Wystartowało Turbo Wyzwanie - weź udział, sprawdź się i wygraj atrakcyjne nagrody!

wtorek, 17 grudnia 2013

Jak grać na giełdzie - inwestowanie z trendem cz.2

W poprzednim wpisie na temat inwestowania z trendem napisałem, że dobrym momentem do zajmowania pozycji w trakcie trwającego już trendu jest faza korekty. Nie ponosimy ryzyka związanego z rozpoznawaniem początku ruchu wzrostowego, a jednocześnie korektę mamy już za sobą, więc szanse na jej wystąpienie w najbliższej przyszłości są znacznie mniejsze.
Jak widzimy na powyższym wykresie, indeks WIG znajduje się właśnie w fazie korekty. W ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy panujący na rynku trend wzrostowy, a zatem można oczekiwać, że ceny w dalszym ciągu będą podążały w tym kierunku. Jednocześnie trwająca korekta zaznaczyła się dość wyraźnie na wykresie, a co za tym idzie, można by było oczekiwać, że w najbliższym czasie rynek powróci do wzrostów. To jest właśnie moment, w którym należy wytężyć naszą uwagę w oczekiwaniu na sposobność do zajęcia długiej pozycji.

Kiedy kupować akcje w korekcie?

Pytanie wbrew pozorom jest całkiem poważne i w zależności od tego, jak sobie na nie odpowiemy, inaczej będą się kształtowały nasze wyniki inwestycyjne. Idą za tym również zupełnie inne ryzyka, na które musimy się zgodzić, ale jednocześnie otrzymujemy nieco odmienne szanse na dokonanie dobrej transakcji.

Kupowanie w trakcie trwającej korekty

Można kupować w czasie trwającej korekty, czyli kiedy rynek jeszcze porusza się przeciwnie do dotychczasowego trendu. Dzięki temu mamy gwarancję, że kupujemy po lepszej cenie niż przed korektą, a jednocześnie jest pewne prawdopodobieństwo, że trafimy akurat w dołek i będzie to najlepsze miejsce do kupna. Takie podejście może kusić, zwłaszcza w przypadku pogłębiającej się korekty. Patrząc na powyższy przykład, widzimy rynek schodzący coraz niżej. Ceny są coraz bardziej atrakcyjne, a trend w dalszym ciągu nie jest zagrożony, więc z długoterminowego punktu widzenia wydaje się to bardzo dobre rozwiązanie.

Ma to jednak kilka wad. Po pierwsze, trudno jest ustawić rozsądnego stop lossa. Umieszczając zlecenie obronne zwyczajnie kilka procent poniżej poziomu, na którym zajęliśmy pozycję, ryzykujemy, że zostanie ono zrealizowane dokładnie w najgorszym momencie, czyli w samym dnie korekty. Być może po czasie zorientujemy się, że wchodziliśmy, kiedy ruch antytrendowy był już zaawansowany, ale rynek podążył dużo dalej. Co wtedy? Odnowienie pozycji bywa o wiele trudniejsze i pewnie często okaże się, że ruch wzrostowy nas ominie.

Drugą wadą takiego podejścia jest fakt, że korekta może być czymś zupełnie innym, a mianowicie już ruchem spadkowym. Powrót do wzrostów szybko nie nastąpi, a my zostaniemy z akcjami tracącymi na wartości. Problematykę ustawienia zlecenia stop loss omówiłem powyżej. Dlatego ja wolę jedno z dwóch kolejnych podejść.

Łapanie dołka

Tak, wiem jak to brzmi. Ale czasami analiza techniczna pozwala wychwycić sytuacje rynkowe, w których szanse na to, że akurat mamy do czynienia z końcem korekty są całkiem wysokie. Mam tu na myśli głównie wsparcia, do których dociera ruch korekcyjny. Jeśli wykres układa się w dogodny sposób, poziom wsparcia może zatrzymać ruch spadkowy, gdyż zazwyczaj w tym miejscu napotykamy zwiększony popyt ze strony inwestorów. Możemy się do niego przyłączyć, co często prowadzi do zajęcia pozycji w najlepszym do tego miejscu.

Drugą zaletą takiego podejścia do tematu jest w miarę ciasny obszar, w którym możemy ustawić zlecenie stop loss. Jest on wyznaczany poprzez test poziomu wsparcia, a co za tym idzie, stopa umieszczamy tam, gdzie przyjmujemy, że poziom został przełamany. Wtedy ponosimy stratę, ale najczęściej jest ona niewielka. Dzięki temu łatwiej jest nam odnowić pozycję, jeśli rynek zejdzie trochę niżej i wygeneruje kolejny sygnał kupna.
Na powyższym przykładzie widać, że rynek dotarł dokładnie do poziomu wsparcia, po czym odbił się od niego powracając do ruchu wzrostowego, który wyniósł ceny znacząco wyżej. Warto jest podkreślić niskie ryzyko takiego właśni zagrania. Jest to jedna z sytuacji, w których bardzo lubię wchodzić do gry.

Powrót do dotychczasowego trendu

Trzecie podejście do zajmowania pozycji w fazie korekty zakłada wchodzenie na rynek wtedy, kiedy uznamy, że ruch przeciwny do dominującego trendu się zakończył. Dzięki takiemu właśnie rozwiązaniu, nie staramy się prognozować dołka, ale czekamy na potwierdzenie w postaci rynkowego odwrócenia. Uznajemy, że potencjał spadkowy się wyczerpał, a jednocześnie dołączył do gry świeży popyt, który ma szanse wypchnąć cenę na nowe, przynajmniej lokalne, maksima.

Jest to też dla nas okazja, żeby ustawiać zlecenie obronne w dość oczywistym miejscu, czyli pod dnem korekty. Uznając, że właśnie się ona kończy, zakładamy że rynek nie wróci do tego poziomu, ale będzie się od niego oddalał. Stąd jest  to chyba optymalna lokalizacja dla naszego zlecenia.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby łączyć to podejście z opisanym wyżej, w którym korekta zatrzymuje się na poziomie wsparcia. Wystarczy tylko poczekać trochę dłużej i sprawdzić, czy wsparcie się utrzyma, a cena zmieni kierunek. Jeśli tak, można zaryzykować i dokonać transakcji, gdyż bardzo często dają one dobre rezultaty.

Jeśli zdecydujemy, że będziemy wchodzili na rynek po końcu korekty i powrocie do wzrostów, trzeba sobie zadać pytanie o moment tego wejścia. Jaki ruch powrotny uznamy za wystarczający do zajęcia pozycji, a kiedy będzie to jeszcze zbyt wcześnie? Tym zajmiemy się w kolejnym wpisie z tego cyklu.

czwartek, 12 grudnia 2013

Jak grać na giełdzie - inwestowanie z trendem

Zarabianie na giełdzie z pewnością jest pociągającą wizją uzyskiwania przychodów, ale wiele osób ponosi porażkę. Nie są w stanie wygrać z rynkiem, z własnymi emocjami lub zwyczajnie nie mają dość cierpliwości, żeby wytrwać na tyle długo, aby wypracować skuteczną metodę.

Warto jest przyglądać się różnym strategiom inwestycyjnym, gdyż nie zawsze inwestowanie musi być skomplikowane. Wręcz przeciwnie, czasem uproszczenie pewnych spraw pozwala na większą elastyczność oraz na lepsze wykorzystanie nadarzających się możliwości.


Trend jest twoim przyjacielem - ale jak go wykorzystać?

Mówi się, że trend jest przyjacielem inwestora. Z pewnością trudno jest się z tym sformułowaniem nie zgodzić. Problem pojawia się w sytuacji, w której musimy przekuć to ogólne stwierdzenie na praktyczne działania mające nam przynieść finansowy zysk. I wtedy okazuje się, że przyjaciel często bywa niewdzięczny. Sam staram się wykorzystywać trend we własnych inwestycjach, co prezentuję często w spółkach ciekawych technicznie, i postaram się pokazać Wam, jak można wykorzystywać siłę trendu bez ponoszenia nadmiernego ryzyka.

Częstym podejściem podczas inwestowania z trendem jest próba złapania go na samym dole, w chwili kiedy dopiero zaczyna się formować. Wynika to z bardzo prostej, ale niezmiernie sugestywnej koncepcji czterech faz rynku. Problem pojawia się wtedy, gdy staramy się złapać początek nowego trendu, po czym kilkukrotnie ponosimy porażkę i nasza strata powiększa się. Z racji dość zasadniczej natury zmiany trendów, zlecenie stop loss musi być dość znacznie oddalone, co sprawia, że za każdym razem tracimy dużą część środków. Oczywiście są pewne metody obrony przed takimi sytuacjami, które sam stosuję i o nich napiszę przy innej okazji.

Pozostaje więc pytanie, jak korzystać z trendów wzrostowych, ale jednocześnie nie ponosić nadmiernego ryzyka związanego z próbami zgadywania, kiedy trend ma swój początek. Moja odpowiedź to...

Wchodź na rynek w trakcie trwającego trendu

Rozwiązanie proste, ale mam wrażenie, że bardzo niewiele osób z niego korzysta. Każdy stara się uchwycić trend w samym zarodku licząc, że będzie to transakcja zwielokrotniająca pieniądze zainwestowane w akcje danej spółki. Natomiast zajmowanie pozycji w trakcie już trwającego trendu wydaje się dobrowolnym ograniczaniem zysków. Moim zdaniem bardzo niesłusznie, gdyż nawet w trakcie dużego ruchu wzrostowego rynek jest w stanie wzrosnąć o kilkaset procent. A jeśli nie o tyle, to z pewnością o ładne kilkadziesiąt. Pogardzicie czymś takim?

Jak w takim razie podłączać się to już trwającego trendu?

Można wchodzić na rynek w danej chwili, tzn. wtedy, kiedy zauważamy iż jakaś spółka czy inne aktywo znajduje się w trendzie wzrostowym. Otwieramy pozycję i ustawiamy zlecenie stop loss w odległości dopasowanej do aktualnej zmienności panującej na danym walorze. Następnie, jeśli rynek zmierza w kierunku przez nas założonym, przesuwamy zlecenie obronne coraz wyżej, stopniowo zabezpieczając zyski. Jeśli natomiast nastąpi ruch przeciwko naszej pozycji, zlecenie stop loss ucina stratę.

To podejście opiera się na jednej z podstawowych zasad analizy technicznej, która stanowi, że trwający trend ma większą tendencję do kontynuacji ruchu niż do jego odwrócenia. Liczymy, że wchodząc na rynek w dowolnym momencie mamy szanse na sukces większe niż 50%, a zatem daje nam to statystyczną przewagę. 

Problem pojawia się w sytuacji, w której rynek dokonuje korekty, a my dowiadujemy się, że kupiliśmy w najgorszym możliwym momencie. Korekty w trendzie są czymś naturalnym, ale cofający się rynek może łatwo naszego stop lossa aktywować. I w rezultacie pozycja zostaje zamknięta, a trend jest kontynuowany już bez naszej obecności na pokładzie. No, chyba że dokonamy jeszcze jednej transakcji.

Przyjaciółka korekta nadchodzi z pomocą

Ja preferuję nieco inne podejście. Wynika ono z powrotu do bardzo podstawowych kategorii analizy technicznej, a w tym wypadku nawet inwestowania jako takiego. Czym jest trend? Sekwencją coraz wyższych szczytów i dołków. Czyli po ustanowieniu nowego wierzchołka rynek cofa się, formuje dołek wyższy od poprzedniego, a następnie wybija się na nowy szczyt i cały proces się powtarza. Co nam to daje? No cóż, niestety nie jesteśmy w stanie przewidywać korekt, gdyż w czasie trendu rynek potrafi przebyć nieraz całkiem dużą odległość zanim zacznie odreagowywać dotychczasowe wzrosty lub spadki. Ale możemy z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że po korekcie nastąpi powrót do dominującego ruchu rynkowego. I takie właśnie sytuacje mnie interesują. 

Na czym polega różnica między kupowaniem w dowolnym momencie? Załóżmy, że tam posiadamy prawdopodobieństwo nieco wyższe od 50%, że rynek podąży w kierunku dotychczasowego trendu. W tym przypadku dokładamy jeszcze prawdopodobieństwo, że po korekcie nastąpi kolejny ruch impulsowy, zgodnie z zasadą działania trendu.

Czy to oznacza, że uzyskujemy już prawdopodobieństwo rzędu 60% i więcej, że nasza transakcja zakończy się sukcesem? Oczywiście nie. Ale z mojego doświadczenia wynika, że dużo lepsze wyniki daje zajmowanie pozycji w korekcie niż w przypadkowym miejscu na wykresie trendu wzrostowego. Można powiedzieć, że potencjał spadkowy "rozładowuje" się w korekcie, dzięki czemu rynek znów może podążać w dotychczasowym kierunku. Poziomy cenowe stają się nieco bardziej atrakcyjne, co przyciąga dodatkowy popyt do gry.

W kolejnym wpisie omówię, jak można dokonywać transakcji w fazie korekty, bo wbrew pozorom nie jest to taka prosta sprawa.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Zakładam nowego bloga. Serwis opcjenaakcje.pl już działa!

Idzie nowe! Jakiś czas temu informowałem Was, że nawiązałem współpracę z serwisem YourOptions.pl i że od tego czasu pojawi się trochę więcej materiałów na temat opcji. I ucichło. A było to tak...

Pewnego październikowego popołudnia biegałem po lesie słuchając podcastu Michała Szafrańskiego, który przeprowadzał rozmowę z Patem Flynnem, o którym mówi, że jest ojcem chrzestnym jego bloga. Kończąc już rundę, pod wpływem nagrania wpadł mi do głowy pewien szalony pomysł, aby wydzielić z tego bloga całą tematykę opcyjną i przenieść ją pod zupełnie inny adres. Po powrocie poszperałem szybko w internecie i od razu wykupiłem domenę i hosting. I tak oto zaczęła powstawać witryna opcjenaakcje.pl

opcje na akcje

Opcje na akcje, czyli co?

W nowym serwisie będę poruszał szeroko rozumianą tematykę opcyjną. Przyznam szczerze, że wiążę duże nadzieje z wprowadzeniem na warszawską GPW opcji na akcje i stąd wziął się tytuł całego bloga oraz temat na pierwszy wpis. Oprócz tego będę oczywiście pisał o będących już w obrocie opcjach indeksowych, a w przyszłości być może również o opcjach egzotycznych, które stają się coraz popularniejsze w naszym kraju.

Na stronie otrzymacie bieżące informacje dotyczące regulowanego rynku opcji w Polsce. Będę omawiał aktualne regulacje, statystyki rynkowe oraz zasady obrotu, aby inwestorzy nie napotykali na jakieś nieprzewidziane niespodzianki w tym zakresie.

Dużo miejsca zamierzam poświęcić inwestowaniu z wykorzystaniem opcji na akcje. Omówię najpopularniejsze i te mniej popularne strategie, napiszę co jest na naszym rynku możliwe, a czego zrobić się nie da.

Do kogo kieruję opcjenaakcje.pl?

Można powiedzieć, że do wszystkich inwestorów, tak początkujących, jak i bardziej zaawansowanych. Będąc Humanistą na giełdzie, pokażę praktyczne aspekty inwestowania z wykorzystaniem opcji giełdowych, aby nawet osoby nie posiadające wcześniejszego doświadczenia w tym zakresie były w stanie spróbować swoich sił w tym segmencie rynku. Liczę na to tym bardziej, gdyż z niecierpliwością czekam na nowe instrumenty, aby usprawniły one również moje działania na rynku.

Osoby już działające na rynku opcji znajdą dla siebie w nowym serwisie niemało ciekawostek. W szczególności będą to analizy poszczególnych strategii oraz zachowania tych instrumentów w różnych okresach panujących na giełdzie. Dodatkowym atutem będą aktualne informacje dotyczące statystyk rynku oraz zagadnienia związane z regulacjami, które mają niemały wpływ na możliwe do zrealizowania strategie inwestycyjne.

Aby pokazać Wam stronę, nagrałem krótkie wideo:

Co jest, co będzie...

Na razie strona wygląda dość oszczędnie. Znajdziecie tam kilka podstawowych podstron oraz ikon do kanałów, przez które możecie śledzić nowe wpisy. Jest kanał RSS bloga, jest również formularz kontaktowy dla czytelników.

Co ważne, Twitter, Google+ oraz kanał YouTube będą wspólne dla obu serwisów. Dlatego też jeśli już śledzicie te moje media, zwyczajnie znajdziecie tam treści z obu blogów. Uznałem, że tematyka opcyjna jest częścią aktywności podejmowanej przeze mnie jako Humanistę na giełdzie, dlatego też nie ma sensu, abyście musieli dodawać kolejne kanały tylko dlatego, że wyodrębniłem je pod nowy adres www.

W najbliższym czasie będę chciał założyć fanpage nowej strony, jak również newsletter, na który będziecie się mogli zapisać. W ten sposób moi czytelnicy będą mogli otrzymywać przygotowywane przeze mnie materiały w dogodnej dla siebie formie.


Zachęcam, abyście weszli za stronę, zobaczyli co i jak oraz zapoznali się z moim pierwszym wpisem w nowym serwisie. Jeśli Wam się spodoba, skorzystajcie z przycisków dostępnych pod nim i udostępnijcie dalej. Będzie to dla mnie wielka pomoc, gdyż początki zawsze są trudne.

Zachęcam Was do kontaktu i wyrażenia opinii na temat mojego nowego dziecka :)