czwartek, 25 stycznia 2018

Jak korzystnie zainwestować 50 000 złotych?

Interesując się światem inwestycji od ponad dekady dostrzegam pewną nierównomierność w kwestii możliwości, które posiadają inwestorzy. Z jednej strony mamy rynki finansowe, gdzie można zainwestować zaledwie kilka tysięcy złotych, a kolejnym progiem wydają się dopiero nieruchomości, wymagające kwoty grubo przekraczającej 100 tys. zł, przynajmniej w ich podstawowym wydaniu. Ale czy jest coś pomiędzy?

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie Zbyszek Papiński swoim ostatnim artykułem na temat wolności finansowej. Wymienia on w tekście kilka przykładów inwestycji mogących służyć jako źródło dochodu pasywnego. Podczas czytania po raz kolejny stanął mi przed oczami problem, którego doświadcza wielu inwestorów, w tym pośrednio i ja.

Zanim przejdę do sedna problemu, przyjrzyjmy się głównym i najbardziej popularnym formom pomnażania kapitału:
- lokaty bankowe,
- obligacje (skarbowe i korporacyjne),
- fundusze inwestycyjne,
- giełda/forex/krypto,
- nieruchomości (flipy i wynajem).

Pomiędzy nieruchomościami a pierwszymi czterema formami zieje finansowa przepaść. Aby inwestować na giełdzie wystarczy kwota kilku tysięcy złotych. Podobnie w przypadku innych wymienionych form inwestowania, gdzie próg wejścia to nawet 100 zł (w przypadku obligacji skarbowych).



Natomiast inwestowanie w nieruchomości to już zupełnie inna półka. Mam tu na myśli głównie zakup mieszkania jako takiego, celem dalszej odsprzedaży lub wynajmu. W tym wypadku, zależnie od miejscowości, trzeba się liczyć z wydatkiem kwoty 100 tys. zł lub zdecydowanie większej, jeżeli mówimy o największych miejscowościach. 

Tym, co mnie nurtuje to brak oczywistych sposobów inwestowania kwot rzędu 30 czy 50 tysięcy złotych. Z pewnością istnieje duża część społeczeństwa, która posiada wolne środki takiego właśnie rzędu, czyli pozwalające na konkretną inwestycję, ale jeszcze nie na kupno mieszkania na odsprzedaż czy wynajem. Czy jest dla nich jakaś ewentualność?

Nie trzymaj wszystkich jajek w jednym koszyku


Z pewnością wielu inwestorów problemu nie dostrzega. Skoro ktoś jest już obecny na giełdzie to te dodatkowe środki można przelać na rachunek maklerski zwiększając tym samym strumień generowanej gotówki. Wydaje się więc, że rozwiązanie postawionego problemu jest proste.

Spójrzmy jednak na to z nieco innego punktu widzenia. Załóżmy, że posiadacie zgromadzoną poduszkę finansową pokrywającą Wasze roczne wydatki. Poduszka leży sobie gdzieś na lokacie, bo jej rolą nie jest zarabianie, ale zabezpieczanie. 

Posiadacie również rachunek maklerski, na którym zgromadziliście 100 tys. złotych. Mogą to być konta IKE i IKZE, ale nie koniecznie. Środki te stanowią trzon rodzinnych oszczędności i są one aktywnie inwestowane na giełdzie.

W tym momencie należy się na chwilę zatrzymać i prześledzić koncentrację ryzyka, na które się wystawiamy. Główne oszczędności rodziny każdego dnia ryzykowane są na giełdzie. Oznacza to, że ich "dobrobyt" uzależniony jest z jednej strony od koniunktury, a z drugiej strony od umiejętności osoby, która tymi pieniędzmi zarządza podejmując bieżące decyzje transakcyjne.

O tym, że koniunktura może się pogorszyć, wiemy wszyscy. Obchodzimy właśnie wyrównanie szczytów na indeksie WIG, który ostatnim razem spadł z tego poziomu aż o 70%. Nie muszę również przypominać, że inwestorzy też od czasu do czasu zawodzą, utwierdzając się w pewnym scenariuszu rynkowym, podczas gdy rynek realizuje coś zupełnie innego. W takiej sytuacji nie trudno sobie wyobrazić, że oszczędności rodziny nie są w pełni bezpieczne, a przynajmniej tak bezpieczne, jak być powinny. Warto więc szukać dywersyfikacji.

I tu przechodzimy do sedna problemu. Aktywny inwestor posiada najczęściej ogólny obraz sytuacji rynkowej i jego prognozę na nadchodzące miesiące. Z tego też względu nie jest rozwiązaniem zainwestowanie dodatkowych środków np. w fundusze inwestycyjne. Ktoś nastawiony na bessę na rynku akcji nie zdywersyfikuje się poprzez obstawienie hossy na funduszach. Nie ma na to szans. Dlatego potrzebny jest w tym miejscu inny typ inwestycji, odpowiednio stabilizujący i zabezpieczający nasz majątek.

Idealne wydają się tu nieruchomości. Kupno mieszkania i jego wynajmowanie może zapewnić konkretny i mierzalny strumień gotówki. Co ważniejsze jednak, uwarunkowania rynku najmu są niemal zupełnie niezależne od kondycji giełdy. Odpowiednio zlokalizowane mieszkanie może mieć solidnych najemców nawet w okresie krachu na rynkach finansowych. Jest ono również wolne od aktualnego samopoczucia właściciela. Trudno jest zmniejszyć wartość nieruchomości o 70% w krótkim okresie czasu. A na rynku akcji jest to jak najbardziej możliwe.

Mamy więc przedstawioną sytuację aktywnego inwestora, który chce zainwestować kolejne 30-50 tysięcy, ale nie chce ich już, w trosce o bezpieczeństwo finansowe rodziny, przelewać na rachunek maklerski. 

Czy jest jakaś forma pomnażania kapitału, najlepiej o charakterze dochodu pasywnego, która jest warta polecenia osobie dysponującej podobną kwotą? Musi być ona jednocześnie niezwiązana ściśle z rynkami finansowymi.

5 sposobów na zainwestowanie 50 000 złotych


Kupno miejsc garażowych na wynajem

Pierwszym sposobem, który przychodzi mi na myśl, jest wynajem w wersji mini, czyli kupno miejsca parkingowego w garażu podziemnym celem jego wynajmu. Sam niedawno przeprowadziłem się do mieszkania z garażem podziemnym i doceniam uroki wsiadania zimą do ciepłego samochodu, którego nie muszę przez kwadrans co rano odśnieżać i rozgrzewać. 

Inwestowanie w miejsca garażowe ma swoją specyfikę. Próg wejścia w biznes mieści się w naszym zakresie zainteresowań, ponieważ miejsce garażowe można kupić w cenie od 10 tys. do 30 tys. złotych, przy czym w topowych lokalizacjach może to być nawet 50 tys. zł. Oczywiście po drugiej stronie stoi za tym czynsz, jaki za miejsce można uzyskać, który również waha się od 100 do 400 zł. Wydaje się więc, że jest to forma pasywnego dochodu idealna z naszego punktu widzenia.

Jak w każdym biznesie, musimy przeprowadzić tu kompleksową analizę. Kluczowa jest relacja popytu na wynajem takich miejsc do ich podaży oraz cena, którą za miejsce musimy zapłacić. Może się okazać, że tanio kupione miejsce garażowe długo nie znajdzie swojego najemcy lub odwrotnie, za atrakcyjne miejsce będziemy musieli dużo zapłacić. W grę wchodzi forma własności gruntu (przy użytkowaniu wieczystym musimy ponosić dodatkowe koszty) i wysokość opłat do wspólnoty mieszkaniowej. Warto również śledzić trendy demograficzne. Okazuje się, że w ścisłych centrach miast ludzie coraz częściej rezygnują z posiadania auta na rzecz poruszania się komunikacją publiczną. Być może więc przedmieścia będą dla nas najbardziej atrakcyjne.

Warto również pomyśleć nad relacją kosztów (finansowych i czasowych) do korzyści. Możliwe, że stopa zwrotu z wynajmu miejsca garażowego będzie satysfakcjonująca, ale konieczność biegania po klatkach schodowych całego osiedla w poszukiwaniu ogłoszeń o sprzedaży, a następnie rozwieszania ogłoszeń o wynajmie, skutecznie nas zniechęci. Warto pamiętać również o kosztach notarialnych, PCC i podatku od nieruchomości. A to wszystko dla 100 zł miesięcznie "na czysto". Niektórym zwyczajnie nie będzie się chciało.

Być może warto byłoby zainteresować się całymi pakietami miejsc kupowanymi bezpośrednio od deweloperów. Pytanie tylko, czy skoro miejsca nie sprzedały się razem z mieszkaniami, czy będzie na nie popyt ze strony najemców?

Kupno i wynajem miejsc garażowych jest z pewnością ciekawym rozwiązaniem, nad którym warto się głębiej pochylić.

Złożone formy inwestowania w nieruchomości

Podstawową formą inwestowania w nieruchomości jest kupno mieszkania, ewentualny remont, a następnie odsprzedaż lub wynajmowanie. Najwięcej problemów nastręcza oczywiście zakup mieszkania, bo jest to główna bariera tej formy inwestowania. Ale można ją obejść.

Pierwszą propozycją są zorganizowane formy inwestowania w nieruchomości. Załóżmy, że jest osoba zakładająca spółkę celową, której przeznaczeniem jest zakup kamienicy, jej kompleksowa renowacja, podział na mikrokawalerki a następnie ich wynajem lub sprzedaż. Próg wejścia w taką inwestycję może zostać ustalony na poziomie nawet 10 tys. zł. Musimy się oczywiście liczyć z zamrożeniem kapitału na określony czas, np. 2 lata, ale po tym czasie odzyskujemy nasze pieniądze z zyskiem lub w ramach posiadanego udziału w inwestycji otrzymujemy prawo własności do konkretnego lokalu, którym dysponujemy wedle swoich planów.

Obecnie powstaje coraz więcej podobnych wehikułów inwestycyjnych. Aby się na to zdecydować musimy uważnie przeanalizować osoby stojące za tym biznesem oraz sensowność całego przedsięwzięcia. Jeżeli widzimy, że organizuje je osoba, która przerobiła już kilka takich inwestycji z dobrym skutkiem, a sam pomysł wydaje się sensowny, być może warto zaryzykować. Główne ryzyko leży w nierzetelności osób stojących za tym biznesem oraz ewentualność, że biznes nie wypali. Powody mogą być różne, czy to zmiany prawne czy też ujawnienie się dawnych właścicieli (słynna reprywatyzacja).

Korzyści wbrew pozorom są spore. Po pierwsze, zdejmowany jest z naszych barków ciężar przeprowadzenia całej inwestycji. My tylko dajemy kapitał. Po drugie, dzięki temu możemy inwestować w nieruchomości w innym mieście niż aktualnie zamieszkujemy. Fajnie jest kupić tańsze mieszkanie np. w Toruniu, ale mieszkając w Warszawie możemy mieć problem z organizacją procesu zakupu, remontem i bieżącym pilnowaniem całej inwestycji. Poprzez formę zbiorowego inwestowania jest to możliwe.

Jeżeli nie chcemy oddawać nikomu marży za organizację przedsięwzięcia, możemy sami się nim zająć, ale poszukując kapitału wśród naszych bliskich. Znam kilka osób, które inwestują w nieruchomości wspólnie z bratem, szwagrem lub dobrym znajomym. Połączenie sił i środków pozwala utrzymać rentowność inwestycji (np. najmu) przy rozłożeniu na dwie osoby zaangażowania przy kupnie i remoncie oraz redukcji wymagań kapitałowych. Za 100 tys. złotych można już kupić mieszkanie do remontu w średniej wielkości miastach.

Sprzedaż działek letniskowych

Wydawać by się mogło, że temat trywialny. Natomiast jeden z moich znajomych wyspecjalizował się w kupnie działek rekreacyjnych (nie mylić z ogródkami działkowymi w miastach), przygotowywaniu ich pod potencjalnego kupującego i sprzedaży z zyskiem. Jak wygląda taki proces?

Najpierw należy wybrać okolicę, która może być atrakcyjna z rekreacyjnego punktu widzenia. Typowe parametry to odległość do 100 km od dużego miasta, położona pośród terenów zielonych i nie dalej niż 1000m od rzeki lub jeziora.

Drugim krokiem jest kupno odpowiedniej działki. Takie nieruchomości nie są publikowane w internecie, lecz w formie tabliczek postawionych przez właścicieli bezpośrednio na nieruchomości, która często jest jeszcze polem uprawnym. Niektórzy kupują po jednej działce, podczas gdy inni koncentrują się na areałach rzędu 1ha, które następnie dzielą na mniejsze parcele.

Następnie trzeba nieruchomość przygotować. Ogrodzić, doprowadzić prąd, wykopać studnię i wkopać szambo oraz, ewentualnie, wybudować solidną i niedrogą ekipą domek letniskowy z drewna. Tak, aby potencjalny nabywca mógł przyjechać na weekend i mieć punkt startowy do sadzenia drzewek i odpoczynku.

Ostatnim krokiem jest sprzedaż takiej działki rekreacyjnej. Typowym nabywcą jest wielkomiejski, który nie ma czasu na organizowanie wiercenia studni i chce otrzymać gotowy produkt w postaci działki "pod klucz". Oczywiście marketing również musi być odpowiednio kierowany, bo raczej niewiele osób wpadnie na pomysł, aby szukać działki akurat w miejscowości Rowy w gminie Rząśnik w powiecie Wyszkowskim. A jednak warszawiacy mają tam sporo działek letniskowych. 

Stopy zwrotu, które można uzyskać dobijają nawet do 100%. Diabeł, jak zwykle tkwi w szczegółach.

Sprowadzanie samochodów i ich odsprzedaż

Trochę w charakterze rozrywki warto wspomnieć sprowadzanie używanych samochodów, niewielkie ich remontowanie i sprzedaż na rynku krajowym. Jest to odpowiednik flipowania nieruchomości, tyle że z mniejszymi wymogami kapitałowymi. 

Oczywiście branża ta jest od lat mocno nasycona i w zasadzie bez własnego warsztatu samochodowego oraz kompleksowej wiedzy w dziedzinie motoryzacji trudno jest się w nią zapuścić jako typowy inwestor. Niemniej model działania ten sam, tyle że wymogi kapitałowe nieco mniejsze.

Podnajem krótkoterminowy

Interesującym rodzajem pasywnego dochodu jest zarządzanie najmem krótkoterminowym. Mam tu na myśli zbudowanie portfela mieszkań, które następnie przekazujemy komuś w zarządzanie. Umowa najmu z właścicielem mieszkania zawierana jest przez nas, my organizujemy marketing tych lokali, ale mamy osobę/zespół zajmujący się przekazywaniem kluczy oraz sprzątaniem nieruchomości.

Pomysł prosty, dochodowy, ale chcąc go wdrożyć nie będziemy pierwsi. Oferowałem niedawno na wynajem kawalerkę w ścisłym centrum Warszawy i 90% zainteresowanych dzwoniło właśnie z propozycją długoterminowej umowy najmu, ale z możliwością podnajmu krótkoterminowego. Jest to więc rynek mocno już przetrzepany i dość dokładnie zbadany (są nawet szkolenia jak zarabiać na podnajmie), więc największą barierą wejścia będzie znalezienie odpowiedniego mieszkania i uzyskanie zgody na podnajem. 

Niemniej ludzie to robią i na tym zarabiają, więc warto o tym sposobie wspomnieć. Co ważne, wykładając na początku stosunkowo niewielką kwotę (kaucja, czynsz i nakłady na ewentualne umeblowanie) jesteśmy w stanie generować dochody niemal od samego początku inwestycji.

Billboard przy ruchliwej drodze

Zainwestowanie w billboard jest z jednej strony elastyczne, ale z drugiej wymaga pewnego przygotowania lub korzystnych uwarunkowań.

Co ważne, można je realizować w każdym miejscu kraju, nie tylko w większych miastach. Problemem jest natomiast posiadanie nieruchomości korzystnie zlokalizowanej pod względem ruchu pieszego i samochodowego. Nieruchomość taką albo się posiada, albo się dzierżawi, a jeżeli planujemy biznes na dłużej, można kupić kawałek gruntu, który dla kogoś innego nie będzie stanowił wielkiej wartości.

Strategia jest prosta. Sprawdzamy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, czy są jakieś uwarunkowania odnośnie reklam wielkoformatowych w danym miejscu. Jeżeli nie ma przeciwwskazań, kolejnym krokiem jest decyzja, jaki billboard stawiamy.

Tu znów mamy dwie drogi. Może on być stacjonarny, zakotwiczany w ziemi, ale z drugiej strony wymagający pozwolenia na budowę. Może też nie być związany z gruntem, przez co nie jest budowlą w rozumieniu prawa budowlanego. Dodatkowo ustawa (art. 29 ust. 2 pkt 6) nakłada obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę w przypadku reklam świetlnych lub podświetlanych, instalowanych poza terenem zabudowanym.

Mając formalności za sobą decydujemy się na budowę billboardu. Odpowiednie firmy się w tym specjalizują, a koszt takiej operacji, zależnie od rozmiaru, może wynosić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Później zostaje nam tylko zaoferowanie najmu powierzchni reklamowej oraz czerpanie dochodów z tego tytułu.

Nie jestem specjalistą w dziedzinie zarabiania na reklamie stacjonarnej, więc trudno mi podpowiadać odnośnie formy opodatkowania lub konieczności zakładania działalności gospodarczej. Niemniej jest to do ustalenia w ciągu kilku godzin.

Zarabianie na billboardach jest o tyle interesujące, że jest bardzo zbliżone do pasywnej inwestycji. Jedyne, co musimy zrobić to zapewnić infrastrukturę i marketing, a zbudowanie odpowiedniej kolejki reklamodawców z pewnością pozwoli na pasywny dochód.

Namiastką tego rodzaju inwestycji jest udzielenie zgody na zawieszenie banneru na ogrodzeniu, jeżeli nieruchomość znajduje się w wyeksponowanym punkcie. Nie wnikam przy tym w kwestie estetyki i szpecenia przestrzeni publicznej.

Co jeszcze dodać do listy?


Wymieniłem powyżej kilka sposobów pozwalających na zainwestowanie kwoty kilkudziesięciu tysięcy złotych. Niektóre z nich, jak podnajem krótkoterminowy, są powszechnie znane, podczas gdy o innych raczej się głośno nie mówi.

Jeżeli zainteresował Cię ten wpis, przeczytaj jego kontynuację. Omawiam w nim strategię samodzielnego budowania lokaty strukturyzowanej.

Ciekaw jestem, czy wskażecie inne formy pomnażania kapitału, pozwalające na dywersyfikację źródeł dochodu pasywnego. Jestem przekonany, że wiele osób nie czuje się komfortowo trzymając wszystkie swoje oszczędności na giełdzie i szuka dywersyfikacji w aktywa cechujące się zupełnie innym ryzykiem.

Znacie takie sposoby? Jeżeli tak, piszcie w komentarzach.

22 komentarze:

  1. Ciekawe pomysły. Mogę dodać dwa od siebie:

    1) Kupno automatów do gier lub takich bujanych helikopterów, remont, później ustawienie w odpowiednio ruchliwych/turystycznych miejscach. Trzeba mieć pewien czas na rozruch i doglądać co jakiś czas.

    2) Z innej beczki - kupno perspektywicznej strony internetowej. Takiej która pokazuje początki przychodów. Omija się tym sposobem cały cykl walidacji rynku i można się skupić na fazie rozwoju&marketingu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podrzucenie tych pomysłów, przyznam szczerze, że ciekawe.

      Gdzieś czytałem, że dobrze można zarobić na tzw. escape roomach :)

      Usuń
  2. Jak tam system ? Dałoby radę wrzucić tutaj wykres back testu za ostatnie 10 lat? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykres backtestu od 01.01.2008 do dziś:

      http://humanistanagieldzie.pl/wp-content/uploads/2018/01/system.jpg

      MaxDD = 28%
      Średnioroczny zysk: 73%
      20 000 zł na kontrakt
      Sharpe: 3,06

      Ale nie sugeruj się tymi wynikami, w końcówce system wrzuca intraday paczki po 1300 kontraktów, więc nie jest to do zrealizowania w realnych warunkach :)

      To tylko symulacja, którą cały czas testuję, czy nie zawiera dziur lub przekłamań. Po miesiącu tradingu wyniki się mniej więcej pokrywają.

      Usuń
  3. Z garażami problemem może być konieczność płacenia VATu, co obniża rentowność. Uważasz że garaże są tanie w stosunku do mieszkaniówki? Czy zdrożały jak mieszkania na przestrzeni ostatnich lat? Nie mogę nigdzie znaleźć historii cen. Tu ciekawy artykuł o zaletach i wadach tematu: http://fridomia.pl/2014/12/21/inwestowanie-w-garaze-okiem-praktyka/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garaże drożeją razem z całym rynkiem nieruchomości, ale tutaj mają znaczenie mniejsze enklawy. Są miejsca, gdzie popyt na miejsca jest bardzo duży, a są takie, gdzie przeważa podaż.

      Zdarzają się sytuacje, że aby zmieścić się w MDM deweloper wyrzucał część ceny mieszkania w garaż i ten ostatni kosztował np. 50 000 zł. I później chcąc kupić takie miejsce garażowe nie wytłumaczysz właścicielowi, że to nie była jego rynkowa wartość, a jedynie zabieg dewelopera.

      Usuń
  4. zwykła pożyczka na 10% też jest OK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile ma się wypłacalnego dłużnika :) Nawet pożyczenie na 10% spółce (w obligacjach korporacyjnych) okazuje się całkiem ryzykownym biznesem.

      Usuń
  5. Radek co tak urwales temat z tymi dzialkami letniskowymi o jakie szczegóły chodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urwałem, bo się tym w praktyce nie zajmowałem, a sam tekst miał jedynie pokazać przykłady, a nie kompleksowo omówić wszystkie zagadnienia. Wiem, że znajomy na tym zarabia i sobie chwali, ale to tak jak powiedzieć, że ktoś zarabia na giełdzie.

      Zapewne jest cała masa know how, które trzeba opanować, zanim się na tym zacznie zarabiać. Jak wszędzie :)

      Usuń
  6. Radek ja radzę zainwestować w sztukę na giełdzie internetowej są sprzedawane obrazy i grafiki więc to jest pomysł na biznes.Tylko trzeba kupić obraz lub grafikę malarza ,który nie dawno umarł,Duda Gracz,Franciszek Starowiejski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj trochę odstrasza mnie kwestia płynności oraz konieczność posiadania fachowej wiedzy. Można bardzo łatwo przepłacić i nigdy nie doczekać się wzrostu wartości. Przeżyłem przygodę na monetach kolekcjonerskich i wiem, że czasem jest hype przez jakiś okres, a później wszystko siada.

      Usuń
  7. Witam.Czy nadal pracujesz w agencji nieruchomosci??
    mam pytanie poniewaz zamierzam zainwestowac w nieruchomosci (flipy i podnajem)czy wedlug Ciebie to nie jest ostatni moment lub juz jest za pozno??
    mam wrazenie ze jest jak z bitcoinem gdzie wszyscy sie tym interesuja a to znak ze jest slaby moment.jak na gpw:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kombinujesz. Ogólnie coraz trudniej jest znaleźć dobrą okazję inwestycyjną. Na rynku jest dużo kapitału i coraz więcej osób się tym zajmuje, a więc i rentowność flipów jest dużo niższa.

      Jeżeli chodzi o podnajem to każda oferta małego mieszkania na wynajem jest wielokrotnie obdzwaniana przez osoby chcące puszczać mieszkanie w podnajem. Więc nie posiadając własnego lokalu trudno jest być pierwszym, który przekona właściciela, aby to jemu wynajął z możliwoscią podnajmu.

      Usuń
  8. dobrym pomysłem jest nie szukać inwestycji na siłe, warto mieć zaskorniaka jak się naprawde coś trafi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam Radku,
    Można zainwestować w faktury ,których platnikami sa min spolki gieldowe.
    Oprocentowanie takich inwestycji często przekracza 10% w skali roku. Inwestycje od 3 do 12 miesiecy /
    2 Obligacje
    3 Fundusze Inwestycyjne ,które zarabiaja podczas spadków
    4 Wódeczka 40% ;)

    Dodam pracuje w firmie Faktoringowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można jakoś w zinstytucjonalizowanej formie zainwestować w te faktury? Żeby nie koncentrować ryzyka tylko rozproszyć je na jakieś pakiety?

      Usuń
    2. Można inwestować w faktury których płatnikami są min Redan txm boryszew Tauron itd Można zainwestowac w różne spółki nie trzeba koncentrować się jednej .Jedynym ryzykiem jest ryzyko kredytowe płatnika.Firma Faktorama daje możliwość takiej inwestycji.

      Usuń
    3. Inwestycje bardzo przypominają inwestycje w obligacje okres inwestycji to od 3 miesiecy do 12 miesięcy z kwartalna kapitalizacja odsetek minus podatek belki

      Usuń
  10. Hej
    Kolejne pomysły to również:
    - parking- inwestycja zależy od wielkości parkingu, czy jest z zadaszeniem, czy strzeżony, czy kamery, jaki grunt (beton czy ziemia). Minus inwestycji: trzeba posiadać grunt
    - maszyny vendingowe- kanapki, batony, napoje (rodzajów mnóstwo). Są takie co i pizzę zrobią. Minus inwestycji: najlepsze miejsca już zajęte i konkurencja której maszyny już gdzies stoją.

    Mam natiomiast pytanie dot. mieszkań. Chciałbym kupić mieszkanie: połowa gotówka i połowa kredyt. Słyszałem ze ceny mieszkań beda droższe ze względu za drożejące materiały. Czy to prawda?
    Czy jak będzie nieuniknione kupno mieszkania przy rosnących cenach lepiej kupić całość na kredyt a gotówkę zostawić?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!

      Owszem, ceny nieruchomości idą w górę. Z jednej strony materiały budowlane, ale z drugiej utrzymujący się ciągle wysoki popyt wynikający z niskich stóp procentowych oraz popularności kupna mieszkań na wynajem. Tak więc raczej w perspektywie 1-2 lat będzie drożej.

      Odnośnie kupna ze środków własnych lub z kredytu, wiele zależy od tego, jak planujesz swoje finanse. Jeżeli masz wysoką zdolność, zamiast sfinansować 50% jednego mieszkania, możesz sfinansować po 25% dwóch mieszkań. Ewentualnie możesz wpłacić 25% jako wkład własny, a pozostały kapitał zainwestować gdzieś indziej. Jeżeli nie lubisz kredytów i nie chcesz ryzykować podwyżką stóp procentowych, możesz ładować maksimum gotówki w mieszkanie, minimalizując kwotę kredytu.

      Więcej zależy tu od Twoich uwarunkowań i preferencji niż od sytuacji rynkowej.

      Usuń
  11. Przyznam że ciekawe pomysły, tym bardziej ten z miejscem garażowym jako że sam korzystam z wynajmu takiego miejsca ;-) Jeśli ktoś nie chce trzymać pieniędzy na lokacie, to faktycznie jest trochę sposobów na inwestycje. Wszystko zależy jednak od tego na jak długo możemy nasze oszczędności wpakować w taką inwestycję. Wiadomo że trochę potrwa zanim zakup takich miejsc parkingowych nam się zwróci. Niemniej warto. Fajny jest też pomysł z myjnią samoobsługową, no ale na to potrzebna jest już nieco większa gotówka.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails