poniedziałek, 11 października 2010

O trendzie bajanie

Chcę w tym poście trochę rozwinąć kwestię poruszoną w poprzednim wpisie. W chwili, gdy uda się wygospodarować chwilkę wolnego czasu staram się szperać po spółkach w poszukiwaniu ciekawych typów wartych inwestycji. Między wykresami, które odrzucają od pierwszego spojrzenia oraz takimi, które warto przeanalizować głębiej, zdarzają się spółki - perełki.

Mam na myśli takie walory, których ceny od wielu miesięcy znajdują się w trendzie wzrostowym i na dzień dzisiejszy nic nie zapowiada, żeby ta sytuacja miała się zmienić. Teoria mówi, że trend jest naszym przyjacielem, więc dopóki nie widać oznak odwrócenia, można zajmować zgodną z nim pozycję i spokojnie oczekiwać na zyski. Oczywiście tutaj potrzebny jest szereg elementów, czyli koncepcja wejścia, prowadzenie pozycji i takie tam. Ale dziś chcę się skupić na samych spółkach.

Pytanie, które mnie nurtuje jest proste: gdzie ja byłem przez te kilkanaście miesięcy, gdy spółka rosła? Dlaczego o niej nie wiedziałem? Odpowiedź jest banalna - nie obejrzałem jej wykresu. I teraz trafiając na walory, które notują regularny wzrost wartości krew mnie zalewa, gdyż z tak prozaicznego powodu ominęła mnie możliwość przyłączenia się po bardziej atrakcyjnej cenie.

Jako, że większość tych pięknych wzrostów miała swój początek w marcu 2009, obecnie sytuacja jest już zupełnie inna niż wtedy. Ale z drugiej strony coś, co rosło nieprzerwanie przez półtora roku zapewne będzie rosło dalej. Tyle, że trzeba te spółki znaleźć.

Aktualnie mam na oku 3-4 takie przypadki. Daje to już szansę zbudowania koszyka, gdzie ryzyko będzie już w miarę rozłożone (pamiętając, że to ciągle jest ta sama klasa aktywów). Ale przecież jest zapewne co najmniej drugie tyle spółek spełniających kryteria stabilnego, długotrwałego trendu, o których nie wiem. Co zatem trzeba zrobić? Najprostszym rozwiązaniem wydaje się znalezienie większej ilości wolnego czasu i przejrzenie całego rynku. Wbrew pozorom nie powinno być to aż tak czasochłonnym zadaniem, gdyż (o ile mamy sprawny soft) można ustawić sobie zakres czasowy na 1-2 lata i klikać spółkę za spółką. 

Z drugiej strony można zebrać grupkę ludzi mających mniej więcej podobny styl patrzenia na wykresy, podzielić parkiet na kawałki i zlecić każdemu obserwowanie danego zakresu spółek. Jest to niezłe rozwiązanie o ile uczestnicy są w stanie zaufać sobie wzajemnie i spokojnie spać wiedząc, że jeśli coś się gdzieś wydarzy, odpowiednia osoba nas o tym poinformuje.

Jestem założycielem i uczestnikiem jednego takiego projektu i jak na razie udaje nam się zgodnie współpracować już piąty tydzień. Analizy wrzucane są w miarę regularnie, każda z nich zawiera 3-6 spółek wraz z wykresami, niektórzy dodają też komentarz do zeszłotygodniowych typów. Zdecydowanie ogranicza to czas, jaki jest potrzebny na zapoznanie się z sytuacją na rynku. Zamiast przerzucania ton śmieci w poszukiwaniu złotego pierścionka, mamy już przygotowany zestaw, z którego możemy wybrać to, co odpowiada naszym kryteriom.

Myślę, że to jest właśnie lekarstwo na problem, o którym dziś piszę. Pewnych rzeczy faktycznie można nie zauważyć. Jeśli spółka wybija się gwałtownie pokonując w tydzień kilkadziesiąt procent, może nam to umknąć. Ale regularny screen całego rynku powinien wyłapać te walory, które od wielu miesięcy rosną i ani myślą przestać.

A może Wy macie już jakieś typy na oku? :)

4 komentarze:

  1. Wyszukiwanie perełek jest pracochłonne, ale może przynieść naprawdę poważne profity. Moja strategia jest jednak nieco inna - więcej czasu poświęcam na analizę sytuacji globalnej i odnajdywanie trendów na szerokim rynku (naśladującego Amerykę). Zwykle poprawne odgadnięcie trendu i momentu wejścia/wyjścia w akcje daje lepsze rezultaty niż gonienie za króliczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam nie mam żadnych konkretnych typów, ale trzymam gotówkę na debiut GPW. Strategia od IPO do IPO a po drodze lokaty ;)

    A tak swoją drogą, zamierzasz się w przyszłości podzielić jakimiś wynikami swojego zespołu analitycznego? Byłbym bardzo ciekaw :)

    OdpowiedzUsuń
  3. novitus, hawe, multimedia jak wyjdzie z boczniaka

    OdpowiedzUsuń
  4. @Wasyl

    Pytanie, czy wielką perełką jest spółka rosnąca od miesięcy. Nie trzeba wielkiej filozofii, żeby ją wyłapać, wystarczy rzucić okiem na wykres.

    @Krzysztof

    Nie jest to zespół analityczny, raczej grupka osób współpracujących dla wspólnej korzyści. Na razie nie planujemy upublicznienia analiz. Dopóki jest to zamknięte, członkowie korzystają z unikalnych materiałów. Z chwilą, gdy to stanie się powszechne, będzie to praca jedynie pro publico bono, a to nie wszystkim pasuje.

    Ale za jakiś czas jeszcze zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń