Aktywne inwestowanie ma na celu pokonywanie rynku. Czym dokładnie jest jednak ten rynek i jak dobrać odpowiedni benchmark dla naszego stylu inwestowania?
Inwestowanie wiąże się z szeregiem dylematów. Nawet kupując ETFa, czyli podchodząc do rynku w sposób najprostszy z możliwych, musimy podjąć decyzję, na co będzie to ETF i dlaczego akurat taki, a nie inny. Czyli musimy mieć jakieś spojrzenie na rynek oceniając, czy idziemy maksymalnie szeroko, czy może stawiamy na określone grupy spółek. A jeżeli tak, na jakie i dlaczego.
W inwestowaniu aktywnym jest jeszcze trudniej, gdyż zazwyczaj nie udaje nam się zamknąć stylu inwestowania ściśle w ramach danego indeksu, który mógłby być dla nas benchmarkiem. Można oczywiście stosować mieszankę różnych wskaźników, ale wówczas znów, powinna być ona stała w czasie, żeby wagi dla benchmarków również nie musiały się zmieniać.
Z drugiej strony posiadanie benchmarku jest istotne, gdyż pozwala nam ocenić, czy przeznaczony na tę aktywność czas jest uzasadniony. W końcu alternatywą jest kupienie ETFa i poświęcenie naszej uwagi innym sprawom, być może ważniejszym. Jest to tym istotniejsze, że za ostatnią dekadę indeks WIG przekroczył 12% średniorocznej stopy zwrotu. Jeżeli samodzielnym inwestowaniem uzyskaliśmy gorsze wyniki, być może warto zwrócić nasz wzrok w kierunku innych zajęć.
TR czy nie TR
Pierwszą rzeczą, która niektórym umyka jest fakt, że spółki wypłacają dywidendy, a główne indeksy posiadają swoje dywidendowe odpowiedniki. Indeksy cenowe (bez TR) łatwiej jest pokonać, gdyż przy odcięciu dywidendy znika ona z pola widzenia, a cena akcji, i wraz z nią poziom indeksu, są obniżane. W efekcie indeks cenowy pokonać jest łatwiej.
W kalkulacji indeksu dochodowego przyjmowane jest założenie, że wypłacona ze spółek dywidenda jest natychmiast reinwestowana w te same akcje. Nie znika ona w czarnej dziurze, ale i nie leży bezczynnie. Jest tu natomiast pewna fikcja, gdyż w indeksach TR dywidenda "reinwestowana" jest od razu, podczas gdy w spółkach mija zazwyczaj pewien czas pomiędzy odcięciem prawa do dywidendy a jej faktyczną wypłatą inwestorowi. Np. w Grupie Kęty dywidendę odcina się w sierpniu, a wypłaca dopiero w listopadzie.
Z perspektywy inwestora indywidualnego za benchmark warto przyjąć sobie oczywiście indeks dochodowy, czyli TR. W końcu środki z dywidend trafiają na nasz rachunek i są do naszej dyspozycji. Nie ma tu znaczenia, czy zainwestujemy je w akcje tej samej spółki, akcje innych spółek czy wypłacimy sobie z rachunku w celu pokrycia kosztów życia. Dywidendy z naszego portfela nie znikają, stąd też przyjęcie za benchmark indeksu cenowego jest tworzeniem fikcji w celu ułatwienia sobie zadania, jakim jest pokonanie rynku.
Tak jakbyśmy przy liczeniu opłacalności inwestycji w mieszkanie na wynajem uwzględniali tylko wzrost jego wartości, pomijając czynsze od najemcy.
Indeks indeksowi nierówny
Na polskim rynku do wyboru mamy kilka głównych benchmarków. A dokładnie 4 lub 5. Są one świetnie znane inwestorom, więc ich omówieniu nie warto poświęcać dużo uwagi. Niemniej o kilku rzeczach warto wspomnieć.
Indeks WIG jest to indeks szerokiego rynku, grupujący ponad 330 spółek z głównego parkietu. Jest to indeks dochodowy, a więc zakłada on reinwestowanie dywidend. WIG przeważony jest mocno w kierunku blue chipów, gdyż 20 największych podmiotów posiada ponad 75% udziału w indeksie. Z perspektywy inwestora może to być dużą wadą, gdyż rzadko nasze portfele odpowiadają tym największym spółkom. Chociaż z drugiej strony mogę się mylić, gdyż rankingi popularności spółek publikowane przez niektóre domy maklerskie pokazują, że w portfelach inwestorów indywidualnych dominują jednak blue chipy.
Indeksy Wig20, mWig40 i sWig80 grupują spółki kolejności ich płynności i kapitalizacji. Są one jak wiemy indeksami cenowymi, ale posiadają swoje dochodowe odpowiedniki z dopiskiem TR. Ich cechą wspólną jest to, że grupują spółki relatywnie duże, gdyż mówimy o 140 największych spółkach na rynku. Oznacza to, że raczej są to biznesy prowadzące realną działalność lub przynajmniej takie, od których rynek oczekuje dobrych wyników.
Najmniejsza spółka z indeksu sWig80 posiada kapitalizację 130 mln zł, więc można powiedzieć, że wspólną ich cechą jest to, że są one inwestowalne dla funduszy i instytucji finansowych. Oczywiście nie wszystkie i nie dla wszystkich funduszy, ale generalnie można oczekiwać, że spotkamy te podmioty w akcjonariacie.
Indeksy te posiadają pożądaną przez inwestorów pasywnych cechę samooczyszczania. Jeżeli jakaś spółka ma gorsze wyniki finansowe i traci kapitalizację, to jej wpływ na dany indeks będzie stopniowo malał, aż w pewnym momencie zostanie z tego indeksu usunięta i zastąpiona przez inny, potencjalnie lepszy podmiot. W praktyce oczywiście nie musi być to podmiot lepszy, a jedynie bardziej płynny, o większej kapitalizacji.
Ale często zapominamy, że powyższa cecha samooczyszczenia posiada również negatywne oblicze, które ujawnia się w indeksach mWig40 i sWig80. Jeżeli jakaś spółka rozwija się i poprawia wyniki finansowe, co pociąga za sobą wzrost kapitalizacji, w pewnym momencie zdarza się, że "wyrasta" ona ze swojego dotychczasowego indeksu i przechodzi poziom wyżej. A więc spółki zaczynające jako mniejsze podmioty i rosnące z biegiem lat przechodzą po drabince indeksów w górę i z czasem przestają do nich kontrybuować. Zastępowane są przez walory, które być może podążają w kierunku przeciwnym.
Ciekawym przypadkiem jest Mercator, który w ciągu kilku lat zdążył przebyć ścieżkę zarówno w górę, jak i w dół. Bez wchodzenia w szczegóły warto zauważyć, że dla samego indeksu Wig20 kontrybucja była negatywna, gdyż w okresie rocznej obecności spółki w indeksie spadła ona o ponad 75%.
Oprócz głównych i dobrze znanych indeksów warto wspomnieć jeszcze o publikowanym przez serwis Stooq.pl indeksie PLWS, grupującym 412 spółek z głównego rynku GPW. Jest on znacząco różny od innych indeksów, gdyż każda spółka wchodząca w jego skład posiada taką samą wagę. Nie jest on więc skrzywiony w kierunku większych walorów i nie można powiedzieć w jego wypadku, że kilkadziesiąt największych spółek de facto kontroluje indeks, a cała reszta jest bez znaczenia.
Jednak to szerokie i demokratyczne ujęcie ma też swoje wady. W skład tego indeksu wchodzą również najmniejsze podmioty, w tym notowane w systemie jednolitym, czyli na fixingach. Niekiedy są to walory, gdzie zawierana jest jedna transakcja w ciągu dnia, co z racji płynności czyni te spółki nieinwestowalnymi dla szerokiego grona uczestników rynku. A jeżeli nigdy byśmy w nie nie zainwestowali, nie jestem pewien, czy można je traktować jako benchmak.
Podejścia krótkoterminowe
Część inwestorów inwestuje krótkoterminowo, czy to pod jakieś specjalne sytuacje fundamentalne czy w oparciu o analizę techniczną. Niekiedy zakłada to wykorzystanie instrumentów pochodnych lub certyfikatów strukturyzowanych i zajmowanie pozycji zarówno długich, jak i krótkich.
Dla tych inwestorów porównywanie się z jakimkolwiek indeksem giełdowym może zupełnie nie mieć sensu z racji braku punktów wspólnych. Fatalny rok dla indeksu może oznaczać świetny rok dla osób zajmujących krótkie pozycje.
W takim wypadku warto przyjąć sobie za punkt odniesienia jakąś stałą roczną stopę zwrotu, którą chcemy uzyskiwać. Jeżeli długoterminowo indeksy giełdowe przynoszą ok. 10% rocznie bez niemal żadnego zaangażowania ze strony inwestora, poświęcając na to kilka godzin dziennie warto, aby nasza stopa zwrotu uzasadniała ten koszt wynosząc np. ponad 15% rocznie. W przeciwnym wypadku można dojść do wniosku, że źle alokujemy nasze zasoby, do których czas niewątpliwie należy.
Benchmark Humanisty
W moim inwestowaniu jako benchmarku używam indeksu sWig80TR. Uważam, że dla inwestora indywidualnego jest to najlepsza opcja. Indeksy WIG i Wig20TR zdominowane są przez kapitał zagraniczny, więc pewną fikcją byłyby sytuacje, w których napływy lub odpływy tego kapitału determinują benchmark, z którym się mierzę. Nie mówiłoby to nic o moich umiejętnościach pokonywania rynku. Z kolei indeks mWig40TR również przeważony jest w stronę większych walorów, a nie jest to środowisko, w którym naturalnie funkcjonuję, gdyż w swoim inwestowaniu preferuję raczej mniejsze spółki.
Już od kilku lat sWig80TR jest moim benchmarkiem, ale w sumie nigdy nie przeprowadzałem analizy mojego portfela w rozbiciu na poszczególne części składowe, próbując oszacować, z jakich części rynku pochodzą posiadane przeze mnie spółki. Jest więc ku temu świetna okazja, co też uczyniłem na poniższej grafice.
Jak widać mój portfel wcale nie jest tak mocno skoncentrowany na małych walorach, jak mogłoby to się wydawać. Mimo tego połowę składu liczbowego i 55% wagowego stanowią spółki z New Connect oraz spoza głównych indeksów. Silnie reprezentowany jest również mWig40, co jest dla mnie pewnym zaskoczeniem.
Wracając do zasadności traktowania sWig80TR jako mojego benchmarku, można powiedzieć, że jest to optymalne rozwiązanie. Mimo, że spółki z tego indeksu mają udział poniżej 20% w portfelu, to jest on dobrą środkową wartością. 50% składu portfela to spółki będące poniżej sWig80, a 33% powyżej. Z kolei patrząc wagowo mamy 55% poniżej i 26% powyżej. Poniekąd potwierdza się więc coś, co kilka lat temu uznałem za naturalne, że z miarą moich inwestycyjnych wyników najbliżej mi do sWig80TR.
Co ważne, również mój styl inwestowania pozwala na porównanie się do tego indeksu. Wysokie zaangażowanie portfela w akcje (obecnie ponad 90%), brak stosowania dźwigni, instrumentów pochodnych czy krótkich pozycji oraz fakt, że z moimi akcjami chciałbym pozostawać dłużej niż rok, sprawiają że sWig80TR wydaje się być dobrą miarą.
Podsumowanie
Niektórzy kwestionują sens porównywania się z indeksami lub benchmarkami. Z kolei inni powiedzą, że inwestuje się dla pieniędzy, a nie dla stóp zwrotu i nawet niska stopa zwrotu jest okej, jeżeli czujemy się z nią komfortowo i pozwala nam ona na życie z majątku.
Ale dla większości inwestorów, zwłaszcza początkujących, benchmark jest przydatny. Pozwala nam ocenić, czy udaje nam się pokonywać mityczny Rynek. I o ile na początku przygody liczy się przede wszystkim nauka, a mniej wyniki, to po kilku latach warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy aktywne inwestowanie jest zajęciem dla nas. A może lepiej kupić ETFa i skupić się na innych aspektach naszego życia.
Wig20TR w ciągu ostatnich 10 lat zyskał 192%, mWig40TR 278%, a sWig80TR 225%.
A Twój portfel?





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz