Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

sobota, 23 października 2010

Stopy kroczące IX - stop żyrandolowy 2

Stop żyrandolowy oparty na sztywnym mnożniku jest... sztywny. Zawsze oddalony jest od maksimów o stałą wartość, czy to kwotową/punktową, czy też procentową. Oczywistym jest więc, że postanowiono nieco uelastycznić to połączenie poprzez zastosowanie zmiennej przyjmującej różne wartości w zależności od sytuacji na rynku. Najprostszym rozwiązaniem jest tutaj ATR lub SD, czyli odchylenie standardowe. Ja wykorzystam ten pierwszy wskaźnik, gdyż znajduje się on w większości ogólnodostępnych programów do analizy technicznej.

Nie zamierzam się w tym miejscu rozwodzić nad samym ATR, myślę że wyszukiwarka internetowa jest w stanie znaleźć całą masę literatury na jego temat. Rozważmy tylko sensowność zastosowania ATR w systemie stopów żyrandolowych. Przyjmę założenie, że stosujemy stały mnożnik np. maksimum - 3*ATR(14). ATR, jak wiemy, zmniejsza swoją wartość w chwili, gdy ruchy rynku są spokojniejsze, natomiast rośnie, gdy ceny poruszają się bardziej dynamicznie. Dzięki jego wykorzystaniu, ten sam stop możemy wykorzystać na spółce o dużej zmienności, jak i na spokojniejszym walorze. Zalecam tu jednak przemyślenie koncepcji, gdyż nie każda metoda działa na wszystkich rynkach.

Z kolei w przypadku jednej spółki, mamy dość sporą elastyczność. Jeśli ceny poruszają się spokojnie, stabilnie, wtedy ATR przyjmując niższe wartości przybliża nam zlecenie obronne. Z kolei w chwilach dużej zmienności, gdy rynek robi duże "przeloty" w górę i w dół, wysoka wartość ATR trzyma nam zlecenie obronne nieco dalej, aby przypadkowe wahnięcie nie doprowadziło do jego aktywowania.
Całą zależność widać doskonale na powyższym wykresie spółki Polnord. W okresie, kiedy zmienność jest mała, stop przebiega bardzo blisko cen, dzięki czemu zabezpiecza nas na wypadek spadków. Gdy rynek przyspiesza i wybija się w górę, gwałtownie rośnie zmienność (dolny wykres). Sprawia to, że odległość stopa od wierzchołków rośnie, co przejawia się tym, że stop rośnie wolniej niż cena. W takiej sytuacji rynek ma więcej miejsca na ewentualne korekty, dzięki czemu rosną nasze szanse na pozostanie w trendzie.

Niestety, jak zawsze mamy do czynienia z zależnością "coś za coś". Szerszy stop oznacza, iż w razie odwrócenia tracimy więcej, niż przy innych metodach. Może to być trudne z psychologicznego punktu widzenia dla graczy, którzy nieco słabiej znoszą stresy i pokusy posiadania dużego wirtualnego zysku. Widzimy, że zarobiliśmy już bardzo dużo, rynek nie idzie w górę, ale zaczyna się powoli osuwać, a stop jest daleko poniżej. W takiej sytuacji wiele osób chciałoby (i niektórzy tak robią) zabrać kasę z parkietu i cieszyć się skasowanym profitem. Tu oczywiście działa zasada kija, gdzie na jednym końcu mamy pewny i zrealizowany zysk, ale z drugiej strony tracimy szansę na dalsze uczestnictwo w trendzie. Niektórzy co prawda odnawiają pozycję, ale dla wielu wydaje się to kupowaniem na zbyt wysokich poziomach.

Stop żyrandolowy oparty na ATR ma jeszcze jedną, bardzo ciekawą właściwość. Często zdarza się tak, że ceny poszybują wysoko, po czym zwalniają, wytracając swój impet. Dzięki temu, że nasz stop oparty jest na zmienności, stygnący ATR przysuwa nam zlecenie obronne do ceny, mimo iż nie osiągamy już nowych maksimów. Jest to doskonale widoczne na powyższym wykresie, kiedy to na początku grudnia stopem nie rządzą nowe wierzchołki, ale właśnie spadający ATR. Dzięki temu, w razie nadejścia odwrócenia, ilość utraconego (niezrealizowanego) zysku będzie mniejsza.

Przedstawiona koncepcja jest całkiem zgrabnym rozwiązaniem. Jest na tyle interesująca, że niejaki Van Tharp wysunął tezę, iż zastosowanie tego stopa (o określonych parametrach) pozwoli w długim terminie zarabiać nawet przy zastosowaniu wejścia opartego o metody losowe. Wielu się sprzeczało, wiele danych historycznych zostało przemaglowanych aby dojść do prawdy, lecz z tego co pamiętam teza ta broni się jedynie przy zastosowaniu mnożnika 10*ATR. Dla porównania dodam, że standardowo piszę się o 3*ATR, natomiast na powyższym obrazku użyłem wartości 4.

Zanim zaczniecie stosować ten system stopów warto też przemyśleć, czy pasuje on do ogólnych założeń, na których oparliście swój system inwestycyjny. Oczywiście jest to metoda służąca łapaniu trendów. Kolejna rzecz to parametry, które należy ustawić. Nie tylko mnożnik ATR jest ważny, ale też ilość dni, dla których liczone jest nowe high. Przecież maksimum z 5 dni pojawi się znacznie wcześniej niż maks z 30 sesji. A wpłynie to znacząco na położenie stopa. Z kolei ważna jest też ilość dni, jakie stop przebywa na tym samym poziomie bez obniżania. Już wyjaśniam, o co chodzi.

Stopy kroczące oparte na zmiennych współczynnikach mają to do siebie, że w zależności od sytuacji, podchodzą w górę lub obniżają się. Tak więc, gdybyśmy nie dodali parametru utrzymującego stop na ostatnich maksimach, stałby się on zupełnie nieprzydatny. Ilość świec, jakie stop utrzymuje się na swoich maksach jest istotna w chwilach, gdy otwieramy transakcję. Może się zdarzyć tak, że chcemy wejść na rynek, ale nasz stop jest aktualnie znacznie powyżej cen, gdyż zajmujemy pozycję po gwałtownych spadkach. Poniższy obrazek wyjaśnia (mam nadzieję), co mam na myśli:
I na sam koniec wrzucam przebieg stopu z poprzedniego wykresu, z tym że w dwóch wersjach - poprawnej oraz pozbawionej warunku stanowiącego, że "stop przesuwa się tylko w kierunku trendu".

Mam nadzieję, że udało mi się nieco przybliżyć Wam koncepcję stopa żyrandolowego opartego na zmienności. Można się jeszcze długo rozwodzić nad detalami takich systemów, ale do tego potrzeba by było o wiele głębszego przeanalizowania zarówno samej konstrukcji, jak i założeń stopa. A nie chcę przecież pozbawiać Was zabawy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails