Prezentuję Wam drugi z obiecanych wpisów gościnnych. Tym
razem jego autorem jest Krzysiek z bloga Market Revolution. W
przeciwieństwie do ekipy
Squabera, nie jest on przekonany co do dalszych spadków, a wręcz
przeciwnie, twierdzi że dno jest już bliskie i należy się do tego przygotować.
Co więcej, przytacza również garść argumentów potwierdzających swoją tezę.
Przeczytajcie, do Krzysiek sądzi o obecnej sytuacji rynkowej.
_________________
Witajcie. Dziś piszę post gościnny u Radka. Tematem są moje rozważania nad
wejściem w końcową fazę bessy i bliskim jej końcem. Temat dla wielu może być
herezją jednak ja uważam że mam dość twarde dowody za swoją tezą, które
postaram się wam przybliżyć.
Zacznę od tego że moim macierzystym rynkiem jest od paru lat NC, spółek z
dużego parkietu mam mało, a z WIG20 jeśli coś mam to szort na jakąś spółkę
który otwieram raz na rok. Stąd mam dość duży dystans do tego co dzieje się na
WIG20.
Od pewnego czasu zacząłem zajmować się badaniami rynku jako takiego i
weryfikuję różne statystyki oraz ich przełożenie na naszą giełdę i możliwość
ich wykorzystania w swojej strategii.
O wynikach jednego z tych badań pisałem
na początku stycznia, w którym to sugerowałem duże prawdopodobieństwo
wzrostowej korekty, która nastąpiła dosięgając 2000 pkt.
Przytoczone przeze mnie statystyki pokazują jasno – że czasowo
i spadkowo jesteśmy już za połową bessy, w końcu to trzynasty miesiąc bessy, a
i jesteśmy daleko od historycznego kanału 2000-2600 pkt. Jednak widzę inne
przesłanki za tym, że wkraczamy w przedostatnią fazę bessy (ostatnią jest
panika lub załamanie).
Przytoczę kilka przykładów za moją tezą:
- Hossa spółek śmieciowych powoli się załamuje, ona jest zawsze na skrajnie wyczerpanych rynkach, bo spekuła nie ma czym grać i przenosi się właśnie tam. Teraz okazuje się że tematów nawet do spekulacji zaczyna powoli brakować.
- Dramatyczny wzrost przekrętów giełdowych w ostatnim miesiącu. Dotarłem do książki, gdzie było zestawienie liczba oszustw rachunkowych w porównaniu do cyklu giełdowego i co ciekawe druga ich ilość jest właśnie blisko końca bessy.
- Należy do tego dodać duża ilość emisji akcji bez PP oraz opcji na akcje, znacznie poniżej ceny nominalnej.
- Powolne załamywanie się humorów inwestorów - nawet najtwardsi zamykają straty i piszą o przejściu na forex, na rynki zagraniczne itd. Zresztą wystarczy wejść na pierwsze lepsze forum giełdowe aby to zauważyć. Emocje tłumu są dość mocno spolaryzowane na spadki, niemniej do paniki trochę brakuje.
- Profesjonaliści - panikują. Sami zobaczcie
- Brak arbitrażowania anomalii np. dywidend po 15-20% czy spółek z cash/marketcap>1
- Sam index pod względem dywidendy i C/Z jest już dość tani.



