wtorek, 7 lipca 2015

Inwestowanie dywidendowe - robisz to źle!

Wielu inwestorów przywykło do myśli, że inwestowanie dywidendowe musi być pasywne. Że jedyna jego forma tu kupno akcji danej spółki z zamiarem trzymania ich przez przynajmniej dekadę, żeby cieszyć się z dobrodziejstw wypłacanej dywidendy. W tym wpisie postanowiłem zerwać z takim myśleniem i zaproponować nowe, dostosowane nieco bardziej do rynkowych realiów.

Inwestowanie dywidendowe kojarzymy zazwyczaj z podejściem długoterminowym, sięgającym kilku lub kilkunastu lat. Najlepszymi przykładami takiego myślenia są spółki amerykańskie, notowane od kilku już dekad. Okazuje się, że nic prostszego niż kupić akcje takiej Coca-Coli czy innego McDonaldsa i zaczekać jedno lub dwa pokolenia aby żyć z wypłacanych dywidend. Jednak kupno takich spółek jest niemal tak samo trudne, jak kupno akcji kolejnego Facebooka, który z pewnością jest już gdzieś notowany, lecz o tym nie wiemy. Nie jest to prosta zabawa i nic dziwnego, że wydaje się mocno abstrakcyjna inwestorom na rodzimej GPW.

źródło: benzinga.com
Dlatego postanowiłem trochę zmodyfikować to podejście, zarówno na własny użytek, jak również na potrzeby inwestorów czytających mojego bloga. Jak to wyjaśniłem w poprzednim wpisie dotyczącym inwestowania w spółki dywidendowe, sam fakt wypłaty dywidendy nie zmienia niczego z punktu widzenia zyskowności transakcji. Nie uzyskujemy żadnej wartości dodanej wynikającej z faktu, że spółka wypłaciła dywidendę.

Jednak regularne dzielenie się z inwestorami wypracowanymi zyskami jest dla nas sygnałem nieco innej natury. Pokazuje mianowicie, że spółka jest w stanie generować stabilny strumień gotówki, a co za tym idzie jej pozycja fundamentalna nie jest w żaden sposób zagrożona. Analizowana w ten sposób, stopa dywidendy i historia jej wypłacania stają się jednym ze wskaźników, których można używać do wyszukiwania okazji inwestycyjnych.

Mamy już filtr, którego możemy użyć przy wybieraniu spółek. Problemem inwestorów przy podejściu dywidendowym jest również fakt, że kupno akcji dywidendowych nie chroni nas przed stratami. Gorsza koniunktura, kryzys na rynku czy słaby zarząd są w stanie zagrozić naszej inwestycji tak samo, jakby była to średnia lub mała spółka. Ryzyko bankructwa jest niższe, ale ciągle bardzo realne. Pojawia się więc pytanie, jak stosować długoterminowe podejście dywidendowe bez obaw, że za kilka miesięcy lub lat obudzimy się z inwestycją wartą 10% tego, co ulokowaliśmy w papierach.

Dobrym rozwiązaniem może tu być połączenie filtra fundamentalnego i podejścia technicznego. W pierwszej kolejności musimy wybrać krąg spółek regularnie dzielących się z inwestorami wypracowanymi zyskami. Nie szukając daleko, możemy skorzystać ze składu indeksu WIGDIV, skupiającego właśnie spółki dywidendowe. Oto, jak przedstawia się lista spółek zebranych w tym indeksie:

źródło: stooq.pl
Ja sam traktuję te spółki jako grupę, z których rekrutował będę potencjalnych kandydatów do portfela dywidendowego. Jak już zaznaczyłem, nie chcę kupować podmiotów płacących dywidendę, ale tracących na wartości. Nie widzę w tym sensu.

Dlatego do wyboru spółek zastosuję moje sprawdzone kryteria, o których mówię w cyklu Spółek Ciekawych Technicznie. Będą to więc:
  • trend wzrostowy,
  • stabilny przebieg notowań,
  • odpowiednia płynność,
  • mile widziana korekta.
Te czynniki pozwalają na czerpanie zysków nie tylko z faktu, że spółka dywidendowa generuje regularne zyski, ale również dzięki temu, że kurs akcji rośnie. Przykładem niech będą Forte, Kęty i Sanok, których wykresy przedstawiam poniżej:




Jak widzicie, wszystkie te wykresy znajdują się w trendach wzrostowych, trwających już od kilku lat. Dlatego też zarówno ze względów fundamentalnych, jak i technicznych, chciałbym być posiadaczem tych akcji (posiadam w portfelu prywatnym Forte i Kęty). Niezależnie od faktu wypłacania lub nie dywidendy, wzrost ceny o kilkaset procent zawsze jest mile widziany na naszym rachunku inwestycyjnym.

Co jeśli rynek nie będzie zachowywał się zgodnie z naszymi oczekiwaniami? Cóż, sprzedajemy akcje i szukamy innej spółki dywidendowej, zachowującej się lepiej od dotychczas posiadanej. Trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii:
  • posiadamy długoterminowy horyzont inwestycyjny, więc naszym celem powinny być trendy giełdowe. Nie robimy spekulacji krótkoterminowej, a szukamy dobrych biznesów z atrakcyjną sytuacją na wykresie,
  • będą zdarzały się okresy gorsze dla całego rynku, więc musimy być na to przygotowani i posiadać strategię inwestycyjną na wypadek bessy,
  • grono spółek dywidendowych z pewnością będzie się poszerzało, więc należy co jakiś czas aktualizować listę potencjalnych okazji inwestycyjnych.
Inwestowanie w spółki dywidendowe nie musi więc oznaczać kupna kilku papierów i siedzenia na nich do kolejnej dekady. Można i warto szukać lepszych rozwiązań, pozwalających nam wykorzystywać dobre spółki co zarabiania również na wzroście ceny akcji. U mnie to podejście bardzo się sprawdza. Nie bez powodu część portfela SCT stanowią papiery dywidendowe.

6 komentarzy:

  1. inwestowanie Dywidendowe, to napewno nie w Polsce, moze znajda sie 2-3 spolki, ale to za malo

    +zapraszam na mojego nowego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani dywidendowe ani długoterminowe.
    W dzisiejszych inflacyjnych czasach, dodruku pieniądza i politycznych decyzji - tylko inwestycje z palcem na spuście.
    Długoterminowym inwestorem zostaje się bardzo łatwo i szybko, przez nie używanie SL-i, przez nie ucinanie strat. Później dorabia się wytłumaczenie o dywidendach, dobrych perspektywach, bla, bla, bla.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja sie zastanawiam czy na inwestycjach da sie wyjsc na plus

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie znaleść dobre artykuły na temat inwestowania w akcje dywidendowe na rynkach zagranicznych?Szczególnie interesują mnie spółki z USA, UK, Niemiec (innych krajów rozwiniętych) które podczas krachów giełdowych jak np w 2008 wypłacały dywidendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz wyszukiwać w języku angielskim. Jest tona literatury, tylko trzeba do niej dotrzeć :)

      Usuń