Pokazywanie postów oznaczonych etykietą formacje cenowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą formacje cenowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

Spółki giełdowe okiem technika

W nagraniu dotyczącym odpowiedzi na pytania czytelników niestety nie udało mi się przeprowadzić analizy technicznej spółek, o które prosiliście. Dlatego też nagrałem nowe wideo, w którym uzupełniam te braki prezentując spółki zaproponowane przez czytelników bloga.

Jeśli będziecie chcieli, żebym rzucił okiem na inne wykresy, napiszcie spółki w komentarzu, zrobię to w kolejny weekend, żeby nagranie ukazało się jeszcze przed poniedziałkowym otwarciem.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Głosowanie na najładniejszą formację cenową

Jak to zapowiedziałem kilka tygodni temu, rozpoczynamy głosowanie na najładniejszą, najbardziej podręcznikową formację cenową. Przez ostatnie dni uczestnicy zgłosili 9 wykresów, które możecie obejrzeć w poświęconej temu zakładce na blogu

Zachęcam wszystkich do zapoznania się ze zgłoszonymi formacjami cenowymi oraz do głosowania. Ankieta znajduje się po prawej stronie bloga. Możecie to robić do soboty, 10 sierpnia, a w niedzielę zostaną ogłoszone wyniki i wyłoniony zwycięzca.

A poniżej wszystkie zgłoszone formacje cenowe:

#1 Mika - JW Construction

#2 Mika - Vindexus

#3 jansen - Barlinek

#4 fabian2 - CEZ

#5 Obrona Fortu - JSW

#6 Obrona Fortu - Grupa Azoty

#7 fabian2 - Eurocash

#8 Kubek - Makarony Polskie

#9 Partyzant - ATM Grupa


środa, 3 lipca 2013

Spółki paliwowe pod znakiem zapytania

Przy okazji nagrywania ostatnich Spółek Ciekawych Technicznie rzuciła mi się w oczy sytuacja techniczna na naszych dwóch czołowych spółkach z sektora paliwowego, czyli na Lotosie i Orlenie. Tej pierwszej przyjrzałem się szczególnie dokładnie, gdyż poprosił mnie o to jeden z czytelników bloga. A więc co mówią nam wykresy?
Nie trzeba tutaj fachowego oka, żeby zobaczyć na Lotosie formację głowy z ramionami, czyli w skrócie RGR. Wypełnia ona niemal podręcznikowo kryteria przewidziane w analizie technicznej dla tego właśnie układu odwrócenia trendu. Po przebiciu linii stanowiącej podstawę formacji, cena powróciła do przebitego poziomu, który z wsparcia stał się teraz oporem. Wydawać by się mogło, że jest to dobra okazja do zajęcia krótkich pozycji lub ewentualnie zamknięcia długich, jeśli ktoś takowe posiada.

Bardzo podobnie wygląda wykres Orlenu, mimo że nie jest już tak prosto wyrysować powrót do podstawy formacji:
Wyraźnie kształtują się trzy wierzchołki, a następnie cena schodzi w dół i aktualnie wygląda na to, że jest na szczycie swingu wzrostowego. Co dalej? No cóż, moje oczekiwania obrazuje kierunek strzałki...

Ale żeby jeszcze potwierdzić całość obrazu technicznego spółek paliwowych należy sięgnąć po króla sektora:
Taaaak, od lat kierunek ten sam :)

poniedziałek, 10 czerwca 2013

środa, 23 stycznia 2013

O spodku i formacjach odwrócenia

Temat spodka ewidentnie Wam podpasował i sporo na jego temat dyskutujecie. Cieszy mnie ta aktywność i ze swojej strony staram się również zabierać głos i pewne kwestie wyjaśniać. Pamiętajcie jednak, że wypowiadam jedynie swoje zdanie. To, że prowadzę bloga giełdowego nie oznacza wcale, że posiadam wszelkie kompetencje do rozstrzygania, co spodkiem jest, a co nie jest, oraz o zachowaniach ceny w samej formacji i po wyjściu z niej.

Pod poprzednim wpisem pojawiło się pytanie dotyczące spółki JSW i spodków, które się tam uformowały. Wrzućmy więc na warsztat wspomniany wykres:
Pierwsza i podstawowa kwestia jest taka, że znajduje się tam tylko jeden spodek, a nie kilka. Zgodnie z kryteriami dla tej formacji (i dla wszystkich formacji cenowych) o formacji możemy mówić dopiero wtedy, gdy się ona dopełni. Wszystko do tego czasu jest jedynie czymś, co może się stać formacją, ale nie musi. 

W wypadku spodka dopełnieniem się formacji jest dojście ceny do linii stanowiącej podstawę tej formacji, a więc w tym przypadku będzie to wyrównanie lewej krawędzi spodka przez jego prawe ramię. Dla omawianego wykresu spółki JSW sytuacja taka miała miejsce tylko raz, w okresie od sierpnia 2011 do lutego 2012. Wszystko po prawo od tej formacji to już nie są spodki, gdyż prawe ramię nie dorównuje lewemu, ale każdorazowo jest od niego niższe.

Jest to bardzo ważna kwestia, gdyż inwestorzy mają skłonność do przypisywania wykresowi pewnych cech, których na nim jeszcze nie widać. Dla przykładu formacje podwójnego dna ogłaszane są już w chwili, gdy cena dopiero wyrównuje lewy dołek, a nie zaczyna się jeszcze piąć w górę. Błąd ten prowadzi do licznych nieporozumień i utraty pieniędzy, gdyż inwestuje się w oparciu o coś, co formacją nie jest. I później pokutuje opinia, że dana formacja nie działa.

Drugi zarzut w odniesieniu do formacji spodka, jaki został podniesiony we wspomnianym komentarzu to fakt, że wyrysował się spodek i nic z tego nie wyszło. To "nic nie wyszło" rozumiane jest najprawdopodobniej jako fakt, że cena nie rozpoczęła rajdu w górę sięgającego co najmniej wysokości samego spodka.

Tutaj znów pojawia się kwestia interpretowania formacji spodka. Zgadza się, że w licznych książkach do analizy technicznej spodek ujmowany jest jako formacja odwrócenia, a zasięg cenowy po wyjściu z formacji równy jest co najmniej wysokości samej formacji.

Musimy sobie jednak uświadomić kilka podstawowych kwestii. Analiza techniczna nie mówi niczego ze stuprocentową pewnością. Dlatego też zaistnienie formacji spodka po dłuższych spadkach wcale nie musi oznaczać, że teraz czeka nas kilkadziesiąt miesięcy wzrostów, ponieważ trend uległ odwróceniu. Pokazuje to dobrze przykład JSW, gdzie formacja owszem się zrealizowała, ale zaraz po tym cena zaczęła spadać. Można nawet negować sam fakt zaistnienia formacji, skoro cena nie wybiła linii podparcia. Formacja spodka, poprzez swój kształt mówi nam jedynie, że spadki przejściowo wyhamowały i cena rozpoczęła ruch wzrostowy. Tylko tyle. Nie wiemy, czy ruch ten utrzyma się przez dłuższy czas, choć oczywiście mamy nadzieję, że tak będzie. Nadzieja to jednak zbyt mało, żeby kreślić scenariusze wybiegające daleko w przyszłość.

Kolejną kwestią jest zasięg formacji. Często spotykam się z głosami inwestorów, a nawet analizami blogerów, którzy piszą, że formacja się zrealizowała, w związku z czym jej zasięg oczekiwany jest na poziom X zł. Otóż w mojej ocenie jest to bardzo złudne podejście. 

Jestem bardzo nieufny co do liczenia potencjalnych zasięgów formacji. Nie wiem, w oparciu o co zostały one podane w takiej, a nie innej wysokości, ale cena wcale nie musi tam iść. Jedynym człowiekiem, któremu bym w tej materii uwierzył jest chyba tylko Thomas Bulkowski, który faktycznie skwantyfikował formacje cenowe, policzył ich zasięgi oraz szanse na dotarcie ceny w poszczególne miejsca, a następnie zarobił duże pieniądze inwestując w oparciu o wyniki swoich testów. Wszystkie pozostałe opowieści o zasięgach po wyjściu z formacji cenowych uważam za luźne opowiastki, na które nie postawiłbym pieniędzy.

I teraz przechodzimy do rzeczy - jak ja inwestuję w oparciu o formacje cenowe i dlaczego robię to tak, a nie inaczej. Pisałem już w różnych innych miejscach, a szczegółowo wyjaśniałem też w niedawnym nagraniu wideo, że staram się "złapać" formację przy samym jej dnie. Mam świadomość tego, że stoi to w sprzeczności z zaprezentowanym wyżej poglądem, że coś co się nie dopełniło nie jest jeszcze formacją. Tyle, że ja to wiem i zdaję sobie sprawę z ryzyka, jakie podejmuję.

Kiedy uważam, że cena wyhamowała na tyle, że uformowała już punkt ekstremalny, którego przekroczyć nie powinna, szukam okazji do kupna. Przy dnie formacji, a nie przy wyjściu z niej górą. Działając w ten sposób ryzykuję, że cena faktycznie nie zakończyła jeszcze ruchu spadkowego i odpali mojego stop lossa. W takiej sytuacji poniosę stratę.

Zaletą tego podejścia jest możliwość ustawienia ciasnego i logicznego stop lossa. Skoro uważam, że cena "ubiła" już jakieś dno, jego przebicie będzie zanegowaniem formacji, pod którą gram, a więc znikną przesłanki mojej obecności na rynku. A z racji tego, że kupuję na dole, ten stop loss jest ciasny i nie stracę zbyt wielkich środków, gdy cena się tam przemieści.

Drugą niewątpliwą zaletą takiego podejścia jest fakt, że bardzo wcześnie uczestniczę we wzrostach. Jeśli poziom, który uznałem za ekstremum formacji się obroni i cena zmieni kierunek, ja zarabiam jeszcze w obszarze spodka, jeśli faktycznie nim się stanie. W efekcie tego, w chwili gdy można z całą pewnością powiedzieć, że spodek się zrealizował i inwestorzy przymierzają się do kupowania na wybiciu ceny z dopełniającej się formacji, ja jestem już kilkanaście lub kilkadziesiąt procent w zysku, a mój stop loss przesunięty jest na tyle, że gwarantuje mi wyjście z zyskiem, niezależnie od dalszego rozwoju zdarzeń.

Podobne podejście, wynikające z moich preferencji w zakresie zarządzania ryzykiem i komfortem psychicznym, stosuję do wszystkich formacji odwrócenia, a także do licznych formacji kontynuacji. Skutkiem tego średnio mnie interesuje liczenie potencjalnych zasięgów po wyjściu z formacji, skoro jestem już "zarobiony" i koncentruję się na zarządzaniu tą pozycją, aby dowieźć ją jak najwyżej.

Dlatego też przestrzegam przed zbyt pryncypialnym podchodzeniem do analizowania formacji cenowych. W końcu każda formacja opiera się na cenie, a analizując mechanikę rynku można dostrzegać pewne zjawiska jeszcze zanim przybiorą one postać oficjalnie uznawanych formacji. Podobnie wygląda sytuacja z liczeniem zasięgów. Nie jest ważne, gdzie zaplanujemy zasięg wybicia, gdyż rynek i tak zrobi swoje. Pytanie, czy będziemy na pokładzie już wcześniej, czy też kupimy na oporze, którego przebicie wcale nie musi być takie pewne.

Pamiętajcie o czym pisałem na początku wpisu, to są tylko moje spostrzeżenia.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dalej o spodku

Pod niedawnym wpisem dotyczącym formacji spodka pojawiło się wiele komentarzy z propozycjami spodków, które dostrzegacie. Faktycznie, spodków można dopatrywać się w wielu miejscach, lecz dla mnie, aby formacja była atrakcyjna musi spełniać kilka kryteriów:
  • musi mieć szerokość co najmniej kilku miesięcy
  • musi mieć już ukształtowany punkt ekstremalny na dole
  • kolejne dołki muszą być równe lub wyższe punktowi ekstremalnemu, ale znajdować się jeszcze wewnątrz formacji
  • cena musi dawać możliwość ustawienia ciasnego stop lossa.
Jednym z głównych kryteriów potrzebnych, abym zawarł transakcję jest ten ostatni punkt, czyli ciasny stop loss. Nie lubię ryzykować zbyt wiele w danej transakcji, dlatego jeśli rynek ma za sobą swing wzrostowy, raczej będę czekał na korektę. Jeśli ta nie nastąpi to pewnie powstrzymam się z dokonaniem transakcji. 

Odpowiadając jeszcze na komentarz Roberta Galewskiego, chciałbym podkreślić, że spodek nie musi się wcale formować wtedy, gdy leje się krew. Nawet mogę powiedzieć, że wolę spodki w ruchach bocznych lub jako korekty w trendach wzrostowych. Formacja ta jest dla mnie technicznym sygnałem do wzrostów i chcę je złapać możliwie wcześnie, czyli przed przebiciem linii wyznaczającej dopełnienie się spodka.

Dla zobrazowania powyższych wywodów, wrzucam wykres spółki Boryszew, który w wysokim stopniu spełnia postawione przeze mnie kryteria:

czwartek, 1 listopada 2012

Spółki ciekawe technicznie - listopad 2012

Tym razem postanowiłem zrobić zestawienie w formie wideo. Zobaczycie, w jaki sposób przeglądam spółki, jakie kryteria biorę pod uwagę, a także usłyszycie komentarz do spółek, które wybrałem do listopadowego zestawienia.

sobota, 20 października 2012

Mamy kierunek?

Już od około miesiąca nasz rynek porusza się w stosunkowo wąskiej konsolidacji. Im dłużej sytuacja ta się utrzymuje, tym silniejsze może być wybicie, które jest w stanie wyznaczyć kierunek kolejnego swingu. Wiele nudnych sesji nie zapowiadało rozstrzygnięcia, ale sporo zmieniło się w piątek, kiedy to indeks Wig20 spadł o 2%, dając silny negatywny sygnał.
Póki co sytuację utrzymuje jeszcze wsparcie na poziomie 2350, ale jeśli poniedziałek i wtorek okażą się nieciekawe, możemy mieć wyjście dołem z całej formacji.

Skoro u nas sytuacja nie jest jeszcze całkiem rozstrzygnięta, warto rzucić okiem, co dzieje się za wielką wodą.
Indeks Sp500 porusza się w bok, lekko obniżając loty. W najbliższych dniach kluczowa będzie odpowiedź na pytanie, czy ten zarysowany kanał utrzyma swym dolnym ograniczeniem ceny, czy też nastąpi wyjście w stronę spadków. 

Tego typu formacje są ciekawe w analizie, gdyż dają dwa alternatywne rozwiązania. Po pierwsze, możemy traktować sytuację, jako wyczerpanie się impetu wzrostowego. Mamy konsolidację po całkiem pokaźnym ruchu wzrostowym, a rynek nie jest w stanie zdobywać kolejnych poziomów.

Z drugiej strony, możemy to potraktować jako formację flagi w trendzie wzrostowym, a więc byłby to sygnał kontynuacji. W takiej sytuacji można by było oczekiwać zwiększonego popytu na dolnym ograniczeniu flagi oraz dużego wybuchu entuzjazmu kupujących po ewentualnym wybiciu się górą.

W podobnie kluczowym momencie znajduje się technologiczny Nasdaq. Tam korekta przebiega jeszcze gwałtowniej i zatrzymała się obecnie nie tylko na dolnym ograniczeniu kanału, ale też na okrągłym poziomie 3000 punktów. Co dalej? Kwestia otwarta.
Przy okazji analizowania Sp500 chciałbym zwrócić Waszą uwagę na pewną prawidłowość, która od jakiegoś czasu rysuje się na tym indeksie. Jeśli rozsuniecie trochę perspektywę, zobaczycie w miarę stały układ cenowy.

Przebiega on w następujący sposób:
1 - w miarę dynamiczna faza wzrostowa
2 - konsolidacja i niepewność na szczycie
3 - silne spadki
4 - konsolidacja
Kierując się tą analogią, istnieje spore ryzyko, że aktualnie znajdujemy się właśnie w punkcie 2, oznaczającym budowanie niepewności co do dalszych wzrostów i ryzyko potencjalnego przejścia do gwałtowniejszych spadków.

Oczywiście nie oznacza to, że jestem teraz przekonany o spadkach. Niemniej już w połowie tygodnia zakupiłem trochę opcji put 2200, gdyż właśnie wyjście dołem z ruchu bocznego na Wig20 wydało mi się bardziej prawdopodobne. Co rynek pokaże, zobaczymy. W końcu nie da się zaplanować wydarzeń takich jak flash crash lub silne spadki z sierpnia 2011.

Co myślicie o najbliższych 2-3 tygodniach?

sobota, 13 października 2012

Tak oczywiste, że aż niemożliwe

Rozpoczynając swoją przygodę z analizą techniczną, jedną z podstawowych rzeczy, jakich się uczymy są formacje cenowe. Dowiadujemy się, że jeśli cena zachowa się w określony sposób, możemy oczekiwać, że zachowa się tak lub inaczej również w przyszłości. Dodatkowym atutem formacji jest możliwość opisania ich za pomocą linii prostych, co bardzo podoba się naszemu oku oraz umysłowi.

Patrzymy więc na wykresy w poszukiwaniu takich właśnie prawidłowości. Najczęściej dostrzegane przez nas układy cenowe nie są idealne. A to któryś z wierzchołków trójkąta przebija linię, innym razem chorągiewka nie układa się zgodnie ze wzorcem... Stajemy wtedy przed dylematem: uznawać tę formację za ważną, czy też poczekać na lepszą okazję. 

Ta pozorna niedoskonałość formacji budzi u nas obawy. Bo skoro nie jest ona "podręcznikowa", to być może wiąże się z nią większe ryzyko niż z układami bliższymi ideałowi. Traktujemy więc takie formacje z ostrożnością. Chodzimy wokół nich, przyglądamy się i ostatecznie podejmujemy decyzję o kupnie lub rezygnacji z dokonania zakupu.

Kilka lat doświadczenia na rynkach oraz tysiące obejrzanych wykresów nauczyły mnie bardzo ważnej rzeczy. Uświadomiłem sobie, że nie jest ważne, czy cena idealnie wpisuje się w kryteria wyznaczające głowę z ramionami, trójkąt, czy linię trendu. Wszystkie te plastyczne i przemawiające do rozsądku opisy formacji są jedynie uproszczeniem, które ma ułatwić analizę rynku. W istocie, nawet niedoskonałe formacje cenowe mogą być skutecznie wykorzystywane, gdyż liczy się pewna prawidłowość, a nie milimetrowa precyzja na wykresie.

Stąd też przestałem już rysować linie trendu dokładnie po cieniach świec. Bo dlaczego nie miał bym rysować po korpusach? W istocie przestałem już praktycznie te linie rysować, gdyż trend jest widoczny gołym okiem i nie potrzeba przykładać do niego linijki. A co z trójkątami, flagami i chorągiewkami? Jeśli występują one w trendzie to są jedynie formą korekty, zatrzymania się ceny na pewnym poziomie. Nie jest ważne, czy wierzchołki wpisują się dokładnie w formację trójkąta wznoszącego lub symetrycznego. Podobnie wygląda sytuacja z odwróceniem trendu. Niezależnie od tego, czy wierzchołek prawego ramienia równy jest lewemu, czy linia szyi przebiega idealnie poziomo, czy też ukośnie, liczy się fakt, że cena przestała robić kolejne wyższe wierzchołki, a zaczęła robić nowe dołki.

Wbrew pozorom, uświadomienie sobie tego zajmuje niekiedy trochę czasu. Nie wszyscy inwestorzy są w stanie osiągnąć wystarczający poziom elastyczności, aby wyzwolić się ze sztywnych ram formacji cenowych. Oczywiście można zrobić coś zupełnie przeciwnego i te formacje skwantyfikować, a następnie zbudować oparty na nich system inwestycyjny. Ale casus Thomasa Bulkowskiego to zupełnie inna opowieść.

Te kilka lat doświadczenia na rynkach nauczyło mnie jeszcze jednej ciekawej rzeczy. Otóż jeśli jakaś formacja wygląda zbyt idealnie, trzeba wzmóc czujność. Pośród licznych wykresów, zdarzają się czasami perełki, których przebieg idealnie pokrywa się ze wskazaniami podręczników do analizy formacji. Wierzchołki wypadają dokładnie na kreskach, cena odbija się od okrągłych poziomów, a zasięg wybicia z trójkąta jest równy wysokości całej formacji.

Widząc coś takiego w momencie kluczowym, np. na wsparciu lub oporze, ręce zaczynają nam się trząść z ekscytacji. Bo przecież trafiliśmy na ideał, białego kruka i jednorożca, który na swym grzbiecie zawiezie nas do góry złota. 

Niestety, z moich osobistych doświadczeń wynika, że takie układy często zawodzą. Nie chcę powiedzieć, że jest to rynkowa zasada, ale jedynie moje odczucie. Jeśli tylko coś wyglądało zbyt pięknie, żeby było prawdziwe, najczęściej takie właśnie było. I z pięknego (w założeniach) zagrania, wychodziło coś zupełnie niefajnego.

Tego typu idealne układy mają swoją dodatkową wadę, jaką jest nasza psychologia. Bo skoro widzimy formację, która na 101% musi się udać, często mamy tendencję do zwiększenia pozycji ponad miarę. Dlaczego mielibyśmy zainwestować w "pewniaka" tylko 1/4 portfela, a nie połowę lub całość? 

Podobnie wygląda sytuacja ze stop lossem. Rynek zbliża się do wsparcia i kupujemy papiery. A rynek schodzi niżej. Najpierw nie panikujemy, przecież rzadko udaje się złapać idealne dno. Problem pojawia się, gdy obniżamy naszego stop lossa lub zupełnie rezygnujemy z jego ustawienia. Dajemy rynkowi coraz więcej miejsca, a ten bezczelnie to miejsce wykorzystuje. W chwili, gdy dociera do nas, że formacja techniczna nie wypaliła, najczęściej jest już za późno. Bywa tak, że nie ustawiając stop lossa idziemy np. do pracy, a duża część inwestorów dochodzi do wniosku, że wsparcie padło. I wtedy rynek zamyka się ponad 5% niżej niż dzień wcześniej. A to przecież nierzadkie po przebiciu ważnego wsparcia. 

Miejcie z tyłu głowy to wszystko, co powyżej napisałem. A jeśli już macie, możecie rzucić okiem na dwa wykresy, które wpadły mi w oko :)

Belvedere

Synthos

niedziela, 1 lipca 2012

Spółki ciekawe technicznie - lipiec 2012

Postanowiłem zacząć publikować comiesięczne zestawienie spółek, które wpadną mi w oko. I będzie to dokładnie coś takiego. Bez szczegółowego omawiania technik, które można zastosować, proponowanych stop lossów, czy poziomów docelowych. Doszedłem do wniosku, że skoro i tak sam raz na jakiś czas przeglądam wszystkie wykresy z notowań ciągłych, mogę się tym podzielić z Wami.

Kryteria, które stosuję, są proste:
  • wykresy oglądam w skali ostatnich 2 lat, niekiedy rozszerzając ją do 5 lub 10 lat,
  • szukam okazji do kontynuacji trendu lub jego odwrócenia,
  • priorytetem jest wzrost ceny akcji, dywidenda i pochodne są mniej ważne.
Będę prezentował nie więcej niż 15 spółek, gdyż nie ma co przesadzać z nadmiarem. I co najważniejsze - nie są to moje propozycje dla Was do kupna. Publikuję to, co mi się spodoba, a co Wy z tym zrobicie to już jest Wasz zysk i Wasze ryzyko. Dla rzetelności będę zaznaczał, czy spółkę posiadam, czy planuję kupno, czy też czy nie posiadam tych akcji.

Dajcie znać, czy publikowanie takiego zestawienia przypadło Wam do gustu.

Ogólne wrażenia z przeglądu rynku.

Bardzo wiele spółek znajduje się w wielomiesięcznych trendach spadkowych. Na razie trudno jest znaleźć przesłanki do odwrócenia tej sytuacji. Jeśli widać wzrosty, są to często wzrosty dynamiczne, ale chaotyczne, przez co, w mojej ocenie, kupno tych spółek wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Znaczna część spółek musi zostać wyeliminowana z powodu znikomej płynności, a także z powodu braku jakiegoś czytelniejszego scenariusza rynkowego. Zaledwie kilkanaście spółek rokuje na tyle dobrze, aby kupić ich akcje lub zacząć je obserwować z tym zamiarem.

Emcinsmed
Spółka zamknęła właśnie formację oRGR, przebijając poziom oporu. Dotychczasowe trendy nie napawają szczególnym optymizmem, podobnie jak płynność, która jest niewielka, ale jakąś niewielką pozycją można zaryzykować pod "wielką hossę". Akcji nie posiadam.

Erbud
Spółka trendowo nie wygląda pasjonująco, ale od jakiegoś czasu rysuje formację prostokąta. Można ją rozciągnąć interpretacyjnie na fazę akumulacji przed większym ruchem. W każdym razie daje okazję do ustawienia ciasnego stop lossa, niezależnie od tego, czy pod formację, czy pod trend. Akcji nie posiadam.

Eurocash
Piękna historia trendu, a do tego spółka cały czas go utrzymuje, mimo okresowych korekt w czasie kryzysu. Na razie dynamicznie pnie się w górę i nic nie zapowiada odwrócenia. Rozważam kupno.

Famur
W ostatnich dwóch latach spółka podwoiła swoją cenę akcji i aktualnie znajduje się blisko rekordów cenowych. Czy znajdzie dość siły na kontynuację ruchu? Akcji nie posiadam.

Forte
Spółka znajduje się w kanale wzrostowym i widzę sens kupowania akcji tylko pod kontynuację ruchu. Wyjście z kanału dołem przekreśla ten typ. Uwaga na płynność. Akcji nie posiadam.

Integerpl
Spółka w długim trendzie wzrostowym, obecnie w korekcie. Można rozważyć kontynuację trendu, ale trzeba zważać na znikomą płynność. Akcji nie posiadam.

Krezus
Epicki trend wzrostowy. Spółka ciągle podnosi maksima bez większego zawahania. Nie znaczy to, że należy rezygnować ze stop lossa. Posiadam akcje.

Sanok
Spółka w kanale wzrostowym. Podobnie jak z Forte, wyjście dołem neguje całość. Akcji nie posiadam.

Synthos
Duża spółka, jeden z blue chipów, zachowujący się zdecydowanie silniej od indeksu, do którego przynależy. Wypłaciła niedawno dywidendę i mam nadzieję, że będzie to stałą praktyką. Akcje niedawno sprzedałem i zapewne w najbliższych dniach kupię ponownie.

Wawel
Długoterminowy trend wzrostowy oraz niewielka dywidenda w prezencie. Kupiłbym, ale ciężko byłoby ustawić odpowiednio szerokiego stop lossa. Akcji nie posiadam.

Zetkama
Całkiem dynamiczny trend wzrostowy. Wygląda atrakcyjnie, ale mankamentem jest niewielka płynność. Akcji nie posiadam.

sobota, 12 maja 2012

niedziela, 22 kwietnia 2012

Swing trading poszedł spać

Są czasem takie chwile w działalności inwestora dyskrecjonalnego, w których nie wie, co ma zrobić. Ja jestem właśnie w podobnej sytuacji, ale o tyle lepszej, że wiem co mam zrobić, tyle że nie wiem, co mówi mi rynek. Po prostu nic się nie dzieje. 
Indeks swobodnie sobie opada idąc czymś w rodzaju kanału i praktycznie od dwóch i pół miesiąca raczej obserwuję niż aktywnie gram. Jednym z głównych powodów jest brak wyraźnych wierzchołków swingowych oraz fakt, że znacząco rozjeżdżamy się w porównaniu z USA. To pierwsze znacząco utrudnia analizę kierunku, w jakim podąża nasz indeks i pozwala jedynie ogólnie stwierdzić, że opadamy. Pytanie tylko, czy jest to koncentracja sił przed wybiciem, czy raczej oznaka słabości i przesłanka do sprzedawania akcji. I tu w grę wchodzi USA, gdzie możemy dostrzec coś w rodzaju słabnącego impetu wzrostowego (im w końcu też korekta się należy), przyjmując na DJIA coś w rodzaju formującego się RGR.
Tak więc na razie jest nieco pesymistycznie, ale ciągle w atmosferze wyczekiwania. Czy można dorysować coś jeszcze? Oczywiście :)
Jest trójkąt symetryczny, na którego dolnym ramieniu toczy się właśnie walka dobra ze złem. Czy jest to silny sygnał do kupna przy ciasnym stop lossie? Trudno powiedzieć, jeśli już miałbym zaryzykować to raczej na opcjach OTM, które przy odbiciu w górę lub wybiciu dołem będą mocno zyskiwały na wartości.

Jak widzicie, coś narysowałem, bo zawsze coś uda się narysować. Mogę nawet przekonująco uzasadnić zarówno wariant wzrostowy, jak i spadkowy. Ale czy jestem do któregoś z nich przekonany? Raczej nie. Nie potrafię w aktualnej sytuacji w sposób zdecydowany opowiedzieć się za wzrostami lub spadkami. 

Co w takiej sytuacji robić? Z jednej strony można nie robić nic i być poza rynkiem. Z drugiej, jeśli ma się coś otwartego, można zacieśnić stopy i czekać na rozwój zdarzeń, najwyżej zlecenia zadziałają i uchronimy się przed dużymi stratami. 

Ale co w przypadku opcji? Tak się składa, że w ich przypadku czas ma znaczenie. Pozostało jeszcze prawie dwa miesiące do rozliczenia, a ja już w zasadzie ustawiłem wszystko, co miałem do ustawienia i co mogłem ustawić w warunkach, jakie panowały przez ostatnie miesiące. To właśnie brak wyraźnych swingów, czy to wzrostowych, czy spadkowych, sprawił, że w zasadzie nie jestem do końca zadowolony ze strategii, ale jakiejś wielkiej tragedii nie ma. Cóż, bierze się to, co rynek nam daje :)

Szczerze powiem, że ten bezruch już mnie męczy...

niedziela, 22 stycznia 2012

Łyżka nie istnieje


Edit: Ciekawie na temat formacji odwrócenia w tym ujęciu pisze Kathay.

środa, 18 stycznia 2012

wtorek, 13 grudnia 2011

sobota, 10 grudnia 2011

Nieco inny metal

Osoby interesujące się muzyką, z pewnością wiedzą, że od tytułu złotej płyty, lepsza jest płyta platynowa. Nas, inwestorów, platyna również może zainteresować, oczywiście ze względu na możliwość pomnożenia za jej pośrednictwem naszych środków.

Można inwestować w różne metale, niekiedy są to metale szlachetne (złoto), innym razem przemysłowe (miedź, aluminium, pallad). Są również metale będące zarówno szlachetnymi, jak i przemysłowymi. Oczywiście na pierwszy plan wyłania się tutaj srebro, lecz dziś chciałbym poświęcić chwilkę uwagi jej zdecydowanie rzadszej towarzyszce - platynie.

Rzadszej dlatego, że jej roczne wydobycie jest kilku-kilkunastokrotnie mniejsze od wydobycia złota (dokładnych danych nie chciało mi się szukać). Ten fakt jeszcze niczego nie przesądza, gdyż mogłaby być ona zupełnie nieprzydatna człowiekowi, a wtedy jej wartość byłaby niewielka. Okazuje się jednak, że platyna znajduje zastosowanie w samochodowych katalizatorach (ok. 50% popytu), a więc, oprócz biżuterii i celów inwestycyjnych jest nam jeszcze do czegoś potrzebna. W efekcie ceny platyny utrzymywały się w ciągu ostatnich czterech dekad powyżej ceny złota (z wyjątkami).

Piszę dziś o platynie dlatego, że pojawiły się głosy, iż stała się ona tania, a może stać się droższa. Z jednej strony głosy te opierają się na perspektywach dla jej przemysłowego wykorzystania, z drugiej na ograniczonej podaży i rosnących kosztach wydobycia, a z trzeciej na jej obecnej relatywnej "taniości" w porównaniu do ceny złota. Więcej możecie sobie poczytać TUTAJ i TUTAJ.

Jaka w tym moja rola? Otóż po pierwsze, chciałbym przypomnieć, że coś, co jest tanie może być jeszcze znacznie tańsze. Po drugie, chciałbym zasygnalizować, że znajdujemy się w potencjalnie kluczowym momencie z punktu widzenia analizy technicznej ceny tego metalu.
Analiza wykresu ceny spot platyny z ostatnich lat pokazuje, że z jednej strony, stoimy tuż nad przepaścią. Stosunkowo czytelna jest formacja odwrócenia, gdzie wierzchołki swingowe w pewnym momencie przestają się wznosić, ale zaczynają opadać. Obecnie znajdujemy się na kluczowym wsparciu, którego przełamanie dopełni całość formacji i będzie stanowiło wyjątkowo niedźwiedzi sygnał. 

Z drugiej jednak strony, jest to linia ostatniej szansy, a zatem może zostać obroniona. Włączając do analizy drugą czerwoną kreskę, poprzednio służącą za wsparcie, a obecnie za opór, możemy z łatwością wyrysować formację prostokąta, z ceną znajdującą się w rejonie sugerującym okazję do kupna przy dolnym ograniczeniu. Jeśli manewr się powiedzie i notowania srebrzystego metalu wywędrują na nowe maksima, dokonamy transakcji w najlepszym możliwym momencie.

Struktura popytu na platynę może sugerować, że jej cenami nie rządzą spekulanci, ale czynniki przemysłowo-wydobywcze. W efekcie "kupowanie pod odbicie" może nie znaleźć odzwierciedlenia w kształcie wykresu. Ale z drugiej strony, analiza techniczna opiera się na wykresie, bez sięgania w czynniki fundamentalne. Tak więc śledźmy lokalne dołki i szczyty, aby zająć możliwie korzystną pozycję na początku rodzącego się trendu - czy to wzrostowego, czy spadkowego.