wtorek, 10 maja 2011

Dobry dzień

Nic tak człowiekowi nie poprawia humoru, jak dzień, który udaje się od rana do wieczora. Dziś taki dzień stał się moim udziałem, o czym postanowiłem Was poinformować, gdyż pojawiło się kilka faktów, które powinniście znać.

Do plusów z pewnością należy zaliczyć słoneczną pogodę, urwanie się z pracy dwie godziny wcześniej niż zwykle, czy też kupno od dawna oczekiwanej książki fantasy w pakiecie z żelkami :) Dalej było już tylko lepiej, a mianowicie szkolenie o opcjach giełdowych, które miało miejsce na GPW, interesujące rozmowy w trakcie i w przerwach szkolenia, a także sushi w miłym towarzystwie po szkoleniu. Większość z tego pewnie jest średnio interesująca, więc skupię się na szkoleniu.

Pierwszą jego część prowadził Krzysztof Mejszutowicz, zajmujący się na GPW derywatami. Szkolenie przeprowadzone na bardzo przyzwoitym poziomie, prelegent dobrze wyjaśnił istotę opcji, kilka zagadnień wprowadzających niezbędnych do zrozumienia profili wypłaty, a także podstawowe informacje odnośnie zasad obrotu opcjami, ogólnych metod wyliczania depozytów zabezpieczających dla wystawców, a na koniec pojawiło się kilka statystyk. Generalnie, jeśli kiedyś będziecie się zastanawiali nad udaniem się na szkolenie prowadzone przez tę osobę, mogę Was zapewnić, że będzie to wysoki poziom, a czas na nie poświęcony nie będzie czasem zmarnowanym.

Drugą część, praktyczną, prowadził Maciej Borkowski z CDM PEKAO S.A Muszę przyznać, że w tym przypadku mam bardzo mieszane uczucia. Niewątpliwie osoba ta dysponowała pewną wiedzą na temat rynku opcji oraz praktyką inwestycyjną w tym zakresie, lecz pojawiły się liczne problemy z doborem poziomu prelekcji do możliwości zgromadzonych słuchaczy. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że gdybym nie wiedział tego wszystkiego wcześniej, miałbym zapewne duże trudności ze zrozumieniem, o czym jest mowa. Dalej nie będę rozwijał tego wątku, jest to po prostu "ryzyko prowadzącego", na które niestety musimy się zgodzić wybierając się na szkolenie. Oczywiście jest kilka sprawdzonych osób, na które zawsze można liczyć, ale niestety szkolenia te odbywają się w różnych miejscach kraju, jak również tematyka nie zawsze zazębia się z zapotrzebowaniem ze strony inwestorów.

Oczywiście standardem jest teczka z wydrukami prezentacji, jakieś ulotki, długopisy i takie sprawy. Szkolenie było organizowane przez Instytut Rynku Kapitałowego WSE Research S.A. i muszę przyznać, że za "czasów FERKu" i ciacha w przerwie szkolenia były lepsze, i mniej było naganiania na płatne kursy. Dodam, że kursy w powyższej instytucji kosztują grube setki i tysiące złotych. Sam się na razie nie wybieram, ale być może stoją one na bardzo wysokim poziomie i warte są wydania tych pieniędzy.

Z informacji, które udało się uzyskać od Krzysztofa Mejszutowicza, jako osoby bezpośrednio zaangażowanej w organizację rynku opcji, wynika, iż planowany jest stosunkowo dynamiczny rozwój tego rynku, co z pewnością powinno zwiększyć jego atrakcyjność.

Po pierwsze, udało się nawiązać współpracę z kolejnym animatorem (aktualnie jest już czterech) i prowadzone są intensywne rozmowy z instytucjami zagranicznymi, działającymi już na bardziej rozwiniętych rynkach. Jeśli sprawy potoczą się pomyślnie, GPW będzie dążyła w pierwszej kolejności do zagęszczenia strike'ów opcyjnych, które obecnie rozmieszczone są co 100 punktów, co plasuje nas podobnież w ogonie Europy pod tym względem. Kolejnym krokiem związanym z aktywnością market makerów jest częstsze wygasanie serii opcji. Przypomnę, że aktualnie dzieje się to cztery razy w roku, a na rynkach rozwiniętych istnieją już nawet opcje tygodniowe (vide Apple, Citi).

Kolejna ciekawostka to planowana reaktywacja opcji na akcje. Na razie nie jest jeszcze znana konkretna data, ale Krzysztof Mejszutowicz zdradził, że będą to opcje rozliczane poprzez dostawę instrumentu bazowego (a nie pieniężnie, jak obecnie na WIG20), a także że ich styl wykonania będzie oparty na modelu amerykańskim (a nie europejskim). W uproszczeniu oznacza to, że posiadacz opcji będzie mógł ją wykonać nie tylko w chwili wygaśnięcia, jak to jest u nas obecnie, lecz także wcześniej. Nie jest wiadome, czy będzie to możliwe w dowolnej chwili, czy też tylko w konkretnych okresach.

Dalsza sprawa to szykująca się w najbliższym czasie zmiana sposobu liczenia depozytów, które muszą utrzymywać wystawcy opcji. Nie znam obecnego algorytmu, jak również nie zamierzam wnikać w proponowane zmiany, lecz poprawa ma być odczuwalna. Czyli generalnie depozyty będą mniejsze.

Ostatnia nowinka to pytanie, które nieco zaskoczyło Krzysztofa Mejszutowicza. Zapytałem, czy planowane jest umożliwienie zaliczania posiadanych jednostek ETF na poczet depozytu zabezpieczającego. Prelegent po chwili zastanowienia stwierdził, iż zwróci się z tą propozycją do odpowiednich osób w KDPW, gdyż faktycznie mamy tu do czynienia z dość wysoką korelacją. Przypomnę, iż w chwili obecnej na poczet depozytu możemy zaliczać posiadane obligacje Skarbu Państwa (stopa uznania 85-95%) oraz niektórych spółek o dużej płynności (stopa uznania 40-80%). 

Przedstawione powyżej kierunki zmian wydają się słuszne i zdecydowanie sprzyjające przyciągnięciu na rynek opcji nowych inwestorów, głównie indywidualnych, ale nie tylko. Dlatego też myślę, że warto zagęścić ruchy i poświęcić trochę czasu, żeby być gotowym na nadejście NOWEGO :)

1 komentarz:

  1. To jest nas już dwóch walczących o prawa depozytowe etefów :)

    Podczas rozmowy na ten temat w trakcie AI, wyszło parę problemów prawnych w związku z zaliczanie jednostek pod depozyt (w tym m. in. to, że 100% by się nie dało, bo wtedy należałoby zrobić opcje na etf, a z płynnością takich na świecie za dobrze nie ma).

    Ja tak sobie jeszcze od czasu do czasu żywię nadzieję (strasznie zresztą naiwną), że GPW polobbuje odrobinkę w kierunku zmiany prawa podatkowego (właśnie związanego z opcjami).

    OdpowiedzUsuń