środa, 20 stycznia 2021

Za nami rekordowy rok - SCT styczeń 2020

Rok 2020 okazał się świetnym czasem dla inwestowania trendowego. Dobre wyniki pokazują, że trzymanie się sprawdzonych spółek popłaca. Czy strategia uda się również w bieżącym roku?

Inwestowanie trendowe jest jednym z podstawowych podejść inwestycyjnych, lecz w poprzednich latach na warszawskiej giełdzie nie przynosiło spektakularnych rezultatów. Stopy zwrotu oscylowały wokół zwrotów z indeksu WIG, co paradoksalnie nie było wcale złe, biorąc pod uwagę fakt, że przeciętnie spółki na giełdzie traciły na wartości. Jednak rok 2020 przyniósł istotną zmianę w tym zakresie.


Nie chcę w dzisiejszym tekście podsumowywać giełdowo całego minionego roku. Omówienie najważniejszych wydarzeń oraz moje spostrzeżenia znajdziecie w dwóch poprzednich tekstach.


Chcę natomiast podsumować wyniki portfela SCT oraz główne sukcesy i porażki strategii w minionym roku. Omówię również moje plany co do kolejnych inwestycyjnych posunięć w ramach portfela.


W minionym roku portfel zyskał 48,28%, podczas gdy będący dla niego benchmarkiem indeks WIG zyskał 0,48%. Przewaga jest więc ogromna i warto podkreślić, że została ona wypracowana w znacznym stopniu przez pasywne posiadanie akcji

Jak widać na zaprezentowanym powyżej wykresie, w poprzednich latach przewaga ta się nie ujawniała. Głównym powodem było to, że indeks WIG utrzymywał się siłą dużych spółek, podczas gdy mniejsze walory jednak traciły na wartości. Stosunkowo dobry był rok 2019, ale jednak dopiero w 2020 przyszła największa zmiana.

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Skoro wszyscy zarobili w 2020 roku, to kto stracił?

Rok 2020 okazał się lepszy dla inwestorów niż można było się tego spodziewać. Duże grupy walorów jednak ucierpiały, co przełożyło się na ociężałość głównych indeksów. Jak to jest, że inwestorzy zarobili, a statystyki rynkowe tego nie pokazują?

Każdy śledzący finansowe social media zauważył z pewnością wysyp dobrych stóp zwrotu, którymi chwalą się inwestorzy. Dotyczy to zarówno portfeli profesjonalnych zarządzających, jak również portfeli blogerów i spekulantów. Dobre wyniki zanotowały też portfele prowadzone przez giełdowe serwisy i dostępne wyłącznie dla ich członków. Również i u mnie wyjątkowo udał się miniony rok w portfelu prywatnym, jak i blogowym.

Nie chcę powiedzieć, że w 2020 roku zarobili wszyscy, ale zauważalne jest zadowolenie inwestorów, mimo tego, że warunki były trudne. 

Skoro zatem udały nam się stopy zwrotu, jak to możliwe, że indeksy tego nie pokazują? Dlaczego WIG zakończył rok w okolicach zera, a Wig20 stracił 8%, a mimo to nasze prywatne portfele zachowały się lepiej?


Głównym powodem jest oczywiście skład naszych portfeli, najwyraźniej różniący się znacząco od składu indeksów. 

Zarówno na indeks WIG, jak i Wig20 przeważający wpływ mają spółki największe i najbardziej płynne. Wystarczy wspomnieć, że 20 walorów o największym udziale w indeksie WIG przekłada się w 74% na jego zachowanie. Pozostałe spółki, których jest ponad 300, składają się na zaledwie 26% wpływu, przy czym tu również działa zależność, że kilku większych zgarnia taką samą pulę, jak bardzo wielu małych. 

Partnerem dzisiejszego wpisu jest ING, promujące certyfikaty Turbo na rynku polskim.

Spójrzmy zatem, jak kształtowały się stopy zwrotu ze spółek wchodzących w skład indeksu Wig20. Prezentowane dane są aktualne na dzień 5 stycznia, czyli obejmują dwie sesje 2021 roku, ale nie powinno to znacząco zniekształcać obrazu.


Jak widać, na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy, na wartości straciła ponad połowa spółek, reprezentujących w sumie 57% wagi indeksu. Znajdziemy tam (wszystkie) cztery banki, dwie duże spółki paliwowe (Lotos i Orlen) oraz dwie duże spółki odzieżowe (LPP i CCC). Do niedawna (do 14 października) w skład indeksu Wig20 wchodził również mBank, który dołożył swoją czerwoną cegiełkę do indeksu, spadając w 2020 roku o ok. 50%.


Przyglądając się indeksom branżowym widzimy potwierdzenie tego faktu: banki, spółki paliwowe i odzieżówka traciły w minionym roku najbardziej.

Można więc założyć, że inwestorzy nie posiadali w swoich portfelach dużego udziału walorów z wymienionych grup. Warto wspomnieć, że już wiosną można było przypuszczać, że będą to segmenty rynku dotkliwie doświadczone przez koronawirusa i walkę z nim. 

środa, 30 grudnia 2020

To był najlepszy rok od lat - podsumowanie 2020

Powoli kończymy 2020 rok, który przyniósł zdecydowanie więcej zawirowań niż mogliśmy przypuszczać na jego początku. Czas spojrzeć na minione miesiące z dzisiejszej perspektywy i ocenić, co udało się zrealizować, a gdzie popełnione zostały błędy.

W dzisiejszym podsumowaniu nie będę szeroko opowiadał o stopach zwrotu z dużej liczby aktywów. Skupię się na rynku polskim oraz tym, jak moje inwestycje zachowały się w tym okresie. Myślę, że taki obraz będzie miał największe praktyczne znaczenie dla polskich inwestorów.

Jak widać na wykresie indeksu WIG, można wyróżnić kilka kluczowych faz rynku, które realizowały się w 2020 roku.

I. Marcowa panika.

Pierwsza reakcja inwestorów na wieść o tym, że epidemia będzie miała jednak charakter globalny okazała się całkiem gwałtowna. Silne przeceny na wielu walorach skutkowały osiągnięciem minimów nie widzianych od lat. Sam indeks Wig20 na krótką chwilę znalazł się poniżej minimów bessy z 2009 roku, co pokazuje, jak bardzo wszyscy się wtedy wystraszyli.

II. Odwilż.

Okres ten trwał od marcowego dołka do połowy lipca, kiedy to notowania giełdowe odrobiły dużą część strat. Zaczęło się od zdecydowanego odbicia, kiedy to inwestorzy zmienili nastawienie i zaczęli nabywać mocno przecenione papiery. Później rynek kontynuował zwyżki coraz bardziej nabierając rozpędu. W tym czasie wiele spółek nie tylko zasypało cały marcowy dołek, ale ustanowiło nowe długookresowe maksima. W tle rozgrywały się również pomniejsze hossy, o których napiszę dalej. Okres ten skończył się w okolicach lipca i sierpnia, gdy niektóre walory osiągnęły bardzo wysokie wyceny, zakrawające niekiedy o przesadny entuzjazm.

III. Druga fala.

Okres od lipca do końca października przebiegał pod znakiem ponownego wzrostu zachorowań, który w wielu krajach przyćmił swoją skalą to, co obserwowaliśmy w pierwszej połowie roku. Spowodowało to ponowną zniżkę na indeksach i walorach, która w wielu wypadkach była głębsza niż spadki z marca. Dotyczyło to w dużej mierze większych spółek, wchodzących w skład indeksu Wig20, ale nie tylko. Na wzrost pesymizmu wpłynęły również obniżki stóp procentowych, które podkopały wiarę w perspektywy sektora bankowego. To właśnie pod koniec października niektóre walory zanotowały poziomy najniższe od 2000 roku.

IV. Jesienna szarża popytu.

Ostatnim epizodem 2020 roku jest odreagowanie, które trwa do chwili obecnej. Przełomowym momentem okazały się informacje o opracowaniu pierwszej (a chwilę później kolejnych) szczepionki na COVID 19. Inwestorzy, zmotywowani również niskimi cenami akcji, rzucili się do zakupów widząc w końcu światełko w tunelu i nadzieję na powrót do normalności w 2021 roku. Skala entuzjazmu jest podobna do odreagowania widocznego w okresie kwiecień-lipiec i daje nadzieję na zamknięcie tegorocznej stopy zwrotu z WIG na poziomie zera.

Rok ryzyk i inwestycyjnych okazji

Jak więc widać był to bardzo zróżnicowany rok. Można tu wskazać dwie silne przeceny, kiedy to notowania walorów schodziły do wieloletnich minimów oraz następujące po nich dwa okresy silnych wzrostów, które niwelowały wcześniejsze dołki. 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails