Jesień na GPW jest zazwyczaj okresem bardzo ciekawych inicjatyw edukacyjnych. Jedną z nich jest Turbo Wyzwanie, czyli coroczna gra inwestycyjna z wykorzystaniem certyfikatów ING Turbo. Na najlepszych czekają nagrody warte 32 tysiące złotych!
Obecne dość trudne czasy dla inwestorów na GPW sprzyjają poszukiwaniu nowych rozwiązań i instrumentów finansowych. Mają one pozwolić nam na zarabianie niezależnie od tego, czy na giełdzie panuje aktualnie hossa, bessa, czy dość nudny ruch boczny, z którym mamy do czynienia obecnie. W mojej ocenie świetnie sprawdzają się w tej roli certyfikaty ING Turbo.
Czytelnicy śledzący mojego bloga od dłuższego czasu z pewnością wiedzą, że wielokrotnie poruszałem już tematykę tych właśnie certyfikatów. W dużej mierze dlatego, że wpasowują się one moim zdaniem w pewną lukę, która powstała pomiędzy rynkiem akcji, a rynkiem kontraktów terminowych, kojarzonych zazwyczaj z wysoką dźwignią finansową i wysokim ryzykiem.
Certyfikaty ING Turbo dają możliwość inwestowanie z wykorzystaniem dźwigni finansowej, ale to my sami decydujemy o jej wielkości. Kto czuje się pewniej, może zagrać odważniej, a kto preferuje bardziej defensywne podejście, może zupełnie z dźwigni zrezygnować. Istota lewara sprowadza się do tego, że angażujemy w transakcję jedynie część docelowej wielkości pozycji. Dzięki temu nawet mniejsze portfele mogą być optymalnie zarządzane. Warto jeszcze wspomnieć, że certyfikaty, w przeciwieństwie do instrumentów pochodnych, są dostępne dla posiadaczy rachunków IKE i IKZE. Wystarczy rachunek maklerski w dowolnym domu maklerskim z dostępem do GPW.
Drugą ważną cecha certyfikatów ING Turbo jest fakt, że nie możemy stracić na nich więcej niż suma środków zaangażowanych w dany certyfikat. W rzeczywistości takie sytuacje zdarzają się dość rzadko, dzięki czemu inwestor jest dość mocno zabezpieczony, nawet jeżeli rynek przesunie się dynamicznie w niepożądanym kierunku.
Trzecią cechą jest możliwość uzyskania ekspozycji nie tylko na akcje i indeksy notowane na warszawskiej giełdzie, ale również na walory zagraniczne, w tym surowce. Warto chociażby wspomnieć o certyfikatach na notowania palladu, platyny, czy też 30-letnich obligacji USA.



