piątek, 19 czerwca 2015

Dywidenda w pytaniach i odpowiedziach

Pod ostatnim wpisem dotyczącym podejścia dywidendowego oraz w mailach, które do mnie kierujecie, pojawiło się wiele kwestii budzących wątpliwości. Postanowiłem więc zebrać w jednym miejscu odpowiedzi na najważniejsze pytania związane z dywidendami. Jeśli jest jakaś kwestia, która ciągle sprawia Wam problemy, piszcie w komentarzach, będę rozszerzał ten artykuł o kolejne odpowiedzi.

Czym jest dywidenda?


Dywidenda jest częścią zysku wypracowanego przez spółkę w minionym roku, który decyzją walnego zgromadzenia akcjonariuszy (WZA) przeznaczony zostaje do podziału między posiadaczy akcji.

Dlaczego spółki wypłacają zysk w formie dywidendy zamiast go inwestować w rozwój?


Dywidendę wypłacają najczęściej spółki, które posiadają ugruntowaną już pozycję na rynku. Są to spółki duże, mające wyrobione już miejsce, grupę klientów i zdolność do generowania zysków. W rezultacie lepszym rozwiązaniem z punktu widzenia inwestorów-akcjonariuszy jest wypłacenie części zysku ze spółki. Potencjalnie może to przynieść lepszy rezultat niż "przepalanie" pieniędzy na delikatną poprawę pozycji rynkowej. Nie zapominajmy też, że prawo do dywidendy jest jednym z najważniejszych praw udziałowych wynikających z posiadania akcji.

źródło: kiplinger.com


Czy każda spółka może wypłacać dywidendę?


Teoretycznie każda. Pamiętajmy jednak, że spółki młode, budujące dopiero pozycję na rynku, lepiej wykorzystają te pieniądze, jeśli przeznaczą je na rozwój. W założeniu, powinno się to przełożyć na wzrost kursu akcji i to właśnie będzie stanowiło wartość dla posiadaczy akcji. Przykładem niech będzie Alior Bank, którego władze jasno zapowiedziały, że zysk za rok 2014, 2015 i pewnie 2016 zostanie zatrzymany w spółce i przeznaczony na rozwój.

Stawia to też pod znakiem zapytania działania spółek małych, czasami nawet z rynku New Connect, które wypłacają dywidendy sięgające 10% lub nawet wyższe. Może się bowiem okazać, że spółka taka ma przed sobą marne perspektywy biznesowe i w ten sposób się to przejawia.

Jak uchwalana jest dywidenda?


Po pierwsze, rok obrotowy musi być zamknięty, jak również musi zostać zatwierdzone sprawozdanie finansowe za dany rok. W ten sposób wiemy, czy spółka wypracowała zysk i w jakiej wielkości. Następnie WZA uchwala trzy rzeczy:

- wysokość dywidendy (jako kwota do podziału przypadająca na jedną akcję)
- dzień ustalenia prawa do dywidendy,
- dzień wypłaty dywidendy.

Czym jest dywidenda zaliczkowa?


Jest to dywidenda wypłacana przez spółkę jeszcze w trakcie roku obrotowego. Jeśli spółka prowadzi stabilny biznes, jest w stanie np. już na jesieni zaprognozować wystąpienie zysku i podjąć decyzję o podzieleniu się nim z akcjonariuszami. Wtedy dywidenda uchwalana po zakończeniu roku obrotowego jest pomniejszana o kwotę wypłaconą jako dywidenda zaliczkowa.

Ile razy w roku wypłacana jest dywidenda?


Standardem obowiązującym w Polsce jest wypłacanie dywidendy raz w roku. Pojawiają się niekiedy dywidendy zaliczkowe, ale stanowią one rzadkość. Na rynku amerykańskim, posiadającym najdłuższą historię dywidendową, regułą jest kwartalne wypłacanie dywidendy. Pozwala to lepiej ją reinwestować, a jednocześnie unikamy dużych przeskoków na wykresie, co ułatwia prowadzenie analizy technicznej.

Poniżej przedstawiam tabelkę zawierającą ostatnie dywidendy ze spółki McDonalds.
źródło: streetinsider.com

Czy można wypłacić dywidendę mimo braku zysku lub wystąpienia straty?


Można uchwalić w takiej sytuacji wypłatę dywidendy, ale spółka musi posiadać środki na jej wypłatę. Jeśli nie pochodzą one z zysku, najczęściej dywidenda wypłacana jest z kapitału zapasowego. Wątpliwość budzi zasadność odciągania pieniędzy ze spółki w sytuacji, gdy ponosi ona straty. Jednak przykłady z życia pokazują, że niekiedy potrzeby Skarbu Państwa przeważają i wykorzystując kontrolne pakiety akcji w spółkach forsuje on uchwalenie takiej dywidendy, nawet jeśli jest to dysfunkcjonalne dla samej spółki. Dochodzi do sytuacji, w której spółka musi się zadłużyć (w bankach lub przez emisję obligacji), żeby wypłacić dywidendę.

Kiedy kupić akcje, żeby otrzymać dywidendę?


Wszystko odbywa się w tzw. dniu dywidendy, po sesji giełdowej. Dywidendę otrzymają ci inwestorzy, którzy tego dnia po sesji będą posiadali na swoich rachunkach w KDPW akcje danej spółki. Co ważne, decyduje właśnie zapis w KDPW. Pamiętając, że akcje rozliczane są na zasadzie D+2, musimy kupić je najpóźniej dwa dni przed dniem dywidendy. 

Przykładowo dniem dywidendy jest piątek, 19.06.2015r. Wtedy też musimy posiadać akcje zaksięgowane na naszym rachunku w KDPW. Musimy je więc kupić najpóźniej w dniu 17.06.2015r, żeby dywidenda nam przysługiwała. Jeśli kupimy akcje w dniu 18.06. nie zdążą się one jeszcze pojawić na naszym rachunku, przez co dywidendy nie otrzymamy. I odwrotnie, posiadając akcje w dniu 17.06 możemy je kolejnego dnia sprzedać. W rezultacie nasze zlecenie zostało już zrealizowane i akcje sprzedaliśmy na giełdzie, ale w KDPW nie zostały one jeszcze wyksięgowane z naszego rachunku, a przez to przysługuje nam dywidenda.

Wypłata dywidendy następuje w dniu wskazanym w uchwale WZA spółki. Czasem odbywa się to kilka dni, a innym razem kilka miesięcy po dniu dywidendy. Dlatego zawsze trzeba to sprawdzić.

Gdzie sprawdzić informacje na temat dywidendy?


Najczęściej w serwisach publikujących dane ze spółek typu Bankier.pl lub Money.pl. Ewentualnie na stronach typowo poświęconych dywidendom, jak serwis Interii.pl. Oczywiście można sięgać do źródeł i czytać komunikaty spółek, ale moim zdaniem kopanie aż tak głęboko nie ma sensu.

Czym jest stopa dywidendy i jak się ją liczy?


Wartość dywidendy podawana jest zazwyczaj kwotowo na jedną akcję. Może to być więc np. 7 zł na akcję. Jeśli akcje kosztują 70 zł, stopa dywidendy wyniesie 10%. Z kolei przy cenie akcji na poziomie 100 zł, stopa dywidendy wyniesie już 7%.

Widzimy więc, że stopa dywidendy jest zmienna i każdorazowo uzależniona jest od ceny akcji w dniu dywidendy.

Jak przebiega odcięcie praw do dywidendy od ceny akcji?


W dniu poprzedzającym odcięcie praw do dywidendy, akcje notowane są normalnie. Z kolei w dniu kolejnym, kurs odniesienia akcji jest obniżany o wartość dywidendy. Kursem odniesienia jest zamknięcie z dnia poprzedniego i od tej wartości liczymy zawsze dzienną stopę zwrotu. 

Rynek w dniu poprzedzającym odcięcie dywidendy zamyka się na poziomie 80 zł. Uchwalona wartość dywidendy wynosi 4 zł na jedną akcję, co daje stopę dywidendy na poziomie 5%. W rezultacie w kolejnym dniu inwestorzy, jak zwykle każdego dnia, mogą handlować po dowolnych cenach. Tyle tylko, że kurs odniesienia pomniejszany jest to te 4 zł. Przyjmuje się więc fikcję, że wczorajsze zamknięcie wynosiło nie 80 zł, ale 76 zł. Zazwyczaj na otwarciu rynek oscyluje w okolicach właśnie kursu odniesienia, czyli poprzedniego zamknięcia pomniejszonego o wartość dywidendy przypadającą na jedną akcję. Wtedy akcje notowane są już bez prawa do dywidendy. Nie jest więc niczym dziwnym, jeśli akcje notowane są po 78 zł, co jest wartością obiektywnie niższą niż dzień wcześniej, ale wszystkie serwisy pokazują nam, że cena akcji rośnie o 2,63%. Trzeba jednak pamiętać, że nikt nie trzyma sztucznie kursu na konkretnych poziomach. Zmieniany jest tylko kurs odniesienia (wczorajsze zamknięcie) a obecny handel odbywa się po cenach rynkowych.

Dlaczego cena akcji jest pomniejszana o wartość dywidendy?


Pojawia się zasadność pomniejszania kursu odniesienia o wartość dywidendy. Dlaczego, po co i czemu tak krzywdzi się inwestorów? Przyjmijmy, że posiadamy spółkę XYZ, która jest warta 80 000 zł. Jej kapitał dzieli się na 1 000 akcji po 80 zł sztuka. Jednocześnie spółka wypracowała w minionym roku 7 000 zł zysku, z czego 4 000 zł (57%) walne zgromadzenie postanowiło przeznaczyć na dywidendę. Ważne jest zrozumienie, że te 4 000 zł już znajduje się w spółce. To nie jest jakaś dodatkowa kwota, która leży na zapasowym rachunku. Ta gotówka jest częścią majątku spółki i spółka jest wyceniana przy założeniu, że posiada te 4 000 zł w swoim majątku. 

I teraz kwota 4 000 zł jest rozdzielana pomiędzy 1 000 akcji w wysokości 4 zł na jedną akcję. Spółka oddaje te pieniądze inwestorom. Wypłaca im żywą gotówkę, przez co jej majątek ulega zmniejszeniu o kwotę 4 000 zł. Wiedząc, że wcześniej rynek wyceniał ją na 80 zł za jedną akcję, odcięcie w formie dywidendy tych 4 zł sprawia, że kurs odniesienia jest pomniejszany do poziomu 76 zł, Spółka zmniejszyła swoją wartość o kwotę dywidendy, którą podzieliła między inwestorów.

Nie jest więc tak, że spółka sprzedaje majątek trwały, żeby wypłacić dywidendę. Na aktywa spółki składają się przecież również aktywa płynne, do których zaliczamy również gotówkę. Wypłacając ją, spółka "kurczy się" o to, co wypłaciła w formie dywidendy. Jednocześnie pamiętajmy, że interesy właścicieli akcji nie są naruszane, bo utratę wartości spółki rekompensuje im wypłacana gotówka.

Czy wypłata dywidendy niesie jakąś dodatkową wartość?


Z matematycznego punktu widzenia nie. Przed wypłatą dywidendy posiadaliśmy akcje o wartości 10 000 zł. Po wypłacie posiadamy akcje o wartości 9 500 zł i 500 zł w gotówce. A raczej 405 zł w gotówce, bo dywidenda jest przez nasz dom maklerski pomniejszana o 19% podatku od zysków kapitałowych. W rezultacie na samej operacji wypłaty dywidendy, o ile nie posiadamy konta IKE/IKZE, jesteśmy stratni o wartość podatku. Nie ma tu więc żadnej wartości dodanej. Więcej na ten temat napisałem pod tym adresem.

EDIT:

Jak się okazuje, nie jesteśmy stratni o wartość podatku. Musimy zwrócić uwagę na sposób obliczania podatku od zysków kapitałowych, gdzie kupno akcji jest kosztem uzyskania przychodu, a sprzedaz akcji jest przychodem. W wypadku dywidendy koszt uzyskania jest wyższy od przychodu, a zatem ponosimy stratę. Zapłacony podatek od dywidendy jest równy podatkowi od straty, który możemy sobie odliczyć, w rezultacie czego bilans operacji wypłaty dywidendy jest zerowy.

Poniżej przytaczam komentarz czytelnika Analizy Cornix, który trafnie zwrócił na to uwagę:

Załóżmy, że kupujemy akcje za 100 zł i ta cena się nie zmienia. Spółka wypłaca 10 zł dywidendy, cena akcji to teraz 90 zł, a na rachunek nam wpływa 8,1 zł (10 zł - 1,9 zł podatku). Następnie, sprzedajemy akcję. Nasz przychód ze sprzedaży to 90 zł, a koszt tego przychodu to 100 zł, a więc mamy stratę -> -10 zł. Strata podatkowa to -1,9 zł, czyli dokładnie tyle zapłaciliśmy podatku od dywidendy. Jeśli mamy zyski z innych akcji to możemy wliczyć tą stratę. 1,9 zł + (-1,9 zł) = 0 zł - wychodzimy na zero, nie ma straty.

Są dwa problemy:
1. Podatek od dywidendy płacimy w momencie wypłaty, a stratę możemy rozliczyć przy rozliczeniu lub w przy rozliczeniach w następnych latach (w ciągu 5 lat, maks 50% strat w ciągu jednego roku) - dochodzi koszt czasu.
2. Jeśli nie mamy zysków to tej straty nie będzie od czego odliczyć i wtedy ten podatek staje się rzeczywiście kosztem.

Jak zarobić na wypłacie dywidendy?


W rezultacie powyższego nic się nie uzyska kupując akcje np. tydzień przed odcięciem praw do dywidendy i sprzedając je po jej odcięciu. Przynajmniej nic w zakresie samej operacji, bo zmiana ceny może przynieść zysk lub stratę.

Co więcej, zajęcie krótkiej pozycji na akcjach danej spółki również nie powoduje zysku wynikłego z korekty kursu odniesienia. Zakładając że możliwa jest krótka sprzedaż akcji w dłuższym horyzoncie, inwestor posiadający taką pozycję zobowiązany jest oddać osobie, od której "pożyczył" akcje, równowartość dywidendy. Nie osiąga więc z tego tytułu żadnej korzyści.

Również instrumenty pochodne, dające łatwość zajmowania krótkich pozycji, nie są tu rozwiązaniem. Kontrakt terminowy na akcje danej spółki (i być może kiedyś opcje na akcje) odpowiednio wcześniej dyskontuje możliwość wypłaty przez spółkę dywidendy oraz jej wielkość. Podobnie dzieje się z kontraktami na indeks Wig20 i dywidendami płaconymi przez spółki wchodzące w jego skład (Wig20 jest indeksem cenowym, a nie dochodowym). Kontrakt, czyli handlujący nim inwestorzy, wie że w czasie jego życia zostanie odcięta dywidenda i kurs spadnie o kilka procent, przez to w okresie poprzedzającym dzień dywidendy jego notowania ulegają naturalnej obniżce o wartość dywidendy.

Idąc jeszcze dalej, nie zarobicie również na dywidendach nadzwyczajnych, czyli takich, których rynek terminowy nie miał jak wcześniej zdyskontować. W takiej sytuacji GPW modyfikuje parametry kontraktu terminowego w taki sposób, aby jego wycena uwzględniała pojawiającą się nagle dywidendę. Jest to bardziej fair wobec rynku i pozwala uniknąć sytuacji, w której insiderzy (bądź inwestor większościowy, potrafiący przeforsować coś na WZA) zajmą dużą krótką pozycję na kontraktach, a następnie ogłoszą wypłatę dywidendy nadzwyczajnej. Więcej na ten temat przeczytacie w prezentacji GPW (pobiera plik pdf).

Dlaczego więc podejście dywidendowe jest tak popularne?


Spółki, które regularnie dzielą się z inwestorami dywidendą są spółkami, które regularnie osiągają zyski. Co więcej, bardzo często są w stanie z roku na rok zwiększać zarówno zyski, jak i wypłacalną dywidendę. Nie są to więc kandydaci na bankrutów, co często zdarza się w przypadku podmiotów małych i dopiero walczących o zaistnienie. W rezultacie siła podejścia dywidendowego polega na trzymaniu się zyskownych spółek, które posiadają ugruntowaną pozycję na rynku i są w stanie bronić jej przed rywalami.

źródło: finance.yahoo.com
Powyższy wykres przedstawia spółkę McDonalds, która słynie z wypłacania regularnych dywidend. Widzimy, że jej sukces jako inwestycji wcale nie musi wynikać z faktu dzielenia się zyskami z inwestorami, ale ze zmiany kursu, który od lat 70' do dzisiaj wzrósł z poziomu 30 centów do ok. 100 dolarów. Dywidenda w takiej sytuacji może być miłym dodatkiem.

Jaki jest warunek skuteczności podejścia dywidendowego?


Jest to reinwestowanie otrzymywanej dywidendy w akcje spółki, która ją wypłaciła. Otrzymaną gotówkę przeznaczamy na zwiększenie posiadanego pakietu akcji. W ten właśnie sposób kolejna dywidenda będzie nam wypłacona od większej liczby akcji, co powinno zapewnić zyskowność podejścia.

Jednocześnie fakt wypłacania dywidendy nie gwarantuje nam, że spółka zawsze będzie w dobrej kondycji. W pewnym momencie może nastąpić pogorszenie koniunktury, zmiana na rynku lub zarząd może poprowadzić nasz podmiot w złym kierunku, przez co akcje tracą na wartości i spadają o kilkadziesiąt procent. A tu pojawia się kilka ryzyk, np. możliwość że cena akcji się nie podniesie lub nie wytrzyma nasza psychika i sprzedamy je w dołku.

Gdzie szukać spółek dywidendowych?


Najlepiej pośród spółek, które regularnie wypłacają dywidendę :) Można oczywiście stosować wiele filtrów fundamentalnych mających na celu ujawnienie spółek posiadających dobre wyniki i generujących zyski, ale najłatwiej będzie zajrzeć do indeksu WIGdiv, gromadzącego spółki regularnie dzielące się zyskami z inwestorami. Dopiero później przychodzi czas na podejmowanie dalszych decyzji.

Kiedy, względem dywidendy, najlepiej jest kupować akcje?


Tutaj nie będę wyważał otwartych drzwi. Stosowne badania przeprowadził już Filip z bloga 10 procent rocznie. Szczegóły znajdziecie tutaj i tutaj.

Jak monitorować spółki dywidendowe w trakcie inwestycji?


Tutaj podejścia są bardzo zróżnicowane, ale raczej nie obejdzie się bez analizy fundamentalnej. Zazwyczaj wystarcza mi podejście trendowe, które odsiewa spółki słabe od spółek silnych, ale trzeba pamiętać, że spółki dywidendowe chcemy trzymać nawet mimo gorszej koniunktury na szerokim rynku. Należy więc regularnie sprawdzać, czy biznes prowadzony jest odpowiednio, pozycja rynkowa silna, a sama spółka i jej wyniki nie są zagrożone. 

Przykładem niech będzie spółka Orange, która jako TPSA słynęła z dywidendy wypłacanej przez wiele lat w wysokości 1,50 zł na akcję. Niestety pojawił się gorszy czas i dwa razy dywidenda była ograniczana: raz do 1 zł na akcję, a raz do 50 gr za akcję. Oba te komunikaty łatwo zauważyć na wykresie, który spadł z ponad 17 zł do 6 zł w pół roku.


Jak zwiększyć swoje szanse inwestując dywidendowo?


Z pewnością dobrym krokiem jest unikanie podatku Belki. Nie jest on pobierany od wypłacanej dywidendy, jeśli inwestujemy w ramach konta IKE lub IKZE. Co więcej, strategia posiada charakter długoterminowy, im dłuższy tym lepszy. Dlatego też idealnie koresponduje z kontami, które zakładają emerytalny horyzont inwestycyjny.

31 komentarzy:

  1. "Jeśli miałeś akcje za 10 tyś dywidenda jest 1000 zł brutto minus podatek 19 % czyli twoje akcje warte 10 tyś są warte 9 tyś 810 zł poprostu zabrali ci podatek 19% od dywidendy.
    To jest dopiero wał.
    Gdyby dywidendy było 50 % to dostał byś 5 tyś dywidendy minus 19 % czyli 4050 zł a twój portwel byłby wart 5000 + 4050 czyli 9050 zł.
    To jeszcze lepszy wał
    Kupujesz akcje za 10 tyś , oni ci wypłacają z twoich akcji dywidendę i biorą podatek od twoich akcji zamienionych na gotówkę , jak byś sam je sprzedał to miał byś 10 tyś minus prowizja maklerska a tak masz 19% mniej i pieniądze idą do skarbu państwa.
    Dobrze wymyślone
    I jeszcze jedno jak by co to podatek jest zabierany od razu żebyś nie myślał nawet żeby go odzyskać, bo to niemożliwe a tak nie powinno być
    Pozdrawiam"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety pod tym względem Polska jest grajdołkiem. W USA nie trzeba płacić podatku od dywidend jeżeli nie przekraczają one jakiejś wartości w $ (nie pamiętam już ile).
      Dobrze by było gdyby rząd też u nas coś takiego uchwalił... Ale to raczej marzenia :)

      Usuń
    2. Dlatego niektóre spółki wybierają BUYBACK zamiast dywidendy, tym bardziej że można go przeprowadzić za pożyczone pieniądze ;-)

      Usuń
    3. Niestety tak to wygląda. Sama operacja wypłaty dywidendy powoduje u nas pewną stratę w postaci poniesionego podatku. Ale z drugiej strony nie brakuje dowodów, że podejście dywidendowe działa, co znaczy, że nawet mimo podatku można na tym zarabiać. Nie wspominając już o tym, że IKE i IKZE dają możliwość wyeliminowania podatku.

      Usuń
    4. Stanowczo się z tym nie zgadzam. Tracenie na podatku od dywidendy to MIT. Nie cierpię podatków, ale tutaj nie jest to strata inwestora. (Jeśli nie uwzględniamy kosztu czasu.)

      Załóżmy, że kupujemy akcje za 100 zł i ta cena się nie zmienia. Spółka wypłaca 10 zł dywidendy, cena akcji to teraz 90 zł, a na rachunek nam wpływa 8,1 zł (10 zł - 1,9 zł podatku). Następnie, sprzedajemy akcję. Nasz przychód ze sprzedaży to 90 zł, a koszt tego przychodu to 100 zł, a więc mamy stratę -> -10 zł. Strata podatkowa to -1,9 zł, czyli dokładnie tyle zapłaciliśmy podatku od dywidendy. Jeśli mamy zyski z innych akcji to możemy wliczyć tą stratę. 1,9 zł + (-1,9 zł) = 0 zł - wychodzimy na zero, nie ma straty.

      Są dwa problemy:
      1. Podatek od dywidendy płacimy w momencie wypłaty, a stratę możemy rozliczyć przy rozliczeniu lub w przy rozliczeniach w następnych latach (w ciągu 5 lat, maks 50% strat w ciągu jednego roku) - dochodzi koszt czasu.
      2. Jeśli nie mamy zysków to tej straty nie będzie od czego odliczyć i wtedy ten podatek staje się rzeczywiście kosztem.

      Pozdrawiam,
      AnalizyCornix

      Usuń
    5. Liczyłem to pod kątem właśnie przychodu i kosztu uzyskania, ale do takich wniosków nie doszedłem. Wydaje mi się, że masz rację, podpinam do wpisu :)

      Usuń
    6. "Nasz przychód ze sprzedaży to 90 zł, a koszt tego przychodu to 100 zł, a więc mamy stratę -> -10 zł. Strata podatkowa to -1,9 zł, czyli dokładnie tyle zapłaciliśmy podatku od dywidendy. "

      ????
      Chyba jednak autor pokićkał coś zupełnie.
      dywidenda jest rozliczana ryczałtem. Jak ją uwzględnisz w PIT?

      Usuń
    7. Ale de facto ponosimy na inwestycji stratę. Kupiliśmy za 100, sprzedajemy za 90. W rezultacie ponosimy stratę 10 zł, a podatek od niej to 1,90 zł. Więc o ile zapłaconej dywidendy nie uwzględniamy w PIT, o tyle o te 1,90 zł straty pomniejsza nam się podatek, który musielibyśmy pod koniec roku zapłacić od zysków w innych obszarach rynku, na innych spółkach.

      I w ten sposób odzyskujemy te 1,90 zł podatku zapłacone od dywidendy.

      Usuń
    8. ale jak? Jak konkretnie to zrobisz.
      masz 10 złotych dywidendy, pomniejszonej o podatek, czyli dostajesz 8,1 - nie uwzgledniasz jej w zeznaniu rocznym.

      Kupiłeś papiery za 100, sprzedałeś za 90. W zeznaniu rocznym masz stratę 10 pln.
      I jak zamierzasz odzyskac to 1,9, albo doliczyć do tej straty, zeby było 11,9?

      Usuń
    9. Załóżmy, że w roku mamy dwie pozycje. Naszą spółkę dywidendową i inną pozycję, na której osiągamy 30 zł zysku.

      Gdybyśmy nie mieli operacji wypłaty dywidendy na naszej spółce, wynik wynosiłby zero - kupno za 100 zł, sprzedaż za 100 zł. Zysk do opodatkowania: 30 zł, podatek 5,70 zł.

      W przypadku odcinania 10 zł dywidendy, płacimy 1,90 zł podatku (ryczałtem) i wykazujemy 10 zł straty na transakcji - kupno za 100 zł i sprzedaż za 90 zł. Zysk do opodatkowania: 20 zł (-10 zł za spółkę dywidendową i 30 zł za drugą spółkę). Podatek: 3,80 zł.

      Czyli dodanie 1,90 zł zapłacone od dywidendy i 3,80 rozliczone w zeznaniu rocznym daje 5,70 zł podatku. Wypłata dywidendy i pobranie z niej podatku nie wpłynęło na łączną wysokość podatkowych obciążeń.

      Chyba, że gdzieś popełniam błąd w rozumowaniu.

      Usuń
  2. Jeśli kogoś interesuje jak poszczególne spółki płaciły dywidendę z perspektywy wieloletniej to zapraszam do mojego zestawienia ;-)

    https://longterm.pl/Najlepsze-Polskie-Spolki-Dywidendowe.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję się bez bicia, że nie kumam w dalszym ciągu.
    Ze strony inwestorów: kurs odniesienia jest korygowany + podatek 19% = mamy mniej niż mieliśmy
    Ze strony spółki: wypłacamy część naszej kasy (którą np. mogliśmy przeznaczyć na rozwój) = mamy mniej niż mieliśmy.

    Sytuacja lose, lose - obie strony tracą, więc moje pytanie brzmi - kto wygrywa (co się dzieję z tą kasą)? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie pierwszego argumentu, odniosłem się kilka komentarzy wyżej. Z kolei co do przeznaczenia zysku na rozwój, musimy przeanalizować dwa przypadki.

      Spółka ma 5% rynku. Przeznaczenie 100% zysku na rozwój pozwala jej na zdobycie 8% rynku. Wypłata dywidendy jest marnotrawstwem.

      W drugim przypadku, spółka ma 60% rynku i różne strukturalne i infrastrukturalne ograniczenia sprawiają, że bardzo trudno jest zyskać więcej. Wtedy przeznaczenie 100% zysku na rozwój może podnieść wyniki do np. 61%. Z punktu widzenia inwestorów-akcjonariuszy, są to zmarnowane pieniądze. Tym bardziej, jeśli spółka generuje fajne zyski już z posiadanej pozycji rynkowej.

      Dlatego dla spółek dużych i dojrzałych, wypłata dywidendy może być dobrym i optymalnym rozwiązaniem.

      Usuń
    2. Tak, ale tak naprawdę, jeśli kurs spółki po odcięciu praw nie wzrośnie wówczas inwestor nic nie zyskuje (pomijając podatek).

      Nie wiem czy dobrze rozumiem: czy w tym wypadku ,co opisałeś, jedyną korzyścią dla inwestorów z wypłaty dywidendy jest to, że sama dywidenda świadczy o mocnej, ugruntowanej pozycji rynkowej?
      Czy mi się wydaje, że z punktu widzenia inwestora, korzystniejszy byłby skup własnych akcji przez spółkę?

      Usuń
    3. Dokładnie. Wypłata dywidendy jest dla inwestora neutralna i to wzrost kursu generuje zyski. Plus oczywiście to, że dywidenda jest inwestowana, bo w ten sposób zwiększamy swoje zaangażowanie w spółce i przyszłe dywidendy i ewentualne wzrosty liczone są już od większych pozycji.

      Trzeba też pamiętać, że spółki dywidendowe przyciągają inwestorów dywidendowych, a to z kolei ciągnie ich kurs w górę. Taki efekt kuli śniegowej w małej skali.

      Co do skupu akcji własnych, napiszę na ten temat oddzielny tekst :)

      Usuń
  4. I jeszcze jedna kwestia.

    Pkt z powyższego wpisu:
    Jaki jest warunek skuteczności podejścia dywidendowego?
    Czy wypłata dywidendy niesie jakąś dodatkową wartość?

    wykluczają się.
    Z jednej strony piszesz, że trzeba reinwestować dywidendę kupując akcje tej samej spółki, aby zapewnić skuteczność takiej strategii. Z drugiej strony reinwestując dywidendę powiększasz zasób swoich akcji od których w kolejnych latach będzie wypłacana dywidenda, czyli de facto oznacza to coraz to większe obciążenie dla twojego portfela, bo będziesz musiał zapłacić coraz to większy podatek.

    Nie przemawia to do mnie.
    Przemawia do mnie to, że spółki dywidendowe są z reguły stabilniejsze i to jest ok, ale z logicznego pkt widzenia dywidenda jest bez sensu.
    Chyba że czegoś nie wiem / nie rozumiem.

    Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reinwestowanie dywidendy jest konieczne. Jeśli inni inwestorzy reinwestują dywidendę, a Ty nie, Twój udział w spółce zmniejsza się, a przez to w przyszłości dostaniesz proporcjonalnie mniej kolejnej dywidendy.

      Z kolei jeśli reinwestujesz dywidendę, owszem zapłacisz podatek. Ale ciągle będzie to proporcjonalnie taka sama wartość do posiadanego pakietu akcji, niezależnie od tego, czy reinwestowałeś, czy nie.

      Usuń
    2. Nie zgodzę się.
      Dokupując akcje powiększasz swój udział w spółce. Nie dokupując, nie zwiększasz udziału.
      Twój udział może spaść, ale nie przez dywidendę, a poprzez emisję akcji, w której nie będzie uczestniczył w przynajmniej takiej części jaki masz obecnie udział w spółce. (Jeśli masz 10% udziałów, to musisz objąć minimum 10% nowo wyemitowanych akcji, by utrzymać status quo, czyli ten sam swój udział.)

      Usuń
    3. Miałem na myśli, że traci się relatywnie, w odniesieniu do inwestorów, którzy reinwestowali swoje dywidendy. Obiektywnie, biorąc pod uwagę samą liczbę akcji, udział nie maleje.

      Usuń
  5. Cześć Radek,

    Dzięki za poruszenie tematu dywidend.

    Chciałbym jednak uściślić, że giełda jedynie ustala kurs odniesienia po odcięciu prawa do dywidendy, a to sami inwestorzy decydują po jakim kursie będą zawierać transakcje składając zlecenia przed kolejną sesją giełdową. Teoretycznie notowania mogą równie dobrze otworzyć się następnego dnia wyżej niż przed odcięciem prawa do dywidendy - decyduje rynek.

    Co do podstawowego źródła na temat dywidend, oprócz samych spółek i ich raportów wskazałbym na serwis GPW i PAP GPWInfostrefa: http://www.gpwinfostrefa.pl/GPWIS2/pl/news/dividends/1,;jsessionid=Gly-Fl+iHzPyQ8V36JNUGxfW.undefined

    Pozdrawiam

    Zbyszek Papiński:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest, inwestorzy mogą handlować po każdej cenie. Ale jednak skoro wszyscy wiedzą, że wartość spółki uległa zmniejszeniu o wypłaconą część zysku, naturalnym jest, że handel odbywa się w okolicach poprzedniego (skorygowanego) kursu odniesienia. O ile nie można więc wykluczyć na każdej giełdowej sesji luki wzrostowej o rozpiętości 5%, tak samo nie można wykluczyć, że mimo odcięcia dywidendy, rynek otworzy się w okolicach starego (nie skorygowanego) kursu odniesienia.

      Usuń
    2. Radku, Zbyszek poruszył bardzo ważną kwestię o której nie miałem pojęcia i myślę, że powinieneś o tym wspomnieć w artykule. Byłem przekonany, że GPW w jakiś sposób odgórnie zmienia kurs. Czytałem już wiele artykułów na temat inwestowania pod dywidendy, ale nigdy na tę informację nie natrafiłem

      Usuń
    3. Ale dokładnie tak napisałem, że giełda obniża kurs odniesienia :) Dla jasności zrobię korektę w tekście.

      Usuń
  6. Coś mi tu nie gra, ale to chyba kwestia zastosowanego w tekście nazewnictwa.
    Dzień dywidendy to chyba nie jest to samo co ostatni dzień z prawem do dywidendy?
    http://www.gpw.pl/pytanie5_dywidenda
    http://www.gpw.pl/pytanie2_dywidenda

    Napisałeś:
    "Przykładowo ***dniem dywidendy*** jest piątek, 19.06.2015r.
    Wtedy też musimy posiadać akcje zaksięgowane na naszym rachunku w KDPW.
    Musimy je więc kupić najpóźniej w dniu 17.06.2015r, żeby dywidenda nam przysługiwała."

    "W ***dniu dywidendy***, akcje notowane są normalnie. Z kolei w dniu kolejnym, kurs odniesienia akcji jest obniżany o wartość dywidendy."

    Kurs jest korygowany już 18.06, czyli dzień po ostatnim dniu z prawem do dywidendy, a nie po dniu dywidendy.

    Czyli:
    - T-2 = 17.06 (ostatni dzień z prawem do dywidendy) ostatni dzień, w którym można kupić akcje, po tym dniu następuje odcięcie praw
    - T-1 = 18.06 (dzień odcięcia praw) tu jest korekta kursu odniesienia (można sprzedać akcje, nie tracąc prawa do dywidendy)
    - T = 19.06 dzień dywidendy

    Jeszcze innym pojęciem jest "dzień wypłaty dywidendy".

    Mam rację czy to mi się coś pokręciło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, już to poprawiłem.

      Dniem dywidendy jest dzień, w którym ustalane jest w KDPW, komu ona przysługuje. A ostatni dzień, w którym trzeba posiadać akcje, jest dzień dwie sesje wcześniej.

      W różnym czasie pisałem różne pytania, stąd pomyłka.

      Usuń
    2. Tak myślałem, że to tylko pomyłka pisarska.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Radek to korekta na GPW, czy trend nie zmienia się na spadkowy? o portfel mi topnieje z dnia na dzień.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za niezwykle wyczerpujący wpis. Jednak miałbym jeszcze pytanie dotyczące indeksu WIG-Div, który moim zdaniem nie jest miarodajnym drogowskazem dla osób poszukujących spółek REGULARNIE wypłacających dywidendy. WIG-Div w aktualnym składzie zawiera mianowicie kilka firm, które nie mają zbyt długiej tradycji dywidendowej (np. ABC Data, Amica) albo czasem zawodzą w tej kwestii (np. Mennica, Orbis, PGNiG). Brak w nim natomiast spółek, na których inwestorzy dywidendowi ZAWSZE mogą polegać, np. Hydrotor, Eurotel, Stalprofil, Radpol czy mniejsze spółki z grupy Asseco. Zresztą te ostatnie długo wchodziły w skład indeksu, lecz po ostatniej rewizji zostały zeń usunięte. Czy zatem oprócz systematyczności płacenia dywidend są jeszcze jakieś inne kryteria mające wpływ na skład indeksu WIG-Div?

    OdpowiedzUsuń
  9. Radku może to trochę nie na temat, ale może stworzyłbyś jakiś wpis na temat opcji binarnych ?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duży temat i przyznaję, że nowy dla mnie. Postaram się coś przygotować, ale raczej w ramach drugiego bloga: OpcjeNaAkcje.pl

      Usuń