestować w różne typy instrumentów na następujących zasadach:

  • maksymalnie 50 000 zł w certyfikaty Turbo
  • maksymalnie 100% kapitału w certyfikaty Tracker
  • maksymalnie 100% kapitału w certyfikaty inwestycyjne wybranych funduszy ETF
  • maksymalnie 100% kapitału w akcje spółek stanowiących instrument bazowy dla certyfikatów Turbo.
Widzimy więc, że główne ograniczenie dotyczy inwestowania z wykorzystaniem certyfikatów Turbo, które są instrumentami wykorzystującymi dźwignię finansową. Organizatorzy zapewne chcieli ograniczyć przypadki angażowania pełnego kapitału w jeden instrument, co mogłoby w pewnych okolicznościach dać najwyższe stopy zwrotu, ale równocześnie promowałoby mało rozsądne posunięcia rynkowe, mające niewiele wspólnego z inwestowaniem na realnych rachunkach.

Nie wprowadzono jednak żadnego progu wartości salda, które skutkowałoby wykluczeniem z rywalizacji. Oznacza to, że uczestnicy, którym na początku rywalizacji nie dopisało szczęście i którzy stracili znaczną część środków, będą mieli możliwość dalszej gry w celu poprawy swojego wyniku. Należy cały czas mieć świadomość, że każda z faz głównych trwa zaledwie 5 giełdowych sesji, więc w celu znalezienia się w czołówce warto unikać wszelkich obsunięć kapitału.

Nagrody

Łącznie w konkursie przewidziano 100 nagród, z czego 50 przypada na pierwszy tydzień fazy głównej, a 50 na tydzień drugi. Nagrody uzyska 50 uczestników, którzy według stanu na koniec tygodnia wypracowali najwyższą stopę zwrotu.

Warto jednak pamiętać, że jeden uczestnik może uzyskać maksymalnie jedną nagrodę. A więc jeżeli znajdziemy się w Top50 zarówno w pierwszym, jak i drugim tygodniu fazy głównej, uzyskujemy prawo tylko do jednej, wyższej wartościowo nagrody.

Jak widać na powyższej grafice, pula nagród jest całkiem atrakcyjna. Czołówka najlepszych uczestników otrzyma złote monety Amerykański Orzeł, odpowiednio 1 uncję, 1/2 uncji i 1/4 uncji, a dalsze miejsca nagrodzone zostaną kartami podarunkowymi Allegro o różnej wartości. Warto jest więc walczyć o znalezienie się wśród 50 najlepszych uczestników, nie tylko dla samej satysfakcji.

O czym jeszcze warto pamiętać

Podstawą sukcesu w rywalizacji jest oczywiście umiejętność optymalnego wykorzystania nadarzających się warunków rynkowych. W każdej z faz mamy pięć dni na uzyskanie najlepszego możliwego wyniku. Nie będę tu zachęcał nikogo do korzystania z maksymalnej dostępnej dźwigni finansowej (w końcu dla niektórych celem rywalizacji może być tylko przetestowanie swoich umiejętności), ale patrząc na doświadczenia minionych edycji, trudno było znaleźć się w czołówce bez posiłkowania się dźwignią.

Oczywiście certyfikaty Turbo, wokół których obraca się całe wydarzenie, charakteryzują się mechanizmem dźwigni finansowej, ale możliwe jest wykorzystywanie ich w bardziej konserwatywny sposób, tak aby nasza rynkowa ekspozycja nie była zbyt wysoka.

Warto również rzucić okiem na rynki surowcowe. Uwaga ta dotyczy w szczególności inwestorów koncentrujących się głównie na rynku akcji. Nie raz zdarzało się, że rynki akcyjne w okresie rywalizacji konkursowej charakteryzowały się niewielką zmiennością, a cała akcja rozgrywała się na rynkach surowcowych, np. na srebrze, gazie czy na platynie. Jeżeli na co dzień nie jest to nasze główne pole działania, warto wykorzystać Turbo Wyzwanie i spróbować poszerzyć zarówno horyzonty, jak i paletę instrumentów.

Nie bez znaczenia pozostają certyfikaty Tracker, które być może nie są jeszcze znane szerokiemu gronu uczestników. Co prawda nie oferują one dźwigni finansowej, więc w warunkach konkursowych ich znaczenie będzie mniejsze, ale za to świetnie mogą sprawdzić się w długoterminowej części naszych portfeli inwestycyjnych.

Na koniec warto pamiętać, że wprowadzenie giełdowego systemu WATS zmieniło pewne aspekty inwestowania z wykorzystaniem certyfikatów Turbo. Dotyczy to m. in. rodzajów zleceń, które możemy wykorzystywać przy handlu tymi instrumentami. Warto więc upewnić się, że jesteśmy na bieżąco z nowymi regulacjami, żeby w trakcie rywalizacji skupić się już wyłącznie na walce o najlepszy wynik.

Podsumowanie

Turbo Wyzwanie powraca w dobrym stylu, przynosząc nam jak zwykle nie tylko okazję do powalczenia o atrakcyjne nagrody, ale przede wszystkim do bliższego zapoznania się z certyfikatami Turbo. 

Faza testowa już trwa, więc warto już teraz zarejestrować się na platformie, odświeżyć wiedzę i zaplanować inwestycyjne ruchy na oba tygodnie fazy głównej. Nagrody czekają!

czwartek, 23 lipca 2026

Jaki benchmark dla inwestora indywidualnego?

Aktywne inwestowanie ma na celu pokonywanie rynku. Czym dokładnie jest jednak ten rynek i jak dobrać odpowiedni benchmark dla naszego stylu inwestowania?

Inwestowanie wiąże się z szeregiem dylematów. Nawet kupując ETFa, czyli podchodząc do rynku w sposób najprostszy z możliwych, musimy podjąć decyzję, na co będzie to ETF i dlaczego akurat taki, a nie inny. Czyli musimy mieć jakieś spojrzenie na rynek oceniając, czy idziemy maksymalnie szeroko, czy może stawiamy na określone grupy spółek. A jeżeli tak, na jakie i dlaczego.

W inwestowaniu aktywnym jest jeszcze trudniej, gdyż zazwyczaj nie udaje nam się zamknąć stylu inwestowania ściśle w ramach danego indeksu, który mógłby być dla nas benchmarkiem. Można oczywiście stosować mieszankę różnych wskaźników, ale wówczas znów, powinna być ona stała w czasie, żeby wagi dla benchmarków również nie musiały się zmieniać.

Z drugiej strony posiadanie benchmarku jest istotne, gdyż pozwala nam ocenić, czy przeznaczony na tę aktywność czas jest uzasadniony. W końcu alternatywą jest kupienie ETFa i poświęcenie naszej uwagi innym sprawom, być może ważniejszym. Jest to tym istotniejsze, że za ostatnią dekadę indeks WIG przekroczył 12% średniorocznej stopy zwrotu. Jeżeli samodzielnym inwestowaniem uzyskaliśmy gorsze wyniki, być może warto zwrócić nasz wzrok w kierunku innych zajęć.

TR czy nie TR

Pierwszą rzeczą, która niektórym umyka jest fakt, że spółki wypłacają dywidendy, a główne indeksy posiadają swoje dywidendowe odpowiedniki. Indeksy cenowe (bez TR) łatwiej jest pokonać, gdyż przy odcięciu dywidendy znika ona z pola widzenia, a cena akcji, i wraz z nią poziom indeksu, są obniżane. W efekcie indeks cenowy pokonać jest łatwiej.

W kalkulacji indeksu dochodowego przyjmowane jest założenie, że wypłacona ze spółek dywidenda jest natychmiast reinwestowana w te same akcje. Nie znika ona w czarnej dziurze, ale i nie leży bezczynnie. Jest tu natomiast pewna fikcja, gdyż w indeksach TR dywidenda "reinwestowana" jest od razu, podczas gdy w spółkach mija zazwyczaj pewien czas pomiędzy odcięciem prawa do dywidendy a jej faktyczną wypłatą inwestorowi. Np. w Grupie Kęty dywidendę odcina się w sierpniu, a wypłaca dopiero w listopadzie.

Z perspektywy inwestora indywidualnego za benchmark warto przyjąć sobie oczywiście indeks dochodowy, czyli TR. W końcu środki z dywidend trafiają na nasz rachunek i są do naszej dyspozycji. Nie ma tu znaczenia, czy zainwestujemy je w akcje tej samej spółki, akcje innych spółek czy wypłacimy sobie z rachunku w celu pokrycia kosztów życia. Dywidendy z naszego portfela nie znikają, stąd też przyjęcie za benchmark indeksu cenowego jest tworzeniem fikcji w celu ułatwienia sobie zadania, jakim jest pokonanie rynku. 

Tak jakbyśmy przy liczeniu opłacalności inwestycji w mieszkanie na wynajem uwzględniali tylko wzrost jego wartości, pomijając czynsze od najemcy.

Indeks indeksowi nierówny

Na polskim rynku do wyboru mamy kilka głównych benchmarków. A dokładnie 4 lub 5. Są one świetnie znane inwestorom, więc ich omówieniu nie warto poświęcać dużo uwagi. Niemniej o kilku rzeczach warto wspomnieć.

Indeks WIG jest to indeks szerokiego rynku, grupujący ponad 330 spółek z głównego parkietu. Jest to indeks dochodowy, a więc zakłada on reinwestowanie dywidend. WIG przeważony jest mocno w kierunku blue chipów, gdyż 20 największych podmiotów posiada ponad 75% udziału w indeksie. Z perspektywy inwestora może to być dużą wadą, gdyż rzadko nasze portfele odpowiadają tym największym spółkom. Chociaż z drugiej strony mogę się mylić, gdyż rankingi popularności spółek publikowane przez niektóre domy maklerskie pokazują, że w portfelach inwestorów indywidualnych dominują jednak blue chipy.

Indeksy Wig20, mWig40 i sWig80 grupują spółki kolejności ich płynności i kapitalizacji. Są one jak wiemy indeksami cenowymi, ale posiadają swoje dochodowe odpowiedniki z dopiskiem TR. Ich cechą wspólną jest to, że grupują spółki relatywnie duże, gdyż mówimy o 140 największych spółkach na rynku. Oznacza to, że raczej są to biznesy prowadzące realną działalność lub przynajmniej takie, od których rynek oczekuje dobrych wyników. 

Najmniejsza spółka z indeksu sWig80 posiada kapitalizację 130 mln zł, więc można powiedzieć, że wspólną ich cechą jest to, że są one inwestowalne dla funduszy i instytucji finansowych. Oczywiście nie wszystkie i nie dla wszystkich funduszy, ale generalnie można oczekiwać, że spotkamy te podmioty w akcjonariacie.

Indeksy te posiadają pożądaną przez inwestorów pasywnych cechę samooczyszczania. Jeżeli jakaś spółka ma gorsze wyniki finansowe i traci kapitalizację, to jej wpływ na dany indeks będzie stopniowo malał, aż w pewnym momencie zostanie z tego indeksu usunięta i zastąpiona przez inny, potencjalnie lepszy podmiot. W praktyce oczywiście nie musi być to podmiot lepszy, a jedynie bardziej płynny, o większej kapitalizacji.

Ale często zapominamy, że powyższa cecha samooczyszczenia posiada również negatywne oblicze, które ujawnia się w indeksach mWig40 i sWig80. Jeżeli jakaś spółka rozwija się i poprawia wyniki finansowe, co pociąga za sobą wzrost kapitalizacji, w pewnym momencie zdarza się, że "wyrasta" ona ze swojego dotychczasowego indeksu i przechodzi poziom wyżej. A więc spółki zaczynające jako mniejsze podmioty i rosnące z biegiem lat przechodzą po drabince indeksów w górę i z czasem przestają do nich kontrybuować. Zastępowane są przez walory, które być może podążają w kierunku przeciwnym.

Ciekawym przypadkiem jest Mercator, który w ciągu kilku lat zdążył przebyć ścieżkę zarówno w górę, jak i w dół. Bez wchodzenia w szczegóły warto zauważyć, że dla samego indeksu Wig20 kontrybucja była negatywna, gdyż w okresie rocznej obecności spółki w indeksie spadła ona o ponad 75%.

Oprócz głównych i dobrze znanych indeksów warto wspomnieć jeszcze o publikowanym przez serwis Stooq.pl indeksie PLWS, grupującym 412 spółek z głównego rynku GPW. Jest on znacząco różny od innych indeksów, gdyż każda spółka wchodząca w jego skład posiada taką samą wagę. Nie jest on więc skrzywiony w kierunku większych walorów i nie można powiedzieć w jego wypadku, że kilkadziesiąt największych spółek de facto kontroluje indeks, a cała reszta jest bez znaczenia.