czwartek, 3 grudnia 2015

Uśrednianie metodą DCA w inwestowaniu długoterminowym

Planując inwestycję w perspektywie nadchodzących dwudziestu lat, z pewnością nie zakładamy, że już teraz zaangażujemy cały planowany kapitał, a później będziemy jedynie konsumowali wynik naszej inwestycji. Zazwyczaj sytuacja wygląda wręcz przeciwnie, kiedy to zaczynamy od zera, stopniowo dopłacając do naszego rachunku inwestycyjnego kolejne kwoty, licząc że w momencie przejścia na emeryturę uzbiera nam się pokaźna suma, po którą będziemy mogli sięgnąć. Nieświadomie więc, stosujemy strategię uśredniania ceny, zwaną również DCA.

Omawiana w dzisiejszym tekście metoda jest adekwatna do wielu rynków. Możemy stosować ją zarówno do poszczególnych spółek, jak i do nabywania koszyków takich podmiotów, niezależnie od tego, czy jest to ETF, czy też fundusz inwestycyjny. Dlatego koncepcja ta powinna zainteresować każdego, kto planuje przyszłość w perspektywie dłuższej, niż kilka najbliższych lat.


Skrót DCA oznacza Dollar Cost Averaging, czyli w dosłownym tłumaczeniu, Uśrednianie Ceny Dolara. W rzeczywistości jest to uśrednianie nie tyle pieniędzy, co cen kupna (lub sprzedaży) nabywanych przez nas aktywów. Podstawowy wariant tej metody zakłada, że zamiast kupować od razu za pełną dostępną nam kwotę, decydujemy się na zakupy ratalne, czyli nabywanie jednostek za stałą kwotę, w równych odstępach czasu. Zakupu można dokonywać co miesiąc lub co kwartał.

Największą cechą charakterystyczną tej metody, jest uśrednianie ceny kupna. Jeśli nasz instrument rośnie, cena jest wyższa, a my, mając do dyspozycji np. 300 zł, kupimy mniej jednostek. Z kolei przy niskiej cenie, za tę samą kwotę możemy nabyć większą ilość jednostek. Mówiąc wprost, kupujemy więcej, gdy cena jest niska.

Wpływa to istotnie nie tylko na wygładzenie krzywej kapitału (dzięki czemu nasz portfel inwestycyjny charakteryzuje się niższą zmiennością), ale również jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które nie chcą poświęcać dużo czasu na analizowanie rynku. Stosując to podejście możemy w sposób niemal mechaniczny, nabywać jednostki wybranego przez nas instrumentu, systematycznie budując na nim swoją pozycję.

Czy uśrednianie daje przewagę nad rynkiem?


Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, gdyż wiele zależy od zachowania samego rynku. Nie jest to system inwestycyjny, a jedynie metoda nabywania jednostek, nie podpowiada więc momentu wyjścia z inwestycji oraz nie zakłada kontrolowania ryzyka w sposób systematyczny.

Takie podejście daje jednak inwestorowi spokój, gdyż nie ryzykuje, że kupi po najwyższej możliwej cenie. Wiele osób robiących zakupy w pierwszej połowie 2015 roku ma właśnie problem podobnej natury. Systematyczne dokupowanie jednostek na niższych poziomach sprawia, że cena zakupu jest uśredniana w dół.

Biorąc pod uwagę fakt, że strategia ta bywa najczęściej stosowana na indeksach, ETFach i w funduszach inwestycyjnych, nie ryzykujemy całkowitej utraty kapitału, gdyż indeks zbankrutować nie może. Zwyczajnie dokupujemy więcej jednostek, gdy są tańsze, a mniej, gdy są droższe.

Rozwinięcie metody DCA


Jako inwestorzy chcemy kupować w dołkach i sprzedawać na górkach, wiedząc jednocześnie, że nie jest to łatwe zadanie. Dlatego też modyfikacje metody DCA mogą pozwolić na zwiększenie przewagi nad rynkiem, a w efekcie, także i naszej sumarycznej stopy zwrotu.

Dobrym rozwiązaniem może być zwiększanie wartości składanych przez nas zleceń w miarę spadków na indeksach, a zmniejszanie przy wzrostach. W ten właśnie sposób wykorzystujemy spadki do kupowania jeszcze większej ilości jednostek, podczas gdy w czasie wzrostów przestajemy kupować lub nawet sprzedajemy. Taka operacja może pomóc w uzyskaniu jeszcze niższej uśrednionej ceny zakupu, a przez to ułatwia osiągnięcie lepszych wyników.

Wydaje się to zasadne właśnie teraz, kiedy rynek zmierza w dół. Nie wiemy, jak długo potrwają spadki, ale warto je wykorzystać na dokonanie zakupów po niższych, niejako okazyjnych cenach. Sam dokonuję właśnie takich operacji na moim koncie IKZE, systematycznie dokupując jednostki ETF na indeks WIG20, jak również na IKZE narzeczonej, kupując jednostki TFI. Im niżej, tym kupujemy więcej, co jak łatwo się domyślić, obniża łączną cenę.

Istnieją różne metody na zwiększanie zakupów w okresie spadków. Można się odnosić do poprzedniego miesiąca czy kwartału i jeśli był on spadkowy, kolejna rata może być większa. Pewnym rozwiązaniem jest też zastosowanie długookresowej średniej kroczącej. Jeśli znajduje się ona powyżej rynku, oznacza to spadki i czas na wzmożone zakupy. Ja sam dokonuję oceny wykresu na podstawie analizy technicznej i wiem, że jeśli najbliższe miesiące przyniosą pogłębienie spadków, będę dość agresywnie kupował.


Partnerem dzisiejszego tekstu, jak i całego cyklu Inwestycja w emeryturę jest Skarbiec TFI, oferujący Program Emerytalny, umożliwiający połączenie inwestowania w fundusze z zaletami kont emerytalnych IKE i IKZE. Korzystając z końcówki roku i spadających cen instrumentów finansowych, warto jeszcze w tym roku dokonać pełnej wpłaty przynajmniej na IKZE i skorzystać z odliczenia podatku dochodowego w kwocie nawet 1 520 zł.

Dostosowanie strategii uśredniania do kont emerytalnych


Inwestowanie w ten sposób wydaje się idealne dla kont IKE i IKZE. Należy jedynie podzielić dostępny limit wpłat na dany rok na 12 miesięcy i systematycznie nabywać interesujące nas instrumenty. Pojawiają się jednak pewne komplikacje.

Po pierwsze, w styczniu raczej nie uda nam się dokonać zakupów od razu na początku miesiąca, gdyż na wykonanie przelewu potrzebujemy kilku dni. Dlatego też, przynajmniej pierwsza z transakcji będzie opóźniona. Rozwiązaniem może być kupowanie w połowie miesiąca, w określony dzień.

Drugi problem wynika z kwoty, którą inwestujemy co miesiąc. Miesięczna rata na koncie IKZE, przy limicie wpłat na rok 2015 na poziomie 4750,80 zł to ok. 396 zł. Jest to zdecydowanie zbyt mało, aby elastycznie kształtować wartość nabywanych jednostek. Wiedząc, że jednostka funduszu ETF na Wig20 kosztuje obecnie ok. 220 zł, możemy za tę kwotę kupić dwie jednostki. Nie mamy jednak możliwości manipulowania tą liczbą. Pod tym względem lepiej sprawdzą się jednostki funduszy inwestycyjnych, gdzie możliwe jest nabywanie ułamkowych ich części, co daje nam pełną dowolność pod względem przeznaczanej na zakupy kwoty.

Pewnym rozwiązaniem powyższego problemu może być kumulowanie oszczędności i kupowanie np. raz na kwartał czy raz na pół roku. Odzyskujemy w ten sposób znaczną część elastyczności, a w perspektywie 20 lat inwestycji, nie będzie to miało większego znaczenia.

Podsumowanie


Metoda DCA wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem dla inwestorów długoterminowych, o ile zdecydują się oni na wprowadzenie modyfikacji zwiększających zakupy w okresie spadków. Wtedy właśnie, jeśli nasze usprawnienia okażą się skuteczne, rynkowe dołki spędzimy na wzmożonych zakupach, a rynkowe szczyty na oczekiwaniu lub sprzedaży posiadanych aktywów. 

Tu z kolei pytanie do Was. Myślicie, że jest możliwe długoterminowe kupowanie tanio i sprzedawanie drogo?

29 komentarzy:

  1. Hmm. Może napiszę tak - jestem biednym studentem i nie mogę jeszcze oszczędzać na emeryturę. Uczę się grać na kontraktach akcyjnych, bo tylko na nich da się dość szybko zarobić duże pieniądze, mając ich mało. Mój plan zakłada 10 lat takiego grania, a później emerytura :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróżę Ci bankructwo.

      Usuń
    2. Jeśli masz zarabiający system, można utrzymać się na rynku, ale w 10 lat do emerytury dojść będzie bardzo trudno :)

      Usuń
    3. Duże pieniądze zarabia się na prowadzeniu biznesu. Akcje służą do inwestowania nadwyżek, co do których naprawdę nie masz już pomysłu na co je wydać :)

      Usuń
  2. Radku serio uważasz, że to jest dobra metoda? A co jeśli do emerytury indeks będzie tylko niżej? Sorry, ale takie propozycje składają doradcy finansowi i tak zachęcali ludzi do uśredniania w 2007 roku. Dziwię się, że Ty również to zaproponowałeś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co opisałem to metoda na kupowanie papierów. A więc trzeba mieć przekonanie, że instrument bazowy jest dobry, żeby w niego inwestować. Indeksy nie bankrutują, pojedyncze spółki tak. Dlatego jeśli zakładamy, że instrument podlega cyklom górek i dołków, ale w długim horyzoncie rośnie, można kupować tym sposobem. Co ważne, to podejście może zakładać sprzedawanie na wzrostach, a wtedy portfel się naturalnie rebalansuje.

      Usuń
  3. ja uśredniłem spółkę CEDC całym portfelem po czym zbankrutowałem. miałem wtedy w portfelu 8kpln na koniec 0pln a CEDC przestał być notowany na banana parkiet GPW.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśrednianie indeksu jest bardzo dobrym sposobem na długoterminowe pasywne inwestowanie w akcje. Szkoda tylko, że w polskich warunkach nie da się wykorzystać potencjału takiego rozwiązania. ETW20L skupia głównie państwowe molochy i nie ma alternatyw (fundusz indeksowy Ipopema m-Indeks pobiera aż 2,5% rocznie za zarządzanie). Poza tym najtańsze na rynku biuro maklerskie do inwestowania w jednostki ETF (dbmakler) nie oferuje IKE ani IKZE. Podobno w 2016 roku mają pojawić się nowe ETF-y.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację, najważniejsza sprawa przy takim podejściu to dobry instrument. Może być nim indeks, może być też jakiś fundusz. A reszta w naszych rękach.

      Usuń
  5. Napewno to nie jest ta pora zeby cokolwiek kupowac i usredniac a ci co naganiają są po stronie grubego gracza który patrzy upychac towar. Ja zeby myslec o kupowaniu to wig 20 musi byc mocno ponizej 1000 punktów a najlepiej na poziomie 500 punktów pewnie dobry rok sobie poczekam ale to nie istotne

    OdpowiedzUsuń
  6. wyprzedałem dziś wszytko zaangażowanie wynosi zero, roczna stopa zwrotu zero.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czerpiąc do tekstu ze źródła, którego nie podajesz, popełniasz te same błędy. Podwójnie nieprofesjonalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opierałem się na różnych serwisach, m. in. blogi bossa, investopedia, 10 procent rocznie, mercer-świadczenia, moneychimp, nasdaq.com etc.

      Usuń
  8. Dobra giełdowa zasada to "Do not throw good money after bad", czyli nie dorzucamy nowej gotówki do stratnych pozycji, a uśredniając w dół robimy dokładnie odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym innym jest uśrednianie na spółkach (vide Petrolinvest), a czym innym na indeksach.

      Usuń
  9. Uśrednianie w dół, brawo Jasiu. Myślałem że masz więcej oleju w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgodzę się, że ETF można w ten sposób uśredniać, na pewno WIG 20 kiedyś będzie jeszcze raz na szczycie i takie długofalowe inwestowanie jest dobre.
    Na początku jak Michał (Jak oszczędzać ...) i Zbyszek (App Funds) przedstawili w tamtym roku koncepcje kupowania ETFSP500, to pomyślałem, że to głupota jest na szczycie kupować takie jednostki. Okazało się, że nawet po mimo ostatniej zawieruchy nadal jest to opłacalne, nawet gdyby dzisiaj mieli sprzedać wszystko.
    Myślę, że sam w tym kierunku coś będę robił, na razie jednak muszę się skupić na innych sprawach.

    Inną rzeczą jest uśrednianie spółek ponieważ, każda spółka może zbankrutować, nawet jeśli postrzegana jest jako wielki tuz.
    Jednak są takie spółki jak KGH, PZU, PKO, PGN, PGE lub kilka innych na których ryzyko jest mniejsze. Jednak dla mnie to i tak za duże by tego typu rzeczy robić. Wolę sprzedać i odkupić, niż uśredniać.

    ja uśredniłem spółkę CEDC całym portfelem po czym zbankrutowałem. miałem wtedy w portfelu 8kpln na koniec 0pln a CEDC przestał być notowany na banana parkiet GPW. Bo trzeba się interesować co się w spółce dzieje. Jak dług spółki wzrasta i spółka jest w trendzie spadkowym to trudno ją uśredniać - to podstawowy błąd każdego początkującego gracza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma gwarancji, że będzie na szczycie. Spójrz na indeksy japońskie, które nadal nie pokonały maksimów z lat 80 i 90 i to z jak gigantycznym programem luzowania ilościowego realizowanym przez BOJ. Jest różnica między nabywaniem uśredniającym jednostek na rynku w trendzie wzrostowym ... tzw. piramidowaniem pozycji, a uśrednianiem w dół w trendzie spadkowym i dokładaniem nowego kapitału do i tak stratnych transakcji.

      Usuń
    2. Gdzie indziej startowała Japonia, a gdzie indziej jesteśmy my. Sądzisz, że nasz rynek może spaść do poziomów 1000 pkt na Wig20? Ja sądzę, że perturbacje, które obecnie przechodzimy są jedynie dołkiem. Nie wiem, czy kilkuletnim, czy trzeba będzie poczekać dłużej na poziomy 2600 pkt na Wig20. W każdym razie nie kładę wszystkiego na tej strategii i w innych portfelach robię swoje. I w długim horyzoncie dobrze na tym wyjdę :)

      Usuń
    3. Nie ma gwarancji, że będzie na szczycie. Spójrz na indeksy japońskie,Myślę, że jest gwarancja, bo akurat jesteśmy tak małym rynkiem, iż łatwo takie coś dokonać odpowiednio przy tym zarabiająć.
      Natomiast faktycznie należało by zastanawić się jako to robić- jak kupować jednostki. Gdy rośni to kupowanie co miesiąc ma sens, ale gdy spada to raczej nie jest to dobry pomysł. No i trzeba pamiętać, że mowa o bardzo długim horyzoncie czasowym.

      Usuń
    4. Nasz rynek obsuwa się i to mocno przy nieznacznie rosnących bądź płaskich rynkach światowych np. S&P500, czy DAX. Co będzie, jeżeli okaże się, że i rynki zachodnie będą w bessie? U nas spadki będą wtedy ze zdwojoną siłą. Zamiast nabywać ETFy z longami i dorzucać kolejną świeżą gotówkę uśredniając w dół może po prostu lepiej kupić było ETFy short :) i zarabiać na spadkach, a nie wyczekiwać teraz kolejnych lat i w końcu odreagowania, które pozwoli osiągnąć wyższe poziomy. Nie zapominajmy, że takie zamrożenie gotówki to także koszt utraconych możliwości :). Ja tam np. w tym roku jestem 50% do przodu inwestując na rynku kryptowalut i zwrot z rynku akcji nawet 10% niespecjalnie byłby dla mnie zadowalający.

      Usuń
  11. Najpierw 2100 a potem 1000 pkt nie chce byc inaczej

    OdpowiedzUsuń
  12. Mozemy juz zaponiec o 2100 odrazu idziemy na 1000 pkt na wigu 20 !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wig20 idzie na Grunwald(1410)��

      Usuń
    2. Spadki giełdy do poziomu poniżej 2100 są niezgodne z konstyucja wg. TK

      Usuń
  13. Piszesz na twitterze, że dokupujesz ETF na WIG20 bo leje się krew, ale ja póki co nie widziałem informacji w mediach, na okładkach czasopism i głównych wydaniach wiadomości, że inwestorzy są w panice, a indeksy ustanawiają nowe poziomy minimów. To będzie dobre potwierdzenie potencjalnego lania się krwi ... teraz to może się okazać zwykłe łapanie spadających noży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się okazać, jeśli spojrzymy z perspektywy tygodniowej. Ale ja podkreślam, że robię to na IKZE i robię to w długim horyzoncie czasowym. Średnia wartość Wig20 od 01.01.2000r. to 2207 pkt. Kupuję więc 400 punktów poniżej historycznej średniej.

      Usuń
  14. Metoda DCA jest jak najbardziej do wykorzystania przy budowaniu portfela emerytalnego. W powyższym wpisie brakuje jednego z najważniejszych czynników - prowizji. Kupując pakiety po 396zł będziemy płacić aż 1,26% prowizji (prowizja w bossa 0,38%, minimum 5zł). Przepłacanie na prowizji drastycznie obniża zyski w długim okresie. Opłacalne pakiety to 1200zł - 1300zł, na które możemy sobie pozwolić 3-4 razy w roku. Pytanie, czy kwartalne uśrednianie stanowi wystarczająco wiele prób, żeby skutecznie uśredniać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po części napisałem o tym w tekście :) Miałem napisać dokładniej, ale najwidoczniej mi z głowy wyleciało.

      Faktycznie w przypadku akcji lepiej jest kupować większe pakiety, gdyż prowizje robią swoje. A co do ilości prób, w perspektywie 20-letniej nie powinno być to gorszym rozwiązaniem niż kupowanie w skali miesiąca. Oczywiście każdy ma różny horyzont i różne preferencje w tym zakresie.

      Usuń