Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IKE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą IKE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2016

W jaki sposób rząd znów nas okradnie? Czy IKE i IKZE są zagrożone?

Jak zapewne wiecie, jestem osobą zatrudnioną na etacie, a oprócz tego prowadzę własną działalność gospodarczą, z której również uzyskuję określone przychody. Wyobraźcie sobie sytuację, w której mój pracodawca wzywa mnie na rozmowę i oświadcza, że skoro prowadzę własną firmę to mam się z czego utrzymywać i on mi więcej płacił nie będzie. Niesprawiedliwe? To jest moim zdaniem jeden ze scenariuszy, które należy rozważyć w kontekście ostatnich propozycji wicepremiera Morawieckiego ogłoszonych w ramach Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Wspomniał już o tym nieco Zbyszek z bloga AppFunds, ale ja zamierzam ten temat pociągnąć dalej. Niejako czuję się również w obowiązku tak uczynić, gdyż od lat jestem gorącym orędownikiem zarówno IKE, jak i IKZE, do których otwarcia niejednokrotnie Was zachęcałem.

Na wstępie należy powiedzieć, że wiemy bardzo niewiele. Opieramy się na slajdzie nr. 38 z linkowanej powyżej prezentacji, który wygląda następująco:

źródło: mr.gov.pl

Widzimy na tej prezentacji bardzo istotną zmianę, jaką jest domyślność uczestnictwa w IKE, IKZE lub PPE.

Przypomnijmy, jak jest teraz. System emerytalny składa się z trzech filarów, z których I i II są obowiązkowe dla każdego zatrudnionego. To pracodawca odprowadza za nas składki, które trafiały niegdyś do ZUS i OFE, a obecnie w zdecydowanej większości do ZUS. Trzeci filar ma charakter dobrowolny. To my sami mamy możliwość dodatkowego oszczędzania na naszą emeryturę, zakładając konto IKE, IKZE lub, jeśli pracodawca daje nam taką możliwość, również PPE.

Otrzymując więc na konto kwotę netto naszego wynagrodzenia, część z tych środków dobrowolnie odkładamy, zamiast przeznaczać je na bieżącą konsumpcję. Państwo czyni różnego rodzaju zachęty, aby zmotywować nas do długoterminowego patrzenia na swoje finanse. W tym celu stosuje różne zwolnienia podatkowe dla osób, które zdecydują się dodatkowo oszczędzać w III filarze.

Reforma, która miałaby nastąpić, zmienia dobrowolność korzystania z trzeciego filaru, na domyślność. Oznacza to, że nie my sami, ale pracodawca zapisywałby nas do jednej (kilku?) z form rachunków w ramach trzeciego filaru. Istniałaby możliwość wypisania się z tego rozwiązania, ale wiązałoby się to z podjęciem dodatkowej aktywności, złożeniem odpowiednich oświadczeń etc. Znając przeszłe doświadczenia o podobnym charakterze, należy przyjąć, że zdecydowana większość pracujących jednak pozostanie przy przymusowym oszczędzaniu w ramach III filaru.

czwartek, 26 listopada 2015

Konto IKE - silna noga emerytalnego filaru

Trzeci filar emerytalny składa się z trzech elementów: IKE, IKZE i PPE. Te ostatnie to pracownicze programy emerytalne, czyli rozwiązania zarezerwowane dla tych osób, których pracodawca takie udogodnienie wprowadził i popiera. W dzisiejszym tekście zajmę się się IKE, czyli Indywidualnym Kontem Emerytalnym.

Tym razem nie będę pisał o trzecim filarze, jako takim, gdyż zagadnienia te poruszałem już w kilku tekstach, m.in. tym i tym. Mówiąc w skrócie: nie wydaje mi się, żeby w przewidywalnej przyszłości pozycja kont emerytalnych była zagrożona, a nawet jeśli kiedyś ochrona podatkowa zostanie zdjęta (co wydaje się mało prawdopodobne), to do tego czasu i tak opłaca się korzystać z tego rozwiązania.

czwartek, 19 listopada 2015

Zrozum, czym są fundusze, by inwestować lepiej

Inwestowanie w fundusze posiada swoją specyfikę. Z jednej strony ma zagorzałych przeciwników, a z drugiej strony miliony zwolenników na całym świecie. Podobnie jak każde zagadnienie, ten rodzaj inwestycji należy dobrze zrozumieć, zanim podejmie się decyzję o zaangażowaniu swojego kapitału. Inwestowanie bez odpowiedniej wiedzy i przemyślanego planu działania bywa niebezpieczne i skutkuje zazwyczaj utratą kapitału, co jest zjawiskiem niepożądanym, zwłaszcza jeśli mówimy o środkach oszczędzanych na emeryturę.

Wpis, który czytacie jest czwartym z cyklu Inwestycja w emeryturę. Zanim weźmiecie się za czytanie, zachęcam żebyście zapoznali się z poprzednimi częściami, gdyż w ten sposób uzyskacie pełniejszy obraz i być może, zatroszczycie się o wykorzystanie końcówki roku na podjęcie działań zabezpieczających Waszą finansową przyszłość. Do tej pory opublikowałem:
Partnerem cyklu jest Skarbiec TFI, oferujący Program Emerytalny, łączący ochronę podatkową w postaci kont IKE i IKZE z możliwością inwestowania w fundusze emerytalne. W ramach cyklu omawiam różne aspekty emerytalnych inwestycji, prezentując je na przykładzie konta założonego dla mojej narzeczonej.


























czwartek, 12 listopada 2015

Program Emerytalny Skarbiec - czym jest i jak go założyć?

Partnerem mojego blogowego cyklu jest Skarbiec TFI, oferujący Program Emerytalny, łączący w sobie możliwość inwestowania w fundusze, z ochroną podatkową, jaką niosą konta IKE i IKZE. W dzisiejszym artykule opiszę, co to jest za produkt oraz jak możecie go założyć. Mam nadzieję, że dzięki temu, kolejne teksty będą bardziej zrozumiałe.

Nie uda mi się opisać wszystkich detali, wyłowiłem jednak najważniejsze rzeczy, dzięki którym uzyskacie całościowy obraz oferty, z której skorzystała moja narzeczona.

Czym jest Program Emerytalny?


Skarbiec Program Emerytalny jest to program długoterminowego inwestowania oparty na funduszach zarządzanych przez Skarbiec TFI. Co ważne, zakładając Program przez internet, nie ponosicie opłat manipulacyjnych.

W ramach Programu Emerytalnego można gromadzić kapitał na:
  • Indywidualnym Koncie Emerytalnym (IKE),
  • Indywidualnym Koncie Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE),
  • w Planie Systematycznego Oszczędzania (PSO).

Spośród powyższych, obowiązkowym elementem jest IKE lub IKZE. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać wszystkie trzy z nich. Należy tu również podkreślić, że PSO nie zobowiązuje nas do dokonywania konkretnych wpłat w określonych odstępach czasu, jak również nie przewiduje się kar za niedokonanie wpłat na PSO. Nie musicie się więc obawiać, że jeśli w pewnym momencie wstrzymacie wpłaty, poniesiecie jakieś negatywne konsekwencje.


wtorek, 10 listopada 2015

Weź sprawy w swoje ręce i zacznij teraz - Inwestycja w emeryturę

Gromadzenie oszczędności emerytalnych ma swoich zwolenników i przeciwników. Jest też, zdecydowanie przeważająca, grupa osób, które wcale nie interesują się tym zagadnieniem. Zapewne kiedyś będą tego bardzo żałowały.

Praktycznie od początku mojego blogowania staram się zachęcać czytelników do samodzielnego troszczenia się o swoją finansową przyszłość. Minęło kilka lat i moje spojrzenie na tę sprawę nie zmieniło się niemal wcale. Prawda jest smutna i bolesna: jeśli sami nie zadbacie swoją o finansową przyszłość, nikt inny tego nie zrobi.

Emerytura nie jest tak odległa, jak się wydaje


Większości z nas do emerytury pozostało jeszcze wiele lat, nic zatem dziwnego, że jawi nam się nieco abstrakcyjnie. Dla nas myślenie o tak odległej przyszłości nie wydaje się szczególnie ważne, zwłaszcza że, jak mawia moja znajoma, być może wcale jej nie dożyjemy. Niemniej sytuacja ekonomiczna, w jakiej znajdują się dzisiejsi emeryci, jak również niedawne wydarzenia związane z OFE pokazują, że liczenie na opiekę państwa może być w tej sytuacji sporą naiwnością. Chyba że zadowala nas perspektywa życia na bardzo niskim poziomie.

Oszczędzanie jest dobrym nawykiem i powinniśmy go w sobie wykształcić niezależnie od aktualnych zarobków i kosztów utrzymania. Dobry budżet domowy to taki, w którym przynajmniej 10% przychodów jest odkładane na niepewną przyszłość. Być może dzisiejsza sytuacja jest na tyle zadowalająca, że nie wydaje nam się to istotne, ale w mojej pracy niemal codziennie spotykam się z osobami, które popadły w znaczny niedostatek, mimo że jeszcze kilka lat temu obracały setkami tysięcy złotych. 

W perspektywie emerytalnej, czynnikiem który odgrywa bardzo istotną rolę jest czas. Mając przed sobą kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, życia jesteśmy w stanie zgromadzić całkiem pokaźny kapitał, który kiedyś można będzie spożytkować wedle własnego uznania. A jeśli los będzie łaskawy i do końca życia nie będziemy musieli sięgać po zgromadzone oszczędności, być może nasze wnuki otrzymają od nas prezent, pozwalający na lepszy start w dorosłe życie. Warto spojrzeć na zagadnienie również z tej perspektywy.



piątek, 6 listopada 2015

Inwestycja w emeryturę - nowy cykl edukacyjny i nowy partner bloga

Do końca 2015 roku pozostało niewiele czasu, bo niecałe dwa miesiące. Jeżeli zamierzamy zrealizować nasze postanowienia finansowe na ten rok, musimy zakasać rękawy i wygospodarować oszczędności na ten cel przeznaczone, gdyż zabezpieczenia finansowego nie buduje się z dnia na dzień. Te kilka tygodni to wyzwanie dla niejednego portfela. Wyzwanie trudne, ale nie niemożliwe.

Ja sam bardzo poważnie podchodzę do planów emerytalnych, pomimo swojego w miarę młodego wieku. Nie wierzę, że przyszłość zapewni mi emerytura wypłacana przez ZUS. Postanowiłem przejąć kontrolę nad swoimi finansami i w związku z tym sam podejmuję działania, które mają zaprocentować za kilkadziesiąt lat, gdy będę ich najbardziej potrzebować. Mam oczywiście nadzieję, że kiedyś będę posiadał taki kapitał, że nie będę musiał z utęsknieniem wyczekiwać wpłaty na konto emerytalne z ZUS. Jednak jak wiemy, różnie w życiu bywa, stad planuję się zabezpieczyć na przyszłość.

Jakie mam plany na koniec roku? Postawiłem sobie jeden priorytet: wykorzystam maksymalny limit wpłat na koncie IKZE, który to wynosi 4 750,80 zł w 2015 roku. Jak widać poniżej, systematycznie nad tym pracuję:












Dodatkowo staram się dokonywać regularnych wpłat na rachunek IKE, jednak wykorzystanie maksymalnego limitu jest zdecydowanie trudniejsze. Kwota 1000 zł miesięcznie nie zawsze się znajduje. Niezależnie od wszystkiego uważam, że myślenie o przyszłości nawet w tak młodym wieku jest ważne. Nadszedł zatem czas na zainspirowanie Was, moich czytelników, do zabezpieczenia się na wiek emerytalny.

Zbliżająca się końcówka roku zmotywowała mnie, aby rozpocząć nowy cykl edukacyjny poświęcony oszczędzaniu na emeryturę, w którym postaram się zwrócić szczególną uwagę na możliwości jakie daje nam ustawodawca – inwestowanie w IKE i IKZE. Sam posiadam takie konta już od dłuższego czasu i sądzę, że ich założenie było jedną z rozsądniejszych decyzji finansowych jakie podjąłem. Konto IKE otworzyłem po ok. 2 latach od rozpoczęcia aktywności zawodowej i uważam, ze to był najwyższy czas. Młody wiek nie zwalnia nas od odpowiedzialności za naszą przyszłość. Wręcz przeciwnie, gdybym zdecydował się na ten krok od razu, gdy tylko zacząłem zarabiać, z pewnością na rachunku miałbym zgromadzone o wiele większe oszczędności. To dowodzi, że odkładanie tej decyzji na później – nie popłaca.

Temat IKE i IKZE - inwestowania w swoją przyszłość, będzie tematem przewodnim cyklu, który nosić będzie nazwę Inwestycja w emeryturę i wstępnie będzie trwać do końca tego roku. Na łamach nadchodzących artykułów będę omawiał wiele zagadnień z którymi sam miałem kiedyś problem, a które to są niezmiernie istotne dla podjęcia odpowiedniej decyzji w zakresie naszej emerytury. Rozwiejemy razem wątpliwości czym są konta emerytalne, jakie regulacje dobrze znać oraz jak wykorzystywać naszą wiedzę w praktyce.

Teoria teorią, jednak to praktyka w tym wypadku jest najtrudniejsza, więc zamierzam skupić się na tej właśnie części zagadnienia. Konto IKZE posiadam od pierwszej połowy tego roku. Moja narzeczona, która na co dzień obserwuje moje kroki w tej dziedzinie, poprosiła mnie o pomoc w założeniu osobnego konta dla niej. Wybraliśmy dla niej konto łączące możliwość inwestowania w fundusze, które równocześnie posiada korzyści związane z kontami emerytalnymi. Ja sam natomiast prowadzę rachunek maklerski, gdyż moją pasją jest gra na giełdzie.

Alokacja środków pomiędzy subfunduszami jest już wybrana, a pierwsza wpłata w kwocie 1000 zł powinna zostać zaksięgowana lada moment. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy zamierzamy dopłacić dodatkowy tysiąc złotych, może dwa, aby dobić do połowy maksymalnego limitu na 2015 rok. W toku naszego cyklu będę zdawał relację z podjętych przez nas kroków. Przedstawię fundusze, jakie wybraliśmy oraz pobudki które stały za takim a nie innym wyborem. Może dwa miesiące nie są długim okresem czasu, ale myślę, że uda mi się zaprezentować ciekawe ujęcie powyższej problematyki

Cykl ten będzie miał również swojego partnera, którym jest Skarbiec TFI. Podmiot ten oferuje Program Emerytalny łączący w sobie IKE, IKZE oraz Plan Systematycznego Oszczędzania. To właśnie ten produkt otworzyliśmy dla narzeczonej i to na jego podstawie będę prezentował nasze decyzje odnośnie alokacji środków pomiędzy poszczególne fundusze. Skarbiec TFI będzie również głównym partnerem mojego bloga do końca tego roku.


Prawdopodobnie część osób może zadawać sobie pytanie, dlaczego sam nie skorzystałem z oferty Programu Emerytalnego. Otóż posiadam otwarte IKE i IKZE w formie rachunków maklerskich, mam kupione rozmaite papiery, gdzie realizuję zaplanowane przeze mnie strategie. Przerwanie tego cyklu zburzyłoby moje plany inwestycyjne, a tego bym nie chciał. Jestem inwestorem giełdowym i tak właśnie działam w świecie finansów. Oczywiście część moich środków inwestuję również za pośrednictwem TFI, gdyż stawiam również na dywersyfikację.

Otwarcie rachunku maklerskiego dla narzeczonej stanowiłoby nie lada problem, jako że cały ciężar prowadzenia konta spoczywałby na moich barkach. Wybór funduszu inwestycyjnego nie był zatem przypadkowy. Wydaje się, że fundusze inwestycyjne są idealnym rozwiązaniem dla osoby, która chce zyskać atrakcyjne stopy zwrotu, przy jednoczesnym braku obciążeń związanych z samodzielnym dobieraniem poszczególnym spółek. Jest to optymalny kompromis pomiędzy elastycznością a prostotą. Z tego względu może się sprawdzić dla mniej wprawionych w boju osób.

Myślę, że nadchodzące tygodnie będą dobrą okazją do poszerzenia wiedzy z zakresu produktów emerytalnych. Co więcej, liczę na to, że zaangażujecie się w dyskusję dzieląc się własnymi przemyśleniami dotyczącymi poruszanej tematyki. Jednocześnie należy pamiętać, że obecny rok zbliża się ku końcowi i pozostało niewiele czasu na podjęcie odpowiedniej decyzji. Uważam, że warto wziąć sprawy w swoje ręce, założyć konto emerytalne i dokonywać przynajmniej częściowych wpłat. W ten sposób oszczędności będzie z roku na rok przybywać, a to z kolei da nam poczucie bezpieczeństwa i pozwoli swobodniej myśleć o przyszłości.

Jeżeli macie pytania, wątpliwości lub stoi przed Wami wybór konta emerytalnego – piszcie! Być może są to kwestie nad którymi wspólnie się zastanowimy oraz które postaram się uwzględnić w cyklu edukacyjnym poświęconym oszczędzaniu na emeryturę.

wtorek, 26 maja 2015

Założyłem sobie IKZE maklerskie w DM BOŚ - po co?

Jestem zwolennikiem samodzielnego oszczędzania na emeryturę. Nie wierzę, że z ZUS będziemy otrzymywali sumy, które będą w stanie zapewnić nam w miarę beztroską egzystencję po zakończeniu zawodowej aktywności. Dlatego też staram się myśleć o przyszłości i raz na jakiś czas publikuję tekst o podobnej tematyce. Dzisiaj padło na IKZE, czyli indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego.

Dlaczego założyłem sobie konto IKZE?


W zasadzie pytanie brzmi: dlaczego do tej pory nie miałem konta IKZE? Powód jest bardzo prozaiczny - nie wiedziałem, że można mieć jednocześnie IKE i IKZE. Sądziłem, że do wyboru jest tylko jedno z tych kont, a będąc posiadaczem IKE od kilku już lat, nie chciałem dokonywać konwersji.

Drugi powód jest taki, że pamiętałem IKZE z momentu, kiedy było ono wprowadzane poprzez zmianę stosownej ustawy. Wtedy też była to konstrukcja, którą zapamiętałem jako bardzo skomplikowaną. Jakieś korzyści podatkowe, które były trudne do wyliczenia etc. Generalnie poczytałem, uznałem że to nie dla mnie i odpuściłem temat na kilka lat. Ostatnio do niego wróciłem i niemal natychmiast założyłem IKZE.

Czym jest konto IKZE?


Podchodząc do tematu z grubsza, jest to jedna z opcji, oprócz IKE i PPE, oszczędzania na emeryturę poprzez tzw. III filar. Pierwszym jak wiemy jest ZUS, a drugim OFE.

Konto IKZE możemy założyć, podobnie jak IKE, w kilku typach instytucji. W banku (konto oszczędnościowe), TFI (fundusze inwestycyjne), towarzystwie ubezpieczeniowym (ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe) oraz domach maklerskich (rachunek maklerski). Oczywiście wybór formy oszczędzania/inwestowania zależy od naszych preferencji co do ryzyka, wiedzy o rynkach finansowych, jak również oferty poszczególnych instytucji (np. wysokość opłat).

Na konto IKZE wpłacamy oszczędności, które mają stanowić dla nas zabezpieczenie na przyszłość. Maksymalna kwota, którą możemy wpłacić w danym roku jest z góry określona i wynosi 1,2 przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego na rok przyszły. Dla wpłat dokonywanych w roku 2015 możemy wpłacić nie więcej niż 4 750,80 zł.

czwartek, 23 października 2014

Wykres Admiral Boats pogonił z portfela IKE ich obligacje

Macie już może konto IKE? Jeśli nie, zdecydowanie powinniście się zastanowić nad założeniem rachunku w ramach trzeciego filaru. Niezależnie od tego, czy wierzycie w ZUS czy nie, maklerskie konto IKE jest dobrym rozwiązaniem do dokonywania codziennych transakcji na GPW, jeśli nie będą one dotyczyły instrumentów pochodnych.

W moim portfelu IKE nastąpiło ostatnio małe przetasowanie. Posiadałem od pewnego czasu obligacje Admiral Boats zapadające w kwietniu 2015 roku. Można powiedzieć, że w zasadzie o nich na kilka miesięcy zapomniałem. Ostatnio jednak rzuciłem okiem na wykres tej spółki, która szczęśliwie jest notowana na GPW i zobaczyłem coś takiego:


Jak widzicie spółka, która przed rokiem kosztowała ok. 1 zł za akcję, dziś notowana jest w cenie 1/4 tej wartości. Wykres znajduje się w zdecydowanym trendzie spadkowym i nic nie zapowiada jakiejś bardziej optymistycznej zmiany na tym walorze.

niedziela, 5 maja 2013

A może kupić srebro?

Przy okazji długiego weekendu postanowiłem nadrobić nawarstwiające się zaległości z lektury blogów finansowych. Spora część wpisów dotyczyła zakusów rządzących na pieniądze zgromadzone w OFE i możliwych zagrożeń dla kont IKE. Jakiś czas temu stałem twardo na stanowisku, że IKE nie jest w opałach, co wyraziłem w jednym z wpisów na blogu

Pod wpływem lektury tychże blogów postanowiłem rozważyć gromadzenie oszczędności w bardziej namacalnej formie, a mianowicie w srebrze lokacyjnym. O tej formie inwestycji/zabezpieczania portfela mówi się, że dobrze przechowuje wartość. Że nikt tego nie zabierze zmianą ustawy czy decyzją administracyjną. Postanowiłem więc sprawdzić, jak srebro przechowuje wartość.

Wiemy, że srebro w formie fizycznej kosztuje więcej niż papierowe/wirtualne. Bo koszt bicia, koszt transportu etc. Pierwszym więc krokiem poczynionym przeze mnie krokiem było sprawdzenie ceny srebra wyrażonej w złotówkach, gdyż właśnie tą walutą bym płacił za zakup błyszczącego metalu. Wykres cen srebra w PLN kształtuje się następująco:
Cena w chwili pisania tego wpisu to 75,75 zł za uncję trojańską, czyli 31,10 g. 

Muszę powiedzieć, że nie bez wpływu na moje zainteresowanie tym metalem były ostatnie spadki cen, które dość znacznie zwiększyły atrakcyjność inwestycyjną srebra, zdaje się że nie tylko w moich oczach.

Pytanie teraz, jak kształtują się ceny srebra fizycznego. Oczywiście ważna jest tutaj rozpoznawalność i płynność, więc nie kupimy monet no-name tylko jakieś rozpoznawalne produkty. I oczywiście będzie to srebro typowo lokacyjne, a nie kolekcjonerskie.

Znane wszystkim amerykańskie orły, liście klonowe, kookaburry czy filharmonicy są do kupienia w chwili obecnej za cenę 100,88 zł za uncjową monetę. Nie szukałem jakoś szczególnie, ale wydaje mi się, że są to dość niskie ceny, jak za monety z pewnego źródła.

Oczywiście trzeba mieć świadomość, że kupno większej ilości daje możliwość uzyskania nieco niższej ceny, ale bierzemy pod uwagę wyliczenia dla małego konsumenta metalu, który nie będzie kupował w kilogramowych sztabach.

Tak więc mamy dwie ceny, 75,75 zł za uncję "wirtualną" i 100,88 zł za taką, którą możemy kupić i schować pod poduszką.

A skoro srebro ma przechowywać wartość, czego nie robi fiat money, czyli drukowany na potęgę pieniądz papierowy, trzeba by było się zastanowić, czy faktycznie warto jest płacić o 1/3 drożej za metal fizyczny tylko dlatego że jest on metalem fizycznym. Może lepiej jest trzymać te pieniądze w gotówce, gdzie niekoniecznie będą super zarabiały, ale też raczej nie zginą. Może kupić coś innego?

Z takimi to dylematami się właśnie zmagam.

Oczywiście jest kilka innych aspektów posiadania fizycznego srebra, których tu nie omówiłem, ale zawierają je poniższe filmiki :)




poniedziałek, 7 stycznia 2013

Czy IKE jest zagrożone pazernością rządu?

Wszędzie, gdzie tylko mogę staram się zachwalać zalety konta IKE, czyli jednej z dostępnych obecnie form oszczędzania na emeryturę. Po tym, co niedawno stało się z OFE oraz Funduszem Rezerwy Demograficznej, formułowane są często obawy, że podobny los może za kilka lat spotkać nasze emerytalne konta.

Najczęściej wspomina się o zagrożeniu, które może nadejść za kilka, kilkanaście lub więcej lat. W końcu na razie na kontach emerytalnych w trzecim filarze nie zgromadziliśmy szczególnie pokaźnej kwoty, a rzeczy zmieniają się tutaj niemrawo, więc na razie ta sakiewka szybko nie napęcznieje. Ale w perspektywie lat może się okazać, że faktycznie zgromadzi się góra pieniędzy, na którą będą mieli chętkę kolejni ministrowie finansów. Już nie raz okazywało się, że władza (obecna i poprzednie) nie miała skrupułów przed sięgnięciem do środków odłożonych wcześniej zapobiegawczo, które miały zabezpieczać nas na czarną godzinę.

Czynnikiem budzącym obawy może być też sytuacja w systemie emerytalnym, o czym się teraz dość dużo mówi. Tendencje demograficzne są nieubłagane i szczerze mówiąc nie sądzę, aby jakiekolwiek działania podejmowane przez rządzących były w stanie temu zaradzić. I nie dlatego, że takich rozwiązań nie ma, ale zwyczajnie nie wierzę, aby mogły one zostać przyjęte i konsekwentnie zrealizowane. W efekcie przeszłych, obecnych i pewnie przyszłych zaniechań, przyjdzie nam za jakiś czas szukać dużych sum pieniędzy na wypłatę świadczeń, o których dziś wiemy, że wypłacone być muszą. Oszczędności zgromadzone na IKE będą kusiły...

Pytanie pojawia się więc następujące: czy za kilka, kilkanaście lat, rządzący nie zmienią zasad w trakcie gry i nie opodatkują naszych środków zgromadzonych na IKE?

Przede wszystkim należy podkreślić fakt, że zagadnienia związane z IKE uregulowane są w poświęconej tej formie oszczędzania ustawie. Oznacza to, że nie mogą one być zmienione rozporządzeniem, ale większość parlamentarna musi taką nowelizację przegłosować, a następnie prezydent podpisać. 

Można oczywiście powiedzieć, że jak dziura budżetowa będzie w potrzebie to premier nakaże swojemu ugrupowaniu/koalicji podniesienie ręki "za" i będzie po sprawie. Rzeczywiście, w praktyce często zmiany przegłosowywane są w ten sposób, więc same trudności natury proceduralnej można pominąć.

Myślę, że na przeszkodzie zmianom ustawy o IKE w kierunku opodatkowania zgromadzonych tam środków staną względy merytoryczne. W końcu ustawodawca, czyli państwo, zaproponował nam pewne porozumienie, na które każdy z nas zgodził się przystępując do IKE. Zmiana reguł w trakcie gry byłaby naruszeniem pewnych zasad, które uznawane są za powszechnie obowiązujące i warte przestrzegania.

Wpłacając środki na IKE wierzymy, że jeśli spełnimy wymagane ustawą warunki, będziemy zwolnieni z podatku od zysków kapitałowych. Pytanie więc, czy przywilej ten otrzymujemy już w chwili wpłaty, czy też dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego i spełnieniu warunku dotyczącego wpłat.

W tym pierwszym przypadku, podpadałoby to pod naruszenie zasady ochrony praw nabytych. Swoje źródło znajduje ona aż w konstytucji, a konkretnie w zasadzie demokratycznego państwa prawnego. Zasada ta została rozwinięta w przepisach szczególnych, a także w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego.

W przypadku drugim, w mojej ocenie bardziej prawdopodobnym, byłaby to jedynie ekspektatywa, czyli dana przez państwo obietnica, że jeśli wywiążemy się ze swojej części umowy na zasadach obowiązujących w chwili jej zawarcia, instytucje państwowe będą musiały wypełnić swoją część. Ekspektatywa jest nieco słabiej chroniona niż prawa nabyte, gdyż stopniowana jest siła, z jaką chroniony jest obywatel taką ekspektatywę posiadający. W przypadku IKE jest o tyle dobrze, że ekspektatywa jest maksymalnie ukształtowana, tzn. mamy bardzo czytelne i precyzyjne warunki, które musimy spełnić, aby zostać zwolnionymi z podatku. Wszystko zawiera się w jednej ustawie i nie ma tu miejsca na sytuacje pośrednie i niejasne.

Z proceduralnego punktu widzenia należy więc liczyć na obawy rządzących przed skierowaniem przez opozycję wniosku o przez Trybunał Konstytucyjny zgodności nowelizacji z ustawą zasadniczą. 

Pozostając w sferze prawnej, należy pamiętać, że zmiany mogą zostać wprowadzone w każdej chwili w zakresie środków nowych. Jeśli władza chciałaby wprowadzić pewne modyfikacje obowiązujących regulacji, mogłaby to zrobić, ale tylko w odniesieniu do wpłat przyszłych. Wtedy też środki dotychczas zgromadzone korzystają z pełnej ochrony, natomiast późniejsze wpłaty podlegają nowym regulacjom. Sytuacja wygląda tu podobnie do zmian w regulaminach bankowych - możemy je milcząco zaakceptować lub też w przewidzianym czasie zrezygnować ze współpracy.

Nie widzę natomiast szczególnego potencjału w zakazie podwójnego opodatkowania. W końcu środki odłożone na IKE najczęściej zostały już obniżone o podatek dochodowy. Sytuacja z zyskami z inwestycji giełdowych (podatek Belki) pokazuje jednak, że nadziei raczej tu pokładać nie należy.

Przechodząc do względów politycznych, omówiwszy możliwe pokusy do skorzystania ze środków zgromadzonych na IKE, trzeba rozważyć względy, które mogłyby zniechęcić rządzących do zamachu na naszą własność. Przede wszystkim byłby to oczekiwany opór społeczny i spadek popularności. W końcu nie od dziś wiadomo, że polityka jest ogółem działań mających na celu zdobycie lub utrzymanie się przy władzy. (Osobom nieuświadomionym przypominam, że w tej definicji nie ma nic o trosce o obywateli, dobro publiczne, czy interes państwa). Tak więc pogorszenie sondaży i protesty mogłyby tutaj coś zdziałać. Jakie są przesłanki takich zachowań obywateli?

Po pierwsze, IKE musi stać się masowe. Obecnie w III filarze aktywnie oszczędza bardzo niewielki odsetek Polaków. W efekcie, statystyczny Kowalski będzie miał temat w głębokim poważaniu, bo zapewne likwidacja zwolnienia podatkowego go nie zaboli.

Po drugie, czy możliwe będzie wśród posiadaczy IKE masowe wyjście na ulicę? W końcu wiemy, że są grupy (społeczne, zawodowe) zdolne do obrony własnych interesów - górnicy, kolejarze, nauczyciele, lekarze... Z kolei niedawno na przykładzie ACTA dowiedzieliśmy się, że również młodzież jest w stanie spontanicznie (i skutecznie!) walczyć o swoje interesy. Jeśli IKE pozostanie jedynie produktem dla bogatych i przewidujących, zapewne nic się wielkiego nie wydarzy. Oni nie wychodzą na ulicę. Dlaczego? O tym powie Wam poseł Frasyniuk. Dlatego też nie spodziewam się szczególnych fal protestu i palenia kukieł ministra finansów, dopóki IKE pozostanie rozwiązaniem dla bogatych.

Na koniec warto jeszcze przejść do kwestii praktycznych. Nie wiemy, czy zwolnienie podatkowe stosowane przy IKE zostanie zniesione, czy nie. Osobiście sądzę, że nie, ale teraz nie o tym. Pytanie więc, czy mając powiedzmy szanse pół na pół, już teraz należy wybierać gorsze pół i rezygnować z tej formy oszczędzania na emeryturę? Zdecydowanie nie! Nawet jeśli jest cień szansy, że zwolnienie to się utrzyma, nawet jeśli jedynie przez kilka lat uda nam się inwestować bez podatku to warto z tego rozwiązania korzystać. Przecież idąc na wojnę nikt od razu nie strzela sobie w głowę, mimo że ryzyko śmierci jest wysokie.

Dlatego też nie należy skreślać IKE już na starcie. Pozostaje mieć nadzieję, że w chwili próby, ochroni nas konstytucja i zasada demokratycznego państwa prawa. A jeśli nie one, obronimy się sami, chociażby przy użyciu butelek z benzyną...

sobota, 25 grudnia 2010

Infrastruktura inwestora

Mam kolegę, który postanowił nieco uporządkować swoje finansowe życie. Nie to, że wcześniej było one chaotyczne, ale uzbierał już pewną sumkę pieniędzy i stwierdził, że warto by było nieco się nią zająć, aby bezczynnie nie leżała na koncie. Czego zatem potrzeba, aby rozpocząć w miarę poważne pomnażanie kapitału na rynkach finansowych?

Pierwszym elementem są pieniądze. Nie są one najważniejsze, gdyż można rozpoczynać "na sucho" lub małymi kwotami, a później stopniowo powiększać portfel. Ale nie warto też się oszukiwać, pieniądze są potrzebne. Trudno na tym etapie zdefiniować minimalną ich ilość potrzebną do wejścia w poważne inwestowanie, gdyż jest to uzależnione od naszych umiejętności, instrumentów na których chcemy grać, jak również koncepcji rozwoju portfela, którą przyjmiemy. Może w najbliższym czasie poświęcę temu zagadnieniu oddzielny wpis, gdyż kwestia jest niebanalna. Kolega dysponuje kwotą ok. 20 tysięcy.

Drugim elementem jest czas. Myślę, że on jest czynnikiem najważniejszym, gdyż jak pisałem w niedawnym wpisie, jeśli chce się coś robić dobrze, trzeba temu poświęcić odpowiednią ilość czasu i uwagi. Już samo rozpoczęcie inwestowania wymaga przyswojenia sporej dawki wiedzy, a każdy kolejny krok wiąże się z dodatkowymi zagadnieniami do opanowania. W mojej skromnej ocenie, inwestowanie trzeba lubić, gdyż tylko w takiej sytuacji jesteśmy w stanie wytrwać dość długo, żeby rezultaty zaczęły być widoczne. Alternatywą jest oczywiście lokata lub kupienie w ciemno jednostek TFI w przekonaniu, że "w długiej perspektywie giełdy rosną".

Trzecia rzecz, bardzo często niedoceniana, to infrastruktura, czyli posiadanie narzędzi do inwestowania. Mam tu na myśli odpowiednie konta, rachunki maklerskie, dostęp do rejestrów TFI, rynku forex etc. Ponadto jest to specjalistyczne oprogramowanie, które nierzadko wiąże się z koniecznością uiszczenia niemałej (dla początkującego) opłaty. Sam posiadam prawie 40 rachunków bankowych w 6 bankach, do tego trzy konta maklerskie oraz specjalistyczny program do notowań, więc coś na ten temat mogę powiedzieć.

Osobie rozpoczynającej przygodę z pomnażaniem pieniędzy zazwyczaj poleca się początkowo proste rozwiązania, czyli lokaty i konta oszczędnościowe. Należy więc odszukać bank dający jedne z najlepszych na rynku ofert i otworzyć tam konto. Jeśli ktoś chce dodatkowo korzystać na kontach oszczędnościowych, może szukać banku sprzyjającego temu rozwiązaniu, czyli oferującego możliwość otwarcia wielu takich kont. Ilość kont ma znaczenie, jeśli stosuje się optymalizację odsetkową, czyli takie manipulowanie kwotą trzymaną na rachunku/lokacie, aby ułamki grosza plasowały nas w wyższym progu odsetek. Najlepsze wyniki metoda ta daje przy kwocie odsetek wynoszących 1 grosz dziennie, co ma miejsce (w zależności od oprocentowania) przy środkach ok 40 zł na rachunku. Tak wiec widzicie, że wielkich pieniędzy tu się zrobić nie da, a trzeba mieć otwarte masę kont. Ale z drugiej strony można ulokować kwotę np. 2000 zł na 9-10% bez żadnego ryzyka, co dla ciułaczy może stanowić impuls do zaplanowania wycieczki do banku.

Teraz powinienem powiedzieć o obligacjach SP, w które niektórzy decydują się inwestować, ale odpuszczę temat z racji tego, że lepsze oprocentowanie oferują obecnie lokaty bankowe i konta oszczędnościowe.

Zazwyczaj kolejnym krokiem dla inwestorów jest nabycie jednostek TFI. Szczególnie widoczne jest to w okresie wzrostów na giełdach, kiedy to tele-akwizytorzy dzwonią do klientów banków "w trosce o ich pieniądze". Z jednej strony może to być rozwiązanie odpowiednie dla osób, które nie mają czasu na szersze zajmowanie się swoimi pieniędzmi, a chcą zarabiać więcej niż oferują to lokaty. Przystąpienie do TFI wymaga już przeprowadzenia pewnego researchu, gdyż mamy do czynienia z dużą ofertą. Najpierw samo towarzystwo, później rodzaj funduszu. Znaczenie ma sam zarządzający, opłaty za zarządzanie, nabycie i zbycie jednostek. Niebagatelną rolę odgrywa też parasol, czyli możliwość przenoszenia środków między subfunduszami bez konieczności odprowadzenia podatku. Samo podpisanie umowy z TFI również wymaga pewnego zachodu.

Jeśli ktoś sądzi, że sam jest w stanie lepiej zatroszczyć się o swoje pieniądze niż zarządzający, otwiera konto maklerskie. Wiąże się to z koniecznością podpisania kolejnej umowy, poświęcenia kolosalnej ilości czasu na poznanie podstaw, ale z drugiej strony jest to w mojej ocenie etap, który może zostać uznany za końcowy. O ile TFI daje pewne możliwości, pociąga za sobą sporo kosztów i ograniczeń. Natomiast giełda znacząco obniża koszty, a daje daleko szersze możliwości. 

Napisałem, że jest to etap końcowy, gdyż w zasadzie można bardzo profesjonalnie inwestować na giełdzie i nie trzeba wchodzić w kolejne typy inwestycji. Akcje, kontrakty terminowe i opcje to już dużo, A przecież mamy też całą masę certyfikatów strukturyzowanych dających ekspozycję na towary, surowce, inne rynki akcji oraz na koszyki aktywów. Dzięki temu możemy dywersyfikować nasze działania poprzez nabywanie walorów, które "trendują" w inny sposób. No pełnia szczęścia.

Do rachunku maklerskiego przydatne jest jakieś oprogramowanie. O ile podstawową platformę do analizy wykresów zapewnia zazwyczaj DM za darmo, można też pójść o krok dalej i wykupić oprogramowanie bardziej zaawansowane. Oczywiście przydatne będzie ono głównie inwestorom wymagającym bardziej zaawansowanych narzędzi do analizy, z niezbędną możliwością tworzenia własnych indykatorów. Mając taki program, możemy bawić się wskaźnikami i filtrami w sposób praktycznie nieograniczony. Z drugiej strony trzeba sprawę dobrze przemyśleć, gdyż dla początkującego (małego) inwestora, taki wydatek może stanowić poważną przeszkodę w zyskownym tradingu.

W formie suplementu do konta maklerskiego, wspomnę jeszcze o IKE. Stanowi ono zupełnie odrębne konto maklerskie, co rodzi konieczność podpisania nowej umowy, ale daje też wielkie korzyści, z których największą jest oczywiście możliwość uniknięcia lub odroczenia płatności podatku Belki. Jako, że IKE nie pozwala na obracanie instrumentami pochodnymi, osoby chcące bawić się na kontraktach będą musiały korzystać z dwóch kont maklerskich.

Kolejnym krokiem jest w mojej ocenie rachunek forex. Zainteresowani będą nim głównie inwestorzy chcący grać na bardzo krótkich interwałach, ale z drugiej strony jest to bardzo fajna możliwość do zajmowania krótkiej pozycji na walutach, co może być atrakcyjne również dla inwestora średnioterminowego. Oczywiście forex to zazwyczaj nowa umowa, nowe warunki obrotu oraz nowe oprogramowanie. Czy warto, to już ocenicie sobie sami.

Myślę, że ostatnim etapem jest otwarcie konta maklerskiego na którymś z bardziej rozwiniętych rynków. Dzięki temu dostajemy możliwość gry na instrumentach u nas niedostępnych, lub dostępnych, ale oferujących mało atrakcyjny spread. Jest to w zasadzie zwykłe konto maklerskie, ale po pierwsze polega na otwarciu go w zagranicznym biurze (bariera językowa, kwestia uwierzytelniania dokumentów) oraz na rozliczaniu się z fiskusem.

Oczywiście inwestowanie nie kończy się jedynie na wyżej wymienionych polach. Można przecież obracać nieruchomościami, dziełami sztuki, czy też czymkolwiek innym. Niestety, zazwyczaj są to rynki wymagające większego kapitału lub też większej liczby czynności ze strony uczestnika. Można przecież obracać monetami kolekcjonerskimi, ale monetę taką trzeba kupić, odebrać drogą pocztową lub osobiście, przetrzymać odpowiednio długo, później wystawić do sprzedaży, zapakować i wysłać. Cała masa czynności, a zarobek bywa z tego niewielki. Ale jak mówiłem, co komu pasuje.

Próbując podsumować niniejszy wpis, myślę że konto maklerskie jest formą najpełniejszą. Dzięki faktowi, że daje możliwość gry na różnych instrumentach, jest w stanie zastąpić wiele innych typów inwestycji. Zamiast lokat i kont oszczędnościowych mamy obligacje korporacyjne, które (przy co prawda większym ryzyku) dają wyższe stopy zwrotu. Zamiast TFI mamy na giełdzie ETF-a, a przecież wiemy, że systematyczne pokonywanie benchmarku przez TFI to raczej wyjątek niż reguła. Z kolei forex może być zastąpiony przez kontrakty walutowe, choć raczej jest to opcja dla większych inwestorów. 

Zatem sami widzicie, że aktywne działanie na rynkach finansowych może się wiązać z koniecznością podpisania dużej ilości umów, opanowania różnych zasad funkcjonowania na rynkach oraz potrzebą nabycia (uzyskania dostępu) do specjalistycznych programów. Czy warto? Moim zdaniem warto, gdyż inwestowanie jest zajęciem na długie lata. Jeśli już raz otworzymy te konta, później tylko wpuszczamy pieniądze w ten system i jesteśmy w stanie kilkoma kliknięciami przerzucić pieniądze z obligacji w akcje, z ETF-a w ropę czy z opcji w kontrakt terminowy. A dodatkowo, jeśli mamy maklerskie IKE, możemy uniknąć zapłacenia części lub całości podatku.

niedziela, 30 maja 2010

Trochę o przyszłości...

Zazwyczaj na tym blogu nie odnoszę się do bieżących wydarzeń na rynkach, a tym bardziej do spraw wykraczających poza analizę techniczną czy giełdę, ale sądzę, że warto tym razem zrobić wyjątek.

Pojawiło się właśnie w Internecie nagranie ze szkolenia, w którym planowałem uczestniczyć, ale niestety czas nie pozwolił. Mowa oczywiście o szkoleniu FERK/BOŚ SA na temat IKE.

Myślę, że warto bliżej zapoznać się z tą formą oszczędzania, zwłaszcza, że perspektywa dla naszych emerytur nie jest zbyt radosna.

Szkolenie można obejrzeć lub pobrać tutaj.