Kontrakty terminowe na akcje są segmentem rynku, o którym większość inwestorów zdaje się nie wiedzieć, że istnieje. Są one notowane już od jakiegoś czasu, pewne spółki pojawiają się w gronie instrumentów bazowych, inne znikają, a kontrakty jak stały w miejscu tak stoją. W tym wpisie postanowiłem przyjrzeć się temu rynkowi w poszukiwaniu drzemiącego w nim potencjału, jeśli takowy istnieje.
Kontrakty terminowe na akcje, podobnie jak kontrakty na Wig20, posiadają swój instrument bazowy, ale nie jest nim indeks, lecz akcje poszczególnych spółek. Ja nietrudno się domyślić, są to spółki największe i najpłynniejsze. W przypadku FW20 mamy mnożnik w wysokości 20 zł za punkt indeksowy, a przy kontraktach akcyjnych jest to ilość akcji przypadająca na kontrakt. Standardowo jest to 100 akcji, ale w przypadku tańszych spółek, GPW zdecydowała się na 1000 akcji.
Nie będę się w tym wpisie dalej rozwodził, czym są kontrakty terminowe na akcje, gdyż chcę zająć się nieco szerszym kontekstem tego segmentu rynku. Więcej o kontraktach na akcje dowiecie się czytając ich standard, a ogólne wprowadzenie o instrumentów pochodnych zrobił autor bloga AppFunds w swoim niedawnym wpisie na ten temat.
Rynek kontraktów - garść statystyk
O kontraktach na akcje można powiedzieć, że posiadają płynność, ale cechuje je brak obrotów. Płynność zapewniają animatorzy, ale inwestorzy raczej nie są zainteresowani tymi instrumentami. Dobrze oddaje to obraz poszczególnych sesji, który przedstawia się następująco:
![]() |
| źródło: stooq.pl |
Zaledwie na kilku kontraktach można zauważyć jakikolwiek rozsądny obrót. W zasadzie wychodząc poza pięć najpopularniejszych spółek ryzykujemy, że zostaniemy sam na sam z animatorem, a to już nie jest komfortowa sytuacja z racji poślizgów (slippage).
Również oficjalnie publikowane statystyki pokazują, jak niewielkim zainteresowaniem cieszy się ten rynek. Szczególnie widać to po statystykach wartości obrotów na sesję, czy też średniej liczbie kontraktów na transakcję, która waha się od 1,5 do 1,7 sztuk (sic!).
Krótko mówiąc, smutne to jak nie wiem co. Wydawać by się mogło, że kontrakty na akcje powinny cieszyć się zainteresowaniem inwestorów, ale tak nie jest. Dlaczego?



