Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

czwartek, 5 grudnia 2013

Recenzja - Brent Penfold - Uniwersalne zasady spekulacji

Nie będę owijał w bawełnę. Ta książka jest o spekulacji. Nie znajdziecie tu słowa o analizie fundamentalnej, wartości spółki i podobnych sprawach. Autor nawet się z tego nie tłumaczy, nie przeprasza. Od razu na wejściu wpadacie w systemy inwestycyjne, kontrakty terminowe i zarządzanie kapitałem. I dlatego właśnie uważam, że książka ta jest fantastyczna. Od dawna nie czytałem czegoś sfokusowanego typowo na spekulację i właśnie sobie uświadomiłem, że takiej lektury było mi trzeba.

Na początku autor może się wydawać trochę przemądrzały, przynajmniej takie wrażenie ja odniosłem. Opowiada o złudzeniach początkujących inwestorów, o popełnianych błędach etc. To znamy, przecież jesteśmy tymi inwestorami i sami te błędy popełniamy. Ale później już jest dobrze, jest fajnie. Liczenie oczekiwanej skuteczności naszego systemu, porównanie różnych stylów spekulacji, szacowanie ryzyka bankructwa oraz sposoby zarządzania kapitałem. Myślę że to są właśnie rzeczy ważne dla każdego inwestora. Dla każdego, kto działa na rynkach finansowych w sposób inny niż kupowanie akcji z zamiarem otrzymywania dywidend i przyglądania się publikowanym co kwartał wynikom finansowym.

Książkę kupiłem na konferencji Skuteczny Inwestor i kiedy dzieliłem się na facebooku entuzjastycznymi wrażeniami na temat wykładu Wima Lievensa, pojawił się głos, że nie powiedział on w zasadzie niczego nowego. Fakt, nie powiedział, ale w ciągu 40-minutowego wystąpienia połowę poświęcił prezentacji platformy transakcyjnej, a w pozostałych 20 minutach streścił kwintesencję skutecznej spekulacji: stosunek transakcji zyskownych do stratnych, stosunek średniego zysku do średniej straty. Nie było to niczym nowym, bo przez kilka lat oczytałem się dość książek i wykonałem dość transakcji, żeby utkwiło mi to w pamięci, ale pamiętam, jak wielkie wrażenie wywarło na mnie to wystąpienie, a w szczególności jego prostota. Zwłaszcza po dwóch dniach prelekcji dotyczących psychologii inwestowania, która jest materią diametralnie inną.

Rozwinięcie tej właśnie tematyki znajdziecie w książce Brenta Penfolda. I dlatego właśnie warto jest do niej zajrzeć. Ledwie 11 stron o psychologii inwestowania, mimo że jest ona wymieniana równorzędnie z metodą i zarządzaniem kapitałem. Fakt, koncepcja trzech M to zdaje się był Elder, ale można Penfoldowi wybaczyć, że zapomniał o tym wspomnieć.

Na końcu książki znajdziecie bonus. Są to krótkie wypowiedzi spekulantów znanych, a jeśli niekoniecznie znanych to takich, którzy odnieśli sukcesy. I jest to bardzo fajny pomysł, tyle że wypowiedzi te są trochę zbyt krótkie, żeby mogły zawierać jakąś wielką ilość przydatnych informacji. Coś w rodzaju mini Market Wizards (czytałem, czytałem), ale w nieco uboższej wersji. Niemniej zaopatrzone w komentarz autora czyta się je całkiem fajnie.

A więc, dlaczego warto przeczytać tę książkę? Dlatego, żeby pozbyć się złudzeń w kwestii tego, co jest ważne w inwestowaniu. Ważne jest to, jak często się zarabia i ile się zarabia, a ile traci. Ważne, ile się ryzykuje i jak szybko można tą drogą dojść do bankructwa. Ważne, ile w naszej metodzie dowolności, a ile prostych rozwiązań. Jak mawia klasyk, nie ma lipy.

Jeśli chcecie się w tą książkę zaopatrzyć, polecam kliknięcie zdjęcia na górze wpisu lub tego linku. A więcej moich recenzji znajdziecie na specjalnie temu poświęconej stronie.

7 komentarzy:

  1. Mam ją już kupioną ale jeszcze się do niej nie zabrałem ;p a spodziewam się po niej sporo więc niedługo powinienem po nią w końcu sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za recenzję. Jednocześnie mam alergię na tzw. nowomodę i chciałbym zwrócić na użyty zwrot. "sfokusowanego typowo na spekulację" - no blogu humanisty nie wypada tak kaleczyć języka polskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem humanistą, ale niekoniecznie poliglotą. Z matury pisemnej z polskiego miałem zaledwie 53% :)

      Ale dzięki za uwagę, postaram się poprawić warsztat.

      Usuń
  3. polishproperty.eu9 grudnia 2013 13:44

    Czy ma jakieś znaczenie to, że patronem wydania jest BOŚ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Tyle, że dorzucił się do książki, żeby mieć logo na okładce.

      Usuń
  4. Witam, czy ta książka będzie zrozumiała dla kogoś początkującego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, nie powinieneś mieć z nią problemów.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails