poniedziałek, 19 grudnia 2016

Jak zarobić na osłabieniu złotego?

Obecna sytuacja na rynku walutowym wydaje się uzasadniać tezę o relatywnej słabości złotego. Ten stan rynku, podobnie jak każdy inny, można potraktować jako okazję inwestycyjną. Jak i w co zainwestować pod koniec 2016 roku, żeby dokonać dobrej inwestycji?

Rynek walutowy daje wiele możliwości, z których najczęściej wspominaną jest dźwignia finansowa oferowana przez brokerów forex. Jednak nie jest to jedyna forma zarabiania na zmianach kursów walut i właśnie na tym drugim podejściu skupię się w dzisiejszym wpisie. Posiada ono szereg przewag nad krótkoterminową spekulacją.

Po pierwsze, analizujemy rynki z zupełnie innej perspektywy. Nie interesuje nas to, co wydarzy się za kilka minut lub godzinę, ale to, jak będzie wyglądała sytuacja za kilka miesięcy lub nawet ponad rok. Daje nam to odpowiedni dystans i możliwość lepszego zaplanowania transakcji.

Po drugie, nie musimy wykorzystywać w tym celu dźwigni finansowej. Patrząc długoterminowo, sowite zyski jesteśmy w stanie wypracować posługując się tylko i wyłącznie własnym kapitałem. Nie ponosimy więc kosztów finansowania, jak również nie ma ryzyka, że damy się ponieść emocjom i popadniemy w spekulację.



Od forexu do GPW


Niektórzy inwestorzy przechodzą z warszawskiego rynku akcji na rynek forex, traktując go jako miejsce, gdzie w lepszym stopniu mogą realizować swoje inwestycyjne plany. GPW jest wolniejsza, spokojniejsza i nie oferuje aż tak wielkiej dźwigni finansowej, przez co wielu osobom wydaje się nieatrakcyjna.

W mojej dotychczasowej inwestycyjnej przygodzie bodajże trzykrotnie podejmowałem próbę zarobienia pieniędzy na rynku forex. Nie były to wielkie rachunki, rzędu kilku tysięcy, a w ostatniej fazie zaledwie kilkuset złotych. Za każdym razem przygoda kończyła się negatywnie. Może nie wyzerowaniem całego rachunku, ale utratą na tyle istotnej części środków, aby zdecydować się na wycofanie pozostałej gotówki.

Za każdym razem powód był ten sam - brak umiejętności poradzenia sobie z dźwignią finansową. Zaczynając od małej pozycji, obserwując narastające straty, na pewnym etapie decydowałem się na zwiększenie dźwigni w nadziei na odrobienia strat. Nie muszę mówić, że nie przynosiło to pozytywnych rezultatów.

W efekcie uznałem, że forex nie jest rynkiem dla mnie. Nie chcąc jednak rezygnować z obecności na rynku walutowym, postanowiłem otwierać pozycje na GPW, głównie za pośrednictwem certyfikatów strukturyzowanych faktor i turbo, o których kilka miesięcy temu zrobiłem całe szkolenie.

Instrumenty te również oferują dźwignię finansową, ale jest ona zdecydowanie niższa niż na forex. Co więcej, sam świadomie korzystam z niewielkiego lewara, nie chcąc nadmiernie ryzykować. I dopiero takie podejście do inwestowania na rynku walutowym przynosi mi oczekiwane sukcesy.

Silna złotówka jest łatwa do zagrania


W relacji złotego do innych walut można wyróżnić dwa skrajne stany. Pierwszym z nich jest silna złotówka, czyli sytuacja, w której za taką samą ilość naszej waluty jesteśmy w stanie kupić większą ilość waluty obcej. Wtedy też jej kurs do PLN jest niski.

W większości zarabiamy i gromadzimy oszczędności właśnie w walucie polskiej. Oznacza to, że w sytuacji przeceny innych walut (wywołanej lokalnymi problemami w innych krajach, najczęściej w połączeniu z poprawą sytuacji w Polsce), mamy za co kupić obcą walutę.

Taką sytuację mieliśmy w październiku 2016 roku, kiedy to kurs funta spadł w okolice 4,70 zł.



Uznałem wtedy, że z historycznego punktu widzenia jest to okazja inwestycyjna i zdecydowałem się na nabycie pewnej ilości funtów. Dokonałem tego przy kursie GBP/PLN na poziomie 4,76. Obecnie za jednego funta trzeba zapłacić już 5,27 zł, a więc widać, że udało mi się trafić w rynek w okolicach lokalnego dołka.

Walutę kupiłem fizycznie, czyli dokonałem wymiany w internetowym kantorze Walutomat.pl, który mogę śmiało polecić. Celem tej transakcji nie było tylko zarobienie na powrocie kursu do historycznej średniej. Posiadając funty zdeponowane na moim rachunku bankowym, jestem w stanie wydać je na podróż do Wielkiej Brytanii, którą planujemy z żoną w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Jeżeli w tym czasie kurs GBP/PLN znajdzie się powyżej mojego poziomu kupna, nasza podróż będzie tańsza.


Zarobić na osłabieniu złotego


Nieco gorzej wygląda sytuacja, w której złotówka jest osłabiona w relacji do walut obcych. Aby wykorzystać tę okazję inwestycyjnie należałoby kupować polskiego złotego. Tylko jak dokonać takiej operacji, jeżeli w portfelu mamy właśnie złotówki?

Pierwszym sposobem jest wymiana walut obcych na rodzimą walutę. Być może posiadamy jakieś dolary lub euro zakupione po niższym kursie. W takiej sytuacji możliwa jest transakcja odwrotna, w której kupujemy złotówki płacąc walutą obcą.

Jeżeli posiadamy oszczędności wyrażone wyłącznie w złotówkach, wykorzystanie takiej okoliczności jest dla nas niedostępne. Dlatego też warto rozważyć posiadanie wielowalutowego portfela, konstruowanego również z walut obcych, nabywanych regularnie lub też od czasu do czasu, podczas okresowych umocnień złotego.

Drugim rozwiązaniem jest tzw. krótka sprzedaż danej waluty, czego dokonuje się zazwyczaj przy wykorzystaniu różnych instrumentów finansowych. W moim wypadku, jak wcześniej wspomniałem, są to certyfikaty faktor i turbo notowane na GPW. Dodatkowo można dzięki nim dokonywać transakcji w ramach rachunków IKE i IKZE, co wpływa na znaczne poszerzenie naszych możliwości.


Czy złotówka jest obecnie osłabiona?


Warto w tym momencie sprawdzić, czy istotnie mamy do czynienia z sytuacją, w której złotówka jest relatywnie tania. Odniesiemy się w tym celu do czterech głównych walut, w relacji do których jest ona notowana: dolara, euro, franka szwajcarskiego oraz funta brytyjskiego.



Patrząc na długoterminowy wykres kursu USD/PLN można zauważyć, że znajdujemy się w obszarze, który sugeruje dużą siłę amerykańskiej waluty. Tak drogiego dolara obserwowaliśmy ostatnio 15 lat temu. Jednak obecna tendencja w żadnym stopniu nie wskazuje, aby trwający trend miał się odwrócić. Zajęcie krótkiej pozycji w tej chwili mogłoby oznaczać ponoszenie bolesnych strat na rachunku maklerskim.



W przypadku euro faktycznie jest drogo, ale nie jest historycznie drogo. Owszem, znajdujemy się na poziomach, które w przeciągu ostatnich dwóch dekad notowane były zaledwie kilkukrotnie, lecz nie mamy do czynienia z jakimś ekstremalnym wychyleniem rynku, które sugerowałoby szybkie odwrócenie ruchu cenowego.

Z drugiej strony można by było założyć scenariusz, w którym rynek powróci jednak do historycznych średnich, dając zarobić inwestorom zajmującym krótkie pozycje.



Kurs najważniejszej z punktu widzenia wielu kredytobiorców waluty, widoczny na wykresie powyżej, z pewnością nie jest powodem do optymizmu. Systematycznie, od lat, kurs franka szwajcarskiego zyskuje w stosunku do złotówki i w chwili obecnej nie widać przesłanek dla odwrócenia tej tendencji.

Owszem, jest historycznie drogo, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy w ciągu nadchodzących miesięcy nie obserwowali kolejnych rekordów cenowych. Nie są to dobre wieści dla kredytobiorców, ale z drugiej strony trudno jest się doszukać przesłanek do zmiany kierunku.



Ostatnim wykresem jest funt brytyjski, którego losy w ostatnim czasie uzależnione są mocno od losów brexitu. Z historycznego punktu widzenia poziom 5,30 jest zupełnie przeciętny i trudno go zaliczyć do ekstremów w kierunku umocnienia lub osłabienia. 

Podsumowując przeprowadzone powyżej analizy, można stwierdzić, że faktycznie złotówka jest relatywnie słaba w odniesieniu do przedstawionych walut obcych. Jednak długotrwałe tendencje wskazują raczej, że takie osłabianie się złotego jest w ostatnich latach normalnym procesem. Próba zagrania przeciwko niemu mogłaby się skończyć pozostaniem z pozycją stanowiącą obciążenie dla naszego portfela.

Ja sam powstrzymuję się w chwili obecnej z takimi zagraniami, czekając na lepsze. Rynek ciągle dostarcza nam interesujących okazji inwestycyjnych, które staram się wykorzystywać. Przykładem jest chociażby kupno certyfikatów na akcje Deutsche Banku, na których mój zysk przekracza już 120%.

Jeżeli jesteście zainteresowani zarabianiem na takich nietypowych wychyleniach rynkowych, polecam obejrzenie szkolenia pt. Jak zarabiać, kiedy rynek się myli.

Co sądzicie o rynku walutowym w chwili obecnej? A może znacie jakieś waluty znajdujące się w swoich historycznych dołkach, które można by było kupić z zamiarem trzymania przez dłuższy czas?

7 komentarzy:

  1. Co z podatkiem od obrotu fizyczną walutą?
    Czy trzeba go obliczać samemu czy też bank nam wysyła PIT-a?
    I co Pan sądzi o inwestowaniu w kontrakty walutowe notowane na GPW?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zyski osiągnięte z kupna i sprzedaży walut (np. w kantorze) są obciążone podatkiem dochodowym. Żadna instytucja nie wystawia nam PITu w tym zakresie, więc całość dokumentacyjna do transakcji leży po naszej stronie. Zysk taki wykazuje się jako przychód z innych źródeł w rocznym PIT.

      Niestety strat poniesionych z takich operacji osoba fizyczna odliczyć sobie nie można.

      Idąc dalej tym tropem, jeśli transakcje walutowe mają na celu osiągnięcie zysku, a jednocześnie są dokonywane na własny rachunek, w sposób zorganizowany i ciągły to wypełniamy już definicję prowadzenia działalności gospodarczej.

      Paradoks, ale tak to właśnie wygląda :)

      Odnośnie kontraktów walutowych, unikam ich właśnie ze względu na dźwignię finansową. Wolę inwestować w certyfikaty poprzez konta emerytalne, dopóki jeszcze posiadam tam jakieś środki.

      Usuń
  2. Porada jak zwykle po fakcie, kiedy prawdopodobnie rynek zdyskontował już wszelkie złe informacje na PLN ... no chyba, że tylko jeszcze udany zamach stanu bo te okołobudżetowe już dawno w cenie. Trzeba było rekomendować dolara jak się osłabiał w sierpniu i wielu wieszczyło jego dalszy spadek. Teraz jak jest na 15 letnich maksimach i pociąg odjechał to sobie można wróżyć i rekomendować jego dalsze umacnianie. Może tak a może nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj Radek. czemu Twoich wzrostowych zagran po 120 ptoc. nie widac na wynikach portfela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo portfel jest w 100% akcyjny, a tam nie ma dźwigni finansowej :) Dodatkowo nie w pełni pokrywa się z tym, co mam w portfelu prywatnym.

      Usuń
    2. dodaj do portfela instrumenty pochodne

      Usuń
  4. Spodek to Pan masz na
    p
    l








    Spodek to Pan masz na PLN Index
    https://stooq.pl/q/?s=pln_i&c=3m&t=l&a=ln&b=1



    OdpowiedzUsuń