czwartek, 14 listopada 2019

Powyborcze nadzieje - SCT listopad 2019

Obserwowane od kilku tygodni odreagowanie na warszawskiej giełdzie rodzi u wielu inwestorów nadzieje na zmianę nastrojów i pojawienie się większych wzrostów. Towarzyszy temu widoczny optymizm w sektorze energetycznym po ogłoszeniu, że obszaru tego nie będzie już nadzorował minister Tchórzewski. Czy jednak cały rynek rośnie równo?

Patrząc na stopę zwrotu z indeksu Wig20 można być rynkowym optymistą. Na przestrzeni ostatniego miesiąca notowania wzrosły o prawie 6%, co jest wynikiem wartym odnotowania. Niestety głębsza analiza poszczególnych sektorów pokazuje, że wzrosty te oparte są bardziej na nastawieniu międzynarodowych graczy niż na zmianach sentymentu nad Wisłą.


Wyraźnym dowodem tego jest zachowanie indeksów mniejszych spółek. W tym samym okresie mWig40 wzrósł o 4,5%, a sWig80 zaledwie o 0,5%. Również indeks cenowy wszystkich spółek wzrósł ledwie o 1%. Na tej podstawie można wysnuć wniosek, że popyt widoczny w ostatnich tygodniach ma przede wszystkim źródła zagraniczne.


Potwierdzeniem tego faktu jest kształt indeksu MSCI Emerging Markets, który również ostatnie tygodnie zalicza do udanych. Można więc powiedzieć, że rośniemy na fali poprawy sentymentu do wszystkich rynków rozwijających się. Czy fala ta zaprowadzi nas do tegorocznych maksimów na Wig20? 200 punktów nie jest bardzo dużym dystansem, ale do takiego zrywu potrzeba czegoś więcej niż chwilowej poprawy sentymentu.

Byłbym również bardzo ostrożny przy wyciąganiu odważniejszych wniosków z ostatnich wzrostów na spółkach energetycznych. Prawdą jest, że rynek od dłuższego czasu czekał na zmianę ministra na takiego, który nie będzie traktował spółek jak skarbonek służących do finansowania politycznych potrzeb rządu. I na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to zmiana na plus.

piątek, 8 listopada 2019

Turbo Wyzwanie znów rozgrzeje GPW

Jesień na GPW jest zazwyczaj okresem bardzo ciekawych inicjatyw edukacyjnych. Jedną z nich jest Turbo Wyzwanie, czyli coroczna gra inwestycyjna z wykorzystaniem certyfikatów ING Turbo. Na najlepszych czekają nagrody warte 32 tysiące złotych!

Obecne dość trudne czasy dla inwestorów na GPW sprzyjają poszukiwaniu nowych rozwiązań i instrumentów finansowych. Mają one pozwolić nam na zarabianie niezależnie od tego, czy na giełdzie panuje aktualnie hossa, bessa, czy dość nudny ruch boczny, z którym mamy do czynienia obecnie. W mojej ocenie świetnie sprawdzają się w tej roli certyfikaty ING Turbo.

Czytelnicy śledzący mojego bloga od dłuższego czasu z pewnością wiedzą, że wielokrotnie poruszałem już tematykę tych właśnie certyfikatów. W dużej mierze dlatego, że wpasowują się one moim zdaniem w pewną lukę, która powstała pomiędzy rynkiem akcji, a rynkiem kontraktów terminowych, kojarzonych zazwyczaj z wysoką dźwignią finansową i wysokim ryzykiem.


Certyfikaty ING Turbo dają możliwość inwestowanie z wykorzystaniem dźwigni finansowej, ale to my sami decydujemy o jej wielkości. Kto czuje się pewniej, może zagrać odważniej, a kto preferuje bardziej defensywne podejście, może zupełnie z dźwigni zrezygnować. Istota lewara sprowadza się do tego, że angażujemy w transakcję jedynie część docelowej wielkości pozycji. Dzięki temu nawet mniejsze portfele mogą być optymalnie zarządzane. Warto jeszcze wspomnieć, że certyfikaty, w przeciwieństwie do instrumentów pochodnych, są dostępne dla posiadaczy rachunków IKE i IKZE. Wystarczy rachunek maklerski w dowolnym domu maklerskim z dostępem do GPW.

Drugą ważną cecha certyfikatów ING Turbo jest fakt, że nie możemy stracić na nich więcej niż suma środków zaangażowanych w dany certyfikat. W rzeczywistości takie sytuacje zdarzają się dość rzadko, dzięki czemu inwestor jest dość mocno zabezpieczony, nawet jeżeli rynek przesunie się dynamicznie w niepożądanym kierunku. 

Trzecią cechą jest możliwość uzyskania ekspozycji nie tylko na akcje i indeksy notowane na warszawskiej giełdzie, ale również na walory zagraniczne, w tym surowce. Warto chociażby wspomnieć o certyfikatach na notowania palladu, platyny, czy też 30-letnich obligacji USA.

poniedziałek, 28 października 2019

Hity inwestycyjne 2020 roku

Rok 2019 powoli dobiega końca i moim zdaniem nie był to szczególnie powalający rok pod względem wydarzeń na giełdach. Zanim zaczniemy oficjalne podsumowania i rankingi stóp zwrotu, warto rzucić okiem w przyszłość i zastanowić się, które obszary świata inwestycji mogą być atrakcyjne w perspektywie nadchodzącego roku.

W minionych miesiącach na rynkach finansowych wiele się nie działo. Co prawda Bitcoin wzrósł z 3200 do prawie 14 000 dolarów, ale nie było już mowy o masowym szaleństwie, jak miało to miejsce w 2017 roku. Również hossa w branży producentów gier jakby przygasła, mimo że CD Projekt regularnie ustanawia rekordy cenowe. Spadające notowania wielu spółek z tego sektora wskazują, że gorączka minęła i nadszedł czas twardej weryfikacji niedawnych debiutantów. I wielu z nich zostało srogo ukaranych przez rynek, czego dowodem są spadające notowania.


Również rynek amerykański, będący dotychczas przykładem dynamicznej hossy, nabiera nieco zadyszki. Po odbudowaniu strat wygenerowanych w końcówce 2018 roku, udało się ustanowić nowe maksima cenowe, ale z każdym kolejnym wierzchołkiem coraz trudniej jest piąć się w górę.


Z drugiej strony wiemy, że w środowisku niskich stóp procentowych inwestorzy desperacko poszukują obszarów, które mogą przynosić atrakcyjne wyniki. Z tego też względu jeżeli tylko pojawi się na horyzoncie perspektywiczna branża lub ciekawe aktywo, z pewnością kapitał popłynie tam szerokim strumieniem.

Hity inwestycyjne 2020 roku


W dzisiejszym artykule chcę się skupić na perspektywie polskiego inwestora indywidualnego. Nie będę analizował wszystkich światowych rynków, ale postaram się wskazać, gdzie moim zdaniem można będzie zarobić pieniądze w perspektywie nadchodzącego roku. Każda z trzech propozycji jest zupełnie inna i dzięki temu może skusić inwestorów o innym profilu ryzyka.

Branża OZE na GPW

Po gamingu, to właśnie branża skupiona wokół odnawialnych źródeł energii zaczyna dość jasno błyszczeć na warszawskiej giełdzie. Sprzyja temu szereg czynników, które można pomieścić w dwóch kategoriach.

poniedziałek, 14 października 2019

Brak przełomu na rynkach - SCT październik 2019

Wrzesień nie przyniósł spodziewanego odreagowania na indeksach. Brak konkretnego przełomu po wyroku TSUE oraz po wyborach parlamentarnych może oznaczać, że czeka nas jesień pod znakiem marazmu i oczekiwania na jakikolwiek impuls.

W zasadzie inwestorzy obecni na GPW przywykli już chyba do tego, że na giełdzie wiele się nie dzieje. Główne rynkowe indeksy nie dokonały w minionych tygodniach żadnego ruchu zasługującego na poświęcenie mu większej uwagi.

Na chwilę obecną dwa z trzech planowanych na tę jesień czynników dynamizujących polski rynek kapitałowy okazały się niewypałem. Wyrok TSUE w sprawie kredytów walutowych, mimo że niekorzystny dla banków, nie zatrząsł rynkami. Jego skutki zostaną znacznie rozłożone w czasie i uzależnione od chęci poszczególnych kredytobiorców do pozywania banków. A nie każdy chce uruchamiać prawniczą maszynę.


Również wybory parlamentarne nie przyniosły spektakularnego przełomu. Prawo i Sprawiedliwość utrzyma się przy władzy, ale nie będzie to władza pozwalająca na zmianę konstytucji. Pewną komplikacją jest z pewnością brak większości w Senacie, który może nieco utrudniać ekspresowe uchwalanie ustaw, ale nie jest wykluczone, że PiS podkupi jednego lub dwóch senatorów i za kilka miesięcy układ sił się zmieni. Można więc powiedzieć, że w polityce bez zmian.


Trzecim i chyba głównym czynnikiem zaplanowanym na tę jesień są pierwsze napływy do PPK. Na chwilę obecną znamy jedynie szczątkowe dane z kilku przedsiębiorstw, co z pewnością nie pozwala na wyciągnie większych wniosków na temat popularności programu. Mam również wrażenie, że na rynku, w przeciwieństwie do pierwszej połowy 2019 roku, spada temperatura dyskusji na temat znaczenia PPK dla naszej giełdy. Ot, napłyną jakieś środki, odbiorą część umorzeń dokonywanych przez OFE i będziemy grali dokładnie to samo, co graliśmy w minionych miesiącach.

wtorek, 10 września 2019

Nadzieje na jesienne wzrosty - SCT wrzesień 2019

Koniec wakacji przynosi inwestorom długo wyczekiwane odreagowanie po sierpniowych spadkach. Jednocześnie wrzesień może przesądzić o giełdowej koniunktorze na całą jesień, warto więc pilnie obserwować notowania.

Początek wakacji dawał nawet optymistyczne rokowania. Indeksom udało się odrobić straty, które przyniósł czerwiec. Wydawało się, że najgorsze mamy już za sobą i można spokojnie przygotowywać się do wprowadzenia PPK. Tymczasem okazało się, że rynek zamiast na północ, podążył mocno na południe, wytyczając na głównych indeksach roczne, a niekiedy nawet kilkuletnie minima. 


Z pewnością był to zimny prysznic dla wielu osób, w tym również dla mnie. Spodziewałem się, że już od połowy roku będziemy obserwowali stopniowe wzrosty powodowane zakupami inwestorów budujących swoje pozycje "pod PPK". Tymczasem nic takiego nie nastąpiło i sierpniowe spadki dość mocno ostudziły wszelki entuzjazm. Widać to na indeksie WIG, który znalazł się w rejonach 55 tys. pkt, które stanowią ostatnią linię obrony dla trwającego ciągle ruchu bocznego.


Mimo tego braku entuzjazmu uważam, że we wrześniu mogą nastąpić wzrosty, które zadecydują o całej końcówce obecnego roku. Pierwszym impulsem będzie swingowe odreagowanie ostatnich spadków. Wspomniałem o nim już ponad tydzień temu i ciągle uważam, że najbliższe kilka tygodni upłyną nam pod znakiem wzrostów. Jeżeli natomiast wrzesień nam się uda, będzie to stanowiło dobry wstęp do kolejnych miesięcy, stopniowo zasilanych już składkami z PPK.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Kod rabatowy do serwisu tuInwestor dla czytelników bloga

Jednym z kluczowych czynników w inwestowaniu jest dostęp do informacji płynących z rynku, w tym przede wszystkim do komunikatów giełdowych spółek. Dlatego też dla czytelników bloga przygotowałem specjalny kod rabatowy dający 10% zniżki na abonament w serwisie tuInwestor.pl.

Z pewnością każdy z inwestorów nie raz doświadczył sytuacji, kiedy analizował po sesji posiadane przez siebie walory i dostrzegł, że akcje którejś ze spółek bardzo istotnie spadły lub wzrosły. Po przeszukaniu Internetu okazywało się, że dzień wcześniej po zamknięciu notowań spółka opublikowała raport bieżący lub okresowy, który znacząco wpłynął na ocenę atrakcyjności waloru przez rynek. Przeoczenie takiej informacji może nas kosztować całkiem konkretne pieniądze.

Świetnego przykładu dostarczyła ostatnio spółka PCC Rokita. Po publikacji raportu półrocznego notowania tąpnęły i w ciągu jednej sesji spadły o 13%.


Aby zapobiegać podobnym sytuacjom potrzebujemy narzędzia, które będzie w stanie na bieżąco informować nas o tym, co dzieje się w systemie ESPI i EBI, czyli oficjalnych kanałach komunikacji spółek z inwestorami. Takim właśnie narzędziem jest tuInwestor.pl, znane być może niektórym inwestorom pod poprzednią nazwą iGPW.


tuInwestor jest serwisem, który oferuje inwestorom możliwość otrzymywania powiadomień o komunikatach bieżących i okresowych publikowanych przez spółki notowane na GPW. Powiadomienia możemy otrzymywać w formie mailowej oraz w formie notyfikacji poprzez aplikację dostępną na system Android. 

Ja sam korzystam od ponad roku z aplikacji mobilnej i powiem szczerze, że inwestowanie bez tak szybkiego dostępu do informacji byłoby zdecydowanie trudniejsze.

Przede wszystkim chodzi o otrzymywanie komunikatów na bieżąco. Niezależnie od tego, czym zajmujemy się w danej chwili, dostaniemy powiadomienie, że jedna z obserwowanych przez nas spółek opublikowała jakiś raport. Dzięki temu będziemy mogli w danej chwili sprawdzić, czy raport jest istotny, czy jest to mniej znacząca informacja, którą można pominąć. 

W chwili, kiedy to piszę opublikowane zostały raporty półroczne dwóch obserwowanych przeze mnie spółek - Livechat i Toya. W chwili, kiedy Wy czytacie ten wpis, rynek reaguje właśnie na opublikowane dane. Bez korzystania z aplikacji, prawdopodobnie zapomniałbym, że to dziś przypada termin publikacji raportu okresowego.

Nie raz zdarzało mi się czytać raport okresowy późno w nocy, bo komunikat przyszedł o takiej właśnie porze. Szczególnie konsekwentna jest tu iFirma, której raporty ukazują się zazwyczaj o godzinie 00.20. Ale dzięki otrzymaniu powiadomienia, jeszcze przed rozpoczęciem giełdowej sesji mam już wyrobione zdanie na temat raportu i w razie potrzeby mogę zareagować.

Być może niektórzy powiedzą, że komunikaty spółek dostępne są w dowolnej chwili przez stronę PAP Biznes. I faktycznie będą mieli rację. Tym co istotne w aplikacji tuInwestor jest fakt, że informacje o raportach spółek otrzymujemy od razu oraz jedynie z tych walorów, które aktualnie obserwujemy. Nie musimy więc ręcznie przegrzebywać się przez setkę raportów, bo zazwyczaj tyle ukazuje się każdego dnia. Nie mamy również opóźnienia, gdyż nie wierzę, że inwestorzy pamiętają, aby każdego dnia odwiedzić stronę PAP lub zalogować się na rachunek maklerski, żeby sprawdzić aktualne komunikaty ze spółek. I to jest właśnie główna przewaga korzystania z systemu powiadomień.

Jeżeli chcecie się przekonać, jak działa aplikacja tuInwestor oraz jak przydatna jest w codziennym inwestowaniu, koniecznie skorzystajcie z kodu rabatowego o treści "humanista". Dzięki temu otrzymacie 10% zniżki na abonament w serwisie i nie przegapicie już żadnego istotnego komunikatu ze spółki.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Wakacje bez przełomu - SCT sierpień 2019

Pierwszy pełen miesiąc wakacji mamy za sobą i można śmiało powiedzieć, że większego przełomu na GPW nie widać. Indeksy drepczą w miejscu, a na rynku każda spółka pisze swoją historię.

Wakacje są zwyczajowym okresem mniejszej aktywności inwestorów i tak jest również w tym roku. Patrząc na giełdowe indeksy łatwo jest zauważyć, że rynek oscyluje wokół status quo, bez chęci na wytyczanie nowych kierunków, czy to w górę, czy w dół.


Najlepszym tego przykładem jest indeks Wig20. Przez maj i czerwiec odrobił on spadki z poprzednich tygodni, czym wrócił do poziomów cenowych, które okupował przez pierwszą połowę 2019 roku. Koniec lipca przyniósł tymczasem początek nowego ruchu spadkowego, który swoim zasięgiem przekracza już naturalne odreagowanie wzrostów i trzeba go traktować jako kolejną falę spadkową. Z pewnością nie cieszy to posiadaczy akcji.

Patrząc w prostym ujęciu można więc powiedzieć, że ostatni rok w wykonaniu Wig20 to nieustanny ruch boczny, na który składają się wzajemnie kontrujące się ruchy spadkowe i wzrostowe, które jednak nie wnoszą wiele do szerokiego obrazka.


Próbując zejść na nieco większy poziom dokładności należy stwierdzić, że jesteśmy w trakcie trwającego swingu spadkowego, który jednocześnie skorygował już ponad 50% poprzednich wzrostów. Argumenty na poparcie swojego spojrzenia znajdą więc zarówno zwolennicy dalszych krótkoterminowych spadków, jak i wzrostów.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Początek większego ożywienia? - SCT lipiec 2019

Wakacje na giełdzie są zazwyczaj nudnym czasem, kiedy to obroty są mizerne, a notowania nie zmieniają się znacząco. Jednak początek lata w wykonaniu GPW jest dość interesujący i każe zadać sobie pytanie, czy to przygrywka pod wzrostowe drugie półrocze.

Od połowy maja indeks Wig20 wzrósł o 200 punktów. Samo w sobie byłoby to świetną wiadomością, gdyby nie fakt, że wcześniej spadł o podobny zakres. Można więc powiedzieć, że jesteśmy w punkcie wyjścia, ale określenie to nie oddaje moim zdaniem całości sytuacji.

Spółkom zgromadzonym w indeksach mWig40 i sWig80 nie udało się wrócić do poziomów z początku kwietnia, co moim zdaniem nadal potwierdza tezę o relatywnej słabości najmniejszych walorów. Niemniej w ostatnim czasie również te spółki zareagowały ożywieniem, co może być dobrym prognostykiem na przyszłość.


Warto również wspomnieć, że odbicie, przynajmniej na największych spółkach, miało dość dynamiczny charakter. Nie potrzebowaliśmy kilku miesięcy, aby rynek wrócił do równowagi, ale wystarczyło do tego kilka tygodni. W połączeniu z faktem, że ruch ten dokonał się w okresie mniejszej aktywności inwestorów, należy go odnotować zdecydowanie na plus.


Analizując szeroki rynek dochodzę do wniosku, że wielkiego entuzjazmu jeszcze nie widać, ale duża ilość spółek nie pogłębia już swoich dołków, ale powoli i systematycznie wspina się w górę. Sądzę, że może to być oznaka jakiegoś większego przesilenia na rynku, na które warto zwrócić uwagę.

piątek, 28 czerwca 2019

Inwestowanie w aparthotele - gdzie czają się ryzyka

Inwestowanie w aparthotele i condohotele mocno zyskuje na popularności. Sprzyjają temu niskie stopy procentowe, wobec których gwarancja stopy zwrotu na poziomie 8% lub 10% wydaje się nie mieć konkurencji. Czy tak jest w rzeczywistości? Na co zwrócić uwagę decydując się na ten typ inwestycji?

Tematyka nieruchomościowa jest aktualna zawsze, ale w ciągu ostatnich dwóch lat znajduje się ona w ścisłej czołówce inwestycyjnych typów. Trudno się takiemu stanowi rzeczy dziwić, gdyż rosną oszczędności gospodarstw domowych i statystycznie coraz więcej osób dysponuje nadwyżkami finansowymi, które chcą pomnażać w bezpieczny, ale i atrakcyjny sposób.

Nieruchomości tradycyjnie kojarzą się z bezpieczeństwem, ale przykład sprzed dekady jasno pokazuje, że wiele osób może również ponieść straty. Zazwyczaj są one wynikiem zmiany sytuacji na rynku, czemu towarzyszy spadek cen nieruchomości i wzrost kosztów kredytu, ale istotny odsetek osób traci z powodu nieuczciwości lub problemów dewelopera.

W dzisiejszym tekście przybliżę tematykę inwestowania w aparthotele i condohotele. Będzie to rozwinięcie mojego wykładu z ostatniej konferencji WallStreet w Karpaczu, podczas której opowiadałem o inwestowaniu w nieruchomości.

Model biznesowy aparthoteli i condohoteli


Zasada działania tego typu biznesów jest relatywnie prosta. Deweloper wznosi budynek, w którym wyodrębniane są lokale z przeznaczeniem na krótkoterminowy pobyt ludzi. Możemy zastosować tu pewną analogię do hotelu. Prywatni inwestorzy nabywają te lokale w celu inwestycyjnym oraz podpisują umowę z operatorem, który na bieżąco zarządza całym przedsięwzięciem, udostępniając lokale klientom na krótkoterminowy pobyt. W takim obiekcie najczęściej realizowana jest również infrastruktura towarzysząca, jak restauracje, siłownie czy baseny, dzięki czemu obiekt w zasadzie nie różni się wiele od hotelu.


Zyski z tej działalności dzielone są pomiędzy operatora oraz właścicieli poszczególnych lokali, co wedle sloganów reklamowych, może zapewnić inwestorom stopy zwrotu na poziomie sięgającym 10%. Można więc powiedzieć, że przypomina to poniekąd inwestycję w mieszkanie na wynajem. Główne różnice to fakt, że sami nie zajmujemy się zarządzaniem, ale robi to za nas operator oraz to, że zakupiony przez nas lokal jest częścią większej gospodarczej całości.

Różnica pomiędzy aparthotelem i condohotelem coraz bardziej się zaciera, ale w praktyce szczegóły bywają bardzo istotne. Aparthotel z założenia składa się z apartamentów, czyli samodzielnych lokali mieszkalnych wyposażonych m.in. w kuchnię lub aneks kuchenny. Istotny jest tu również fakt, że są to lokale mieszkalne. Dzięki temu można się tam zameldować, korzystają one z reżimu prawnego przewidzianego dla mieszkań, ale również podlegają konkretnym regulacjom, czyli nie mogą być mniejsze niż określony w ustawie metraż.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Jest taniej niż w grudniu - SCT czerwiec 2019

Podsumowanie ostatnich tygodni na GPW, jeżeli nie obserwujecie uważnie sytuacji na indeksach, może prowadzić do bardzo zaskakujących wniosków. Czas spojrzeć na rynek i poszukać ciekawych okazji inwestycyjnych.

Dzisiejsze podsumowanie ukazuje się z dużym opóźnieniem. Jednym z powodów jest konferencja Wall Street 23 w Karpaczu, w której uczestniczyłem w ubiegły weekend, a drugim projekt nieruchomościowy, w który jestem obecnie zaangażowany. Zabiera mi on tak wiele czasu, że inne obszary zostały nieco zaniedbane.

Tymczasem na rynku przez ostatnie tygodnie wydarzyło się wiele ciekawych rzeczy. Patrząc na główne giełdowe indeksy ich nie widać, ale zaglądając bardziej w szczegóły można dostrzec sporo okazji inwestycyjnych.


Analiza indeksu Wig20 nie daje szczególnych powodów do optymizmu. W maju rynek zaliczył solidną korektę spadając do poziomu 2150 pkt. Tym samym rozwiał nadzieje na szybkie przemieszczenie się w okolice 2500 pkt. Obecnie obserwujemy odreagowanie, które dotarło jednak w okolice technicznego oporu przy 2300 pkt i jego przełamanie pozostaje na razie pod znakiem zapytania.


Można więc powiedzieć, że obserwujemy na rynku kontynuację sytuacji, której doświadczamy od około dekady. Jest to ruch boczny z okresowymi wyłamaniami w górę i w dół. W szerszym układzie nie widzimy więc hossy na indeksie Wig20 i trudno obwiniać tu nawet dividend yield z indeksu (odcinany z wykresu), gdyż spadł on obecnie poniżej 2%.

czwartek, 16 maja 2019

Sprzeczne sygnały wysyłane przez rynek - kupować czy sprzedawać?

Początek maja dał się inwestorom giełdowym mocno we znaki. Zaostrzenie wojny celnej pomiędzy USA i Chinami mocno podkopało optymizm na światowych rynkach. Dotyczy to również GPW i warto zastanowić się, co to oznacza.

Podsumujmy najpierw fakty. Sp500 spadł w ciągu ostatnich dwóch tygodni o 5%. Indeks MSCI Emerging Markets stracił na wartości 7%. Wig20 stracił 9,2%, mWig40 7,1%, a sWig80 relatywnie najmniej, bo zaledwie 3,3%. O tyle też spadł indeks cenowy szerokiego rynku, najlepiej odzwierciedlający sytuację najmniejszych spółek.

Analitycy i komentatorzy rynkowi są generalnie zgodni, że głównym powodem ostatnich spadków jest zaostrzenie retoryki na osi USA-Chiny, czyli kolejna odsłona konfliktu, o którym nieco w ostatnich tygodniach zapomnieliśmy


Wyraźnie widać, jak wielkie piętno odbiły te spadki na indeksie Wig20. Wydawało się już, że rozpoczynamy ambitny rajd na rejony 2500 i 2600 pkt, tymczasem przyszło nam przełknąć gorzką pigułkę i szukać dna w odniesieniu do najgorszych momentów minionego roku.

Dodatkowo niepokoi dynamika spadków. Rynek w bardzo szybkim tempie spadł o ponad 200 punktów, co w przeszłości nie zdarzało się często. Tym bardziej warto zastanowić się, co oznacza to dla inwestorów na krajowym podwórku.

Kiedy na początku maja opublikowałem comiesięczne zestawienie Spółek Ciekawych Technicznie stwierdziłem, że rynkowi brakuje paliwa do dalszych wzrostów, a z czynników mogących wpływać na warszawską giełdę w kolejnych miesiącach przeważają te o zabarwieniu spadkowym. Nie trzeba było długo czekać, żeby ten pesymizm udzielił się rynkom, mimo że został on spowodowany głównie aktywnością prezydenta USA.

Po kilku dniach spadków, 8 maja, opublikowałem nagranie, z którym Subskrybenci mojego kanału na YouTube zapoznali się już tydzień temu, a które nadrobić możecie poniżej:



Jedną z głównych tez mojego wystąpienia było stwierdzenie, że spadki dotykają przede wszystkim największych spółek, a mniejsze podmioty są na nie mniej podatne. Czas sprawdzić, jak sytuacja wygląda obecnie.

czwartek, 2 maja 2019

Brak paliwa do wzrostów - SCT maj 2019

Popularne sformułowanie "sell in may and go away" może się w tym roku sprawdzić w pełnej rozciągłości. Paliwa do wzrostów brakuje, a bez silnego i zdecydowanego popytu trudno jest mówić o szerszej poprawie sytuacji na GPW.

Analiza głównych warszawskich indeksów po kwietniu nie napawa optymizmem. Nie udało się osiągnąć żadnych istotnych poziomów cenowych, a wypracowany w pierwszym kwartale 2019 impet wzrostowy ewidentnie słabnie. Warto zastanowić się, co mogą przynieść nam nadchodzące miesiące.


Powiedzenia giełdowe mają to do siebie, że w niektórych latach się sprawdzają, a w niektórych nie. Dlatego też nie znam inwestora, który by podporządkowywał im całe swoje działania i sprzedawał posiadane akcje w kwietniu lub maju, a odkupował je na jesieni. Liczenie tylko na sezonowość, która w dłuższym horyzoncie generuje przewagę rzędu 1-2% rocznie i bardzo często nie pokrywa kosztów transakcyjnych, nie musi być najlepszym rozwiązaniem.

A skoro odpuszczamy sezonowości, warto skupić się na tym, co aktualnie dzieje się na warszawskiej giełdzie.


Najważniejszym kwietniowym osiągnięciem ze strony szerokiego rynku było wyłamanie technicznego oporu na poziomie 61 tys. pkt. Nie jest to jednak doniosła chwila, gdyż notowania odbiły się chwilę wyżej od kolejnego oporu na poziomie 62 tys. pkt i od tego momentu poruszały się już w dół. Można więc powiedzieć, że bykom zdecydowanie brakuje inicjatywy, a ostatnie trzy miesiące to oscylacja wokół zbliżonego poziomu.

środa, 24 kwietnia 2019

Pekabex - spółka która cieszą wysokie koszty pracy?

Pekabex jest spółką, która przykuła moją uwagę z dwóch kluczowych względów. Po pierwsze, jest relatywnie niedroga. A po drugie i ważniejsze, jest jedną z nielicznych spółek na GPW, dla których rosnące koszty pracy są nie tyle zagrożeniem, co rozwojową szansą. Czy warto się nią zainteresować?

Wysokie koszty pracy są w obecnej sytuacji makroekonomicznej jednym z głównych czynników wpływających negatywnie na rentowności giełdowych spółek. Skutkiem powyższego coraz głośniej mówi się, że najbliższe kilka lat będzie czasem powszechnej automatyzacji. Nie chodzi tylko o kasy samoobsługowe w sklepach, ale o szerokie zjawisko, które sprawi, że za dekadę nasze otoczenie będzie wyglądało zupełnie inaczej.


Niestety poziom zaawansowania technicznego polskich przedsiębiorstw sprawia, że potrzebne rozwiązania będziemy raczej importowali, przez co bezpośrednim beneficjentem tych procesów nie będą spółki, których akcje możemy kupić na GPW. Poszukując jednak sposobu zarobienia na dynamicznej automatyzacji polskiej gospodarki, natrafiłem właśnie na omawianą dzisiaj spółkę.

Nietypowa spółka budowlana


W branży budowlanej rosnące koszty pracy są kluczową barierą przyczyniającą się do spadku rentowności. Okazuje się jednak, że Pekabex zamierza na tej sytuacji skorzystać. Wszystko dlatego, że spółka produkuje gotowe elementy prefabrykowane, które na placu budowy należy jedynie zmontować. To właśnie sprawia, że budowa jest szybsza i mniej pracochłonna. Jak podaje spółka w raporcie rocznym, przeciętny budynek wielorodzinny powstaje w ciągu 25 miesięcy, podczas gdy Pekabex przy wznoszeniu swoich budynków mieszkalnych skrócił ten proces poniżej 12 miesięcy. Jeżeli kolejne spółki budowlane (zwłaszcza deweloperskie) będą decydowały się na wykorzystanie prefabrykatów w swoich inwestycjach, może to oznaczać złote czasy dla spółki.

źródło: strona internetowa spółki
Najpierw dwa słowa o samych produktach spółki. Prefabrykaty żelbetowe to gotowe elementy, które po przetransportowaniu na plac budowy można wykorzystać nie tylko do budowy konstrukcji nośnych, ale budować z nich całe ściany zewnętrzne. Wykorzystując prefabrykaty z betonu sprężonego otrzymujemy tę samą wytrzymałość przy zmniejszonych gabarytach, co nie tylko obniża koszty transportu, ale korzystnie wpływa na ilość zużywanych surowców.

środa, 17 kwietnia 2019

Konferencja WallStreet 23 - zapraszam na mój wykład o inwestowaniu w nieruchomości!

Konferencja WallStreet jak zwykle na wiosnę rozpala emocje inwestorów. Podobnie jest i w tym roku, bo tematów jest wiele. Miło mi jest poinformować, że kolejny raz będę miał przyjemność poprowadzić dla uczestników jeden z wykładów. Tym razem porozmawiamy o inwestowaniu w nieruchomości!

Wydaje mi się, że doświadczonym inwestorom konferencji WallStreet nie trzeba przedstawiać. Po raz 23 spotkamy się na przełomie maja i czerwca w Karpaczu, aby przez trzy dni rozmawiać z przedstawicielami spółek giełdowych, ekspertami rynków finansowych oraz ze sobą wzajemnie, co jest równie ważne w obszarze inwestycji.


Jest w roku taki specjalny czas, kiedy w finansowych mediach, zarówno tych profesjonalnych, jak i całej giełdowej blogosferze, mówi się o konferencji WallStreet. W zasadzie inne tematy nie mają szans się przebić, gdyż bieżące relacje z tego wydarzenia przykrywają wszystko inne. Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że do Karpacza zjeżdża się zdecydowana większość osób piszących i mówiących o giełdzie. I należy ten fakt wykorzystać!

Konferencja WS to przede wszystkim spotkania. W pierwszej kolejności są to spotkania z prelegentami oraz możliwość uczestniczenia w wykładach. Przed uczestnikami wystąpią przedstawiciele giełdowych spółek (gościem specjalnym jest Adam Kiciński, prezes CD Projektu), eksperci i analitycy rynków finansowych oraz blogerzy, których znacie z regularnie publikowanych analiz i materiałów edukacyjnych. Każdy wykład to nowa wiedza i nowe spojrzenie na rynek, które możecie wykorzystać dla poprawy swoich wyników lub, co równie ważne, dla poprawy komfortu ich osiągania.

Drugą kwestią są spotkania ze spółkami. W ramach Targów Twoje Inwestycje możecie porozmawiać z przedstawicielami podmiotów, których akcje nierzadko posiadacie w portfelach. Jest to świetna okazja, żeby podyskutować na temat biznesu prowadzonego przez spółkę, zadać pytania bezpośrednio zarządowi lub bliżej poznać produkt, który spółka oferuje. Wiem po sobie, że jest to jedna z niewielu okazji, żeby zamienić kilka słów z tym czy innym prezesem, bez krępującej obecności innych osób. Sam w zeszłym roku po jednej z takich rozmów dokonałem kilku "dodatkowych" transakcji giełdowych.

Trzecia sprawa to spotkanie z innymi inwestorami. Jeżeli pojawiacie się na przynajmniej jednej lub dwóch konferencjach w roku, z pewnością wiecie, że grono ich uczestników to w dużej mierze te same osoby. Są to profesjonalni inwestorzy, którzy doceniają wiedzę i kontakty, które można przy okazji takiego wydarzenia pozyskać. Tak zdobyte znajomości niosą wartość, którą trudno przecenić. Dlaczego?

wtorek, 9 kwietnia 2019

Zyski z dywidend - jak je liczyć?

Zyski z dywidend są dla wielu inwestorów bardzo przyjemnym rodzajem zysków, gdyż powstają niejako same z siebie. Wystarczy, że posiadamy akcje konkretnych spółek i nie musimy robić nic więcej, aby raz na jakiś czas wpływała na nasze konto okrągła sumka. Tylko jak zweryfikować, czy stosowane przez nas podejście się sprawdza?

Sezon wiosenny jest naturalnym okresem publikowania przez spółki wyników rocznych oraz decydowania, jak duża cześć zysku trafi na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy. W efekcie niemal co tydzień jesteśmy zasypywani zestawieniami spółek, które wypłacają najwyższą stopę dywidendy. Podstawową wartością, która podawana jest w kontekście dywidendy jest jej wysokość w relacji do aktualnego kursu danej spółki.

Stopa dywidendy jest miarą obiektywną, ale pod wieloma względami niedoskonałą. Uzyskujemy bowiem informację, która nie oddaje naszej indywidualnej sytuacji, jako inwestora. Być może jeszcze nie kupiliśmy akcji, więc nie mamy średniej ceny zakupu. A być może akcje kupiliśmy dawno temu za ułamek obecnej wartości i z tego względu stopa dywidendy dla naszego przypadku jest zupełnie inna niż to, co widzimy obecnie w zestawieniach. Dzisiaj pochylimy się nad sposobami oceny zysków generowanych przez spółki dywidendowe.

Inwestowanie dywidendowe to znacznie więcej


Początkujący inwestorzy nie zawsze zdają sobie sprawę, że ocena spółki dywidendowej to znacznie więcej niż ocena wysokości dywidendy za ostatnio rok obrotowy. Na ocenę powinna składać się analiza wielu czynników, w tym przede wszystkim zdolności do generowania dywidend w przyszłości oraz szanse na wzrost nie tylko samych dywidend, ale i wzrost kursu.


Osobom, które jeszcze nie rozpoczęły budowy portfela dywidendowego, gorąco polecam moje dwa teksty, które poświęciłem temu zagadnieniu:



Musimy również pamiętać, że aktualna stopa dywidendy może być podyktowana wieloma czynnikami. Mogą to być zdarzenia jednorazowe podwyższające wynik netto w minionym roku. Przykładem takiej sytuacji jest spółka GPW, która wypłaca wyższą dywidendę, dzięki sprzedaży z zyskiem pakietu akcji Aquis Exchange. Powodem wyższej stopy dywidendy może być również spadek kursu akcji w minionym okresie. Taka sama dywidenda na akcje, ale w relacji do niższej ceny akcji, może sprawiać mylne wrażenie i fałszować długoterminowy obraz spółki.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Czy wzrosty się utrzymają? - SCT kwiecień 2019

Pierwszy kwartał 2019 roku przyniósł długo oczekiwany przełom na rynku, mimo że po indeksie Wig20 wcale tego nie widać. Zmiana nastawienia do małych i średnich spółek daje nadzieję na lepsze wyniki inwestycyjne w tym roku. Tylko czy wzrosty będą trwałe?

Indeks sWig80 dopiero pod koniec marca zaliczył niewielką korektę. Przez pierwsze trzy miesiące rósł dynamicznie i stabilnie, po raz pierwszy od dwóch lat. Inwestorzy najwidoczniej dostrzegli okazję inwestycyjną wiążącą się z małymi spółkami i zaczęli konsekwentnie kupować akcje. Poprawę nastrojów potwierdzają również dane dotyczące nabyć i umorzeń w funduszach inwestycyjnych, które w segmencie MiŚ są dodatnie drugi miesiąc z rzędu. Można zakładać, że i przepływy marcowe pokażą kontynuację tej tendencji.


W zasadzie trudno jest wskazać konkretne czynniki przekładające się na zmianę nastrojów. Można wymienić wyciszenie konfliktu na linii USA-Chiny, czy zwiększenie szans na łagodny Brexit lub nawet jego istotne przesunięcie w czasie. Warto również odwołać się do rynkowej psychologii, kiedy po spadkowym przesileniu w końcu następuje poprawa, co przekłada się na dynamiczne wzrosty na rynku.


Powyższy wykres ewidentnie pokazuje, że w obszarze małych spółek nastąpiła istotna zmiana. Trzeba teraz odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest to początek nowego trendu wzrostowego, czy tylko odreagowanie nadmiernych spadków. W pierwszym wypadku należałoby istotnie zwiększyć zaangażowanie w akcje, aby nie przegapić wzrostów siedząc na pustym portfelu. W alternatywnym może okazać się, że wzrosty potrwają jeszcze jakiś czas, a w drugiej połowie roku do gry wejdzie makroekonomia, czyli np. rosnące koszty pracy oraz koszty energii, przez co mimo rosnących przychodów, zyski spółek będą spadały.

Ja sam jestem zdania, że najlepszy moment inwestycyjny mamy już za sobą. Komu udało się złapać przecenione spółki ten z pewnością jest dzisiaj zadowolony. Nawet jeżeli rynek w kolejnych kwartałach nie będzie dopisywał, uzyskane ceny powinny i tak zapewnić określony margines zysku. 

poniedziałek, 18 marca 2019

Okazje inwestycyjne - polowanie dla doświadczonych

Okazje inwestycyjne, wbrew obiegowej opinii, że na rynku nie ma darmowych obiadów, trafiają się przynajmniej raz na kilka kwartałów. Doświadczeni inwestorzy są w stanie umiejętnie je wykorzystywać, aby zrobić transakcje, która w kolejnych latach przełożą się na duże zyski. Jak polować na takie okazje?

Im dłużej inwestuję na giełdzie tym bardziej doceniam rolę doświadczenia, którego bagaż pozwala podejmować lepsze decyzje o zakupie i sprzedaży poszczególnych instrumentów finansowych. Z pewnością nie jest to pocieszające dla osób, które stosunkowo niedawno rozpoczęły swoją przygodę z inwestowaniem, ale tak niestety jest w każdej branży. Dopiero z czasem uczymy się wielowymiarowo analizować poszczególne sytuacje na rynkach, również opierając się na własnych doświadczeniach.

Najlepszym przykładem jest tu stosowanie stop lossów. Początkującym zaleca się, aby kontrolowali swoje ryzyko na pozycji poprzez ustawianie zleceń obronnych. Jednak niektórzy, w tym ja, mówią wprost, że nie składają stop lossów. Jak w tej sytuacji ma się odnaleźć początkujący inwestor? Działa w szumie sprzecznych ze sobą informacji, które prowadzą do przypadkowych transakcji, realizowanych bez oparcia o konkretny plan.


Dopiero po czasie kształtuje nam się określony styl inwestowania, który również wpływa na kontrolę ryzyka. I okazuje się, że można zarządzać stratami bez ustawiania stop lossów w arkuszu, a posiadając je jedynie w głowie. Potrzeba do tego właśnie doświadczenia, które wskazuje, kiedy daną pozycję należy zamknąć. I co ważne, zamknięcie to dokonuje się w sposób pozbawiony emocji, w przeciwieństwie do początkujących inwestorów, dla których wynik jednej lub dwóch transakcji przesądza niekiedy o skuteczności danej strategii.

Okazje inwestycyjne - czym są?


Kilka tygodni temu pisałem, że rok 2019 będzie czasem prawdziwych inwestorów, czyli osób potrafiących podjąć odpowiednie decyzje w odpowiednim czasie. Dzisiejszy tekst stanowi rozwinięcie tego właśnie zagadnienia.


Poprzez pojęcie okazji inwestycyjnych rozumiem tu nieefektywności rynkowe, które przydarzają się raz na dłuższy czas. Sprawiają one, że ceny różnego typu aktywów finansowych bardzo odbiegają, w górę lub w dół, od swojej rzeczywistej wartości. Można powiedzieć, że jest to sytuacja, w której słynny Pan Rynek przybiega do nas oferując jakieś akcje w cenie bardzo niskiej lub bardzo wysokiej, każdorazowo generując dla nas okazję inwestycyjną.

poniedziałek, 11 marca 2019

Invest Cuffs 2019 już za dwa tygodnie w Krakowie

Invest Cuffs jest miejscem, w którym każdy inwestor znajdzie coś dla siebie. Już za dwa tygodnie, w dniach 22-23 marca w Krakowie, będzie miała miejsce konferencja, która z każdym rokiem przyciąga szeroką rzeszę inwestorów. Podczas tegorocznego wydarzenia po raz kolejny znajdziecie i moje wystąpienie.

Konferencje inwestycyjne mają swoich zwolenników i zagorzałych przeciwników. Z jednymi spotykam się niemal na każdym większym wydarzeniu, podczas gdy inni uważają je za stratę czasu i pieniędzy, a wiedzę czerpią z innych źródeł. Żeby jednak wyrobić sobie pełne zdanie na ten temat, wypada wziąć udział w przynajmniej kilku takich konferencjach.

Invest Cuffs w poprzednich latach funkcjonowało jako FX Cuffs i gromadziło przede wszystkim tematykę inwestowania na rynkach walutowych, tradingu i spekulacji. Jednym z głównych tematów były również kryptowaluty, które były wówczas w okolicach historycznego szczytu. W tym roku tematyka konferencji jest znacznie bardziej zróżnicowana, a środek ciężkości przesuwa się w kierunku inwestowania na giełdzie, które również przyciąga spore grono inwestorów. Wydaje się również, że hitem tegorocznej konferencji będzie tematyka inwestowania w nieruchomości, cieszących się dużą popularnością w ostatnich latach.


Tegoroczna agenda jest bardzo bogata, o czym świadczyć może fakt, że równocześnie odbywają się po dwa, a nawet trzy wystąpienia. Z pewnością silną pozycją będą w tym roku techniki inwestycyjne. Spotkamy więc cykliczność, techniki DiNapolego, Ichimoku, czy też prawa Wyckoffa. Stosunkowo silnie reprezentowane będą również kryptowaluty oraz nieruchomości

Moją uwagę przyciągają z pewnością wystąpienia dotyczące inwestowania na GPW, zarówno opartego o spółki, jak i inne instrumenty. Wybieram się więc na debatę dotyczącą trendów na rynkach akcji i walut w 2019 roku, wykład Przemka Gershmanna o trzech elementach niezbędnych do sukcesu na giełdzie, jak również wykład Tomka Jaroszka dotyczący ciekawostek z życia Warrena Buffetta. Pełna agenda znajduje się oczywiście na stronie wydarzenia.

I to właśnie z Tomkiem Jaroszkiem, autorem bloga Doradca.tv, poprowadzimy w sobotę o 11.00 wspólne wystąpienie. Zatytułowaliśmy je "Jak polubić dźwignię na GPW - starcie dwóch strategii". W formie dyskusji zaprezentujemy dwa podejścia do inwestowania i to, jak można w nie wkomponować dźwignię finansową. Tomek będzie prezentował strategię długoterminową, w której dźwignia będzie rozwinięciem i uzupełnieniem innych działań na rynku, podczas gdy ja mocniej zaakcentuję możliwości instrumentów lewarowanych w inwestowaniu krótkoterminowym. Ostatnie kwartały pokazały nam wyraźnie, że nie trzeba pasywnie trwać w trendach spadkowych i warto ten czas wykorzystać na bardziej aktywne działania. Partnerem wystąpienia jest ING Turbo.


Aby wziąć udział w wydarzeniu należy się zarejestrować i wybrać formę uczestnictwa. Możliwości jest wiele, od biletu darmowego (zgody marketingowe), przez podstawowy w cenie 29,99 zł, aż po bilet VIP za 999 zł. Warto również zwrócić uwagę na dwa bilety tematyczne, uprawniające do wstępu na wykłady nieruchomościowe oraz VI konferencję M1. Z kodem HUMANISTANAGIELDZIE otrzymacie 10% zniżki na bilety główne. Szczegóły pod linkiem.

Podobnie jak w zeszłym roku, mój czas będę dzielił pomiędzy uczestnictwo w wykładach oraz przechadzanie się po targach. Spodziewam się spotkać wielu znajomych, ale dla Was będzie to również okazja do spotkania mnie osobiście, pogadania, czy nawet tylko podania ręki. Dlatego nie krępujcie się i śmiało podchodźcie, żeby pogadać i nawiązać znajomość.

Konferencja Invest Cuffs jest wyjątkowym wydarzeniem z wielu względów. Szeroka tematyka, duże grono znanych osób ze świata inwestycji oraz możliwość wzięcia udziału zupełnie bezpłatnie lub za symboliczną sumę. Dlatego jeżeli jeszcze nie macie planów na 22-23 marca, proponuję żebyśmy spotkali się w Krakowie.

poniedziałek, 4 marca 2019

Rajd maluchów ciągle trwa - SCT marzec 2019

Dawno nie mieliśmy na GPW tak dobrego okresu dla posiadaczy akcji. Zwłaszcza małe i średnie spółki pokazują siłę, co jest przyjemną odmianą po dwóch latach spadków. Czy ruch ten będzie w kolejnych miesiącach kontynuowany?

Po udanym styczniu rynek zanotował kolejny wzrostowy miesiąc. Mimo, że sam indeks WIG spadł w lutym o 0,96% to jednak można mówić o ożywieniu, które jest zasługą głównie małych spółek. Świadczyć może o tym chociażby kondycja indeksu cenowego rynku, który wzrósł w tym czasie o 2,63%.

Relatywna przewaga małych spółek


Cały czas podtrzymuję więc tezę, że być może mamy do czynienia z tak długo oczekiwaną zmianą jeżeli chodzi o lidera rynku. Spółki największe, zachowujące się w 2018 roku dość mocno, zaczynają oddawać pole spółkom małym. Jeżeli ta tendencja będzie kontynuowana, można będzie mówić o przełomie. Jest to o tyle istotne, że segment małych spółek jest domeną inwestorów indywidualnych, którzy zazwyczaj nie są szczególnie zmienni w swoich nastrojach. Kiedy są nastawieni pesymistycznie, wycofują pieniądze z rynku, w tym i z funduszy małych i średnich spółek, powodując przyspieszające spadki. Z kolei poprawa nastrojów skutkuje zmianą kierunku, w jakim płynie kapitał. Widać to głównie w przepływach środków w funduszach inwestycyjnych. 


Dlatego nie tylko ja, ale i wielu inwestorów i analityków oczekuje na comiesięczną publikację raportu z nabyć i umorzeń w funduszach. Styczeń był pierwszym od grudnia 2017 miesiącem, kiedy saldo napływów do funduszy małych i średnich spółek było dodatnie. Świetnie widać to na grafikach, które zamieścił na swoim blogu Paweł Malik.

Poprawie nastrojów sprzyja fakt, że wiele spółek w ostatnich kilku tygodniach zanotowało silne odbicia. Po raz kolejny przywołam tu chociażby iFirmę, która tylko w lutym wzrosła o 50%.


Takie przykłady bardzo szybko się rozpowszechniają, powiększając strumień kapitału płynący na giełdę. Wzrosty widać również w funduszach MiŚ, które wyglądają bardzo przyjemnie dla oka:

źródło: analizy.pl
Widząc powyższe z pewnością możemy nieco mniej pesymistycznie patrzeć na rynek w nadchodzących miesiącach. I wydaje mi się, że określenie "mniej pesymistycznie" jest tu najbardziej odpowiednie. Na chwilę obecną, mając na względzie wysokie i ciągle rosnące koszty pracy oraz spodziewane spowolnienie wzrostu gospodarczego trudno jest mówić o początku nowej hossy i czasach, kiedy wskaźnik Cena/Zysk dla sWig80 przekraczał poziom 20 (ostatnio w 2011 roku). 

środa, 27 lutego 2019

Ryzyko kupowania po silnych wzrostach

Ostatnie tygodnie przynoszą inwestorom wiele przykładów spółek, które zanotowały spektakularne wzrosty. To cieszy, jeżeli posiadamy akcje w portfelu, ale jest niemałym wyzwaniem, jeżeli zamierzamy je dopiero kupić.

Można wskazać wiele spółek, które zaliczyły bardzo udany początek roku. Mianem bardzo udany można określić walory, które wzrosły o 15-20%, ale na rynku nie brakuje podmiotów, które zanotowały wzrost przekraczający 100%. Żeby nie szukać daleko, wskażę tu przykład iFirmy, o której pisałem na początku lutego.


Kiedy pisałem powyższy artykuł, 7 lutego, notowania oscylowały w okolicy 2,20 zł i podnosiły się dopiero z dołka na poziomie 2 zł. Tymczasem zaledwie w dniu wczorajszym kurs przebił poziom 3 zł, co oznacza wzrost o ok. 50% na przestrzeni niecałego miesiąca. Wykres spółki prezentuje się następująco:


Przykład tej spółki jest zaledwie jednym z wielu, ale doskonale obrazuje sytuację na niektórych podmiotach.

Tym, na co chcę zwrócić uwagę czytelników bloga w dzisiejszym tekście jest zagrożenie, jakie się z tym wiąże. Poniżej prezentuję przykład spółki Sunex, której kurs od listopada do ostatniego szczytu wzrósł o ok. 150%:


Jak widać na wykresie, notowania w jednym momencie zerwały się do lotu i zrealizowały bardzo duży rajd w górę. Obecnie natomiast kurs, po krótkim okresie stabilizacji, zalicza bardzo dotkliwą korektę.

wtorek, 12 lutego 2019

Kod rabatowy do serwisu StockWatch.pl dla czytelników bloga

Dla czytelników bloga mam miłą niespodziankę - kod rabatowy do serwisu StockWatch.pl, uprawniający do 10% zniżki na pierwszy wykupiony Abonament Premium. O tym, jak z niego skorzystać i warto mieć konto w StockWatch.pl, dowiesz się z dzisiejszego tekstu.

Dla wszystkich tych, którzy nie chcą czytać całego tekstu, napiszę w skrócie. Jeżeli chcecie wykupić swój pierwszy abonament w serwisie StockWatch.pl i skorzystacie z kodu promocyjnego o treści "humanista" otrzymacie 10% rabatu na pełną kwotę abonamentu. Jeżeli wcześniej w ramach tego konta korzystaliście już z abonamentu premium, kod niestety nie zadziała. 

Zachęcam do przeczytania artykułu, w którym omówię główne funkcjonalności serwisu i korzyści z posiadania abonamentu premium.

Czym jest StockWatch.pl?


Rozpoczynając przygodę z inwestowaniem potrzebujemy dwóch rzeczy. Pierwszą z nich jest wiedza. Mam tu na myśli zarówno wiedzę dotyczącą procesu inwestycyjnego, psychologii funkcjonowania na rynkach, jak również bardzo konkretną wiedzę z zakresu analizy technicznej lub fundamentalnej, która pomoże nam wybrać swoją ścieżkę w świecie inwestycji. Drugą rzeczą są narzędzia pozwalające nam na sprawniejsze przetwarzanie informacji oraz upraszczanie procesu inwestycyjnego. Zarówno wiedzę, jak i narzędzia znajdziecie właśnie w StockWatch.pl.

Jestem użytkownikiem serwisu od prawie ośmiu lat, więc udało mi się dość dobrze poznać jego funkcjonalności. Od prawie roku posiadam również abonament premium i z pewnością będę go kontynuował na kolejne lata.


StockWatch.pl jest portalem oferującym bardzo szerokie spektrum usług i narzędzi, które mogą być przydatne inwestorom giełdowym.

Portal informacyjny

Po pierwsze, jest to portal informacyjny. Znajdziemy tu wiadomości ze spółek, wywiady, czaty inwestorskie oraz dość rozbudowany dział edukacyjny. Można więc korzystać z portalu jako centrum wiedzy w zakresie tego, co aktualnie dzieje się na giełdzie.

Z mojego punktu widzenia warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Pierwszą z nich jest główny moduł bieżących wiadomości, gdzie znajdziemy artykuły na temat różnych aktualnych wydarzeń rynkowych. Jest to pewnego rodzaju tętno rynku, dzięki któremu jesteśmy w stanie koncentrować swoją uwagę na obszarach, które skupiają zainteresowanie szerokiego grona inwestorów. 

czwartek, 7 lutego 2019

Analiza iFirma: -50% i co dalej?

Od szczytu z 2017 roku notowania iFirmy spadły o nieco ponad 50%, podczas gdy w biznesie spółki zasadniczo wiele się nie zmieniło. Czym jest uzasadniona taka przecena akcji oraz czy obecny kurs jest atrakcyjny? Co z moją inwestycją w te akcje? W dzisiejszym artykule szczegółowo omówię te zagadnienia.

W sierpniu 2017 roku napisałem na blogu, że zainwestowałem w swoje biuro rachunkowe, a biurem tym jest właśnie iFirma. Opisując powody mojej inwestycji wspominałem poprawiające się wyniki finansowe, dobrej jakości produkt oraz sprzyjające perspektywy gospodarcze.


W zasadzie do dnia dzisiejszego powyższe czynniki istotnie się nie zmieniły. Przychody rosną z kwartału na kwartał, usługi spółki nadal cechują się bardzo wysoką jakością, a perspektywy gospodarcze, mimo że nieco słabsze, ciągle sprzyjają przenoszeniu księgowości do modelu internetowego. Co się zatem stało, że kurs spadł aż tak bardzo?

Moja inwestycja w akcje iFirmy


Zanim przejdziemy do omówienia czynników wpływających na przeszłą i obecną wycenę spółki, chciałbym zarysować moją inwestycję w jej akcje. Pierwszy pakiet zakupiłem 30 sierpnia 2017, czyli kiedy jeszcze spółka znajdowała się silnym trendzie wzrostowym. Kupowałem po cenie 3,72 zł za akcję.


Kolejne pakiety dobierałem już po minięciu szczytu, kiedy to notowania znajdowały się w lokalnych korektach. Wówczas jeszcze nie było wiadomo, że na początku 2019 roku kurs znajdzie się zdecydowanie niżej od ceny nabycia każdego z pakietów i lokalnie zanotuje nawet poziomy niższe niż 2 zł.

Moja uśredniona cena kupna całego pakietu, uwzględniająca również wypłacone przez spółkę dywidendy, wynosi 2,89 zł. Kurs oscyluje obecnie w okolicach 2,20 zł, co oznacza, że pozycja jest w stracie o 24%.

Pierwszy pakiet kupowałem w przeświadczeniu, że inwestuję w świetną spółkę. Nie przeprowadziłem wówczas takiej analizy fundamentalnej, jaką wykonałbym dzisiaj, ale nie jest to żadną wymówką. Co się zatem stało, że papiery aż tak bardzo potaniały, a ja nadal posiadam akcje?

poniedziałek, 4 lutego 2019

Koniec pesymizmu na GPW - SCT luty 2019

Miniony miesiąc przyniósł inwestorom sporo radości, ale i wiele znaków zapytania. W końcu doczekaliśmy się wzrostów na głównych indeksach, co daje nadzieję na nadejście rynkowej poprawy jeszcze w pierwszym kwartale 2019 roku. Musimy jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to już jest ten moment, kiedy należy zdecydowanie wchodzić na rynek, czy warto jeszcze wstrzymać się ze zwiększaniem zaangażowania.

Końcówka 2018 roku upływała nam pod znakiem dużego pesymizmu, tymczasem zaledwie miesiąc później słyszymy coraz więcej głosów optymizmu dotyczących aktualnej sytuacji rynkowej. Wig20 zyskał 5,13%, mWig40 wzrósł o 4,43%, a sWig80 aż o 5,85%. Obserwujemy więc sytuację, w której po raz pierwszy od wielu miesięcy spółki małe i średnie nie tylko dorównały, ale niekiedy nawet pokonały blue chipy pod względem stóp zwrotu.


Analizując wyłącznie sytuację na indeksie Wig20 widzimy wyraźnie, że notowania znalazły się na najwyższych poziomach od lutego 2017 roku. Co więcej, ostatnie wzrosty domknęły pewną obszerną formację cenową zbliżoną do podwójnego dna, której formowanie trwało przez cały zeszły rok. Można więc powiedzieć, że pewien etap konsolidacji został technicznie zamknięty i możemy śmielej patrzeć na obszary dzielące nas od poziomu 2630 pkt.


Potwierdzeniem tego, że mamy do czynienia z ważną zmianą nastrojów w obszarze rynków wschodzących, których nadal jesteśmy częścią, jest sytuacja na indeksie MCSI Emerging Markets, który również zarysował formację odwrócenia trendu i wyraźnie sygnalizuje chęć do dalszych wzrostów.

środa, 30 stycznia 2019

Sescom - giełdowa perełka poza zasięgiem wzroku inwestorów

Sescom jest spółką ciekawą pod wieloma względami. Posiada bardzo interesujący model biznesowy, dynamicznie się rozwija i poprawia wyniki, a do tego jest atrakcyjnie wyceniana. Jej problemem jest to, że akcje spółki są mało płynne, a z tego powodu znajduje się ona poza zasięgiem wzroku inwestorów.

Wyobraź sobie, że wchodzisz w galerii handlowej do sklepu CCC, Reserved lub Rossmann. Oprócz towaru na półkach widzisz również regały, oświetlenie, kasy, podwieszone sufity i terakotę na podłodze. Myślisz, że są to przypadkowe elementy zamontowane przez pierwszą lepszą ekipę remontową? Nie. Cały układ sklepu, jego projekt, wykonanie i wyposażenie są efektem odgórnie zaplanowanych działań realizowanych w podobny sposób w każdym sklepie danej sieci handlowej. Do tego dochodzi bieżące zarządzanie systemami elektrycznymi, energetycznymi, oświetleniowymi i informatycznymi sklepu, utrzymanie i rozwijanie infrastruktury IT oraz optymalizowanie wszystkich procesów, aby były tańsze, bardziej efektywne i lepiej odpowiadały wymogom nowoczesnej placówki handlowej. Działalność taka nosi miano facility management i nią właśnie zajmuje się giełdowa spółka Sescom.

Dlaczego jeszcze nigdy nie słyszałeś o tej spółce? Głównie dlatego, że średniosesyjny obrót jej papierami wynosi przeciętnie 85 akcji (ok. 2000 zł), akcje w wolnym obrocie mają wartość zaledwie 5 mln zł, a wykres nie wygląda zachęcająco.


Dlaczego chcesz dowiedzieć się więcej o tej spółce? Dlatego, że jej przychody, zysk operacyjny i zysk netto rosną średniorocznie o 35%, a obecnie spółka jest wyceniana na poziomie C/Z=5,70.

czwartek, 24 stycznia 2019

Czy na GPW pociąg właśnie odjeżdża?

Czy na GPW pociąg właśnie odjeżdża? - to pytanie zadaje sobie po dzisiejszej sesji bardzo wielu inwestorów. Dla jednych ten dzień jest spełnieniem formułowanych od dawna marzeń o powrocie do rynkowych wzrostów, podczas gdy dla innych jest źródłem poważnego niepokoju. Bo co zrobić, jeżeli obserwujemy te wzrosty z pustym portfelem?

Środowa sesja z pewnością na długo zapisze się w naszej pamięci. To w jej trakcie na indeksie Wig20 pokonany został istotny wierzchołek cenowy z sierpnia 2018 oraz przełamany został poziom 2400 pkt. Można wymienić jeszcze kilka dodatkowych czynników, z których powodu ten dzień jest wyjątkowy.

To właśnie 23 stycznia rok temu indeks WIG ustanowił nowe, historyczne maksima, po raz pierwszy od 11 lat zbliżając się do poziomu 68 tys. pkt. W tym roku znajdujemy się na zdecydowanie niższych poziomach, ale rocznica sesji, która była jednocześnie maksymalnym punktem notowań minionego roku, z pewnością warta jest zapamiętania. Jest to tym bardziej znaczące, że również i tym razem końcówka poprzedniego i styczeń obecnego roku upłynęły pod znakiem silnych wzrostów. Szukając analogii można więc stawiać roboczą tezę, że w tym i w kolejnych dniach należy się bardzo uważnie przyglądać rynkowi, czy nie zajdzie na nim jakaś przełomowa zmiana.


Kolejnym elementem jest fakt, że rynek rośnie już od ponad trzech miesięcy, z czego od miesiąca bez większej korekty. Dotychczas odbywało się to trochę po cichu, nieco w tle innych wydarzeń. Być może więc nie wszyscy zauważyli poprawę nastrojów, tym bardziej że małe i średnie spółki zanotowały wzrosty dopiero na przełomie grudnia i stycznia. Jednak echa wczorajszej sesji dotrą nawet w najodleglejsze zakamarki rynku. Każdy, kto dotychczas drzemał czekając na jakieś ożywienie, z pewnością gruntownie przeanalizuje wykresy i zda sobie sprawę, że segment dużych spółek swój dołek zanotował ponad trzy miesiące temu.

CD Projekt pozamiatał


Niewątpliwym liderem środowej sesji był CD Projekt, którego notowania wzrosły prawie o 12% po pozytywnej rekomendacji Morgan Stanley. Dobre sesje zanotowali również inni przedstawiciele branży producentów gier. Może poza spółką Cherrypick Games, która spadła o prawie 8% i jest o włos od historycznych minimów.


Wykres CD Projektu jest wspaniałym obrazem do komentowania, gdyż świetnie obrazuje nastroje inwestorów. Pierwsza połowa 2018 roku upłynęła pod znakiem euforii, silnych wzrostów i poczucia, że można bez problemu zarabiać nawet na trudnym rynku. Inwestorzy posiadający w portfelu akcje producentów gier z wyższością spoglądali na innych inwestorów. 

czwartek, 17 stycznia 2019

Poszukiwanie okazji inwestycyjnych - aspekt praktyczny

Poszukiwanie okazji inwestycyjnych jest zadaniem, które zajmuje inwestorom bardzo dużo czasu. Kiedy już posiadamy dany instrument finansowy w portfelu, nasze pole manewru jest ograniczone do dwóch opcji. Możemy go dalej trzymać lub sprzedać. Natomiast szukając nowych inwestycji, do wyboru mamy bardzo szerokie spektrum podmiotów. Jak przeprowadzić taki proces?

Aspekt poszukiwania okazji inwestycyjnych jest mocno zdeterminowany przez styl inwestycji, jaki preferujemy. Kierując się wskazaniami analizy technicznej mamy zdecydowanie łatwiejsze zadanie. Na ogólne przejrzenie wszystkich spółek notowanych na rynku głównym wystarczy nam pół godziny czasu, a drugie pół godziny pozwoli wyłonić najlepszych kandydatów do inwestycji. Powtarzając ten proces raz lub dwa razy w tygodniu jesteśmy w stanie trzymać rękę na rynkowym pulsie i raczej nic nam nie umknie.


Dodatkowym ułatwieniem mogą być różnego rodzaju narzędzia do filtrowania spółek, pozwalające sprawnie wyszukać interesujące nas formacje cenowe i wykresy. Dzięki temu proces poszukiwania okazji inwestycyjnych skracamy jeszcze bardziej.


Zdecydowanie trudniejsze zadanie stoi przed nami jeżeli w naszym stylu inwestowania opieramy się głównie o analizę fundamentalną. Liczba czynników, które należy wziąć pod uwagę jest bardzo duża, a co więcej mają one różną naturę. Trudno jest zautomatyzować proces oceny rzetelności władz spółki, czy charakter struktury akcjonariatu. W konsekwencji potrzebujemy dużego nakładu pracy i czasu, aby nawet wstępnie ocenić daną spółkę. Efektem takiej oceny może być konkluzja, że spółka nie spełnia postawionych przez nas kryteriów, a to będzie oznaczało, że wykonaliśmy pracę której jedynym jej rezultatem jest kolejna spółka, w którą nie zainwestujemy.

Mając to na uwadze warto już na wstępie celować w takie podmioty, które dają spore szanse na sukces. Inwestując w spółki dywidendowe raczej nie zainteresujemy się walorami, które nigdy nie wypłaciły dywidendy. Szukając spółek w początkowej fazie rozwoju, raczej nie postawimy na spółki o giełdowej kapitalizacji przekraczającej miliard złotych. Idąc tym tropem i posiadając wstępną wizję podmiotu, jaki szukamy, jesteśmy w stanie istotnie ograniczyć liczbę spółek, którym trzeba będzie bliżej się przyjrzeć.

czwartek, 10 stycznia 2019

Rok 2019 będzie czasem prawdziwych inwestorów

Inwestowanie rządzi się swoimi prawami i po każdym okresie silnych zmian na rynku są zwycięzcy i przegrani. Wiele wskazuje na to, że ten rok będzie kluczowy dla długoterminowych stóp zwrotu z naszych portfeli. Jedni odejdą z rynku jako przegrani, podczas gdy inni zrobią interes życia. Kim Ty będziesz w tym zestawieniu?

Wspominając 2009 rok pamiętamy, że wtedy zakończyła się największa bessa ostatnich dekad. Patrząc na historyczne wykresy zauważamy, że od tego jednego momentu w czasie wiele spółek zwiększyło swoją wartość kilkadziesiąt razy lub nawet bardziej. Z tyłu głowy kołacze nam myśl, że gdybyśmy wtedy kupili akcje, dziś bylibyśmy bardzo zamożni.


Problemem jest fakt, że trudno jest nam mentalnie wrócić do atmosfery tamtych czasów. Ja sam inwestowanie na giełdzie rozpocząłem już po wystąpieniu dołka, ale śledziłem rynki przez cały 2008 rok i pamiętam, że optymizm przyszedł z czasem, w miarę jak notowania szybowały coraz wyżej. Pierwsze wzrosty przyjmowane były z bardzo dużą dozą ostrożności i sceptycyzmem. W końcu inwestorzy przez poprzednie miesiące nie raz obserwowali dynamiczne korekty wzrostowe, które okazywały się jedynie cofnięciami. Następujące po nich często jeszcze silniejsze spadki skutecznie wyleczyły wiele osób z prób łapania dołka.

Spójrzmy na wykres indeksu WIG za ostatnią dekadę.


Przez ten czas poziom indeksu wzrósł o 187%. Można powiedzieć, że jest to umiarkowanie dobry wynik. Tym, na co chcę dzisiaj zwrócić uwagę jest fakt, że z powyższej wartości pierwsze 100% wzrostu zrealizowane zostało w ciągu niecałego roku od wystąpienia dołka. Oczywiście w późniejszych okresach mieliśmy wzrosty i spadki indeksu, umożliwiające korzystne otwieranie i zamykanie pozycji, ale faktem jest bardzo szybkie odbicie, które zaobserwowaliśmy po wystąpieniu dołka.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Daytrading na kontraktach - podsumowanie 2018 roku

Daytrading na kontraktach był czymś, czego od zawsze chciałem spróbować w sposób systematyczny. Nie przypadkowy, w postaci jednej lub kilku transakcji, ale właśnie w sposób uporządkowany, w procesie trwającym przynajmniej kilka miesięcy. Dzisiaj mogę się już podzielić moimi doświadczeniami.

Wielu inwestorów kojarzy daytrading z działalnością, która przynosi wysokie stopy zwrotu. Inwestujemy przecież z wysoką dźwignią finansową, dokonując wielu transakcji w ciągu miesiąca, więc posiadając nawet niewielką przewagę nad rynkiem jesteśmy w stanie uzyskiwać bardzo dobre wyniki. Inne podejścia do rynku wydają się w tym kontekście nudne i nieatrakcyjne.


Od wielu lat przymierzałem się do spróbowania daytradingu. Ostateczna decyzja zapadła pod koniec 2017 roku, kiedy to rozpocząłem poważne przygotowania do stworzenia i przetestowania systemu inwestycyjnego. Grudzień upłynął mi na testach i optymalizacji wirtualnej, a od stycznia 2018 rozpocząłem zawieranie realnych transakcji na rynku. Ten pierwszy miesiąc posłużył jako poletko doświadczalne dla strategii i pozwolił uchwycić jej główne luki i słabości, których kilka, jak zwykle, się ujawniło. Moje przygotowania do daytradingu systemowego opisałem w tekście sprzed roku.


Pierwsze wrażenia były bardzo pozytywne. Udawało się utrzymać regularność inwestowania i co najważniejsze, dopisywała stopa zwrotu. Po trzech miesiącach była ona dodatnia i przekraczała 14%, co jest dosyć dobrym wynikiem. Po tym czasie mogłem już pokusić się o pierwsze wnioski i podsumowania, gdyż ujawniły się również najważniejsze słabości systemu. Opublikowałem je w tekście z początku kwietnia.


W miarę jak upływały kolejne miesiące stosowania strategii, ujawniało się jej coraz większe uzależnienie od regularności i precyzji inwestowania. Niby jest to rzecz oczywista, lecz dopiero w praktyce okazuje się, jak wielki wpływ ma to na uzyskiwane wyniki. Ostatecznie z końcem września 2018, czyli po dziewięciu miesiącach, postanowiłem zakończyć mój daytrading.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails