Obniżka w Saxo Bank - nawet 0,12% za handel na GPW i 1 dolar minimalnej prowizji na USA

czwartek, 22 lutego 2024

Ile tabelek sporządzasz dla swoich spółek?

Analiza spółek to nie tylko sprawozdania finansowe, ale szereg danych operacyjnych. Cześć z nich znajduje się w sprawozdaniu finansowym, ale niektóre są publikowane odrębnie lub nawet pochodzą spoza spółki. Dzisiaj pokażę, jak ja posiłkuję się takimi dodatkowymi zestawieniami.

Pomysł na dzisiejszy tekst pojawił się, gdy opublikowałem na socialach tabelę, którą przygotowałem dla jednej ze spółek. Nie opisałem kolumn, ale i tak zaskoczyła mnie reakcja części użytkowników, którzy stwierdzili, że jeżeli znają spółkę i mają zaufanie do zarządu to nie potrzebują skomplikowanych narzędzi do analizy poszczególnych komponentów biznesu.

Dlatego w dzisiejszym tekście zaprezentuje kilka przykładów, które pomagają mi oceniać kondycję poszczególnych walorów. 



Jak powszechnie wiadomo, podstawowym źródłem danych o spółkach są ich raporty okresowe. To tam znajdziemy najważniejsze informacje o poszczególnych elementach biznesu i teoretycznie te informacje powinny wystarczyć nam do kompletnej analizy.


Jednak dane widoczne w raportach zawierają w zasadzie tylko wycinek z szerokiego obrazka. Są to dane za ostatni kwartał oraz analogiczny kwartał rok temu, będący punktem odniesienia. Nie mamy szerszego spojrzenia na to, jak dane układają się w czasie, a w wypadku wielu biznesów jest to bardzo ważne. 

Dodatkowo w przypadku raportów półrocznych oraz raportów rocznych widzimy dane zbiorcze za cały rok, bez rozbicia na poszczególne kwartały. A więc aby uzyskać informację, jakie wyniki spółka osiągnęła np. w 4 kwartale 2023, musimy odjąć od wyniku rocznego wyniki za poprzednie trzy kwartały roku obrotowego.


Dobrze sprawdzają się tu serwisy, które przetwarzają dane z raportów na czytelniejsze tabele lub wykresy. Powyżej przedstawiam fragment takiej tabeli dla iFirmy wygenerowany z BiznesRadaru. Zaprezentowane dane możemy zobaczyć w firmie graficznej, jak również możemy na nie nałożyć dynamiki roczne i kwartalne.

Dzięki takim narzędziom analiza danych zaprezentowanych w sprawozdaniach finansowych jest zdecydowanie łatwiejsza.

czwartek, 15 lutego 2024

Pierwsza strata od dawna - sprzedałem Woodpeckera

Rozstałem się ostatnio z akcjami Woodpeckera, mimo wcześniejszy zapowiedzi, że trzymam, a nawet uśredniam. Ostatnio serwowałem Wam raczej case study moich sukcesów, więc tym razem podzielę się omówieniem straty. Nie porażki, a straty, bo tak właśnie traktuję ten rezultat.

Z perspektywy czasu pewne rzeczy wyglądają inaczej, dlatego chcę przemyślenia spisać na gorąco, póki jeszcze rynek nie miał możliwości zweryfikować mojej decyzji, a pamięć się zatrzeć.

Wpis podzielę na dwie części. W pierwszej z nich omówię przebieg i wynik mojej inwestycji w te akcje, a w drugiej opowiem o powodach takiej, a nie innej decyzji

Akcje kupiłem po raz pierwszy w połowie 2022 roku. Zakup rozbity był na kilka transz, dzięki czemu udało się złapać całkiem przyjemną cenę zakupu na poziomie 17,36 zł. Pozycja, jak widać na wykresie, pięknie sobie z czasem rosła, osiągając w maksimum cenę 36 zł, co dawało 100% zysku na pozycji.

Jednak w drugiej połowie roku notowania zaczęły spadać. Na początku nie budziło to moich wielkich obaw, gdyż spółki, które mocniej wzrosły mają prawo zrobić później głębszą korektę. Ale kiedy spadki zaczęły przybierać na sile, inwestorzy zaczęli silniej przeceniać walor.

Za spadającą ceną stało pogorszenie publikowanych przez spółkę wskaźników, a konkretnie MRR. Niższe dynamiki w okresie wakacyjnym są czymś zrozumiałym biorąc pod uwagę klientów spółki, ale kiedy we wrześniu, październiku i listopadzie sytuacja nie uległa poprawie, pojawił się pierwszy punkt decyzyjny - co z tym fantem zrobić, jak się do niego odnieść.

Pierwszą decyzją, jaką podjąłem było powiększenie mojej pozycji. W tym wypadku dokonałem uśrednienia w miarę spadków wartości pozycji, ale per saldo moja cena nabycia wzrosła, bo powiększenie odbywało się po wyższym kursie.

Powody decyzji opisałem w poniższym tekście:

Przeczytaj: Moje najlepsze inwestycje zrobiłem gdy...

Główne założenie było takie, że być może spowolnienie na rynku IT i ogólnie pośród klientów spółek z sektora IT spowalnia nieco odbudowę MRR po wakacjach. Zarząd jednocześnie zapowiedział szereg nowych produktów, które powinny dołożyć się do wyniku w Q4 2023. 

W tekście powyżej zapowiedziałem również mój plan na tę spółkę, czyli zaczekanie do wyników za Q4 2023 i Q1 2024, żeby zobaczyć, czy przychody się odbudowują oraz czy nowe produkty łapią trakcję.

Drugi moment decyzyjny wypadł u mnie po raporcie za Q3 2023, który okazał się dla rynku dużym zaskoczeniem. Przychody dalej charakteryzowały się słabnącą dynamiką, a istotnie wzrosły koszty, przede wszystkim usług obcych.

Zarząd uzasadnił to koniecznością intensyfikacji prac nad nowymi produktami, w obliczu wyzwań rynkowych. Chodzi tu z jednej strony o reakcję na całą "rewolucję AI", a z drugiej o zbudowanie podwalin pod kolejne strumienie przychodów na przyszłość. Zarząd słusznie stwierdził, że zamiast koncentrować się na zysku "tu i teraz" trzeba patrzeć na biznes rozwojowo i inwestować, kiedy sytuacja tego wymaga.

środa, 31 stycznia 2024

Jak często zaglądać do portfela inwestycyjnego?

Monitorowanie stanu portfela jest jednym z zadań inwestora. Ale w praktyce jak zwykle nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jak często to robić i dokładnie w jaki sposób. Dzisiaj postaram się nieco bliżej przyjrzeć temu zagadnieniu.

Każdy inwestor posiada portfel inwestycyjny. Posiadają go również osoby, które nie zawsze myślą o sobie, jak o inwestorach, czyli chociażby oszczędzający w TFI. Ale nimi dzisiaj nie będziemy się zajmować.

Częstotliwość zaglądania do naszego portfela w dużej mierze zależy od przyjętej strategii inwestycyjnej. Inwestorzy funkcjonujący w horyzoncie krótkoterminowym (traderzy, spekulanci) zawierają dużą liczbę transakcji i są o wiele mniej zależni od długoterminowych trendów hossy i bessy. W tym kontekście, przynajmniej w założeniu, ich krzywa kapitału powinna nie być zależna od wykresu indeksu. I z tego też względu analizowanie jej przebiegu może dawać istotne wskazówki co do tego, czy nasze działania na rynku pozwalają uzyskiwać rezultaty lepsze od szerokiego rynku. 

Sprawa wygląda jednak inaczej, jeżeli jesteśmy inwestorem długoterminowym. Na potrzeby dzisiejszego tekstu zrobię podział pomiędzy dwa typy inwestorów: pasywnego i aktywnego.

Inwestor pasywny powinien moim zdaniem zaglądać do portfela rzadko. Optymalnie będzie raz na kwartał, a maksymalnie raz w miesiącu. Wynika to z samej istoty podejścia pasywnego. Jeżeli decydujemy się na zastosowanie strategii 60/40, czyli 60% w akcjach i 40% w obligacjach, wybieramy jeden z popularniejszych portfeli pasywnych, posiadający historię sięgającą wielu dekad.

I to właśnie w oparciu o tę wieloletnią historię zakładamy, że mieszanka akcji i obligacji będzie dla nas dobrym rozwiązaniem. Decydując się na taki portfel wiemy, że przy posiadanych instrumentach powinniśmy grzebać jak najmniej. A z tego względu częste obserwowanie zmian składu portfela (i jego poszczególnych komponentów) może rodzić niepotrzebne emocje. Z jednej strony radość, jeżeli portfel mocno rośnie, z drugiej niepokój, jeżeli wartość naszych instrumentów spada.

A takie właśnie emocje prowadzą do decyzji inwestycyjnych. Decyzji, których mieliśmy nie podejmować decydując się uprzednio na inwestowanie pasywne. Widząc, że nasze oszczędności topnieją w czasie rynkowych spadków (co jest zupełnie normalne i zakładane na bazie historycznych danych) możemy próbować przeskoczyć na inne, rosnące akurat aktywa. Mogą to być REITy, surowce lub cokolwiek innego. Jeżeli rynek później odbije, nie będziemy już uczestniczyli we wzrostach. 

Dlatego w inwestowaniu pasywnym lepiej jest trzymać się założonej na początku strategii i pozwolić rynkowi robić swoje. Ale co przy inwestowaniu aktywnym?

Monitoring portfela w inwestowaniu aktywnym

Przez inwestowanie aktywne rozumiem w tym wypadku samodzielny dobór spółek do portfela w oparciu o kryteria techniczne i/lub fundamentalne, ale nastawiony na długoterminowe posiadanie akcji. Długoterminowe, czyli od kilku kwartałów w górę.

Wielu zwolenników analizy fundamentalnej przychyli się tu z pewnością do poglądu, że analizę należy przeprowadzać tylko wtedy, kiedy spółka opublikuje jakieś istotne dane. Czyli nie mówimy już o ocenie portfela, jako całości, ale o ocenie kondycji poszczególnych spółek. Co więcej, moment oceny rozjeżdża się w czasie, gdyż terminy publikacji raportów okresowych pokrywają się jedynie z grubsza. Są walory, które publikują dane szybko, a są takie, które czekają do ostatniego możliwego terminu.

czwartek, 25 stycznia 2024

Dlaczego sprzedałem akcje XTPL - case study

Na początku tygodnia sprzedałem wszystkie posiadane akcje spółki XTPL. W dzisiejszym tekście napiszę, dlaczego podjąłem taką decyzję i co sądzę aktualnie o spółce.

Decyzja o sprzedaży zapadła dość spontanicznie. Robiłem w piątek coś zupełnie innego, myśli na chwilę odpłynęły w tematy giełdowe i doszedłem do wniosku, że w sumie nie chcę mieć już tej spółki w portfelu. Ot tak. 

Oczywiście nie kieruję się w moim inwestowaniu przede wszystkim tego rodzaju impulsami, ale nie ukrywam, że odgrywają one u mnie pewną rolę. Każda decyzja poparta jest bardziej lub mniej wnikliwą analizą, ale nie zawsze jest tak, że każda decyzja powstaje po wielu godzinach ślęczenia nad walorem. Czasem jest to właśnie efekt jakiejś myśli, która pojawi się w pewnym momencie, a późniejsza analiza tylko potwierdza (lub nie) moje odczucia wobec spółki.


Sprzedałem dwa posiadane pakiety akcji. Na pierwszym zrealizowałem zysk w wysokości ok. 110%, podczas gdy na drugim o połowę mniejszy, wynoszący ok. 55%. Pozycja nie była największą w moim portfelu, ale i tak przyjemnie dołożyła się do stopy zwrotu.


Zanim zacznę omawiać czynniki, które sprawiły, że sprzedałem akcje, poświęcę trochę miejsca powodom, dla których je kupiłem pod koniec 2022 roku. Myślę, że tego rodzaju analiza może być ciekawym case study dla czytelników.

Dlaczego kupiłem akcje XTPL w 2022 roku


Patrząc na wykres spółki z 2022 roku musimy powiedzieć wprost, że nie wyglądał on szczególnie zachęcająco. Spółka trwała w dużym trendzie spadkowym, który rozpoczął się jeszcze w 2019 roku. A więc z perspektywy szerokiego obrazka walor nie wyglądał jakoś szczególnie interesująco.


Ale zwracając uwagę na przebieg notowań w samym 2022 roku widzimy coś na kształt formacji odwrócenia trendu, która wyglądała, jakby ostateczne dołki zostały już uformowane, a kurs miał ochotę wyjść nieco wyżej. Pomagała w tym z pewnością bardzo wyraźna linia technicznego oporu, którą widzicie na wykresie powyżej.

niedziela, 14 stycznia 2024

Cennikowa rewolucja w Saxo Bank

W dniu dzisiejszym zaczyna obowiązywać nowy cennik prowizji w Saxo Banku. Zmiany są na tyle duże, że zdecydowanie warto przyjrzeć im się bliżej. Od teraz rachunek w Saxo Bank stanie się dla wielu osób podstawowym rachunkiem maklerskim, również do handlowania na GPW.

Z usług Saxo Banku korzystam od prawie dwóch lat. Kiedy w 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę uznałem, że to najwyższy czas, aby zdywersyfikować swoje oszczędności i część z nich wyekspediować za granicę. Był to również moment, w którym rozpocząłem inwestowanie poza GPW.

W ostatnich latach inwestowanie globalne zyskiwało na popularności. "Pomagały" w tym głównie niskie stopy zwrotu, jakie osiągały indeksy z warszawskiego rynku, zachowując się przez ostatnie kilkanaście lat zdecydowanie słabiej niż indeksy zachodnie, z USA na czele. 

Jednak impulsem dla mnie okazał się dopiero wybuch konfliktu zbrojnego przy naszej wschodniej granicy. Uświadomiłem sobie, że cały swój majątek trzymam nie tylko w złotym, ale również w naszym kraju. Pojawiła się więc potrzeba dywersyfikacji geograficznej, aby w nagłej sytuacji nie być jednym z dziesiątek tysięcy inwestorów próbujących wypłacić środki od polskich brokerów.

I to właśnie przekonało mnie, aby poszukać brokera zagranicznego, podlegającego pod zagraniczny nadzór finansowy i przechowującego środki klientów w systemie finansowym jednego z państw Europy Zachodniej. Mój wybór padł na Saxo Bank i z tego wyboru jestem niezmiennie zadowolony. Dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt, że wchodzi w życie nowa oferta cennikowa, która sprawi, że atrakcyjność Saxo Banku zdecydowanie rośnie.

czwartek, 4 stycznia 2024

Trzy rzeczy, których nauczył mnie 2023 rok

Miniony rok z pewnością można zaliczyć do udanych. Warto więc podsumować to, co się wydarzyło i wyciągnąć z tego jakieś lekcje na przyszłość. Dlatego w dzisiejszym tekście podzielę się trzema rzeczami, których ostatni rok mnie nauczył.

Wiadomo już, że stopy zwrotu z głównych giełdowych indeksów były bardzo dobre. Patrząc przez pryzmat notowań można powiedzieć, że mamy podręcznikową hossę. Indeksy rosły w zasadzie przez cały rok, doświadczyliśmy dwóch korekt, które jednak nie poddały w wątpliwość ogólnego kierunku, w którym podąża rynek. Można więc powiedzieć, że wszystko potoczyło się niemal idealnie.

Co więcej, głośne mówienie o hossie pojawiło się dopiero w czwartym kwartale. W końcu to dopiero teraz indeksy zaczęły ustanawiać historyczne maksima i dopiero teraz mówi się o napływach do akcyjnych funduszy inwestycyjnych. 

Inwestorzy obecni na warszawskiej giełdzie od ponad dekady z nieufnością patrzą na obecną sytuację. W końcu przez ostatnie lata co na rynku pojawiły się powody do większej radości to szybko one gasły pod ciężarem jakiegoś krachu, brexitu, wojny czy innej pandemii. W związku z powyższym wielu z nas cieszy się z osiągniętych wyników, ale nie do końca ufa w tezę o hossie, która może jeszcze potrwać. 

W moim portfelu był to również fenomenalny rok. Świadczyć o tym może powyższy wykres wygenerowany z serwisu Myfund (link partnerski, oferuje 20% zniżki na pierwszą rejestrację), w którym od lat prowadzę i analizuję swoje inwestycje.

Na wykresie widać obsunięcie kapitału mojego portfela na przestrzeni roku. I jak widzimy, rok 2023 to było jedno wielkie ATH. Zaledwie dwukrotnie obsunięcie spadło poniżej 5%, przy czym nigdy nie przekroczyło 6%. Dni, w których ustanowione zostały nowe maksima w zasadzie nie liczę, gdyż stanowią one pewnie 1/3 roku. Nawet listopad, czyli miesiąc w którym w pośpiechu likwidowałem moją pozycję na iFirmie, największej wówczas spółce w portfelu, udało się zamknąć na plusie.

Tak więc pod względem wyników, rok nie był wymagający. Ale najważniejsze, że udało się wykorzystać ten czas rozwojowo i nauczyć się kilku nowych rzeczy. A w dzisiejszym tekście podzielę się trzema wnioskami, które sobie niedawno wynotowałem.

Na lata tłuste pracuje się w latach chudych

W 2022 roku stopa zwrotu z portfela wyniosła u mnie -14,6%. W tym czasie WIG stracił 17%, ale sWig80TR, do którego się benchmarkuję stracił tylko 9%. Jednak tym, co przesądziło o wadze 2022 roku były decyzje, które wówczas podjąłem.

A decyzjami w obszarze polskiej giełdy (abstrahując od decyzji podjętych w obszarze dywersyfikacji na rynki zagraniczne) było utrzymanie pełnego zaangażowania w akcje. W obliczu bessy, pesymizmu, obaw o inflację, stopy procentowe, losy wojny i polskiej gospodarki, postanowiłem utrzymać swój stan posiadania, czyli niemal 100% środków w akcjach.

W 2022 roku minima bessy wypadły w październiku. Najniższe poziomy indeks Wig20 zanotował 3 października (1344pkt), a następnie poprawił je tylko raz, 13 października (1337 pkt). I właśnie po tej pierwszej sesji, która okazała się być ścisłymi okolicami dołka, opublikowałem poniższy wpis:

Przeczytaj: Tak wygląda gorąca faza bessy - jakie decyzje podejmiesz?

W końcowej części artykułu stwierdziłem, że moim zdaniem nasz rynek stanowił wówczas okazję inwestycyjną i że utrzymuję moje zaangażowanie w akcje. I to właśnie ta decyzja, będąca odzwierciedleniem tego, co robiłem przez cały 2022 rok przełożyła się tak mocno na wynik roku 2023, który w moim portfelu wyniósł ponad 60%.