niedziela, 3 marca 2013

Refleksje po szkoleniu Michała Stopki

Niedawno miałem okazję uczestniczyć w szkoleniu organizowanym i prowadzonym przez Michała Stopkę. Jeśli jeszcze nie zaglądaliście na jego bloga, zróbcie to koniecznie, a jeśli już tam byliście to z pewnością wiecie, że Michał jest inwestorem kierującym się zasadami analizy fundamentalnej. Przez kilka lat zarządzał częścią portfela akcyjnego w OFE Pocztylion, później w OFE ING, a obecnie prowadzi szkolenia i zajmuje się kilkoma innymi projektami.

Szkolenie dotyczyło właśnie inwestowania w oparciu o analizę fundamentalną. Zapytacie pewnie, co robiłem tam ja, jako osoba zdecydowanie skupiona na analizie technicznej. Otóż uznałem, że takie poszerzenie horyzontów będzie całkiem przydatne, zwłaszcza że w swoim koncie IKE zakładam podejście bardziej długoterminowe niż przy zwykłym rachunku maklerskim, a więc bardziej istotne są dywidendy, przepływy pieniężne i spółki o pewnej sytuacji.

Muszę powiedzieć, że podczas szkolenia było z tym wszystkim bardzo zabawnie, ponieważ na dziewięciu uczestników szkolenia byłem jedynym technikiem. Kiedy więc opadło z innych pierwsze zdziwienie moją obecnością, było trochę żartów z analityków technicznych. W końcu nie od dziś wiadomo, że fundamentalni uważają technicznych trochę za dzieci, które bawią się narzędziami nie mającymi prawa działać, lub też działającymi zdecydowanie słabiej od analizy fundamentalnej, która jest w zasadzie jedyną prawidłową formą podejścia do inwestowania. Niemniej było wesoło i nie przyjmowało to formy jakichkolwiek nieprzyjemności.

Ze swojej strony muszę powiedzieć, że inwestujący w wartość to bardzo ciekawy typ ludzi. Nazwisko Warrena Buffetta padało tam dziesiątki razy, odmieniane przez wszystkie przypadki. W przerwach, w trakcie szkolenia, w komentarzach... W co inwestował, jak zaczynał, jakie są szczegóły jego podejścia, co jada na śniadanie i jakie skarpetki nosi... No dobrze, z tym ostatnim trochę przesadziłem, niemniej oddaje to ogólną fascynację tą osobą. Wydawać by się mogło, że osoby zgromadzone na szkoleniu, w czasie gdy nie analizują spółek, analizują wszystkie wątki związane z wyrocznią z Omaha. Zabawna sprawa.

Ale przechodząc już do szkolenia. Odbywało się ono w weekend i trwało dwa dni, w 8-9 godzinnych sesjach. Już sam ten fakt pokazuje, że nie była to mała rzecz, ale porządna dawka wiedzy. Oprócz tego, organizator zapewnił wydrukowane prezentacje, ciacha i napoje, a w połowie dnia obiad. Tak więc paliwa dla intensywnie pracującego umysłu również nie brakowało.

O czym konkretnie było szkolenie? Przedstawię to w punktach:

  • wstęp do inwestowania
  • analiza techniczna vs. fundamentalna
  • metody wyceny spółek
  • bilans i jego konstrukcja
  • kapitał obrotowy
  • rachunek zysków i strat
  • wskaźniki rentowności
  • analiza przepływów pieniężnych
  • wycena metodą DCF
  • modelowanie DCF
  • metoda mnożnikowa
  • metoda odtworzeniowa
  • otocznie demograficzne spółki
  • otoczenie technologiczne, społeczne, polityczne, prawne i międzynarodowe
  • analiza sektorowa
  • pięć sił Portera
  • analiza sytuacji spółki
  • analiza makrootoczenia
  • wskaźniki makro
  • cykl dziesięcioletni
  • wpływ kursów walutowych
  • źródła informacji do analizy
  • jak czytać sprawozdania i rekomendacje 
Sami widzicie, że trochę tego jest. Specjalnie nie umieszczałem w powyższym zestawieniu analizy konkretnych przykładów spółek, gdyż w zasadzie większość szkolenia operowała na konkretnych spółkach. Zatem sami widzicie, że spektrum tematyczne jest szerokie.

Muszę przyznać, że przez te dwa dni Michał Stopka przekazuje ogrom treści. Sam nie miałem wcześniej wielkiego doświadczenia, a nawet wiedzy z zakresu analizy fundamentalnej, w związku z czym w pewnych momentach miewałem trudności z przyswojeniem sobie całego materiału. I to już jest pierwsza wskazówka dla Was, jeśli zdecydujecie się na udział w szkoleniu - solidnie się do niego przygotujcie. Nie dlatego, że trudno jest coś pojąć, ale dlatego, że otrzymujecie tam wartość dodaną w stosunku do tego, co znajdujecie w książkach czy na akademickich wykładach. W końcu nie doceni piękna literatury ten, kto nie umie czytać.

Tak wiec szkolenie jest obszerne i obfite w rozmaite przykłady. Nawet samemu nie będąc zwolennikiem analizy fundamentalnej, słuchałem go z wielkim zainteresowaniem. Dużo daje tu sama osoba prowadzącego. Michał przez lata pracował w instytucjach finansowych, w związku z czym zna ten świat od podszewki. Wie, jak pewne procesy zachodzą i potrafi niekiedy wyczytać z wykresu (tak, wykresu, mimo że jest analitykiem fundamentalnym) znacznie więcej niż analitycy techniczni. Ot, chociażby wspomnę takie prawidłowości, jak styczniowe zakupy dokonywane przez zarządzających mniejszymi funduszami, aby się "dobenchmarkować" do dużych graczy, gdyż w tym okresie publikowane są zawartości portfeli poszczególnych OFE.

A więc, co we mnie zostało po tym szkoleniu? Przede wszystkim niedosyt wynikający z faktu, że byłem do niego za słabo przygotowany, aby w pełni skorzystać z wiedzy w nim przekazywanej. Ale, co chyba ważniejsze, została we mnie ciekawość analizy fundamentalnej. Mimo, iż moim głównym podejściem nadal pozostaje analiza techniczna, bo w końcu trudno jest dokonać w ciągu dwóch tygodni pełnej konwersji, zacząłem się interesować nowymi kwestiami. Czytam książki o inwestowaniu w wartość, dodałem kilka nowych blogów do swojego czytnika RSS, a także, co mi się nie zdarzyło nigdy wcześniej, sięgnąłem po rekomendację jednej ze spółek, które posiadam. Nie po to, żeby się nią zasugerować, ale żeby poznać samą spółkę, jej wyniki w poszczególnych sektorach, a także żeby zapoznać się z założeniami przyjętymi do modelu wyceny DCF i porównawczej, a być może z czasem samemu taka wycenę przygotować.

Przed pierwszym dniem szkolenia Michał powiedział mi, że o ile analiza techniczna może dać zarobić na dom w Zakopanem, o tyle dzięki fundamentalnej można zarobić na posiadłość na Majorce. Ciągle wierzę w techniczną, gdyż bardzo dobrze mi się sprawdza, więc tematyka bloga pozostanie taka, jak dotychczas, ale zacząłem zwracać baczniejszą uwagę na fundamentalną. Co będzie za jakiś czas trudno powiedzieć.

A czy warto iść na szkolenie Michała Stopki? Powiem tyle, że przez te dwa tygodnie od szkolenia pogrzebałem trochę w analizie fundamentalnej i wszystkie zagadnienia, na które w tym czasie napotykałem, były przez Michała poruszane na szkoleniu w bardzo interesujący i pogłębiony sposób. Jeśli za jakiś czas dokształcę się wystarczająco z tej dziedziny, z pewnością wybiorę się raz jeszcze.

11 komentarzy:

  1. Nie porzucaj analizy technicznej, ale koniecznie dodaj aspekt fundamentalny. Ze swoich doświadczeń wiem że dobra fundamentalnie spółka obarczona jest zdecydowanie mniejszym ryzykiem. Od kiedy dodałem fundamenty do analizy, zmniejszyła się ilość transakcji a zwiększyła się skuteczność. Jednak to nadal akcję więc nie licz na szybki zarobek. Majorka wg Stopki to raczej na późnej emeryturze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jestem zielony, więc za bardzo nie przywiązuję się do swoich analiz. Nie postawię pieniędzy nancoś, czym zajmuję się kilka tygodni. A co do łączenia obu typów analizy to faktycznie słyszałem, że to się sprawdza. No może za jakiś czas zobaczymy :)

      Usuń
    2. Nie wiem jak się uczysz fundamentalnej analizy ale mała wskazówka. Zapomnij na razie na książkowej wiedzy typu : większość punktów które wymieniłeś we wpisie. Zacznij od czegoś innego. Wybierz spółkę, przeanalizuj jej raporty kwartalne (od początku istnienia) zwracając na początku uwagę na zysk netto. Później dodawaj kolejne dane: Aktywa, zobowiązania, Kw, CF. Później wyliczysz na podstawie tych danych wskaźniki obrazujące spółkę w czasie. i co najważniejsze - sprawdź czy te dane mają odzwierciedlenie w kursie. jeśli tak to czy kurs jest opóźniony do danych fund czy nie - tu będzie czekało na Ciebie wiele zaskoczeń :)

      Usuń
    3. Na dniach wrzucę próbkę tego, jak analizuję spółkę. Co do analizy wskaźnikowej i finansowej to muszę sobie zbudować odpowiednie arkusze etc. Z drugiej strony zastanawiam się, czy ma to sens w dobie serwisów oferujących takie dane.

      Jak już chyba gdzieś wspomniałem, podstawą wyboru spółki jest dla mnie technika. Fundamenty poznaję niejako przy okazji i uzupełniająco.

      Usuń
  2. Po przeczytaniu tego tekstu, pierwsze co przyszło mi do głowy to pomysł współpracy z kimś od analizy fundamentalnej. Radek wybiera spółki ciekawe technicznie a ktoś ocenia je pod kątem fundamentalnym.
    Cimiesięczne spólki ciekawe technicznie, i fundamentalnie:)
    Przepis na sukces gotowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, jeśli moje spółki zostaną ocenione jako shit :)

      Usuń
    2. "Gorzej, jeśli moje spółki zostaną ocenione jako shit :)"
      tak będzie się zdarzać. podczas ostatniej fali wzrostowej (koniec 2012) sam przecierałem oczy widząc jak duże pieniądze były wrzucane w złe - fundamentalnie spółki. ale to nie problem - dobrych fundamentalnie było wystarczająco dużo że by nie przejmować się innymi.

      Usuń
  3. Problem jest w dotarciu do spolki ciekawej fundamentalnie, analizowanie kazdej spolki po koleji i kazdego raportu jest zadaniem niemal niemozliwym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem raczej zdania, że dobra inwestycja fundamentalna musi trwać minimum 5 lat - w krótszym okresie fundamenty są często bez znaczenia. Nie jestem także zwolennikiem używania AF jako uzupełniania AT, ale życzę powodzenia:-)
    Sam trochę usiłuję zrozumieć technikę, by w przyszłości uzupełnić moje skoncentrowane podejście o najprostsze formacje wejścia-wyjścia i muszę napisać, że Twój blog najlepiej obrazuje filozofię tej (w pfee:-) nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jestem raczej zdania, że dobra inwestycja fundamentalna musi trwać minimum 5 lat" i "Nie jestem także zwolennikiem używania AF jako uzupełniania AT".

      Powiem tyle "urban legend" :)
      Do skrócenia tego czasu służy własnie AT. w dobrą fundamentalnie spółkę można wejść w złym momencie i czekać przykładowe 5 lat.
      Stosując się do prostych zasad AT (podstawy podstaw) można ten czas skrócić.

      Oczywiście pisze to z punktu widzenia inwestora indywidualnego, który ma swobodę, szybkiego wyjścia/wejścia w dany walor.
      W przypadku instytucji czy większych portfeli to zupełnie inna bajka.

      Usuń
  5. Szkolenie, na którym chciałabym być. Być może jeszcze będzie mi dane.

    OdpowiedzUsuń