wtorek, 18 lutego 2020

Swing trading sposobem na odczarowanie Wig20

Indeks Wig20 nie ma w ostatnich latach dobrej prasy. Nie należy jednak zapominać, że jest on największym indeksem oprócz WIG oraz gromadzi najbardziej płynne walory naszej giełdy. Można ten fakt wykorzystać na naszą korzyść.

Analizując zachowanie warszawskiego rynku nie raz zwracałem uwagę, że dużym winowajcą tak niskich poziomów indeksu WIG są największe spółki naszej giełdy. Ich słaba kondycja wynika z szeregu czynników.

Pierwszym jest istotne powiązanie z ruchami kapitału instytucjonalnego operującego na szczeblu globalnym. Nie ma obecnie mody na rynki wschodzące, środki płyną głównie do rynków rozwiniętych z USA na czele. Obserwujemy więc hossę za oceanem, a u nas od lat panują stonowane nastroje.


Świetnym przykładem obrazującym tę zależność jest porównanie indeksu Wig20 z indeksem MSCI Emerging Markets. Jak widać powyżej, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat ich przebieg jest zbliżony, a do początku 2016 roku notowania pokrywają się prawie idealnie. Dopiero w ostatnich czterech latach następuje rozjazd na niekorzyść Wig20.

I tu przechodzimy do kolejnej bolączki Wig20 - jego składu. Dużą wagę w indeksie posiadają spółki z udziałem Skarbu Państwa, gdzie cele polityczne mają prymat nad generowaniem wartości dla wszystkich akcjonariuszy. Przykłady takich działań obserwujemy niemal każdego dnia, zwłaszcza w branżach powiązanych z energetyką i jest to czynnik wpływający negatywnie na wyceny spółek i sam indeks.

Swoje problemy przechodzi również sektor bankowy. Dotknięty niskimi stopami procentowymi, składkami na BFG i podatkiem bankowym, w ostatnim czasie został jeszcze obarczony ryzykiem związanym z kredytami frankowymi. Konieczność zawiązania rezerw dodatkowo obniżyła notowania spółek z tego sektora. Jak to prezentowałem w poprzedniej analizie, w Wig20 prawie połowa spółek z indeksu oscyluje w okolicach rocznych minimów.


Słabość Wig20 jest szczególnie widoczna w ostatnich dwóch miesiącach, kiedy to małe i średnie spółki dynamicznie zyskują na wartości, podczas gdy indeks największych walorów zbliża się do kluczowego wsparcia, którego przełamanie będzie bardzo negatywnym sygnałem dla całego rynku.

wtorek, 4 lutego 2020

Wig20 ciąży giełdzie - SCT luty 2020

Patrząc na warszawską giełdę przez pryzmat indeksu WIG lub Wig20 z pewnością nie można być optymistą. Jednak głębsza analiza rynku pokazuje, że z naszym parkietem nie jest wcale tak źle i można dostrzec liczne powody do optymizmu.

Regularnie przeglądam warszawski rynek w rozbiciu na poszczególne spółki i w ostatnich dniach wyjątkowo rzuca mi się w oczy rozbieżność pomiędzy notowaniami spółek dużych i mniejszych. Od dawna nie jest tajemnicą, że mamy de facto dwa światy na naszej giełdzie: obszar blue chipów, gdzie dominują napływy i odpływy kapitału instytucjonalnego oraz obszar mniejszych spółek, gdzie co prawda fundusze są obecne, ale prym wiedzie krajowe podwórko w połączeniu z inwestorami indywidualnymi.


Mieliśmy w przeszłości okresy, kiedy stabilność spółek z Wig20 utrzymywała na przyzwoitym poziomie rynek, podczas gdy małe i średnie spółki spadały. Z racji ich mniejszej wagi w indeksie WIG, nie było to na pierwszy rzut oka widoczne, dzięki czemu okres 2016-2018 nie widnieje jako ponura spadkowa seria na indeksie WIG.

Obecnie mamy do czynienia z odwróceniem tej relacji. Małe i średnie spółki rosną, podczas gdy elementem ciążącym ku dołowi są spółki największe. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest wykres obrazujący siłę relatywną indeksu sWig80 do Wig20.


Jak widać zmiana trendu nastąpiła na przełomie 2018 i 2019 roku, kiedy to sWig80 odnalazł swój dołek. Jeżeli dobrze pamiętacie pesymizm tamtych dni to dziś możecie śmiało podpisać się pod stwierdzeniem, że kupować należy wtedy, gdy na giełdzie leje się krew. Obecnie sytuacja jest zupełnie inna, wiele z małych spółek wzrosło już o 50% i więcej, a trendy wzrostowe nabierają rozpędu. Jeżeli macie zapamiętać z tego tekstu jedną jedyną rzecz, niech nią będzie powyższy wykres. Małe spółki się przebudziły i nie da się tego zignorować.


Tym co mocno zaskakuje w powyższym kontekście jest wielka słabość spółek z obszaru Wig20. Patrząc na indeks widzimy, że ociera się on o kilkuletnie minima i niewiele brakuje, żeby zostały one pokonane.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Cykle sektorowe nadzieją dla inwestorów

Perspektywa nadchodzącego spowolnienia gospodarczego może zniechęcać niektórych inwestorów do zwiększania zaangażowania w akcje. W końcu dla większości spółek oznacza to mniejsze zamówienia i spadek przychodów. Jednak są branże na GPW, gdzie cykl makroekonomiczny układa się inaczej i jako inwestorzy powinniśmy o tym pamiętać.

Mówi się, że giełda wyprzedza realną gospodarkę o kilka kwartałów. Mówiąc o realnej gospodarce mamy zazwyczaj na myśli tempo wzrostu PKB, gdyż to ono jest najbardziej rozpowszechnionym wyznacznikiem rozwoju gospodarczego. Jednak podchodząc w taki całościowy sposób do wszystkich giełdowych spółek tracimy z oczu wiele okazji inwestycyjnych. Zapominamy bowiem, że każda branża ma swoje uwarunkowania makroekonomiczne, gdzie bardzo często cykl koniunkturalny kształtuje się zupełnie inaczej.

Pierwszym przykładem niech będzie branża producentów gier, tak licznie reprezentowana na polskim parkiecie. Można pokusić się o stwierdzenie, że popyt na produkty tych spółek jest zupełnie oderwany od wzrostu gospodarczego, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Być może w sytuacji ekstremalnego załamania koniunktury zainteresowanie grami nieco spadnie, ale poza tym wydaje się, że ten typ rozrywki, o ile dany tytuł ma dobre recenzje, będzie się cieszył wysoką popularnością.

Innym przykładem spółek o nieco inaczej ukształtowanych cyklach koniunkturalnych jest branża budowlana. W powszechnym mniemaniu, im produkcja budowlano-montażowa wyższa tym lepiej powinny kształtować się zyski spółek z tego sektora. W praktyce okazuje się, że nic bardziej mylnego. Wysyp przetargów organizowanych głównie przez agendy rządowe i samorządy sprawia, że liczne spółki walczą o kawałek tortu nawet kosztem obniżania marż. Skutkiem tego wszystkie podmioty działają na niższych rentownościach i tracą, zamiast korzystać na budowlanej hossie.



Patrząc na wykres Budimexu widzimy, że dołek cenowy został osiągnięty półtora roku temu, a kurs wzrósł od tego czasu o 100%. A więc w sytuacji, kiedy w gospodarce dopiero mówi się o spowolnieniu, branża budowlana właśnie z niego wychodzi.

piątek, 17 stycznia 2020

Nieruchomości będą droższe i ma to swoje uzasadnienie

W miniony weekend miałem przyjemność poprowadzić wykład dotyczący nieruchomości w ramach Forum Finansów i Inwestycji, organizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tytułem wykładu była atrakcyjność inwestycyjna nieruchomości w kontekście aktualnej sytuacji na rynku.

W Forum wzięło udział ponad 3000 inwestorów i osób zainteresowanych oszczędzaniem i pomnażaniem pieniędzy. Wielkie słowa uznania należą się tu Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych za organizację całego przedsięwzięcia na bardzo wysokim poziomie. Mam nadzieję, że była to pierwsza z wielu edycji Forum.

Przygotowując się do wystąpienia postanowiłem omówić dwa zagadnienia. Po pierwsze chciałem odpowiedzieć na pytanie, jakie czynniki wpływają na kondycję rynku nieruchomości oraz czy ostatnie wzrosty cen są uzasadnione. Po drugie chciałem zaprezentować uczestnikom wykładu sposoby zarabiania na nieruchomościach oraz wyzwania i trudności się z tym wiążące. Na obecnym gorącym rynku nietrudno jest popaść w nadmierny entuzjazm i pochopnie postawić zbyt wiele na jedną kartę.

Poniżej zamieściłem nagranie z mojego wystąpienia, więc zachęcam do zapoznania się z nim na spokojnie. Nie chcę dublować treści zawartych w prezentacji, więc w tym miejscu zawrę tylko trzy główne punkty mojego wystąpienia.


Dlaczego ceny mieszkań tak rosną?


Obecna sytuacja cenowa na rynku nieruchomości ma bardzo duże uzasadnienie w czynnikach, które na ten rynek wpływają. Podstawowym czynnikiem są dochody społeczeństwa, rosnące zarówno dzięki wzrostom wynagrodzeń, jak i programom socjalnym. Sprawiają one, że odważniej się zadłużamy i stać nas na zakup nieruchomości nie tylko na kredyt, ale i częściowo za gotówkę. 

Drugim istotnym czynnikiem są stopy procentowe, znajdujące się od dłuższego czasu na bardzo niskim poziomie. Sprawia to, że początkowe raty kredytów są atrakcyjne, nawet jeżeli w dłuższym horyzoncie mogą wzrosnąć. Jeszcze większy wpływ stopy procentowe mają na atrakcyjność innych form inwestowania, czyli głównie lokat bankowych. W obliczu rosnącej inflacji pieniądze zgromadzone na depozytach bankowych realnie tracą na wartości, co oznacza, że szukamy sposobów za podniesienie swojej stopy zwrotu przy zachowaniu podobnego bezpieczeństwa. Własne mieszkanie na wynajem jest tu bardzo atrakcyjną formą, co znajduje swoje odzwierciedlenie w cenach.

czwartek, 9 stycznia 2020

Podsumowanie 2019 i plany na 2020 - SCT styczeń 2020

Mimo wielu swoich wad, inwestycyjnie rok 2019 okazał się całkiem niezły. Tym, czego można sobie życzyć na rok 2020 jest niewątpliwie przełom na GPW, który pozwoli wyrwać się naszej giełdzie z trwającego od dekady marazmu.

Słaba kondycja warszawskiego parkietu już tak bardzo spowszedniała, że nawet i narzekać bardzo się nie chce. Indeksy nie chcą rosnąć, kapitał odpływa, spółki są wycofywane przy śmiesznie niskich wycenach, a nowe nie chcą debiutować. Takie właśnie otoczenie mieliśmy przez cały miniony rok i wydawać by się mogło, że trudno będzie uznać go za udany. Jednak z mojego punktu widzenia było zupełnie przeciwnie.

Postanowiłem ująć dzisiejszy wpis w bardziej osobistej formie. Zamiast pisać ogólnie jak zachowywał się rynek, skupiam się na moich działaniach w kontekście tego, co działo się na rynku. Myślę, że nie ma potrzeby relacjonowania poszczególnych zachowań rynku, o ile nie miały one kluczowego znaczenia dla naszego portfela.


Marazm dużych spółek i ożywienie mniejszych


Rok 2019 nie przyniósł przełomu, jeżeli chodzi o panującą na GPW od kilku lat sytuację. Jak zwykle na początku roku mieliśmy wiele oczekiwań i spodziewaliśmy się zmiany nastrojów, ale ta nie nastąpiła. Myślę, że z podobnym oczekiwaniem można wejść w rok 2020.

Indeks Wig20, który w minionym roku nie zachwycił, odpuściłem już dawno temu. Problemem nie jest oczywiście sam indeks, ale spółki z udziałem Skarbu Państwa wchodzące w jego skład. Już dawno doszedłem do wniosku, że nie mają one przed sobą wielkich perspektyw rozwoju, a jednocześnie są podatne na ryzyko cięcia dywidend i kosztowne projekty uwarunkowane politycznie. 

Dlatego też pod koniec 2018 roku skupiłem się na mniejszych spółkach i strategia ta się opłaciła. W 2019 roku to właśnie małe walory charakteryzowały się relatywnie większą siłą, mimo że nie o każdej spółce można to powiedzieć. Widać tę siłę w zachowaniu indeksu sWig80, który zakończył trend spadkowy i zanotował dobry wzrostowy rok.


"Przejechanie" dołka na wielu walorach


Analiza wykresów spółek z głównego rynku, zwłaszcza tych mniejszych, pokazuje że dołek cenowy wystąpił na nich pod koniec 2018 lub w 2019 roku. Dzisiaj są to już często dynamiczne trendy wzrostowe, które zaczynają przyciągać uwagę inwestorów. Wydarzyło się więc coś znamiennego w tym okresie - trendy spadkowe zmieniły się w trendy wzrostowe.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails