czwartek, 15 lutego 2018

Certyfikaty ING Turbo sposobem na ożywienie IKE i IKZE

Dla wielu inwestorów konta IKE i IKZE kojarzą się z pasywnym inwestowaniem na emeryturę, czyli najczęściej nudą. Tymczasem dzięki certyfikatom ING Turbo możemy aktywnie uczestniczyć w grze rynkowej, korzystając zarówno na wzrostach, jak i na spadkach.

Certyfikaty Turbo, mimo że nie są nowymi instrumentami na warszawskiej giełdzie, ciągle wydają się być mało znane szerszej publiczności. Zapewne niektórzy obawiają się ich potencjalnego skomplikowania wynikającego z zastosowania mechanizmów typu bariera lub konck-out. W dzisiejszym wpisie realizowanym we współpracy z ING będącym emitentem tych certyfikatów, pokażę, jak one działają oraz jak można je wykorzystać w praktyce, aby usprawnić swoje inwestowanie.

Czym są certyfikaty ING Turbo?


Przede wszystkim należą do grona certyfikatów strukturyzowanych notowanych na GPW. Należy je odróżnić od certyfikatów strukturyzowanych oferowanych przez instytucje finansowe klientom detalicznym, czyli struktur o trudnych niekiedy do ustalenia zasadach działania. Instrumenty notowane na GPW mają swoją standaryzację, dzięki czemu inwestorzy mogą w precyzyjny sposób zaplanować i zrealizować swoje transakcje.

Konstrukcja samego certyfikatu opiera się na kilku podstawowych zasadach działania. Po pierwsze, jest to instrument rynku kasowego. Oznacza to, że obrót nim, w przeciwieństwie do kontraktów terminowych i opcji, możliwy jest również w ramach rachunków IKE i IKZE. O tym aspekcie napiszę jeszcze pod koniec artykułu.



Po drugie, certyfikaty Turbo oferują inwestorom dźwignię finansową. Oznacza to, że możemy otwierać pozycje przekraczające swoją wartością kapitał użyty przez nas, jako inwestorów. Pozostałą część dokłada za nas ING N.V., czyli holenderski emitent tych produktów.

Po trzecie, dzięki certyfikatom Turbo możemy również zarabiać na spadkach. Na każdy instrument bazowy notowane są certyfikaty long, zarabiające na wzrostach oraz certyfikaty short, zarabiające na spadkach. Co ważne, za każdym razem kupujemy certyfikat, nawet ten zarabiający na spadkach.

Po czwarte, korzystając z certyfikatów Turbo nie możemy stracić więcej niż wartość środków, które zainwestowaliśmy. Nie będzie więc miała miejsce sytuacja, w której dom maklerski zażąda od nas dopłaty do pozycji. Z tego też względu korzystając z tych certyfikatów nie musimy utrzymywać żadnego depozytu zabezpieczającego na rachunku. Podobnie jak w przypadku akcji, wartość naszej inwestycji może spaść co najwyżej do zera.

Jak działają certyfikaty Turbo?


Myślę, że działanie certyfikatów ING Turbo najlepiej jest omówić na przykładzie konkretnej inwestycji.



Załóżmy, że chcemy w chwili obecnej zająć długą pozycję na PKN Orlen. Kurs przełamał wsparcie w okolicach 105 zł i spadł do 93 zł. Naszym celem jest złapanie ruchu powrotnego do przełamanego poziomu, który obecnie jest oporem. Do zarobienia jest 9-10%.

Aby wybrać odpowiedni certyfikat, sprawdzamy na stronie ING Turbo listę certyfikatów long notowanych na akcje Orlenu.



Jak widać mamy dostępne różne certyfikaty cechujące się różnym poziomem dźwigni oraz różnym poziomem bariery. Poziom bariery oznacza rodzaj stop lossa zabezpieczającego wartość naszej inwestycji. Jako że zagranie na Orlenie ma charakter krótkoterminowy i startujemy z kursu PKN na poziomie 96 zł, bariera na poziomie 86,8 zł jest dla nas w zupełności wystarczająca. Po kliknięciu w szczegóły certyfikatu uzyskujemy dostęp do jego najważniejszych parametrów:



Z tego okna jesteśmy w stanie wyczytać wszystkie najważniejsze informacje na temat tego certyfikatu.

Po pierwsze nazwa. W lewym górnym rogu znajdujemy coś takiego: INTLPKN17947. IN oznacza emitenta (ING), T - turbo, L - long, PKN - instrument bazowy, czyli PKN Orlen. Pozostałe cyfry stanowią oznaczenie techniczne certyfikatu i tu już niestety nie jesteśmy w stanie bazować na logice. Przy składaniu zlecenia trzeba użyć wyszukiwarki, aby odszukać ten konkretny certyfikat na liście.

Jest to certyfikat na akcje, a zatem opiewa on na 1 akcję PKN Orlen. Stąd też mnożnik wynosi 1,00. W przypadku certyfikatów indeksowych, np. na Wig20 mnożnik może być inny, np. 0,01, co oznacza, że jeden certyfikat odpowiada 1% z aktualnej wartości Wig20, czyli np. 25 zł (1% z 2500 pkt).

Czas na wyjaśnienie, jak działa dźwignia w przypadku certyfikatów ING Turbo. Po prawej stronie wskazana jest wartość poziomu finansowania certyfikatu i wynosi ona 80,85 zł. Jest to kwota, którą ING "dokłada" od siebie do każdego zakupionego przez nas certyfikatu. Jak łatwo policzyć, odejmując od ceny rynkowej akcji (96,09 zł) kwotę dokładaną przez ING (80,85 zł) otrzymujemy kwotę 15,24 zł, czyli taką, jaką figuruje na ofercie kupna. I teraz policzmy w drugą stronę. Płacimy 15,42 zł za certyfikat o wartości 96,09 zł, a zatem inwestujemy z dźwignią na poziomie 6,23, czyli dokładnie taką, jaką widzimy w parametrach powyżej. Tak właśnie działa dźwignia finansowa w certyfikatach ING. 

Należy teraz omówić kwestię bariery. ING wykłada ze swoich pieniędzy kwotę 80,85 zł. To my jesteśmy inwestorem inicjującym daną transakcję i to my godzimy się na poniesienie ryzyka rynkowego. Dlatego też stworzono barierę - abyśmy ryzykowali naszymi 15,42 zł zaangażowanymi w transakcję, a nie kwotą 80,85 zł wyłożoną przez ING. Dzięki temu nasze ryzyko jest ograniczone do zaangażowanych w transakcję środków.

Bariera jest pewnego rodzaju zleceniem stop loss, poziomem przy którym notowania certyfikatu zostają zawieszone, aby uchronić inwestorów przed poniesieniem straty przewyższającej zaangażowany kapitał. W obecnym przypadku poziom bariery wynosi 86,8 zł, czyli jest wyższy o prawie 6 zł od poziomu finansowania. Jest to bufor mający chronić nas przed wysoką zmiennością oraz lukami cenowymi na otwarcie. Jeżeli kurs Orlenu spadnie poniżej 86,8 zł, notowania certyfikatem są zawieszane (tzw. knock out), a nam, w ciągu kilku dni wypłacana jest tzw. wartość rezydualna, czyli różnica pomiędzy faktycznym kursem rozliczenia transakcji, a poziomem finansowania. Regułą jest, że skok notowań nie konsumuje całego bufora pomiędzy poziomem finansowania a poziomem bariery, więc po rozliczeniu jakaś kwota powinna wrócić na nasze konto. Tym samym utrata całości zainwestowanych środków należy do rzadkości.

Przejdźmy do szczegółów transakcji. Załóżmy, że kupujemy w dniu dzisiejszym 100 certyfikatów Turbo na Orlen płacąc 15,42 zł za sztukę. W efekcie angażujemy 1542 złote otwierając pozycję o wartości 9609 zł. Jeżeli kurs Orlenu wzrośnie do 105 zł, zamykamy pozycję w certyfikatach. Jak policzyć nasz potencjalny wynik finansowy?

Pakiet 100 akcji Orlenu przy cenie 105 zł wart będzie 10 500 zł. Jednocześnie poziom finansowania oferowany przez ING to 8085 zł, a zatem wartość certyfikatów wynosiła będzie ok. 2415 zł, co daje 24,15 zł na jeden certyfikat. Na transakcji zarobiliśmy 56,6% dzięki wzrostowi instrumentu bazowego o 9,27% (z 96,09 zł na 105 zł). Widzimy, że dźwignia finansowa się zgadza i wynosi ok. 6,2.

Dalsze szczegóły techniczne dotyczące certyfikatów Turbo


Przedstawiony powyżej przykład inwestycji jest nieco uproszczony. W powyższej operacji uwzględnić musimy prowizję maklerską (standardowa dla akcji według tabeli naszego domu maklerskiego) oraz koszty wiążące się z inwestowaniem w certyfikaty ING Turbo.

Koszt finansowania

Koszt finansowania dla zaprezentowanego powyżej certyfikatu wynosi 5,1% i składają się na niego dwa komponenty. Pierwszym jest marża ING wynosząca 3,5%. Z tej marży (oraz spreadu bid/ask w tabeli ofert) ING pokrywa koszty stworzenia i oferowania certyfikatów Turbo, jak również spready i prowizje maklerskie wiążące się z nabywaniem instrumentów bazowych dla zabezpieczenia pozycji w certyfikatach. Drugim elementem jest aktualny rynkowy koszt pieniądza, który tu wynosi 1,6%.

Zatem w ciągu roku koszt utrzymywania pozycji wynosi 5,1%, co daje 0,014% dziennie. Koszty te uwzględniane są w wycenie certyfikatu poprzez okresowe (zazwyczaj raz w miesiącu) podnoszenie poziomu bariery. Co ważne, w przypadku certyfikatów short rynkowy koszt pieniądza jest ujemny, a zatem pomniejsza koszty utrzymywania pozycji przez dłuższy czas. Dla certyfikatów short na Orlen wynosi on 2%, co jest różnicą pomiędzy 3,5% marżą ING a 1,6% kosztem kapitału.

Niemniej warto pamiętać, że im dłużej trzymamy taki certyfikat w portfelu tym bardziej odczujemy koszt upływającego czasu. Dla handlu krótkoterminowego i pozycji otwieranych na nie dłużej niż miesiąc, powinien on być niemal niezauważalny.

Bariera przy pozycji short

Podobnie jak koszt finansowania certyfikatu, przy pozycjach krótkich pewne rzeczy działają inaczej. Przykładem jest poziom bariery, który przy shortach znajduje się zawsze powyżej aktualnego kursu oraz z upływem czasu jest obniżany, a nie podnoszony.

Dywidendy i operacje na akcjach

Jeżeli spółka wypłaci dywidendę lub dokonana zostanie inna operacja mająca wpływ na kurs akcji, emitent certyfikatów dokonuje zawsze odpowiedniej korekty na barierze instrumentu. A więc posiadając certyfikat nie otrzymujemy samej dywidendy, ale nasz wynik finansowy jest odpowiednio korygowany, dzięki czemu niezależnie od kierunku w którym gramy, nie ponosimy strat wynikających z operacji na danym instrumencie.

Podobnie ma to miejsce przy certyfikatach na surowce, gdzie zabezpieczeniem pozycji emitenta nie jest instrument bazowy, ale kontrakty terminowe. Rolowanie na kolejne serie kontraktów i wynikające z tego korekty cenowe odzwierciedlane są w poziomie bariery, nie wpływając negatywnie na nasz wynik finansowy.

Ryzyko walutowe

W przypadku certyfikatów opartych o instrumenty z polskiego rynku, ryzyko walutowe nie występuje. Problem pojawia się, gdy sięgamy po akcje notowane w dolarach lub euro, czy też surowce wyceniane zazwyczaj w dolarach.

Mamy tu dwa rozwiązania. Pierwszym z nich jest zajęcie jedynie pozycji na danym certyfikacie, godząc się na wiążące się z tym ryzyko walutowe. Drugim i moim zdaniem lepszym wyjściem jest zabezpieczenie tegoż ryzyka walutowego poprzez kupno certyfikatu short na parę USD/PLN lub EUR/PLN. Dzięki temu mamy gwarancję, że jedynym co wpływa na wartość naszej inwestycji jest interesujące nas aktywo.

Instrumenty bazowe i dostępne możliwości inwestycyjne


Na każdy instrument bazowy notowane są zarówno certyfikaty Turbo long, jak i Turbo short. Co więcej, zazwyczaj mamy do wyboru przynajmniej kilka, jeżeli nie kilkanaście longów i shortów. Dzięki temu jako inwestorzy mamy możliwość wybrania, jak blisko aktualnej ceny instrumentu bazowego będzie bariera oraz z jak wysokiej dźwigni finansowej zamierzamy skorzystać. Generalna zasada jest taka, że im bliższa bariera tym dźwignia większa. Otwierając pozycję tuż przed poziomem knock-out możemy uzyskać naprawdę wysokie dźwignie.

Listę dostępnych instrumentów bazowych prezentuje poniższa grafika:



Jak widzicie, wybierać możemy w kilku kategoriach takich jak akcje polskie i zagraniczne, wybrane indeksy polskie i zagraniczne, surowce czy określone pary walutowe. Lista instrumentów bazowych będzie powiększana wraz ze wzrostem zainteresowania inwestorów certyfikatami Turbo, ponieważ opłaty giełdowe rodzą całkiem konkretne koszty, niemożliwe do pokrycia bez konkretnego obrotu na danym certyfikacie.

Ja sam w głównej mierze korzystam z certyfikatów na akcje polskie, indeksów oraz surowców. Co ważne, znacznie częściej używam ich do zagrań short niż long.

Dlaczego certyfikaty ING Turbo idą w parze z kontami IKE i IKZE?


Rosnąca popularność kont IKE i IKZE powoduje, że coraz częściej decydujemy się przelewać pełne limity na tego rodzaju rachunki maklerskie. Jednak konta emerytalne posiadają kilka istotnych ograniczeń. 

Pierwszym z nich jest brak możliwości handlowania kontraktami terminowymi. Oznacza to brak dostępu do zarabiania na spadkach oraz brak dostępu do dźwigni finansowej. Natomiast dzięki certyfikatom turbo jeszcze w zeszłym roku moje konto IKZE było zlewarowane 4-krotnie. 

Po drugie w ramach rachunków emerytalnych wielu inwestorów stosuje strategie długoterminowe i dywidendowe. W sytuacji, gdzie większość naszych środków zaangażowana jest w transakcje o długim horyzoncie czasowym i tylko np. 20% gotówki możemy zaangażować w inny rodzaj transakcji, bardzo przydaje się dźwignia finansowa oferowana przez certyfikaty.

Po trzecie, konta emerytalne charakteryzują się limitami wpłat. W przypadku IKZE jest to zaledwie ok. 5300 zł. Z taką kwotą trudno jest podbić giełdę. Tymczasem certyfikaty dają nam tak potrzebną w tej sytuacji elastyczność.

Warto również pamiętać, że certyfikaty Turbo dobrze sprawdzą się inwestorom korzystającym ze zwykłych rachunków maklerskich. Przecież zajęcie krótkiej pozycji na indeksie Wig20 z użyciem kontraktów terminowych oznacza otwarcie pozycji o nominalnej wartości ok 50 tys. zł, co jest wartością zdecydowanie zbyt wielką dla dużej części inwestorów. Kontrakt terminowy na Pekao to po mnożnikach 13 tys. zł. Co w sytuacji, jeżeli ktoś dysponuje rachunkiem rzędu 10 tys. zł? Wtedy w grę wchodzą tylko certyfikaty strukturyzowane.

Praktycznie wykorzystanie certyfikatów Turbo


Ja sam dość często wykorzystuję te instrumenty w moich inwestycjach, głównie na kontach emerytalnych. Jak wspomniałem wyżej, często wykorzystuję je poprzez zajmowanie krótkiej pozycji, czyli kupno certyfikatu short. Posiadając portfel w 80% zapakowany akcjami bardzo cenię sobie możliwość łatwego zajęcia pozycji ukierunkowanej na spadki. Takie podejście daje mi elastyczność i sprawia, że nie jestem ograniczony jedynie po pozycji długich.

Jednym z ciekawych przypadków było ostatnio złapanie spadków na PKN Orlen po przełamaniu przez spółkę poziomu 105 zł:



Widząc, co się święci, otworzyłem moją pozycję na kilka dni przed spadkami. W międzyczasie rynek wykonywał niewielkie ruchy, ale ostatecznie cena spadła o ponad 10%, dając lewarowanej pozycji odpowiednio zarobić. Wynik finansowy można tu traktować z jednej strony jako zagranie spekulacyjne, a z drugiej jako częściowe zabezpieczenie pozycji długich znajdujących się w portfelu.

Wyobrażam tu sobie inwestora, który być może chce posiadać spółkę długoterminowo i dywidendowo, ale bolą go okresowe spadki waloru. Dzięki takim certyfikatom może zabezpieczać swoje pozycje z bardzo wysoką dokładnością. Posiadając pakiet 50 akcji Orlenu musielibyśmy sprzedać jeden kontrakt terminowy, odpowiadający 100 akcjom spółki. Tymczasem z wykorzystaniem certyfikatów możemy sprzedać ich równo 50, dokonując precyzyjnego zabezpieczenia posiadanego pakietu.

Inną pozycją z mojego portfela była ostatnio transakcja na ropie naftowej, gdzie urwałem niewielki kąsek z rynku. W tym wypadku zbudowałem pozycję długą na certyfikatach, a następnie wykorzystałem certyfikaty short USD/PLN do zabezpieczenia wahań kursowych. W efekcie moja ekspozycja ograniczyła się do wzrostów na ropie, bez narażania się na wpływ słabnącego dolara.

Dwa ważne marcowe wydarzenia


Jeżeli tematyka certyfikatów turbo przypadła Wam do gustu, w marcu będzie możliwość bliższego zapoznania się z tymi instrumentami, oprócz oczywiście bieżącego handlu nimi, który możliwy jest na GPW od kilku już lat. 

W dniu 2 marca o godzinie 12.00 wystąpię przed kamerą w ramach TJS. Będziecie mogli obejrzeć mnie live na YouTube, o czym wcześniej oczywiście będę przypominał.


Drugą ważną rzeczą będzie moje wystąpienie w dniu 17 marca w Krakowie w ramach tegorocznego FX Cuffs. W trakcie wykładu będę opowiadał mniej o samej zasadzie działania certyfikatów, a więcej o rzeczach, które można zrobić z ich wykorzystaniem oraz moich doświadczeniach na tym polu.


Warto poznawać nowe rzeczy


Ciekaw jestem, czy korzystacie już z instrumentów takich jak certyfikaty strukturyzowane, w szczególności z Turbosów? Moim zdaniem są to narzędzia pozwalające wprowadzić sporo elastyczności do naszych inwestycyjnych portfeli, ale ciekawi mnie Wasze zdanie w tej kwestii.

20 komentarzy:

  1. Radku, powiedz które banki/domy maklerskie oferują certyfikaty Turbo w ramach IKE i IKZE? Przypuszczam, że ING i związane z nim NN. A co z innymi, np. BOŚ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Certyfikaty Turbo są instrumentami notowanymi na GPW. Jeżeli więc posiadać IKE lub IKZE w ramach rachunku maklerskiego, możesz nimi handlować za pośrednictwem każdego DM.

      Wejdź na stronę ING Turbo, wybierz jakiś certyfikat, a następnie poszukaj go w arkuszu zleceń.

      Usuń
  2. Na rachunku IKE w BOŚ wynajduje mi tylko PLINGNV16329 czyli long na GBP. Innych certyfikatów nie widzę. Jeśli można wiedzieć, to gdzie masz otworzone konto IKE i IKZE? Chcę założyć IKZE w NN i zastanawiam się czy jest tam możliwość otworzenia IKZE jako rachunek maklerski i jednoczesny dostęp do funduszy inwestycyjnych. Ciężko znaleźć na ten temat info. Wygląda trochę jakby oferowali IKZE gdzie do wyboru jest konto oszczędnościowe lub fundusz inwestycyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj po oznaczeniu rozpoczynającym się od INTL, mi bez problemu znajduje.

      Według moich informacji na październik 2017 w DM ING nie oferowano IKZE i IKE w formie rachunku maklerskiego. Ale może się coś zmieniło w ostatnim czasie.

      Usuń
    2. Ok, znalazłem, strasznie to zamotane w BOŚu. Niektórych certyfikatów i tak nie widać, ale większość jest. Oznaczenia w BOŚ są inne, np. IN jako ING, dalej TL jako long, dalej ticker dajmy PKO. Całość to INTLPKO20396 czyli inny zapis niż na stronie ING.

      Usuń
    3. BTW dzięki za info o certyfikatach Turbo w rachunku IKE. Nie wiedziałem, że są dostępne. Wcześniej korzystałem z nich tylko w DeGiro.

      Usuń
  3. Nie piszesz nic o płynności , jak to wygląda przy tych certyfikatach ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma z tym problemu, rynek jest animowany

      Usuń
    2. Certyfikaty handlowane są w normalnych godzinach sesji. Jeśli mnie pamięć nie myli, od 9.05 do 16.45 w arkuszu jest emitent będący jednocześnie animatorem, który kwotuje oferty kupna i sprzedaży. Z racji mnogości certyfikatów, będziemy w większości przypadków handlowali z emitentem.

      I tak na chwilę obecną w arkuszu widzę:
      - na PKN Orlen po 3000 sztuk po każdej stronie
      - na Adidasa po 5000 sztuk po każdej stronie
      - na DAX po 8000 sztuk po każdej stronie
      - na Wig20 po 20 000 sztuk po każdej stronie.

      Jeżeli jakaś oferta zostanie "zjedzona" przez rynek, chwilę później animator powinien dołożyć kolejną do arkusza. Według mojej wiedzy przez 95% czasu animator jest obecny w arkuszu zleceń ze swoimi ofertami.

      Usuń
  4. Hej Radku. A co sądzisz o tych certyfikatach faktor, konkretnie chodzi mi o te:

    https://www.biznesradar.pl/notowania/RCFL3KGH#1r_candle_lin

    https://www.biznesradar.pl/notowania/RCFS3KGH#1r_candle_lin

    Czy są bezpieczne, czy mogę np. gdy zacznie się bessa i ją rozpoznam, zainwestować w RCFS3KGH ? Ok, jest dźwignia razy 3, ale czy emitent np. nie zawiesi tych certyfikatów, gdy będę trzymał powiedzmy przez rok ? Ogólnie, Twoim zdaniem, zakładając, ze rynek będzie szedł w zgodnie z moim osądem, czy mogę wówczas potraktować taki instrument (tylko o KGHM mi chodzi), jako długoterminową inwestycję, czyli powiedzmy trzymać go od 1 roku do 3 lat ? Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam. Wykonujesz super robotę na tym blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Certyfikaty faktor działają trochę inaczej pod względem dźwigni finansowej. W długim horyzoncie czasowym stopy zwrotu mogą się nieco rozjeżdżać z instrumentem bazowym, niezależnie od kosztu kapitału, który również się ponosi.

      Dlatego w perspektywie 1-3 lat takie instrumenty wydają mi się nieco za drogie.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawa informacja. Z tymże w chwil obecnej trochę to ryzykowne kupowanie akcji, czyli długa pozycja. Nie mówiąc już o lewarze 6x.

    Chłopaki z ING sprytnie obeszli ograniczenia dla kontraktów terminowych na IKE/IKZE. Ale jak tylko się ktoś sparzy to już widzę jak ta furtka zostanie zatrzaśnięta z hukiem !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zostanie,bo certyfikaty strukturyzowane to standardowy produkt, obecny nie tylko na naszej giełdzie. Co więcej, można powiedzieć, że nasza giełda jest nieco zapomniana pod względem rozwoju produktów strukturyzowanych.

      I z pewnością nie jest istotą istnienia tych certyfikatów omijanie regulacji IKE i IKZE. Istnieją one od ponad 5 lat i jak do tej pory ludzie się nie sparzyli, a jeżeli ktoś się sparzył to tylko i wyłącznie z powodu własnych decyzji transakcyjnych.

      Jeżeli się kupuje akcje z perspektywą max 2-3 tygodni to i w czasie bessy można zarobić :)

      Usuń
  6. Jak zbieracie na emeryturę to nie uzywajcie kredytów, to najwieksza bzdura w oszćzędzaniu, to zwykła spekulacja i pazerność.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy kupując certyfikat jest możliwość stawiania SL i TP tak jak w przypadku akcji?

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałbym przestrzec przed używaniem certyfikatów ING Turbo, ostatnio doświadczyłem nastepujacej sytuacji. Mając ceryfikaty ING, ustawiłem sobie zlecenie stop loss, zlecenie było aktywne, w miedzyczasie certyfikaty po stronie sprzedaż zostały wykupione,ale po stronie kupno (na potrzeby odsprzedazy ode mnie) były zapewnione. Ze wzgledu na wykupienie, nastapiło zawieszenie notowań, kurs w tym czasie spadł i SL powinien zostac aktywowany, ale tak sie nie stało, po przywróceniu notowań (po ok. godzinie lub dwóch od zawieszenia), byłem stratny ponad 20%... Reklamacji nie uwzględnili, ponieważ powiedzieli, że powinienem sprzedać swoje certyfikaty zaraz po przywróceniu notowań!!! Co za paranoja, oczywiscie nie ma takiego zapisu w prospekcie, to jest ich interpretacja, od czego będę się odwoływał w odpowiednich organach i przestrzegał na wszelkich portalach.

    OdpowiedzUsuń
  9. budowa kapitału emerytalnego w oparciu o produkty spekulacyjne (np Turbo) to nieporozumienie, wystarczy zerknąć na statystyki jak często zachodzą zdarzenia knock-out, proszę zauważyć, że emitent namnaża tylko kolejne produkty, czerpiąc z każdego wysokie korzyści (odsetki, spready itp.), nie ponosząc de facto żadnych ryzyk, Autora artykułu (jak widać choćby po wzajemnym podlinkowaniu z aplikacją ING grainwestycyjna.pl do tradingu certyfikatami turbo) trudno w tym przypadku podejrzewać o czyste intencje przekazu - napisał po prostu klasyczny artykuł sponsorowany, jego biznesowy związek z ING jest aż nader widoczny, stąd budzi niesmak - myślę, że kto jak kto ale humanista kojarzy się po ludzku z przyzwoitością, więc nie powinien namawiać ludzi do idiotycznych zachowań, czym jest spekulacja, zwłaszcza w kontekście emerytalnym,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie ukrywam, że tekst powstał we współpracy z ING, przecież napisałem to wyraźnie na początku tekstu.

      Co do samych instrumentów to absolutnie się nie zgodzę. Równie dobrze można powiedzieć, że budowanie kapitału inwestycyjnego na giełdzie to nieporozumienie, bo ludzie tracą na giełdzie pieniądze. Konck-out jest z kolei mechanizmem chroniącym kapitał inwestora, który, przypomnę, wybrał certyfikat z takim, a nie innym poziomem knock-out. To tak, jakby mieć oskarżać inwestora, że mu stop lossy strzeliły w miejscu, w którym sam je postawił :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails