Postanowiłem podzielić się z moimi czytelnikami analizą, którą sporządziłem na początku tygodnia na własne potrzeby. Doszedłem do wniosku, że rynek jest już dość wysoko, aby się zatrzymać i powoli myśleć o uformowaniu szczytu cenowego, po którym nastąpią spadki. Czy one faktycznie nastąpią i jak będą głębokie - nie wiem. Ale sądzę, że warto jest spojrzeć na rynek w ten właśnie sposób i przemyśleć sprawę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swing trading. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swing trading. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 sierpnia 2014
piątek, 21 grudnia 2012
czwartek, 22 listopada 2012
Dokąd to wszystko zmierza?
Sytuacja wydaje się całkiem ciekawa, ale jednocześnie niekoniecznie optymistyczna dla giełdowych byków. Spójrzmy sobie na nasz rodzimy rynek:
Widzimy silny opór w okolicach 2400 pkt. Do tego rynek od dwóch miesięcy nie zdobył żadnych nowych poziomów i porusza się horyzontalnie. Na dokładkę mój ulubiony oscylator stochastyczny pokazuje wykupienie, co mogłoby oznaczać, że rynek już swój impet może zacząć tracić. Dwie ostatnie świece są spadkowe, lecz jeszcze to niczego nie przesądza.
Rzućmy więc okiem za wodę:
Jeśli popatrzymy sobie na panujący ostatnio rytm swingów, nie jest trudno dojść do wniosku, że znajdujemy się właśnie w okolicach wyczerpania. A zestawiając to z ruchem spadkowym panującym w ostatnich tygodniach, można pokusić się o tezę, że jest to korekta spadków, która może lada dzień zakończyć się kolejnym ruchem impulsowym w dół.
Oczywiście skierowanie się w stronę spadków to jedynie mój feel rynku, ale szczerze powiem, że z chęcią bym teraz kupił opcję put na SPX. Bo w korekcie niedrogo, a potencjał do zarobku wydaje się okazały.
Pamiętajcie tylko, że inwestujecie na własne ryzyko :)
Etykiety:
analiza techniczna,
okazje inwestycyjne,
oscylator,
SP-500,
swing trading
środa, 25 lipca 2012
niedziela, 22 kwietnia 2012
Swing trading poszedł spać
Są czasem takie chwile w działalności inwestora dyskrecjonalnego, w których nie wie, co ma zrobić. Ja jestem właśnie w podobnej sytuacji, ale o tyle lepszej, że wiem co mam zrobić, tyle że nie wiem, co mówi mi rynek. Po prostu nic się nie dzieje.
Indeks swobodnie sobie opada idąc czymś w rodzaju kanału i praktycznie od dwóch i pół miesiąca raczej obserwuję niż aktywnie gram. Jednym z głównych powodów jest brak wyraźnych wierzchołków swingowych oraz fakt, że znacząco rozjeżdżamy się w porównaniu z USA. To pierwsze znacząco utrudnia analizę kierunku, w jakim podąża nasz indeks i pozwala jedynie ogólnie stwierdzić, że opadamy. Pytanie tylko, czy jest to koncentracja sił przed wybiciem, czy raczej oznaka słabości i przesłanka do sprzedawania akcji. I tu w grę wchodzi USA, gdzie możemy dostrzec coś w rodzaju słabnącego impetu wzrostowego (im w końcu też korekta się należy), przyjmując na DJIA coś w rodzaju formującego się RGR.
Tak więc na razie jest nieco pesymistycznie, ale ciągle w atmosferze wyczekiwania. Czy można dorysować coś jeszcze? Oczywiście :)
Jest trójkąt symetryczny, na którego dolnym ramieniu toczy się właśnie walka dobra ze złem. Czy jest to silny sygnał do kupna przy ciasnym stop lossie? Trudno powiedzieć, jeśli już miałbym zaryzykować to raczej na opcjach OTM, które przy odbiciu w górę lub wybiciu dołem będą mocno zyskiwały na wartości.
Jak widzicie, coś narysowałem, bo zawsze coś uda się narysować. Mogę nawet przekonująco uzasadnić zarówno wariant wzrostowy, jak i spadkowy. Ale czy jestem do któregoś z nich przekonany? Raczej nie. Nie potrafię w aktualnej sytuacji w sposób zdecydowany opowiedzieć się za wzrostami lub spadkami.
Co w takiej sytuacji robić? Z jednej strony można nie robić nic i być poza rynkiem. Z drugiej, jeśli ma się coś otwartego, można zacieśnić stopy i czekać na rozwój zdarzeń, najwyżej zlecenia zadziałają i uchronimy się przed dużymi stratami.
Ale co w przypadku opcji? Tak się składa, że w ich przypadku czas ma znaczenie. Pozostało jeszcze prawie dwa miesiące do rozliczenia, a ja już w zasadzie ustawiłem wszystko, co miałem do ustawienia i co mogłem ustawić w warunkach, jakie panowały przez ostatnie miesiące. To właśnie brak wyraźnych swingów, czy to wzrostowych, czy spadkowych, sprawił, że w zasadzie nie jestem do końca zadowolony ze strategii, ale jakiejś wielkiej tragedii nie ma. Cóż, bierze się to, co rynek nam daje :)
Szczerze powiem, że ten bezruch już mnie męczy...
Etykiety:
analiza techniczna,
formacje cenowe,
RGR,
swing trading,
trójkąt
piątek, 6 stycznia 2012
środa, 28 grudnia 2011
Odwrócenie "do zagrania"
Powstający układ odwrócenia. Macie szansę spróbowania go w praktyce, jeśli się zrealizuje zgodnie z moimi założeniami.
Etykiety:
analiza techniczna,
okazje inwestycyjne,
SP-500,
swing trading,
technika gry
środa, 21 grudnia 2011
Tak to działa
Czekasz na odwrócenie swingu, po pierwszym ruchu w swoją stronę czekasz na korektę (najlepiej zatrzymującą się na wsparciu), na której zajmujesz swoje pozycje przy minimalnym ryzyku. Proste
Etykiety:
analiza techniczna,
korekta,
okazje inwestycyjne,
swing trading,
technika gry,
wsparcie
wtorek, 20 grudnia 2011
Kilka sposobów polowania na tego samego zwierza
Jak dobrze wiecie, od kilku dni dość intensywnie myślałem, mówiłem i pisałem o szykującym się w mojej ocenie powrocie do wzrostów na głównych klasach aktywów. Nie jest moją intencją budowanie sobie ego, że dziś mieliśmy ładne odbicie, ale chciałbym w tym wpisie pokazać, jak można próbować zarobić na tym samym scenariuszu, ale na kilka różnych sposobów.
We wczorajszym wpisie pokazałem, jak zająłem długą pozycję na kontraktach na SP500 licząc, że wsparcie się utrzyma i rynek podąży w kierunku wzrostów. Ruch ten faktycznie nastąpił, lecz wcześniej miał miejsce dość mocny spadek, który wyczesał moje ciasno ustawione stopy. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że później już nie śledziłem notowań, przez co nie odnowiłem pozycji i dzisiejsze ładne wzrosty mi uciekły. Można płakać z powodu niewielkiej straty, ale można też było nieco pokombinować i postarać się zarobić w inny sposób.
Swoje działania oparłem na scenariuszu, który zakładał chwilowe wyczerpanie ruchu spadkowego i nadzieję na wzrosty w najbliższych dniach. Przecena na rynku akcji sprawiła, że w dół poszły również niektóre inne aktywa, z kolei inne zaliczyły wzrosty. W efekcie kilka różnych aktywów w tym samym czasie znalazło się w układzie, który odczytałem jako odwrócenie swingu.
Jednym z tych aktywów było SP500, na którym poniosłem porażkę. Na innych jednak zagrałem nieco bardziej defensywnie (zlecenia buy stop, szersze stopy) i w efekcie mogę już powoli ograniczać ryzyko, pozwalając rynkowi podążać w swoją stronę.
O wołowinie już zdarzyło mi się wspominać. Wyczerpanie swingowe wraz ze wsparciem technicznym pozwoliło zająć pozycję, która już w chwili obecnej jest bez ryzyka, gdyż dzięki wczorajszym wzrostom stop przesunąłem w punkt wejścia. Wcześniej poniosłem niewielką stratę, gdyż rynek jeszcze raz przetestował dołki.
Olej opałowy zachowuje się zazwyczaj podobnie do notowań ropy, lecz często nieznacznie odbiega od jej cen. W tej sytuacji mieliśmy za sobą ruch spadkowy o niemałym swingowym zasięgu (z małą korektą w środku), który w mojej ocenie miał i ma szansę zakończyć się w obszarze wsparcia zaznaczonym czerwoną linią. Zlecenie kupna ustawione powyżej High wczorajszej świecy, stop loss tuż pod Low tejże.
I kolejne podobne zagranie, tyle że zajęcie krótkiej pozycji na bundach - dziesięcioletnich niemieckich obligacjach. Uspokojenie sytuacji i wzrosty na giełdach to przesłanki do spadków na budnach, co w połączeniu z oporem technicznym skłoniło mnie do zapolowania na krótką pozycję. Technika wejścia taka sama, jak przy wołowinie, dzięki czemu pozycje otworzyły się same, podczas mojej nieobecności.
Powyższe kilka przykładów pokazuje, jak można wykorzystać ten sam scenariusz rynkowy na kilka różnych sposobów. Mimo, że poniosłem koszt jednego stop lossa, pozostałe pozycje otworzyły się bez problemów i całkiem nieźle rokują. Dodatkową zaletą analizowania wielu rynków jest właśnie poszukiwanie momentów, w których kilka z nich w tym samym czasie okazuje swingowe wyczerpanie. Wtedy też jest (w mojej ocenie) większa szansa na to, że oczekiwany przez nas ruch faktycznie się zrealizuje.
Mam nadzieję, że wybaczycie mi ostatnią monotonię na temat "odczytywania odwrócenia", ale sądzę, iż jest to całkiem interesująca metoda, pozwalająca niekiedy dokonywać mitycznego "kupowania na dołku".
Czekam na uwagi.
Etykiety:
okazje inwestycyjne,
opór,
swing trading,
technika gry,
wsparcie
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Struktura ruchów cenowych w praktyce
Poniżej przedstawiam dwa wykresy obrazujące aktualną sytuację na dostępnym mi instrumencie śledzącym kontrakt na SP500. Wierzchołki mini-swingów układają się już zupełnie inaczej, momentum spadkowe słabnie (mimo nagłych ruchów) i w mojej ocenie możemy już uklepywać swingowy dołek. Całość może potwierdzać fakt, że oscylujemy w okolicy zniesienia 50% swingu wzrostowego.
Jak pewnie widzicie, wszedłem już na długie pozycje i to wszedłem stosunkowo grubo. Pozwolił mi na to bardzo ciasny stop loss. Jak też widzicie, część pozycji będzie się likwidowała przy ostatnim mini-wierzchołku (1/3), a pozostałe 2/3 będę się starał przewieźć na ruchu wzrostowym, jeśli taki nastąpi, ewentualnie dobierając na korektach.
Po raz kolejny rynek, w mojej ocenie, rynek daje sygnały rychłego odwrócenia, a więc staram się je wykorzystać. I nic w moim podejściu się nie zmieni, jeśli wylecę na stopie 5 minut po opublikowaniu tego wpisu :)
Etykiety:
analiza techniczna,
okazje inwestycyjne,
swing trading,
technika gry,
wsparcie
czwartek, 15 grudnia 2011
Struktura ruchów cenowych
Trochę luźnej gadki na bardzo interesujący temat :)
Etykiety:
analiza techniczna,
swing trading,
technika gry
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Kolejny egzotyczny metal
Tym razem padło na platynę pallad. Nie będę już opisywał, czym jest ten metal, jakie ma zastosowanie w przemyśle etc. Pokażę krótko, jak zagrałem na jego cenie.
Pierwsza sytuacja, w skali dziennej. Dynamiczny swing w górę napotkał na opór techniczny. Rozmiary swingu, a także wyczerpanie oscylatora wskazują, że jest już odpowiednio dojrzały, aby spróbować większej korekty.
Na skali H4 widzimy zmianę układu wierzchołków, czyli niewybicie się ceny na nowe maksima, za to przebicie ostatniego dołka. Krótka pozycja otwarta nieco powyżej przełamanego wsparcia, przy wykorzystaniu chwilowego odreagowania. Stop loss powyżej wierzchołka, dopuszcza możliwość niewielkiego podejścia ceny w górę.
Przedstawiony powyżej tok myślenia dość dokładnie oddaje moje podejście do prób łapania swingów. Wyczerpanie ruchu, poziom techniczny, poszukiwanie setupu na mniejszej skali czasowej i w końcu zajęcie pozycji. Co z tego wyjdzie, czas pokaże.
Etykiety:
analiza techniczna,
okazje inwestycyjne,
opór,
swing trading,
technika gry
wtorek, 18 października 2011
Analiza wideo
W dniu dzisiejszym serwuję Wam krótką analizę wideo obecnej sytuacji na rynku. W nagraniu odwołuję się do swoich dwóch poprzednich filmów, a są to układ paraboliczny oraz częściowy hedging.
Miłego oglądania!
środa, 12 października 2011
Wzrośnie, czy spadnie?
Pytanie to towarzyszy inwestorom od samego początku. Dziś również jest ono jednym z głównych, które zadają sobie nie korzystający z systemów mechanicznych, arbitrażu, czy HFT inwestorzy indywidualni. W zasadzie odpowiedź na nie pozwala (przynajmniej teoretycznie) na bardzo zyskowny trading. A co, gdyby udało się pytanie to wyeliminować z naszych działań na giełdzie? Kusząca perspektywa, nieprawdaż?
Zachęcam do obejrzenia najnowszego nagrania.
Etykiety:
analiza techniczna,
opór,
swing trading,
technika gry,
wsparcie
wtorek, 27 września 2011
Cieszmy się wzrostami - tak szybko mogą odejść
Czy do wysokiej zmienności można się przyzwyczaić? Zapewne można. Na mnie w ostatnich dniach wzrosty i spadki rzędu 8-10% nie robią już szczególnego znaczenia, a rynek poruszający się w przedziale +/- 2% może zostać uznany za całkiem spokojny, co byłoby trudne do pomyślenia w okresie poprzedzającym sierpniowe wydarzenia.
Patrzę na dzisiejsze wzrosty o 4,2% na Wig20 z dużym spokojem, w końcu nie takie rzeczy indeks wyczyniał w ostatnim czasie. Zanim jednak pojawi się wysyp entuzjastycznych komentarzy dotyczących tej sesji, warto przyjrzeć się rynkowi w perspektywie średnioterminowej.
Nie potrzeba szczególnie błyskotliwego analityka, ani narysowanej przeze mnie linii pseudo-trendu, żeby dostrzec, iż tendencja jest spadkowa. Dla jeszcze lepszego jej zobrazowania, warto oznaczyć wierzchołki tych mini-swingów:
Rysowana krwawą kreską cena chyba nie pozostawia wątpliwości. Wszyscy nowicjusze widzący w dzisiejszych wzrostach początek pięknego ruchu w górę powinni nieco ochłonąć i przyjrzeć się faktom. A te niestety nie są sprzyjające. Przy obecnej zmienności, wystarczy dzień lub dwa, abyśmy po 14-miesięcznej przerwie ponownie znaleźli się poniżej poziomu 2000 punktów.
Jaki z tego wniosek? Po pierwsze, nie każde duże odbicie jest początkiem wzrostów. A po drugie, w czasach takich, jak te, warto jest szukać instrumentów do gry na spadki, gdyż układ swingów pozwala już wyszukać miejsca o mniejszym ryzyku (korekty), w których można próbować swoich sił.
Proszę, abyście niniejszy wpis potraktowali bardziej, jako gimnastykę intelektualną niż prognozę czy rekomendację :)
Etykiety:
analiza techniczna,
korekta,
swing trading,
trend
środa, 14 września 2011
Puk puk
Jako zwolennik analizowania wykresów w oparciu o samą cenę (price action) szukam prostych formacji i ukłądów, które dobrze oddają grę popytu i podaży, umożliwiając jednocześnie zajęcie pozycji na rynku przy stosunkowo niskim ryzyku.
Jedną z takich formacji jest układ swingów cenowych, który można określić roboczo "pukaniem do oporu." W trendzie wzrostowym rynek osiąga ekstermum, cofa się, po czym podejmuje kolejną próbę pokonania danego poziomu. Próba jest nieudana, ale kolejny dołek cenowy wypada nieco powyżej pierwszej korekty. Kolejne próby testowania oporu oraz ewentualne kolejne wyższe dołki pokazują siłę rynku byka, sugerując jednocześnie, że jeśli uda się ostatecznie przełamać dany poziom, wybicie będzie miało dynamiczny charakter i pozwoli osiągnąć ładne rezultaty.
Formację tę można również określać mianem trójkąta wznoszącego, lecz w przeciwieństwie do tego ostatniego, dołki nie muszą się układać w jednej linii. Niemniej filozofia popytu i podaży leżąca u podstaw jest taka sama.
Cały figiel przy zagraniu pod tę formację, polega na tym, żeby wstrzelić się w korektę poprzedzającą wybicie, co pozwoli nam ustawić całkiem ciasnego stopa. Jest to w mojej ocenie zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż czekanie na wybicie, właśnie ze względu na kontrolę ryzyka.
Podstawy rozpoznawania takiego układu cenowego możecie obejrzeć TUTAJ. Autor przystępnie tłumaczy zarówno sam układ, jak i sposób zajmowania pozycji.
Nie przepadam za tworzeniem wpisów wyłącznie teoretycznych, więc najpierw dwa przykłady historyczne, a później coś na ząb dla zainteresowanych wypróbowaniem takiej strategii.
TVN
Kernel
PKN Orlen
Jak widzicie, przebieg cen nie zawsze układa się, zgodnie z podręcznikowymi wytycznymi. Niemniej w tej sytuacji nie szukamy idealnych zniesień, czy perfekcyjnych układów, ale jedynie obserwujemy grę sił rynkowych. Jeśli zauważymy zmniejszającą się amplitudę swingów przy zdecydowanie trzymającym się oporze, możemy zakładać, że w najbliższym czasie dojdzie do poważnej próby jego testowania. Co ważne, w próbie tej wezmą zapewne udział wszystkie siły, które dotychczas grały na długich pozycjach, a to daje całkiem duże nadzieje na sukces.
Obiecanym przeze mnie przykładem real time jest cukier, którego wykres właśnie zakończył formowanie kolejnego wyższego dołka, mając za sobą dwukrotne atakowanie poziomu zaznaczonego czerwoną kreską.
Jak widzicie, postanowiłem zaryzykować na jeszcze ciaśniejszym stopie. Mini swing, pod którym ustawiłem zlecenie obronne jest widoczny na skali H4. Zagranie to odzwierciedla moją awersję do szerokich stopów i jednocześnie jest delikatnym wprowadzeniem do jednego z przyszłych wpisów.
Myślę, że zaprezentowany układ cenowy jest stosunkowo czytelny i zrozumiały. Dla mnie, szczególną jego zaletą jest opieranie się wyłącznie na czystej cenie, dzięki czemu nie musimy się odwoływać do różnych wskaźników, z których żaden nie jest w stanie zareagować tak szybko, jak sam wykres.
Etykiety:
analiza techniczna,
korekta,
okazje inwestycyjne,
opór,
swing trading,
technika gry,
trójkąt
środa, 31 sierpnia 2011
Wydłużamy horyzont, a tam...
Dziś odświeżam temat nabytych przeze mnie ostatnio akcji naszego powolnego telekomu.
Jak już pisałem, spółkę kupiłem poprzez rachunek IKE z zamysłem trzymania jej przez dłuższy czas. Inwestowanie w ten sposób jest dla mnie nowością, lecz mam nadzieję, iż się powiedzie. Tym bardziej, że spółka raczej nie przeżywa spektakularnych zwrotów akcji.
Patrząc na wykres można dojść do wniosku, że TPSA szczególnie nie partycypuje w ogólnych trendach panujących na rynku. Poprzednią hossę zaliczyła praktycznie w rok (między sierpniem 2004 i wrześniem 2005), aby później spokojnie kontynuować ruch boczny. Bessa również w rok (sierpień 2008 - sierpień 2009), a w obecnej hossie spółka postanowiła nie uczestniczyć, tocząc się spokojnie siłą konsolidacji.
Rodzi się w takiej sytuacji pytanie, jak na niej zarabiać. Niby te wzrosty sięgają czasem kilkudziesięciu procent, lecz próba podążania za trendem z ustawionym stopem kroczącym jest według mnie karkołomnym pomysłem. Alternatywy są dwie. Pierwszą jest aktywny swing trading praktykowany przez Bartka z Lazy Share. Wyznaczamy poziomy wsparcia i oporu, po czym staramy się tak wyczuć moment, aby na płynnych instrumentach (np. CFD) atakować zagrania krótkoterminowe.
Drugim pomysłem jest właśnie trzymanie akcji przez długi czas, licząc na dywidendę wypłacaną przez spółkę. Bartek co prawda ostrzegał (pod moim poprzednim wpisem nt. tepsy), że kolejne dywidendy nie będą już tak okazałe, ale ja mimo wszystko na nie liczę. Pytanie tylko, czy otrzymanie tych kilku procent na rok jest warte blokowania kapitału przez tak długi czas. W mojej ocenie oczywiście nie jest. Jak więc podnieść stopę zwrotu z waloru, który nie rośnie razem z rynkiem?
Pierwszym sposobem jest próba sprzedawania akcji w górnej części konsolidacji i odkupowanie ich na dole. W tym przypadku, narażamy się jednak na ryzyko, że nie będzie nas na rynku w chwili przyznawania praw do dywidendy, co byłoby bardzo niefortunne.
Innym wariantem jest próba zabezpieczania naszej pozycji innymi instrumentami dostępnymi na naszej giełdzie, czyli kontraktami terminowymi oraz warrantami. Jeśli uznamy, że rynek będzie spadał (np. przy górnym ograniczeniu konsolidacji), możemy sprzedać po jednym kontrakcie na każde posiadane sto akcji i wtedy nasza pozycja będzie neutralna do rynku, zapewniając nam jednocześnie stałą obecność w akcjach na wypadek dywidendy. Oczywiście jest też możliwość odwrócenia pozycji na krótką, poprzez sprzedanie dwóch kontraktów na każde posiadane sto akcji.
Takie zabawy dają nam możliwość całkiem ładnego dorobienia do dywidendy. Tyle, że wszystko zależy od naszych umiejętności w dziedzinie swing tradingu oraz oferty rynkowej (np. szerokość spreadu i koszty). Podejmując tego rodzaju aktywność należy mieć świadomość, iż kilkoma słabymi transakcjami można zupełnie przehulać mającą do nas wpłynąć dywidendę. W efekcie trzymanie akcji spada na dalszy plan.
Kolejną strategią, jeszcze u nas niemożliwą do realizacji, jest budowanie strategii covered call. Posiadając akcje spółki dokonujemy sprzedaży opcji call (wystawiamy ją). W efekcie nasz profil wypłaty ulega zmianie. Odcinamy możliwość osiągnięcia nieograniczonego zysku otrzymując w zamian premię opcyjną. Po szczegóły odsyłam znów do Bartka. Efektem tak zbudowanej strategii jest posiadanie akcji w celu pobierania dywidendy, a dodatkowo otrzymywania każdorazowo premii z wystawionych opcji. Przestajemy więc liczyć na wzrosty cen akcji (gdyż te odcina nam sprzedana opcja), ale w zamian "żyjemy dobrze z papierem", dzięki czemu ten o nas dba poprzez regularne zasilanie portfela pewną sumką.
Przechodząc do moich założeń, muszę powiedzieć, że szczególnie liczę na łączenie posiadanych akcji z krótkimi pozycjami w kontrakcie terminowym oraz w opcjach. O ile ten pierwszy wariant można robić już teraz, o tyle opcje na akcje zadebiutują dopiero wraz z nowym systemem transakcyjnym w 2012 roku (info mailowe z GPW), a do tego nie jest wiadomo, czy będą notowane opcje na TPSA. Choć z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby mogło tych opcji nie być.
W kwestii spekulowania kontraktami na poszczególnych swingach, z pewnością nie będzie to bardzo aktywna działalność, gdyż spread jest dość szeroki, a poza tym nie mam możliwości składania zleceń w ciągu dnia. No, chyba że ktoś chce mi zaproponować takie stanowisko to chętnie propozycję rozważę :) W każdym razie zapowiada się długa i ciekawa przygoda z naszą czołową spółką defensywną. Za jakiś czas podzielę się refleksjami zebranymi w ogniu walki.
Etykiety:
analiza techniczna,
kontrakty terminowe,
opcje,
prostokąt,
swing trading,
technika gry,
tpsa
sobota, 27 sierpnia 2011
Eksplorując nowe obszary
Z poprzednich postów wiecie, że sporą część uwagi przerzuciłem obecnie na rynki towarowe. Wiecie również, że odświeżyłem książkę Street Smarts, a w konsekwencji również strategie Turtle soup, 2bb oraz 2b, opisywane swojego czasu na blogu Tomasza Symonowicza. Okazało się, że to połączenie niesie ze sobą spory potencjał, który zamierzam w najbliższym czasie eksploatować (a przynajmniej podejmę taką próbę). Cała rzecz sprowadza się do swing tradingu, który był już przeze mnie poruszany wielokrotnie, a którego obraz możecie odświeżyć TUTAJ.
Otóż po przejrzeniu kilkunastu wykresów najpopularniejszych towarów wyszło na jaw, że większość z nich od kilku miesięcy porusza się bardzo czytelnym ruchem bocznym. Daje to nam możliwość wyznaczenia potencjalnych obszarów wykupienia i wyprzedania, a następnie zastosowania tam poszczególnych technik inwestycyjnych, w szczególności wspomnianych powyżej. Na razie zajmę się prezentacją kilku przykładów, a później dopowiem jeszcze dwa słowa. Zignorujcie proszę moje kreski gdyż już po zrobieniu zrzutów dostrzegłem nowe układy i niektóre z poziomów zmieniły miejsce :)
Platyna
Pallad
Soja
Pszenica
Ropa
Olej grzewczy
Kakao
Jak widzicie, na każdym z wykresów można dostrzec pewne obszary wykupienia i wyprzedania. Daje nam to liczne okazje do wykorzystania technik z zakresu swing tradingu i są spore szanse, że dadzą one pozytywne rezultaty.
Z drugiej strony, chciałbym również zaproponować Wam spróbowanie innego spojrzenia na te rynki, a mianowicie poprzez cztery fazy występujące na giełdach. Są to akumulacja, trend wzrostowy, dystrybucja oraz trend spadkowy. Materiału poglądowego dostarcza fragment webinaru z udziałem Justine Pollard, który ukazał się w ostatnich dniach. Oto LINK do stosownego fragmentu.
Patrząc z tej perspektywy, można dojść do wniosku, że powyższe konsolidacje mogą być pewną formą dystrybucji, gdyż następują po silnych niekiedy wzrostach (dotyczy to tylko niektórych z prezentowanych wyżej rynków). Z pewnością natomiast wybicie się z ruchów bocznych może być traktowane, jako wyznacznik dalszego kierunku.
Tak więc mamy swing trading i trend following w jednym wpisie :)
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Nie chcąc robić notki "o niczym", chciałbym przy okazji podzielić się z Wami kilkoma uwagami odnośnie bloga. Jak zapewne zauważyliście, w ostatnich tygodniach częstotliwość wpisów znacznie spadła i oscyluje w okolicach minimum, czyli jednego postu na pięć dni. Wynika to z faktu, że jestem dość mocno zaganiany w związku z innymi sprawami i wracając do domu po 12 godzinach "na mieście" po prostu nie zawsze mam wenę. Odbija się to również na jakości wpisów, których z pewnością nie można określić mianem epickich. Postaram się podciągnąć, ale szanse na poprawę rysują się dopiero w okolicach października.
W kontekście powyższego szczególnie cieszy mnie fakt, iż ilość osób pobierających RSS tego bloga wydaje się stale rosnąć, osiągając poziomy 180-190 osób. Po cichu liczę, że w niedługim czasie "pęknie" 200, co będzie już niemałym osiągnięciem. Z drugiej strony trochę przeraża mnie fakt, iż jest to aż tak wiele osób. O ile kiedyś pisałem swobodnie i bez przykładania do tego wagi, obecnie czuję się nieco bardziej oceniany, co wzmaga potrzebę publikowania na odpowiednim poziomie. Mam nadzieję, że nie będzie mi dane Was rozczarować.
Chciałbym również z tego miejsca podziękować darczyńcom, którzy wspierają bloga poprzez przekazywanie darowizn. W tej dziedzinie zdecydowany prym wiedzie Jakub, który systematycznie od wielu miesięcy przekazuje mi niemałą, trzeba przyznać, sumkę. Podziękowania również dla Dawida, który w ostatnich dniach również zasilił moje konto.
Trudno jest powiedzieć, żebym te środki przeznaczał typowo na prowadzenie bloga. Nie ponoszę żadnych kosztów stałych, a czasu i zaangażowania wyceniać nie chcę. W każdym razie liczba osób pobierających RSS oraz napływające czasem darowizny pokazują, że to co robię, ma dla Was jakieś znaczenie, co dodatkowo dopinguje mnie do publikowania.
Myślę, że dobrym podsumowaniem będzie sformułowanie, jakie umieszczone zostało w skardze na instytucję w której pracuję, wniesionej do jednego z ministerstw: "Dziękując za już, proszę o więcej" :)
wtorek, 5 lipca 2011
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Znów wsparcia
Nieco ponad miesiąc temu popełniłem wpis dotyczący wsparć na indeksach oraz na niektórych spółkach. Sprawdziło się w połowie, gdyż miałem rację co do Wig20 oraz Kopexu, a pomyliłem się co do S&P500 oraz BPH. Jednak nic złego się nie stało, gdyż na naszym indeksie zająłem całkiem fajną pozycję na opcjach, na BPH szybko uciekłem po przełamaniu wsparcia, a na Kopexie zwiększyłem zaangażowanie, dzięki czemu zaliczyłem ten kilkunastoprocentowy rajd w górę.
W chwili obecnej znów będę poszukiwał wsparć, gdyż w mojej ocenie, co często powtarzam, jest to najlepsza okazja do zajmowania pozycji w trendzie wzrostowym. I nie ma co mówić, że Grecja, że USA, technicznie wykresy nie wyglądają źle.
Zaczynając od indeksu S&P500 można stosunkowo łatwo stwierdzić, że znalazł się na dość kluczowym wsparciu. Trudno jest powiedzieć, czy odbicie nastąpi już jutro, czy też będziemy mieli jeszcze jeden mini-swing spadkowy przed wybiciem. W każdym razie "czuję", że trochę za długo już spadamy i przydałby się jakiś ruch w górę. Czy będzie to tylko przystanek przed dalszymi spadkami, czy też atak na nowe szczyty, zobaczymy.
Na naszym podwórku sytuacja jest jeszcze stosunkowo młoda. Mamy trochę miejsca do wsparcia, jak również oscylator stochastyczny nie zszedł jeszcze poniżej poziomu 20. Czy ewentualne odbicie w USA będzie w stanie pociągnąć nasz rynek w górę? Trudno powiedzieć, choć patrząc na siłę Wig20 w porównaniu do amerykańskiego odpowiednika, mam nadzieję, że tak.
I znów, żeby nie było, że tylko piszę mini-analizy, a nie gram pod nie, opiszę co dziś zrobiłem oraz co zrobię w najbliższych dniach. Przede wszystkim sprzedałem dwie kolejne opcje put ze strikiem 2800. Zrobiłem to licząc na siłę wsparcia, jak również mając na uwadze układ swingów. Poza tym, sprzedana opcja jest instrumentem, któremu sprzyja czas, więc nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, czy wybicie nastąpi jutro, czy za tydzień. Ostatecznie może sobie trochę poszorować po wsparciu :) Pozycję traktuję na razie krótkoterminowo, czyli planuję zamknięcie na wyższych poziomach. Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, ponownie przeprowadzę analizę pod kątem pozostawienia pozycji otwartej do wygaśnięcia.
Drugim krokiem jest kupno poprzez IKE jednostek ETF-a na S&P500 w oparciu o scenariusz odbicia od wsparcia. Zakładam, że będziemy mieli w najbliższym czasie podciągnięcie w górę, więc warto zaryzykować na ciasnym stopie, żeby wyjąć z rynku trochę forsy. Czy wejdę jutro, czy też poczekam na potwierdzenie zmiany kierunku, jeszcze nie wiem, prawdopodobnie przemyślę temat po 22, gdy będzie znana świeczka z dzisiaj.
Zachęcam Was do poszukiwania takich zwrotnych momentów na rynku. Swingi są dobrą okazją do poszukiwania krótkoterminowych przesileń. A gdy ma to miejsce w znaczącym technicznie rejonie - okazja do zarobku bardzo przyjemna.
Na marginesie dodaję, że powyżej przedstawiłem jedynie moje opinie. Każdy inwestuje za siebie, pamiętajcie o tym.
Etykiety:
analiza techniczna,
okazje inwestycyjne,
SP-500,
swing trading,
wsparcie
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























