Z kodem WS26HUMANISTANAGIELDZIE masz 100 zł zniżki!!

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Dlaczego i jak od 15 miesięcy kupuję i uśredniam akcje CD Projektu?

Od stycznia 2021 co kwartał kupuję akcje CD Projektu. Jeżeli spada bardziej, kupuję więcej, jeżeli spada mniej, kupuję mniej. Dzisiaj podzielę się założeniami tej strategii akumulowania akcji oraz opiszę, jak przebiega ona w moim wypadku.

Osoby, które śledzą mój profil na Twitterze z pewnością wiedzą, że co trzy miesiące, na początku każdego kwartału, informuję o dokonanych zakupach kolejnej transzy akcji CD Projektu. Papiery kupuję zgodnie z systemem budowania pozycji w transzach przez uśrednianie ceny nabycia. I właśnie wokół tego systemu koncentruje się najwięcej komentarzy.

Jedni twierdzą, że uśrednianie jako takie jest złe i ryzykowne. Inni, że zbyt wcześnie zacząłem kupować i ogólnie, że cena akcji CD Projektu spadnie do rozmaitych poziomów. Osobna część komentarzy sugeruje lub radzi, co powinienem zmienić w swoim podejściu. Dlatego w dzisiejszym wpisie postaram się pokazać, co o jak robię, abym w przyszłości mógł do niego linkować. Nie będę podawał konkretnych kwot, za jakie kupuję akcje, ale myślę, że dzięki odniesieniu do procentowego udziału w portfelu, każdy inwestor będzie mógł porównać strategię do swojego portfela.

Założenia waloru do zastosowania strategii

Zanim zacznę mówić o strategii VCA warto nieco wcześniej zaznaczyć kontekst, w jakim ją stosuję, gdyż odbiega on nieco od modelowego ujęcia, o którym możecie poczytać.

Strategię tę wykorzystuję do otwierania nowej pozycji na walorze, który jest w ruchu spadkowym, a co do którego spodziewam się, że po zaliczeniu dołka powróci do wzrostów. Rozbijmy to na kilka aspektów poruszonych w powyższym zdaniu.

Po pierwsze, jest to otwieranie pozycji. Czyli nie uśredniam, aby ratować jakiś zły trade z przeszłości, ale otwieram nową pozycję na walorze. Od początku występuje założenie, że pozycja będzie budowana w transzach, z których kolejne transze powinny, przy sprzyjających okolicznościach, być plasowane po niższej cenie.

Po drugie mamy więc spadający rynek. Spodziewam się, że interesujący mnie walor lub instrument będzie spadał jeszcze przez jakiś czas (domyślnie klika kwartałów) i mam również przeświadczenie, że spadki mogą być głębokie. Określenie głębokie jest podejściem bardzo subiektywnym, ale doprecyzowują je na podstawie punktu, w którym zaczynam kupowanie oraz przeszłego zachowania cen. Może to więc być 50%, może to być 80% spadku i więcej.

Po trzecie, stosuję to podejście, jeżeli zakładam, że po zrobieniu dołka dany walor się podniesie. W końcu kupowanie akcji ma sens głównie wtedy, kiedy spodziewamy się, że w jakiejś perspektywie ich cena wzrośnie, przynosząc nam zarobek. Musi to więc być walor z jakąś konkretną specyfiką, najlepiej z doświadczeniami przeszłych spadków. Wtedy mniej więcej wiemy, co wpływa wzrostowo i spadkowo na dane aktywo.

I to właśnie znajomość danego waloru jest tu kluczowa. Uśrednianie ceny jest ryzykowne w kilku przypadkach. Jednym z takich przypadków jest uśrednianie krótkoterminowe, gdzie mocno powiększamy pozycję po spadku o 5%, o 10%, o 15% itp. Czyli zbyt szybko i zbyt wysoko nasza pozycja nabiera masy, abyśmy byli w stanie powiększać ją dalej przy spadku o 50% i więcej. 

Drugim ryzykiem uśredniania jest sytuacja, gdy walor definitywnie traci potencjał do wzrostu. Może się więc okazać, że kupowaliśmy w miarę 80% spadków, ale po tym czasie okazuje się, że spółka rozkłada się na łopatki jeszcze bardziej, a wszelkie szanse na wzrost są marginalne. Tu również uśrednianie jest dużym ryzykiem.

Jakie więc walory wybieram? Przede wszystkim walory o zdrowym bilansie, o zdrowym biznesie i generujące na bieżąco gotówkę. Takie właśnie spółki mają największą szansę na przetrwanie. To skąd w takim razie spadki, które chcę kupować? Najczęściej biorą się one z cyklicznej dekoniunktury w danej branży lub z otoczenia gospodarczego, które może nie sprzyjać wycenom spółek. Jeżeli nawet są widoczne poważne czynniki negatywne dla wyników spółki, nie mogą one zagrażać jej istnieniu i długoterminowej rentowności. 

A więc pierwszym i bardzo istotnym komponentem sukcesu jest odpowiedni dobór waloru, na którym stosujemy strategię otwierania pozycji przez VCA. Kluczowa jest tu analiza fundamentów, a w tym z pewnością może pomóc abonament w serwisie StockWatch, gdzie regularnie publikowane są analizy raportów okresowych spółek. Ja sam się na nich opieram i uznaję je za bardzo istotne dla moich inwestycyjnych wyników. A z kodem HUMANISTA możecie otrzymać 10% zniżki na swój pierwszy abonament, co świetnie łączy się z kwietniową promocją, w ramach której otrzymacie 12-miesięczny dostęp do serwisu w cenie 6-miesięcy. Więc tym bardziej nie warto zwlekać z kliknięciem w poniższy banner.

Jednym z ważniejszych pytań, może być po co stosuję taką strategię? Dlaczego tak, a nie inaczej? 

Wszystko sprowadza się do problemu z łapaniem dołka. Jeżeli jesteśmy przekonani, że długoterminowo walor odniesie sukces i da nam zarobić, zadanie sprowadza się do odpowiednio taniego kupna akcji. A że my jako inwestorzy jesteśmy tylko ludźmi, jest ryzyko, że kupimy akcje zbyt wcześnie (zbyt drogo) lub nie kupimy ich wcale, gdy rynek minie dołek i zacznie odjeżdżać w górę. Rozłożenie zakupów na raty jest formą złagodzenia tego ryzyka. Tym sposobem nie trafimy idealnie w dołek, ale mamy gwarancję, że kupimy akcje i mamy dość dużą dozę pewności, że nie kupimy ich przesadnie drogo. Podstawą jest plasowanie pierwszej transzy dopiero wtedy, gdy uznamy, że już jest tanio.

Skoro omówiliśmy już warunki brzegowe, w jakich w ogóle rozważam zastosowanie strategii VCA do budowania pozycji, czas napisać, jak to robię.

Moje założenia strategii VCA

Zanim zaczniemy stosować strategię VCA warto poznać nie tylko jej działanie, ale przede wszystkim możliwe ryzyka i scenariusze na wypadek gdyby coś poszło nie tak. Mówimy o podejściu, które może nam zbudować dość dużą pozycję na danym walorze, więc musimy być pewni, że wiemy o nim niemal wszystko.

Dlatego odsyłam Was do tekstu z 2018 roku, w którym omawiam moje główne założenia strategii VCA tak, jak ja ją rozumiem i stosuję. W tym tekście mówię też o różnicy pomiędzy ratowaniem pozycji przez uśrednianie (czego nie zalecam) i budowaniem pozycji przez uśrednianie (co właśnie omawiamy). 

Przeczytaj: Budowanie pozycji metodą VCA

Podstawowe założenie strategii w moim wykonaniu sprowadza się do kupowania akcji raz na kwartał, na pierwszej sesji danego kwartału. Kupuję tyle akcji, aby wyrównać wartość pozycji do założonego pułapu. Ustalam wartość początkową (dla pierwszego pakietu) oraz krok kwartalny, o który będzie rosła docelowa wartość pakietu. 

Rozważmy przykład. W pierwszej transzy kupuję akcje za 1000 zł. Ustalam krok wartości na 500 zł, co oznacza, że za kwartał kupuję tyle akcji, żeby wyrównać wartość pozycji do 1500 zł, kwartał później do 2000 zł, kwartał później do 2500 zł itd. 

Zakładając, że kupujemy spadający rynek, z każdym kolejnym kwartałem wartość naszej pozycji powinna nieco maleć. Np. pakiet, który wyrównaliśmy w kwietniu do 2500 zł może za kwartał być wart 2200 zł. Oznacza to, że aby dobić do pułapu 3000 zł, musimy w lipcu kupić akcje za 800 zł.

Tym sposobem w modelu idealnym kupujemy co kwartał więcej akcji, za niższą cenę i dodatkowo za większą kwotę. A to zwiększa siłę uśredniania.

Powyżej wklejam tabelkę zaczerpniętą z poprzedniego tekstu, której modyfikacją nadal się posługuję. W tym przykładzie transza początkowa jest równa krokowi kwartalnemu i wynosi 750 zł. Akcje zaczynamy kupować przy poziomie 100 zł i akumulujemy je w miarę spadku o 50%, do poziomu 50 zł. 

Z tego spektrum zakupów uzyskujemy średnią cenę 67,52 zł. Posiadamy 90 akcji wartych dziś 4500 zł, ale wydaliśmy na ich zakup 6076 zł. Z jednej strony akcje muszą teraz wzrosnąć o ok. 35%, abyśmy zaczęli na naszym pakiecie zarabiać, ale z drugiej strony, nasza cena jest o ok. 33% niższa od pierwszej transzy, co samo w sobie jest bardzo dobrym wynikiem.

Impulsem do zaprzestania kupna kolejnych transz jest w moim wypadku sytuacja, w której wartość zakupionego pakietu przez dwa kwartały z rzędu przewyższa wartość pożądaną. Czyli jeżeli akcje są warte np. 3200 zł, a przypadająca na dany kwartał wartość docelowa to 3000 zł. Jeżeli przez dwa kwartały z rzędu taka sytuacja ma miejsce, uznaję akumulację akcji za domkniętą.

Dalsze losy tak zbudowanej pozycji to już temat na zupełnie inną strategię, rządzącą się innymi prawidłami. Oczywiście musimy znać ją wcześniej, aby umieć odpowiedzieć na pytanie, po co w ogóle kupujemy dane akcje.

Wyjątki i najgorsze scenariusze

Strategia w ujęciu modelowym działa pięknie, ale na nieszczęście jej praktyczne zastosowanie musi uwzględniać wiele ryzyk i wyjątków. Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że to jak długo będzie trwało nasze kupowanie i jak dużo kapitału pochłonie, jest determinowane przez zachowanie ceny.

Jeżeli notowania bardzo szybko zmienią kierunek na wzrostowy, całe nasze uśrednianie może zakończyć się na jednej lub dwóch transzach, które będą stanowiły 1% lub 2% wartości portfela. To z pewnością zbyt mało jak na nasze preferencje.

Z drugiej strony ruch spadkowy może się przedłużyć, a wiemy przecież, że każda kolejna transza zazwyczaj pochłania więcej kapitału. W efekcie proces kupna akcji może potrwać ponad dwa lata, liczyć ponad 10 transz i w pewnym momencie wielkość pozycji urośnie na tyle znacząco, że stanie się niebezpieczna dla portfela. Wzrośnie również dotkliwość ewentualnej porażki, gdyż przy dłuższej akumulacji zaangażowaliśmy większy kapitał. 

Ryzyka te należy oczywiście przewidzieć i zabezpieczyć. Mnie samego nie martwi sytuacja, w której mam zbyt małą pozycję. Jeżeli okaże się, że już po dwóch lub trzech transzach złapałem dołek, cieszę się z tego nawet jeżeli wartość takiego pakietu akcji nie jest wielka. Zawsze wolę mieć małą pozycję, a zyskowną niż dużą, a ryzykowną.

Zdecydowanie większym problemem jest ewentualne przeciągnięcie się spadków w czasie, co będzie skutkowało koniecznością akumulacji kolejnych transz. Aby temu przeciwdziałać, decyduję się na zakup pierwszej transzy nie w okolicach rynkowego szczytu, ale dopiero kiedy cena interesującej mnie spółki spadnie w rejony, które uznaję, za fundamentalnie tanie. Bywa, że jest to 50% od szczytu, ale każdy walor rządzi się tu innymi prawami. Chodzi głównie o to, aby rozpocząć proces akumulacji wtedy, kiedy uznamy, że już z perspektywy pierwszej transzy kupujemy tanie fundamentalnie akcje. Dzięki temu rosną szanse, że dołek wypadnie raczej wcześniej niż później,  liczba naszych transz nie przekroczy pewnego założonego poziomu, a my nie będziemy żałowali dokonanego zakupu.

Pomaga w tym również znajomość dotychczasowej historii waloru. Jeżeli znamy biznes spółki, a w przeszłości doświadczała już ona znaczących spadków, łatwiej nam jest ocenić, w jakie rejony korekta może zawędrować. Oczywiście jest tu duże ryzyko błędu, a sama ocena zdecydowanie łatwiejsza jest w wypadku spółek cyklicznych.

Warto również pamiętać o scenariuszu awaryjnym, w którym przerywamy akumulowanie akcji. Dzieje się tak wówczas, gdy w danym momencie uznamy perspektywy spółki za mało optymistyczne, szanse odbicia na niskie, a ryzyko dalszego kupowania za podwyższone. W końcu przez ponad rok, a tyle może potrwać akumulacja akcji, w biznesie spółki lub jej otoczeniu mogą zaistnieć czynniki, które diametralnie wpłyną na jej perspektywy biznesowe i szansę powrotu do spodziewanej przez nas wyceny. Wtedy przerywamy kupowanie papierów i podejmujemy decyzję, co zrobić z posiadanymi przez nas akcjami. 

Można je sprzedać, a można je trzymać dalej. Ale z pewnością nie warto uśredniać dalej w nadziei, że jednak rynek jakimś cudem odbije. Ratowanie stratnych pozycji przez uśrednianie ceny, jak powszechnie wiadomo, bywa prostą drogą do straty dużej sumy na giełdzie.

Jak kupowałem i kupuję akcje CD Projektu

Zaczniemy od omówienia technicznej strony akumulowania akcji, a później przejdę do bieżącej analizy waloru, bo nie ma co ukrywać, że przez te prawie półtora roku pewne kwestie uległy zmianie.

Poszukałem w archiwach i znalazłem tekst z marca 2021, w którym opisałem część założeń związanych z moim budowaniem pozycji na CD Projekcie oraz opisałem planowaną technikę akumulowania akcji. Link do tekstu poniżej.

Przeczytaj: O czym pamiętać przy uśrednianiu ceny akcji

W tekście podałem pewien uśredniony modelowy przykład tego, jak buduję moją pozycję. W skrócie można powiedzieć, że ustalam przelicznik 0,5% wartości portfela na transzę początkową i 0,5% wartości portfela na cokwartalny wzrost. Przeliczając to na modelowy portfel o wartości 100 tys. zł, daje nam to 500 zł na pierwszą transzę i wzrost o 500 zł z każdym kolejnym kwartałem. Warto na początku budowy portfela ustalić sobie te wartości w postaci kwotowej, gdyż wartość portfela zmienia się w czasie i może istotnie wpływać na nasz proces akumulacji akcji.

Na powyższym wykresie pokazałem strzałkami miejsca kupna akcji. CD Projekt zachował się nieco nietypowo na tle modelowego ruchu spadkowego, gdyż na wiele miesięcy utkwił w trendzie bocznym, przez co akcje akumulowane były w zasadzie na tym samym poziomie. Pierwsza transza wpadła w okolicy 250 zł, pięć kolejnych w przedziale 175-195 zł. Jak widać, od pierwszej transzy do dnia dzisiejszego kurs spadł o prawie 50%, z 250 zł do 128 zł.

A ja kto wygląda od strony portfela? Tu też zaszły pewne zmiany, właśnie dlatego, że wartość mojego portfela dość mocno wzrosła na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. W przeliczeniu na ówczesną wartość portfela, pierwsza transza wynosiła ok 0,5% jego wartości, a do zakupu ostatniej transzy z początku kwietnia, wartość pozycji wyniosła ok. 3,5% portfela. 

Warto jednak pamiętać, że bieżąca wartość to jedno, a suma wydanych środków jest zawsze w takim uśrednianiu nieco wyższa. Na akumulację akcji CD Projektu wydałem więc równowartość 3,8% ówczesnego portfela. Moja obecna średnia cena całego pakietu to 190 zł, właśnie z tego względu, że przez kupowanie mniej więcej na tym samym poziomie, uśrednianie nie działało najlepiej.

Gdybym miał kupić kolejną transzę dzisiaj, po cenie 128 zł, moje łączne zaangażowanie wyniosłoby 5,2% wartości portfela ze stycznia 2021, a średnia cena akcji wyniosłaby ok. 168 zł.

Skoro jesteśmy nadal przy strategii uśredniania i jej mechanizmach, warto nieco więcej powiedzieć o obecnej sytuacji. Dotychczasowe zaangażowanie kapitałowe w akcje CD Projektu wynosi 3,8% wartości portfela z 2021 roku, a więc nie jest jeszcze znaczące. Co więcej, wartość mojego portfela w tym czasie wzrosła i przeliczając na obecne wagi spółek, wartość zaangażowania w ten walor to zaledwie 2,35% portfela. Gdyby mi przyszło kupić dziś kolejną transzę, byłoby to zaledwie 3,2% wartości portfela.

Jak pisałem w linkowanym tekście, w wypadku CD Projektu, pamiętając że nie jest to cykliczny walor dywidendowy, zagrałem ostrożniej i zmniejszyłem wielkość transz i zaangażowanie. Wolę mieć małego zwycięzcę w portfelu niż duży problem.

Przy tak niewielkiej wadze, pozycja na CD Projekcie nie stanowi ryzyka dla portfela i kolejne transze jestem w stanie finansować z dywidend wpadających z innych walorów. Ale co jeżeli sytuacja na spółce się pogorszy?

Załóżmy, że na początku lipca akcje CD Projektu spadną do 130 zł, na początku października do 100 zł, a na początku stycznia 2023 do poziomu 70 zł. Wiedząc, że w słabym 2021 roku spółka zarobiła 2 zł na akcję, cena 70 zł daje nam C/Z na poziomie 35. Zakładając, że jednak ten biznes ma przyszłość, można powiedzieć, że byłaby to bardzo niska wycena.

Jak będą wyglądały transze? Przy lipcowej transzy za 130 zł zaangażowanie wyniesie 3,35% portfela (dzisiejszego), a średnia cena 169 zł, przy październikowej transzy za 100 zł zaangażowanie wyniesie 4,07% portfela, a średnia cena 147 zł, a przy styczniowej transzy za 70 zł, zaangażowanie wyniesie 5,22% portfela, a średnia cena 119 zł. 

Mówimy więc o sytuacji, w której kurs akcji CD Projektu spada z 450 zł do 70 zł (o 85%!), akumulację akcji zaczynamy przy cenie 250 zł (spadek do ostatniej transzy 72%) i nadal koszt strategii nie przekracza 5,5% wartości portfela. Oczywiście pomaga tu wzrost wartości portfela, ale licząc nawet do jego wartości ze stycznia 2021, mówimy zaledwie o 8,5%. 

To pokazuje, jak MEGA bezpiecznie stosuję tą strategię. Spadek waloru o 85%, spadek o 72% od pierwszej transzy, dwa lata i dziewięć transz uśredniania i mamy pozycję wartą zaledwie 5,2% portfela. Policzyłem sobie nawet scenariusz spadku ceny do 50 zł. Też nie będzie dramatu.

Pisałem powyżej o docelowej wartości, do której uzupełniam transze oraz o faktycznym koszcie, który jest większy. Ta różnica jest de facto stratą, którą poniósłbym zamykając całość pozycji przy poziomie 70 zł. Ile wyniosłaby ta strata? Nieco ponad 40%, zakładając, że mamy akcje warte 70 zł, a średnią cenę kupna na poziomie 119 zł.

No i teraz rzućmy krótko okiem na scenariusze optymistyczne. Fakt, mamy akcje kupione po 119 zł, które dziś kosztują 70 zł (scenariusz hipotetyczny). Strata jest, są również śmiechy twitterowych komentatorów, którzy uprzejmie przypomną, jak w 2021 roku mówili, że cena spadnie poniżej 100 zł. Ale z drugiej strony mając ówczesny poziom wiedzy o spółce i otoczeniu, mając określone oczekiwania, udało nam się uzyskać średnią cenę pakietu na poziomie ponad 50% niższym niż cena pierwszej transzy. Wynik całkiem niezły i z pewnością lepszy, niż gdybyśmy kupili za 100% wielkości pozycji po cenie 250 zł.

A co jeżeli CD Projekt się podniesie? A co jeżeli kolejne premiery będą udane i spółka zacznie regularnie zarabiać na dwóch lub trzech franczyzach i będzie tworzyła kolejne udane gry? Z tej perspektywy cena 119 zł nie wydaje się aż tak wygórowana. Podobnie niezbyt wygórowana wydaje się cena 190 zł (moja obecna średnia), gdyby kurs z konsolidacji wybił się górą i oscylował dziś w okolicy 250 zł.

A skoro już jesteśmy przy samej spółce, czas poruszyć kwestię mojej oceny waloru, zarówno podczas planowania tej strategii ponad rok temu, jak i teraz.

Dlaczego kupiłem i kupuję akcje CD Projektu?

W styczniu 2021 sytuacja była bardzo dynamiczna. Wiedzieliśmy już, że premiera się nie udała, gra ma mnóstwo błędów i szczęściem spółki jest jedynie mocna przedsprzedaż tytułu. Planując transakcję liczyłem w zasadzie na kilka kwestii.

Po pierwsze, zakładałem że przecena akcji CD Projektu będzie kontynuowana. Stąd pomysł na budowanie pozycji przez uśrednianie. Miesiąc to za mało, żeby przelała się w rynek cała negatywna energia, w związku z czym wiedziałem, że mimo przeceny o prawie 50%, może być taniej. Z perspektywy czasu w zasadzie dziwne jest, że kurs przez tak długi czas był w stanie utrzymywać się w przedziale 150-200 zł. Był to przejaw siły na tle branży.

Po drugie zakładałem, że jednak po pewnym czasie pojawią się hotfixy, patche i gra relatywnie szybko zostanie przywrócona do planowanej sprawności. Tu z perspektywy czasu nastąpiło mocne rozczarowanie, gdyż jak wiemy nie doczekaliśmy się żadnego dużego dodatku, a duża część ekipy Redów pracuje nadal nad łataniem Cyberpunka, zamiast nad nowymi projektami.

Podsumowując więc z perspektywy czasu moje ówczesne oczekiwania, potwierdziły się rynkowe spadki cen akcji (na co liczyłem i na co byłem przygotowany), ale zdecydowanie negatywnie obrócił się scenariusz poprawiania gry. Za długo naprawiamy przeszłość, za bardzo opóźniamy rozwój kolejnych projektów. Jak wyjdzie porządny dodatek do Cyberpunka, wielu ludzi już się na to może nie skusić.

Teraz czas powiedzieć o sytuacji obecnej. Co ważne, również dzisiaj uważam, że akcje CD Projektu są warte kupna w dłuższym horyzoncie czasowym. Słaby sentyment do branży producentów gier i obniżki wycen związane z wyższym kosztem kapitału tylko sprzyjają możliwości kupna akcji po niższych poziomach.

W dniu dzisiejszym dużo już wiemy o tym, co poszło źle. Za długo poprawia się grę, za długo trwa praca nad dużymi dodatkami, słabo siadła gra mobilna Witcher: Monster Slayer. Ale w tym całym zamieszaniu przeszłość pozostaje przeszłością i można zacząć patrzeć ku przyszłości. A tu mamy zapowiedź kolejnej gry wiedźmińskiej, mamy zapowiedź tych nieszczęsnych dodatków do Cyberpunka. Dodatkowo spółka dokonuje przejęć i przesuwa zespoły do prac nad kolejnymi tytułami. 

Można więc powiedzieć, że jesteśmy w informacyjnym dołku. Złe rzeczy już w zasadzie za nami, ale ciągle ciążą, a o przyszłych dobrych rzeczach jeszcze w zasadzie niewiele wiemy. Kurs spada, ale spółka jest zyskowna na poziomie operacyjnym i netto, generuje gotówkę i posiada ponad 1,15 mld zł w płynnych aktywach, co stanowi ok. 9% kapitalizacji.

Jak sami widzicie, nie jest to szczególnie wnikliwa analiza sytuacji finansowej CD Projektu. Ale nie taki jest też mój cel w dzisiejszym wpisie. Po szczegółowe analizy raportów i sytuacji spółki odsyłam do serwisu StockWatch, gdzie jeszcze do końca kwietnia trwa promocja na abonamenty roczne w cenie półrocznych, które z kodem HUMANISTA możecie zakupić z 10% zniżki.

W dużym uproszczeniu zakładam, że obecnie mamy obstawiane zakłady o to, czy CD Projekt potrafi jeszcze produkować duże gry odnoszące sukces. Jeżeli zakładamy, że nie potrafi, to dzisiejsza wycena na poziomie C/Z=93 plasuje tę spółkę jako absolutnie nie do inwestycji.  

Ale jeżeli jednak spółka potrafi zarabiać i potrafi robić gry, cały myk sprowadza się do kupienia akcji po odpowiednio niskiej cenie. A skoro nie wiemy, czy obecna cena jest już ceną odpowiednio niską, czy rynek zaproponuje nam jeszcze bardziej znaczącą przecenę, omawiany przeze mnie model budowania pozycji przez uśrednianie wydaje się odpowiednim narzędziem do takiego polowania na dołek.

Ja sam oczywiście jestem zwolennikiem scenariusza optymistycznego, więc kontynuuję moje cokwartalne zakupy. Jak pokazałem wcześniej, realizowana strategia uśredniania nie jest bardzo agresywna i raczej przez nią nie zbankrutuję. Daje mi ona jednak możliwość powiększenia pozycji, gdybym uznał, że trafia się szczególna okazja. Można powiedzieć, że tą dość łagodną strategią VCA trzymam rękę na pulsie i poluję na dołek, ale jeżeli uznam, że dołek faktycznie wystąpił, mam jeszcze miejsce na dodatkowe dołożenie do pieca.

Czekamy na kolejne transze

Mam nadzieję, że dzisiejszym tekstem pokazałem kilka rzeczy. Po pierwsze, chciałem przybliżyć strategię budowania pozycji z wykorzystaniem VCA tak, jak ja to robię. Pisałem o tym w kilku miejscach, ale co kwartał pojawia się na twitterze dyskusja, więc teraz mam już do czego linkować.

Po drugie, chciałem pokazać, że uśrednianie nie zawsze musi kończyć się kalectwem, śmiercią i klątwą do piątego pokolenia. Można tak poukładać cały proces, że nawet w wypadku spadków kupowanego instrumentu o 80-90%, nie musi to oznaczać wyrwy dla portfela. Z pewnością otworzy to oczy tym wszystkim, dla których uśrednianie oznacza jedynie podwajanie pozycji.

Po trzecie, mam nadzieję, że odpowiednio dużo miejsca poświęciłem kontekstowi. Gdzie stosuję strategię uśredniania, jak ją stosuję, jak dobieram walory oraz gdzie widzę niebezpieczeństwa i jak zamierzam im przeciwdziałać. Jeżeli już stosujemy podejście o podwyższonym ryzyku (a prezentowane przeze mnie z pewnością takie jest) musimy dużo miejsca poświęcić na rozważanie wariantów, w których coś może pójść nie tak.

Po czwarte, zupełnie nie starałem się przekonać niedowiarków, że teraz warto kupować akcje CD Projektu. Napisałem, dlaczego ja sam to robię oraz jak dobrym buforem na szukanie dołka może być strategia VCA. Niezależnie od tego, czy będę miał rację, czy też nie (o czym się przekonamy pewnie nie prędzej niż w 2023 lub 2024 roku), każdy pcha swój inwestycyjny wózek i ponosi finansowe konsekwencje swoich decyzji. Dlatego zachęcam do samodzielności.

I na koniec pytanie do Was: czy chcecie, żebym założył portfel prezentujący strategię VCA w praktyce? Postaram się dobrać kilka spółek i pokazać plusy i minusy takiego podejścia do akumulowania akcji na przykładach kilku spółek na GPW? Z założenia będzie to portfel długoterminowy, ale na giełdzie nie trzeba się spieszyć, liczy się przecież zysk w długim terminie. 

Robimy portfel? Jeżeli tak, rzućcie propozycję, jakie parametry dla strategii VCA przyjąć.

23 komentarze:

  1. A jak cena CDR spadnie do zera (takie ryzyko istnieje) to ile warta jest ta strategia? Poza tym co z zyskami na innych spółkach znajdujących się w trendach wzrostowych, kiedy CDR spada? Po co mrozić kapitał w nadziei, że kiedyś... i być może... wzrośnie, bo gwarancji żadnej nie ma. O ile po spadku nie zostanie skupiony w wezwaniu, a potem "wyciśnięty" i po zawodach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzyko spadku do zera powinno być zmniejszone przez odpowiednią selekcję waloru. Dlatego patrzę na bilans, przepływy i biznes zamiast kupować randomową spółkę, która podobna jest tylko w tym, że cena spada.

      Co do zysków na innych spółkach to zawsze jest czas kupowania i czas sprzedawania. Trendy wzrostowe miewają przerwy (czasem i o 50% i więcej), a niektóre się kończą na lata. Więc trend wzrostowy nie gwarantuje zysków zawsze i wszędzie. A mrożenie kapitału przez rok, żeby zarobić w 2-3 lata 30-40% to przecież żadna wada. Nie muszę mieć z tej pozycji zysku dziś ani jutro. Podobnie można czynić zarzut dywidendowym, że trzymają akcje w czasie dekoniunktury, że też kapitał mrożą. Taka strategia, long term view.

      Wezwanie może tu być ryzykiem, ale narażone są na to wszystkie spółki, których akcje tanieją. To mamy nie polować na dołki bessy?

      Usuń
  2. Tak, jak ktoś ma chorą nogę i wda się gangrena to zawsze można pacjenta uspokoić komentarzem w stylu - najwyżej ją panu utniemy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stosuje równiez taka metodę usredniania, ale głownie w przypadku spólek value takich jak PZU (dywidendowe), ale ostatnio zaryzykowałem takze na HUUUGE -zbierajac od 23 zł do 16,20 zł- tutaj zakladam dobre perspektywy zysków i aktualny C/Z 12 wydaje sie byc bardzo atrakcyjny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zawsze w takim wypadku ponosimy ryzyko specyficzne waloru. Jeżeli spółka się nie podniesie lub spadnie bardziej niż zakładaliśmy, straty moga być bolesne. Dlatego jest to podejście o podwyższonym ryzyku.

      Usuń
  4. - kupowanie spółki znajdującej się w silnym trendzie spadkowym jest oczywistym błędem,
    - powiększanie pozycji stratnych jest błędem,
    - tłumaczenie, że nie można stracić bo w końcu się to jakoś nisko uśredni jest bardzo złudne (przykład mercatora, kasa w spółce jest itd... zjazd z 700 do 60)
    - kapitalizacja CDR rzędu 30 czy 40 mld była czystą aberracją

    OdpowiedzUsuń
  5. Sorry, ale kompletnie tego nie rozumiem. Po co kupować drogo i jeszcze to usredniac, skoro można kupić tanio? CDR to technicznie bańka, a fundamentalnie też jest duże ryzyko, bo zarząd koncentruje się na wprowadzaniu do sprzedaży plastikowych frisbee za 320 PLN i wypłacaniu sobie sowitych nagród, zamiast na robieniu gier. Do tego dochodzą Fundy grające na krótko i mamy gotowy przepis na katastrofe. Nie lepiej zacząć akumulować od 70 PLN? A jeśli się popełniło błąd i zaczęło wcześniej, to nie zawiesić akumulacji i powrócić do niej na rozsądnych poziomach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strategia kompletnie niezrozumiała. Conajmniej cztery razy kupiłeś przy ewidentnie spadającej cenie, dwa razy spadający nóż. Po co? Czemu nie zaczekać, aż na wykresie zobaczysz akumulację? Jeśli poczytasz Czarodziei Rynku to najbardziej sprawni traderzy zarządzający miliardami dolarów, wchodzą w pozycję i ewentualnie uśredniają na wzrostach, nigdy na spadkach

      Usuń
    2. Dokładnie, uśrednianie w dół to kolejny przepis na katastrofe. Lepiej przegapić dołek i wejść gdy wzrost rozkręci się na dobre, niż próbować ten dołek złapać.

      Usuń
    3. Cieszę się, że każdy ma swoje zdanie na ten temat :) Ogólnie ja robię swoje i dalej kupuję, a jak będzie kiepski rezultat to poniosę jego konsekwencje. To, czy kupujemy drogo, czy tanio jest kwestią subiektywną i zawsze podlega ocenie na moment, kiedy dokonujemy analizy.

      Usuń
  6. Mam wrażenie, że tym wpisem autor udowodnił wszystkim niedowiarkom, że jednak jest humanistą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy czytam takie wpisy polecające gridowanie, to robi mi się autentycznie niedobrze. Jak taka "strategia" może być "MEGA bezpieczna" i "nie ma dramatu", jak od półtora roku tracisz pieniądze? Twoje pieniądze, możesz nimi nawet palić w piecu (co przy inwestycji w CDR oznacza to samo), ale co gorsza ten blog jest dostępny publicznie i ktoś może sobie wziąć te głupoty na serio. Zafiksowałeś się, że CDR jest fajny i od półtora roku tylko dokładasz do tego interesu, tracąc pieniądze. Dlaczego nie kupujesz tylko spółek, które osiągnęły all time high? Dlaczego tylko polska nędzna giełda, skoro na świecie jest tyle atrakcyjnych spółek?
    Do osób, które czytają mój komentarz: stawiajcie tylko na najlepsze spółki, unikajcie przegrywów! Zresztą nie tylko na giełdzie. ;-)
    Wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można jeszcze dorzucić: sprzedajcie wszystkie akcje, tylko Bitcoin! :)
      A na serio to zawsze jest coś alternatywnego, co można polecic. Nie jest to strategia, która ma dać zysk w ciągu kilku miesięcy, więc mówienie, że moje spada, a coś innego w tym czasie rośnie jest zupełnie bez sensu.
      Niemniej doceniam głos w dyskusji :)

      Usuń
    2. Dlaczego uważasz że ktoś traci pieniądze kupując tanie akcje? Jak kupujesz przecenioną kawę w sklepie to tracisz pieniądze czy zyskujesz wydając mniej? Pomijam zasadność kupowania CDR, ale sama strategia ma sens jeśli spółka jest dobra, a tylko otoczenie rynkowe jest słabe. Pewnie że lepiej jest kupić na dołku, ale ktoś z Nas wie, kiedy będzie ten dołek?

      Usuń
  8. Proponuję dołożyć do portfela Allegro i również uśredniać w dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Allegro to akurat nie jest zly pomysl. Ecommerce ciagle sie rozwija a to gigant w Polsce.

      Usuń
    2. Może jeszcze Inpost ? Dość podobnie te wykresy wyglądają.

      Usuń
  9. Dzisiaj CD Projekt stracił -4,37% i jest na rocznych dołkach. Nie ma dramatu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Połowa komentarzy żal czytać, po fakcie każdy mądry, ze po co kupować trzeba było po 100… jak spadnie do 50 ci sami napiszą po co po 100 kupowałeś, trzeba było po 50. Nigdy się nie przewidzi najlepszego momentu na kupno. Sam mam grubą pozycje na CDR ze średnia 193, i podobnie jak autor wierze w spolke, ze wyniosą z premiery CP dużo nauki i kolejna premiera będzie znowu majstersztykiem. Mając w portfolia dwa tak potężne i rozpoznawalne IP jest im zdecydowanie łatwiej niż innym spółkom, które musza przebijać się przez setki innych gier. Dlatego jestem spokojny o nich w długim terminie, a tylko taki ma sens aktualnie inwestycja w CDR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inwestycje dzielą się na: udane i długoterminowe.

      Usuń
    2. Rozumiem, że twoja wiara opiera się wyłącznie na ich dwóch IP? Tylko nie nazwałbym ich "potężnymi i rozpoznawalnymi". O ile Wiedźmin stał się taki, to Cyberpunk już nie. Okazał się klapą i to będzie się ciągnęło długo za tą grą. Ale słabe są fundamenty twojej wiary szczerze mówiąc, bo moim zdaniem ze spółki dochodzi szereg niepokojących sygnałów. Mają problem z trzymaniem się harmonogramu, ciągłe opóźnienia, wykonują idiotyczne ruchy jak sprzedawanie plastikowego frisbee za 300 PLN, a zarząd wypłaca sobie gigantyczne premie (nie wiadomo w sumie za co... wiadomo natomiast dlaczego, bo w ten sposób wyprowadza się ze spółki gotówkę z pominięciem akcjonariuszy). Zresztą uważny inwestor (lub gracz) może stwierdzić, że takie modus operandi jest w spółce od samego początku, tj. od pierwszego Wiedźmina, który po premierze był niegrywalnym szitem, a stał się pełnoprawną grą dopiero po wielu tygodniach i wielu łatkach później. Dlatego wracając do głównej myśli - wiara w przyszłe sukcesy CDR wydaje się opierać na... wierze samej w sobie, bo fundamentami absolutnie nie jest podparta.

      Usuń
  11. No tak, mająć jak tu jeden napisał "grubą poyzjcę na CDR ze średnią 193" to trzeba wierzyć w spółkę - tak jak humanista. Nic tylko wiara Wam pozostaje. Jakoś specjalnie zaklinacie wykres ? Czy po prostu kiedy spada, to elegancko dokupujecie, dając shorciarzom zarobic ?
    Taki wpis teoretyczny, że się popełniło błąd i zamiast wczas wyjść ze stratnej pozycji to zaczyna się wierzyć i dokupować spadki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomysł z portfelem bardzo dobry ... parametry sam powinieneś ustalić ... w końcu to twoje pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń