poniedziałek, 9 lutego 2015

Czego dowiedziałem się o sobie przez ten tydzień - Futures Masters cz.3

Minął drugi tydzień konkursu Futures Masters. Tydzień, w którym osiągnięte przez uczestników stopy zwrotu są równie imponujące jak w pierwszym i jednocześnie drugi tydzień, w którym straciłem pieniądze. Na szczęście są to pieniądze wirtualne.


Jak widać na powyższym wykresie, tydzień ten nie cechował się jakąś nadzwyczajną zmiennością. Z jednej strony rozpoczął się od sesji spadkowej, wyznaczającej swoim cieniem tygodniowe minima, a z drugiej zakończył sesją wzrostową, wyznaczającą tygodniowe maksima. W sumie rozpiętość to 50 punktów, co nie powala, gdyż kilka tygodni wcześniej w ciągu jednej sesji rynek był w stanie pokonać większy dystans.

Zgodnie z moimi przewidywaniami, żeby trafić do czołówki, trzeba było handlować bardzo aktywnie. Nie wiem, czy organizatorzy konkursu Futures Masters pokażą statystyki najlepszych uczestników. Chciałbym wiedzieć, ilu transakcji dokonali oraz z jakiego lewara korzystali. Z pewnością będzie to niemała wartość, którą jednak chętnie bym poznał.

Drugą kwestią jest zestawienie czołówki. Patrzę na pierwszą dziesiątkę i nie widzę żadnego nicku znanego z pierwszej edycji. Jeszcze trochę za wcześnie na kategoryczne sądy, ale wydaje mi się, że regularne osiąganie tak wysokich stóp zwrotu jest niemal niemożliwe. Spodziewam się kontynuacji tej tendencji i pojawiania się ciągle nowych osób pośród najlepszych. Co wcale nie znaczy, że osiągnięcie na rynku kontraktów dobrego wyniku jest kwestią szczęścia lub przypadku.


Jak wspomniałem na wstępie, drugi tydzień konkursu również zakończył się dla mnie stratą, mimo że stosunkowo niewielką. Z drugiej jednak strony wyniosłem z niego bardzo cenną lekcję, która pomogła mi zrozumieć pewien aspekt inwestowania na giełdzie.

Otóż w ciągu tego tygodnia zawarłem tylko jedną transakcję. W poniedziałek zdecydowałem się zająć krótką pozycję, którą utrzymałem otwartą bez żadnych modyfikacji do samego piątku. Wzrostowa sesja sprawiła, że ostatecznie tydzień zakończyłem na stracie.

Co ciekawe, przez cały tydzień utrzymywałem spadkowe nastawienie i jest tak również teraz. Zwyczajnie sądzę, że na chwilę obecną prawdopodobieństwo ruchu spadkowego jest większe niż w przypadku ruchu wzrostowego. Te kilka dni, które upłynęły od czasu otwarcia przeze mnie pozycji, wiele nie zmieniły i ciągle jestem takiego zdania. Potwierdziłem to dzisiaj rano, odnawiając moją krótką pozycję na FW20.

Przykład ten pokazuje, że zwyczajnie moja strategia inwestycyjna i moje podejście do indeksu Wig20, na którym się głównie opieram, zakładają dłuższy horyzont czasowy. Nie jest dla mnie problemem, że minęło kilka dni i zakładany scenariusz się nie zrealizował. Być może zrealizuje się w kolejnym tygodniu.

Owszem, poniosłem stratę w konkursie. Ale z drugiej strony przekonałem się, że najważniejsze jest trzymanie się sprawdzonych metod. Umiem inwestować w horyzoncie kilku tygodni i daje mi to dobre rezultaty. Nie umiem natomiast inwestować w horyzoncie kilku dni i powiedziałem sobie, że trudno, nie muszę umieć.

Nie każdy inwestor musi być skuteczny na każdym możliwym polu. Tak samo jak od osoby zarabiającej na foreksie nie wymaga się umiejętności analizy sprawozdania rocznego oraz jak od posiadacza obligacji korporacyjnych nie oczekuje się bycia dobrym daytraderem, tak nie każdy musi sprawdzać się we wszystkim. Jest to też jasna wskazówka, że jeśli już znamy swój styl inwestycji i widzimy w nim pole do rozwoju, warto się na nim skupić zamiast poszukiwania szczęścia w innych obszarach rynku. Oczywiście można to robić, ale jako formę samorozwoju, a nie źródło przewagi rynkowej. Można tu zacytować jednego z klasyków, który powiedział, że dla sukcesu na giełdzie ważne jest, żeby robić więcej tego co działa, a mniej tego co nie działa.

A Wy macie już jakieś przemyślenia po dwóch tygodniach rozgrywki?

7 komentarzy:

  1. Drogi Autorze,
    wydaje mi się ,że Pana przemyślenia odnoście długiego horyzontu czasowego są słuszne, jednak odnoszę wrażenie ,że badając rynek na przestrzeni całego przyszłego tyg. opiera się Pan tylko i wyłącznie analizie technicznej. Jest Pan świetny w tym co robi jednak wydaję mi się ,że aby osiągnąć sukces na przestrzeni całego tyg. należy spojrzeć na kalendarium i postarać się samemu spróbować przewidzieć pewne sytuacje rynkowe. Sam ze względu na małą ilość czasu podczas konkursu dokonuję 3-4 transakcji a mimo to już drugi tydzień osiągam zysk na poziomie 10%. Jest to mój pierwszy kontrakt z kontraktami terminowymi o których wcześniej tylko czytałem między innymi za pośrednictwem Pańskiego bloga.
    Podobnie uważam ,że osiąganie zysków powyżej 30% w tak krótkim czasie musi opierać się na dłużej ilości transakcji i grze Vabank. Pozdrawiam i dziękuje za wszystkie dotychczasowe wpisy a w szczególności za filmiki o spółkach ciekawych technicznie.
    Stały czytelnik od ponad roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużą różnicą jest przeniesienie się na własnych rachunek i realny kapitał. Wtedy głowa zupełnie inaczej działa i inwestowanie nie jest już takie łatwe. Niemniej gratulacje dobrych wyników.

      Zaznaczam, że moją ambicją nie jest zarabianie każdego tygodnia. Chciałbym mieć zyskowne miesiące i oczywiście zyskowny rok. A tygodniowe wahania kapitału jestem przyjąć. Dlatego nie chcę stracić z oczu mojej metody, próbując zmiany perspektywy czasowej. Więcej na ten temat napisałem do najnowszego Equity Magazine, które się niebawem ukaże.

      Usuń
  2. Mam taki nie fart że w 1 tyg próbowałem grać jak mój mentor z Pko bp Małyga (mamałyga) czy jakoś tak, gościu co tranzakcja jest w plecy, na samym fw20 ze 100 punktów w plecy, na fw40 fusd podobnie. Jak tacy "mentorzy" cały czas tracą to jak my biedne żuczki mamy zarabiać. Grając swoją strategią w 2 tyg. jestem do przodu. W tym tyg. też obstawiam spadki, zobaczymi co będzie. Ale jedno wiem napewno lepiej mieć swoją strategię i grać wg niej niż słuchać pseudosupergraczy, którzy pojęcia nie mają o grze na kontraktach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi udało się zaliczyć kolejny tydzień na plus i to dość spory bo ostatecznie miałem trochę ponad 60k PLN i 96 miejsce w rankingu. Wykonałem w sumie 3 transakcje i przyznam, że fartem udało mi się zagrać zgodnie z kierunkiem rynku. W poniedziałek na otwarciu zająłem krótką na FW20, w wtorek pozycje odwróciłem i trzymałem już do końca, w środę dokupiłem jeszcze kilka długich na mWig. Zalewarowany jestem zawsze praktycznie do oporu, czyli w poniedziałek zajmuję pozycję na 13-14 kontraktów na FW20 a potem jak tracę to siłą rzeczy ją zmniejszam, a jak zyskuje to zwiększam na rachunku zostaje kilka kPLN, a reszta w depozycie. Nie gram intraday bo nie mam na to czasu i możliwości, ale podobnie jak Ty sądzę że aby osiągnąć czołowe miejsca trzeba przeprowadzać kilka, albo nawet kilkanaście transakcji dziennie. To co do tej pory udało mi się osiągnąć w konkursie traktuję wyłącznie jako łut szczęścia. W realu jestem inwestorem raczej średnioterminowym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zająłem 8 miejsce w 2 etapie konkursu, Bloger-z-lubiepowietrze-pl

    Bardzo podoba mi się ten konkurs, chociaż zdaję sobie sprawę że gdybym operował prawdziwymi pieniędzmi moja strategia nie byłaby aż tak agresywna.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale wydaje mi się, że regularne osiąganie tak wysokich stóp zwrotu jest niemal niemożliwe. to zależy od tego jaką kto ma strategię.
    Ja natomiast spodziewałem się, iż każdego tygodnia będzie kto inny na czele. Ten konkurs ma przecież inne zdanie niż to byśmy mogli się pobawić kontraktami terminowymi.

    U mnie kolejny tydzień na minusie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że oczywistą rzeczą jest to, że osoby z czołowych miejsc w rankingu grają intraday na pełnej ekspozycji i albo naprawdę dobrze czują rynek i nie biorą praktycznie żadnych strat, albo po prostu mają szczęście ;). Chyba przy ruchach z ostatniego tygodnia nie dało się praktycznie podwoić portfela przy jednej transakcji

    OdpowiedzUsuń