Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

poniedziałek, 11 lipca 2016

Kończę z pracą na etacie - co będę teraz robił?

31 marca otrzymałem od pracodawcy pismo zawiadamiające, że rozwiązuje on ze mną umowę o pracę, z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Upłynął on tydzień temu i tego właśnie dnia rozpoczął się u mnie nowy etap w życiu. Liczę na to, że będzie on zdecydowanie lepszy, zarówno pod względem zawodowym, jak i prywatnym.

Widzicie już, że moja historia nie jest z rodzaju "rzucił pracę i zaczął żyć z bloga", jaką zrealizował Michał Szafrański trzy lata temu. Raczej jest to historia przypominająca losy Pata Flynna, który został zwolniony z pracy, a następnie zaczął utrzymywać się z dochodów online. W rzeczywistości nie mam gwarancji, czy istotnie uda mi się odnieść sukces po zakończeniu pracy na etacie. Głównie dlatego, że moje obecne dochody nie pozwalają jeszcze na bezstresowe utrzymywanie się z aktywności online. Można więc powiedzieć, że jestem w punkcie przełomowym, z którego prowadzą różne drogi, wiodące do różnych rezultatów.

W dzisiejszym tekście podzielę się z Wami refleksjami, które towarzyszyły mi przez ostatnie miesiące, jak również myślami, które mam w głowie w chwili obecnej. Pokażę, co zrobiłem od razu po otrzymaniu wiadomości, że ciepełko pracy na etacie dobiega końca oraz zaprezentuję moje podejście do całej tej sytuacji. Nie bez znaczenia pozostają oczywiście indywidualne uwarunkowania, które różnicują sytuację każdego z nas.


Czym zajmowałem się przez ostatnie sześć lat?


Od 2010 roku pracowałem w kancelarii prawnej, zajmując się głównie problematyką nieruchomościową. Przez pierwsze kilka lat zajęcie to dawało mi sporo satysfakcji, pozwalając dodatkowo łączyć je z blogowaniem, które wówczas nie konsumowało tak dużo czasu, co obecnie. Jednak minione kilkanaście miesięcy było okresem, w którym wiedziałem, że nie chcę dłużej pracować w dotychczasowym charakterze.

Możliwości awansu były ograniczone, szansa na wyższe wynagrodzenie zerowa, a perspektywy rozwoju znikome. Wiedziałem więc, że czas zakończyć współpracę, ale jakoś brakowało idealnego momentu, aby to w końcu uczynić. Być może do dziś byłbym tam zatrudniony, gdyby nie wypowiedzenie ze strony pracodawcy, który zapewne też dostrzegł, że nasza współpraca nie układa się w sposób idealny.



Muszę tutaj zaznaczyć bardzo istotną rzecz. Nie żyłem w złotej klatce. Nie zarabiałem kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, budując latami sześciocyfrowe oszczędności. Moje etatowe zarobki w ostatnim okresie były niższe od średniej krajowej. Piszę to, abyście nie myśleli, że łatwo jest mi mówić o rzucaniu pracy na etacie po wielu tłustych latach budowania poduszki finansowej. Swojego czasu wypowiadałem się nawet z przekąsem o osobach, które rezygnowały z pracy, mając zapewnione bezpieczeństwo finansowe przez kilka kolejnych lat.

Dlatego jest to również przestroga dla tych wszystkich, którzy chcieliby zerwać z monotonią dnia codziennego, poświęcając się rozwijaniu własnej pasji. Nie wszystkich na to stać i trzeba mieć tę świadomość.

Równoległe blogowanie i praca na etacie


W czerwcu 2015 roku założyłem swoją działalność gospodarczą związaną z prowadzeniem bloga. Można powiedzieć, że to właśnie wtedy podjąłem decyzję, że mój rozwój powinien się koncentrować na aktywności w internecie, a nie na pracy dla kogoś za mało satysfakcjonujące pieniądze.

Ostatnie kilkanaście miesięcy było okresem wytężonej pracy. Cały dzień spędzałem w biurze, a po powrocie pisałem dla Was bloga oraz realizowałem szereg innych zagadnień związanych z działalnością w sieci. O tym, jak wygląda łączenie tych dwóch obszarów, napisałem niedawno dłuższy tekst.

Z jednej strony był to czas wyrzeczeń, zarówno po mojej stronie, jak i po stronie mojej narzeczonej. Ale z drugiej udało mi się wiele osiągnąć, dzięki czemu czuję się o wiele lepiej przygotowany do zawodowego blogowania niż miało to miejsce jeszcze półtora roku temu. Być może teraz w końcu nadrobię wszystkie zaległości oraz przeczytam książki odkładane od dawna na później.

Ale zanim przejdę do planów na przyszłość, chcę Wam napisać, jak przebiegało samo odejście z pracy.


Pierwsze dni po wypowiedzeniu


Otrzymanie wypowiedzenia, muszę to przyznać, było dla mnie pewnym zaskoczeniem. Wręczono mi je tuż przed wyjściem z biura, miałem więc czas na spokojne zebranie myśli. Co ważne, nie zostałem zwolniony z obowiązku świadczenia pracy, a więc przez kolejne trzy miesiące, do końca czerwca, musiałem realizować dotychczasowe zadania.

Pierwszą najważniejszą kwestią, którą zrobiłem było przeanalizowanie mojego stanu majątkowego. Policzyłem tzw. wartość netto, czyli wartość wszystkich posiadanych aktywów, pomniejszoną o zobowiązania. Pod uwagę w rzeczywistości nie brałem wszystkich aktywów, które posiadam, ale jedynie tych płynnych, które mógłbym przeznaczyć na koszty bieżącego utrzymania się.

Następnie oszacowałem moje miesięczne koszty życia, uwzględniające zarówno podstawowe wydatki, jak i wydatki szczególne, związane np. z wyjazdami wakacyjnymi.

W kolejnym kroku oszacowałem moje miesięczne przychody, które otrzymuję z tytułu prowadzonej działalności blogowej. Te ostatnie rozbijają się na kilka składników, z których jedne posiadają charakter stały, a inne zmienny. W najbliższym czasie będę chciał napisać Wam tekst pokazujący, na czym zarabia moja blogowa firma.

W rezultacie powyższych obliczeń otrzymałem wynik wskazujący, że moje oszczędności pozwolą na przynajmniej sześciomiesięczne utrzymanie się. Co więcej, ciągle otrzymuję dochody z prowadzonej działalności, a więc nie znajduję się w sytuacji no income, w którą często wpadają osoby tracące pracę.

Wiedząc już, że posiadam pewne środki finansowe, mogłem podjąć kolejną ważną decyzję, o nie szukaniu pracy przez kolejne trzy miesiące, do końca września. Nie oznacza to, że w żaden sposób nie szukałem i nie szukam sposobów na zwiększenie moich dochodów. Uznałem jednak, że trzy miesiące przerwy po sześciu latach codziennego stawiania się w biurze będą bardzo dobrą formą odreagowania i czasem na zebranie myśli.

Trzymiesięczny okres ma konkretny powód. We wrześniu się żenię, a zaraz potem ruszam w podróż poślubną. Przygotowanie wszystkiego, załatwienie niezbędnych dokumentów oraz cała organizacja są na tyle czasochłonne, że potencjalni pracodawcy niechętnie zdecydowaliby się na zatrudnienie mnie, mając w perspektywie miesięczną absencję.

Najbardziej istotnym powodem, dla którego robię sobie przerwę jest jednak próba przejścia na bardziej profesjonalne blogowanie. Co to oznacza? W zasadzie chcę robić to, co robiłem do tej pory, ale robić bardziej i to dużo bardziej. Uznałem, że skoro mimo pracy na etacie udało mi się stworzyć i rozwinąć tego bloga do poziomu, w którym znajduje się obecnie, to poświęcając mu o wiele więcej czasu, będę w stanie osiągnąć kilkukrotnie lepsze rezultaty.

O szczegółach moich planów na przyszłość piszę w dalszej części tekstu.

Na razie chcę tylko zwrócić Waszą uwagę na znaczenie, jakie ma poduszka finansowa. Dzięki temu, że moja przyszłość na najbliższe miesiące jest zabezpieczona, nie muszę szukać sobie pracy od razu. Mogę pozwolić sobie na trzy miesiące, w trakcie których spróbuję swoich sił w pracy, którą chciałbym wykonywać profesjonalnie. Gdybym nie miał oszczędności, szukałbym zatrudnienia z nożem na gardle, biorąc zapewne ofertę znacznie poniżej moich oczekiwań i możliwości.

Sądzę, że nie potrzeba dalszych argumentów dla budowania sobie funduszu bezpieczeństwa. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, czas najwyższy, aby zacząć.


Czy będę utrzymywał się z gry na giełdzie?


To pytanie z pewnością ciśnie Wam się na usta. Inwestor z siedmioletnim stażem nie będzie już pracował na etacie, a nie wspomniał jeszcze słowem o swoich inwestycjach. Prawda jest taka, że nie zamierzam wypłacać ani złotówki z moich rachunków maklerskich, podobnie jak nie wypłacałem przez ostatnie lata. Co więcej, zamierzam regularnie przelewać środki na inwestycje, aby ich pula z każdym rokiem rosła.

Dlaczego? Dlatego, że wszystkie moje środki na kontach maklerskich traktuję jak oszczędności przeznaczone na emeryturę. Jeśli nie będę do tego absolutnie zmuszony, nie zamierzam ich naruszać.

Wielu osobom wydaje się, że będąc skutecznym inwestorem należy utrzymywać się z tej właśnie aktywności. Ale po co, skoro można zarabiać w inny sposób? Po to, aby podbudować swoje ego? Jeśli mogę zarabiać pieniądze codzienną pracą, dającą mi wiele przyjemności i satysfakcji, dlaczego miałbym z tego rezygnować? Tym bardziej, że są ludzie, którzy doceniają moje umiejętności i wysiłek i są gotowi zapłacić za to konkretne pieniądze.

To co będę teraz robił?


Lista rzeczy, które zamierzam robić po zakończeniu pracy na etacie jest bardzo długa. Od trzech miesięcy, wiedząc że ten dzień niebawem nastąpi, układałem listę planów i priorytetów, na których będę się koncentrował przez drugą połowę 2016 roku. Można więc powiedzieć, że droga jest jasna, a przynajmniej była taka do pewnego bardzo istotnego wydarzenia, o którym wspomnę na końcu.

Lepsze blogowanie

Blog, którego czytacie jest obecnie sednem mojej działalności, dlatego też zamierzam się koncentrować na jego rozwijaniu, zarówno pod względem merytorycznym, jak i graficznym. Mając więcej czasu, mogę pozwolić sobie nie tylko na lepsze dopracowywanie tekstów, ale również na częstszy kontakt z czytelnikami, co dodatkowo motywuje mnie do działania.

Liczę również, że aktywność ta i rosnące statystyki przełożą się na przychody generowane przez blog. Już teraz mogę powiedzieć, że pozyskałem partnera strategicznego dla bloga na drugie półrocze tego roku. Niebawem będę mógł zdradzić więcej szczegółów.

Mam również ochotę na realizację bardziej ambitnych projektów blogowych. Czas pokaże, które z nich wejdą ostatecznie w życie, ale chciałbym, aby drugie półrocze było pod tym względem przełomowe.

Poszerzanie kompetencji i rozwój osobisty

W ogólnym zabieganiu bardzo brakowało mi czasu na rozwijanie swoich umiejętności i poszerzanie kompetencji. Zapisywałem w zakładkach wartościowe artykuły i szkolenia, nabywałem płatne kursy, ale nie miałem czasu z nich skorzystać i ostatecznie popadały one w niepamięć.

Obecnie zamierzam zmienić ten stan rzeczy. Oprócz realizacji bieżących zadań, chcę również inwestować w siebie i wynosić korzyści z faktu, że mogę sam organizować swój dzień.

Od dwóch tygodni uczęszczam również na coaching, w ramach którego pracuję nad sobą, nad wytyczaniem ścieżek i realizowaniem poszczególnych zadań. Już po pierwszym spotkaniu zauważyłem wiele pozytywnych rezultatów, a całość opiszę zapewne po zakończeniu kursu.

Więcej czasu dla bliskich i dla siebie

Nawał obowiązków w ostatnim czasie sprawił, że ucierpiały nieco moje relacje z najbliższymi. Głównie dlatego, że spędzałem długie godziny przy komputerze, pracując również wieczorami oraz w weekendy. Obecnie nadchodzi czas nadrabiania zaległości w tym zakresie oraz bardziej zrównoważony tryb życia.

Chciałbym również o wiele lepiej zarządzać swoimi zadaniami w ciągu dnia, aby w harmonogramie umieścić też codzienne czytanie oraz codzienną aktywność fizyczną. Tych dwóch elementów bardzo mi brakowało, a sądzę, że są one kluczowe dla harmonijnego rozwoju zawodowego. W końcu nie po to kończę pracę na etacie, aby wyłącznie siedzieć przy komputerze, łapiąc kolejne kilogramy.

Idzie nowe!


Widzicie więc, jak wielkie zmiany nadchodzą w moim zawodowym życiu. Od tej pory spodziewam się żyć lepiej, wolniej i bardziej po swojemu, rekompensując sobie utracone dochody strumieniami kapitału z innych źródeł. W rzeczywistości jednak nie wszystko będzie wyglądało tak, jak można by było sobie to wyobrażać.

Prawda jest taka, że tuż przed upływem okresu wypowiedzenia otrzymałem propozycję z zaprzyjaźnionej firmy pośredniczącej w obrocie nieruchomościami. W niedalekim czasie będą w niej następowały dość istotne zmiany właścicielskie, co z kolei zrodziło cały szereg wyzwań dla ekipy, która zostaje w firmie. Otrzymałem propozycję pomocy w realizacji tego przedsięwzięcia, którą zdecydowałem się przyjąć.

A więc nie jestem tylko i wyłącznie blogerem, romantycznie realizującym misję swojego serwisu. Pracuję obecnie pomagając ludziom w sprzedaży nieruchomości, jak również szukając domów i mieszkań o określonych parametrach na zlecenie osób zainteresowanych takimi ofertami.

Oprócz tego staram się wspierać zmiany zachodzące obecnie w firmie poprzez wypracowanie nowej strategii oraz rozruszanie całości do zadowalających rezultatów. Nie muszę mówić, że jest przy tym mnóstwo pracy, która sama się nie wykona.

Szczególnie cieszy mnie fakt, że nie jest to praca w sztywnych godzinach, w których muszę przebywać w biurze. Jestem rozliczany z efektów, a nie nakładu pracy, a więc mam wolną rękę jeśli chodzi o organizację dnia i tygodnia. Kiedy pracuję, robię to na 100%, kiedy czuję potrzebę przerwy, wsiadam na rower i jadę w świat, a kiedy chcę napisać kilka słów na bloga, robię to. 

Dzięki takiemu połączeniu mogę z jednej strony realizować się zawodowo, robiąc to co lubię, z drugiej uzyskiwać dochody nie tylko z bloga, ale również innego dużego źródła. Oba te zajęcia dają mi mnóstwo satysfakcji.

Jak więc będzie teraz wyglądało moje życie?


W zasadzie już wiecie. Praca nad blogiem, praca w tematyce nieruchomości, którą poznawałem od kilku lat, oraz coś co chciałbym określać mianem work-life balance. Nie mam złudzeń, że już teraz uda mi się osiągnąć stan, w którym na aktywność zawodową poświęcę kilka godzin tygodniowo. Teraz rozpoczyna się czas prawdziwych wyzwań, kiedy to przyszłe przychody i satysfakcja nie zależą od szefa, ale ode mnie samego.

Mam nadzieję, że będziecie ze mną w tym dynamicznym okresie. Obiecuję dawać z siebie maksimum na wszystkich płaszczyznach, bo już dawno nie miałem w sobie tak wiele energii i optymizmu.

30 komentarzy:

  1. Radek, trzymam kciuki! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Radek, życzę powodzenia. Życie bez etatu jest fajne ale wiąże się z nim kilka pułapek. Po pierwsze nie masz sztywnego harmonogramu. Możesz np spać np do 10.00, tracić czas na pierdoły w internecie i z wydajnej pracy nici. Dlatego ważna jest praca nad sobą - po paru miesiącach zobaczysz czy dasz radę tak żyć. Będę trzymał za ciebie kciuki - trzymaj się i walcz - bo tak naprawdę każdy dzień to walka z samym sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie udaje mi się trzymać wysoką wydajność. Poprzez łączenie dwóch obszarów działań, muszę odpowiednio podzielić czas między nie, żeby nie pracować nad nimi równocześnie. Ale przyjdzie z czasem :)

      Usuń
  3. Życzę wytrwałości w decyzjach i zdrowia przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Jestem ciekawy jak sobie poradzisz! Na pewno będę trzymał kciuki! Zamieszczaj więcej takich tekstów ;)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia i czekamy na zapowiedziane rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia. Oby tylko teraz starczulo na to wszystko czasu :) Niby ma go byc wiecej bez etatu, ale plan ambitny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że pierwszy tydzień był jednym urwaniem głowy. W sumie pracowałem tak samo ciężko, jak wcześniej, albo i bardziej. Dopiero teraz udaje mi się jakoś ogarniać wszystko.

      Usuń
  7. Życzę powodzenia. Pamiętaj też iż z pracą poza etatem - tzw. samozatrudnieniem - występuje ryzyko ulegnięcia wypadku czy choroby i wtedy otrzymuje się z głodowe świadczenia zusowskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tę świadomość. Dlatego zamierzam skorzystać z jakiegoś dodatkowego ubezpieczenia. W tym momencie nie mam "biznesu", wszystko jest na mojej głowie i jeśli ja pracy nie wykonam, nikt jej nie wykona.

      Usuń
  8. Warto spróbować podziałać na własną rękę. Twoja sytuacja przypomina mi trochę moją ponieważ ja swego czasu też dostałem wypowiedzenie i stanąłem przed wyborem - szukać innej pracy na pełen etat czy zająć się tą dodatkową działalnością już w pełnym zakresie. Wtedy do końca nie wiedziałem czy to się uda ponieważ dochód z działalności nie był zbyt duży, a przechodząc na nią całkowicie musiałem ponieść koszty pełnego ZUS, do tego jeszcze w drodze był mój pierwszy syn. No ale zaryzykowałem a od tego czasu minęło już ponad 9 lat a więc dałem radę i nie żałuję te decyzji. Przeczuwam więc że u Ciebie będzie podobnie - powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowa! Mam nadzieję, że uda mi się spiąć wszystko w całość i nie stracić szerokiego obrazu w morzu małych zadań.

      Jestem przekonany, że powrót do etatu byłby dla mnie krokiem do tyłu. Zbyt długo się zastanawiałem, co mógłbym osiągnąć, nie "marnując" tych 8 godzin dziennie.

      Usuń
  9. Trzymam kciuki, ja swoją decyzję o rzuceniu pracy podejmowałem 3 lata temu i muszę przyznać, że 2 z 3 lat były rewelacyjne, ale jeden rok był szalony i skończył się stratą finansową i zdrowotną (stres itp) - włączył mi się syndrom "mogęwszystko" i próbowałem mieć 2 firmy jednocześnie. Zdecydowanie nie polecam, skupienie jest kluczowe. Ogarnij spokojnie początek, jeśli będziesz miał problem ze skupieniem się w domu, to polecam AIP Businesslinki - naprawdę tanio można ogarnąć super biuro, jeśli nie możesz skupić się w domu :) Może będzie okazja wreszcie kawę wypić jak będziesz miał więcej czasu. Pozdro, chętnie pomogę jakby co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomku, dzięki za te słowa!

      Na razie jeszcze trochę zbyt wcześnie, żeby przesądzać, czy coś mi się udaje lub nie udaje. Jeśli dom jest pusty, idzie wszystko ok. Podobnie jeśli pracuję z osobą, która daje mi power do dalszej pracy. Tak mi się idealnie pracuje i dzień mija nie wiadomo kiedy.

      Usuń
  10. Po 3 latach utrzymywania się tylko z działalności gospodarczej i pracy w domu, na początku czerwca podjąłem decyzję o powrocie do pracy na etat przy zachowaniu działalności. Zadziałałem w dokładnie odwrotnym kierunku.

    Powody:
    - trudności z rytmem pracy w domu z żoną i dwójką małych dzieci
    - nieregularne dochody, regularne wydatki (w tym pełny ZUS i rodzina)
    - chęć zmiany

    Najważniejsze jest to, że można zmieniać swoje życie w każdym kierunku, żadna decyzja nie jest ostateczna, zawsze można wykonać kolejny ruch. Dlatego nie ma się czego bać w którąkolwiek stronę akurat cię nie niesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, cieszę się, że są i takie głosy :) Znam osoby, które podjęły podobną decyzję.

      Dla mnie równoczesna praca na etacie i prowadzenie własnej firmy oznaczały wielkie obciążenie i czasowe i emocjonalne. Zobaczymy, mam nadzieję odnaleźć się w wariancie, w którym prowadzę tylko DG.

      Usuń
    2. Najgorszy na początku jest ten ZUS. Koszta są bardzo wysokie i bardzo często wielu ludzi woli pozostać w szarej strefie.

      Usuń
  11. Radek zmieniasz stan cywilny zatem czy w swoich prognozach przewidujesz różne scenariusze:
    1. Kobieta prędzej czy później będzie chciała mieć dziecko a to wszystko zmienia o 360 st
    2. Zonie może nie spodobać się to że tracisz na inwestycjach ( przerabiałem to - giełda albo ja)
    3. Kobiety wyczuwają zdenerwowanie, emocje związane z inwestycjami i może dojść do konfliktów, zakłóceń spokoju życia rodzinnego.
    4.Kobiety przed ślubem a po to inna bajka, kończy się gra zaczyna się prawdziwe życie.

    PS. Przerabiałem to na swojej skórze. Trzeba się dotrzeć ale nie wolno dać się zdominować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten głos, bardzo dobra uwaga.

      Ogólnie jeszcze nie myślałem o tym, jak małżeństwo wpłynie na moje inwestycje. Z pewnością więcej środków pójdzie na bezpieczne inwestycje oraz na lokaty, żeby nie ryzykować zabezpieczeniem rodziny.

      Ale o tym pewnie jeszcze kiedyś napiszę.

      Usuń
  12. Radek ! Nawet nie wiesz jakie szczęście Cię spotkało. Miałem bardzo podobną sytuację - zwolniono mnie z dnia na dzień. Planowałem odejście za 6 miesięcy bo tak kończył się mój kontrakt. Nastąpiło to wcześniej niż planowałem. Mimo, że zarabiałem kilkanaście tys miesięcznie to nienawidziłem ludzi, z którymi pracowałem(moich przełożonych), zero szans na awans i rozwój intelektualny - dlatego planowałem odejście na swoje. Miałem już inne stałe dochody ale nie tak duże jak z etatu i to chyba trzymało mnie tyle na etacie.

    Dziś po 9 miesiącach od tamtego zdarzenia mogę Ci tylko powiedzieć, że nic lepszego w życiu nie mogło mnie spotkać - pod każdym względem - wolności, finansów, stylu życia i komfortu. Mądry chłopak jesteś więc sobie poradzisz z własnymi biznesami. Gdyby jednak poszło coś nie tak zapraszam do pracy ze mną, Rekin Ci pokaże jak się trzepie kasiore ;)

    Rekin zwolniony z pracy. Co dalej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomnialem juz o tobie...ale widac nie na dlugo. Mam nadzieje ze tutaj nie mozesz usuwac postow.
      Nie polecam tego pana i jego bloga. Usuwa komentarze ktore nie sa po jego mysli a zostawia tylko te ktore mu slodza i wladza w d..e bez mydla.
      Sorry...ale nie moglem sie powstrzymac i musialem skomentowac jego komentarz.
      Idz do siebie i sprzedawaj dalej te swoje koszule czy kubki z logo... ale moze pomysl o jakis innych blogach niz finansowe? Moze jakies szafiarki?
      Ehh...przez ciebie musialem zostac jakims hejterem...ale chociaz mam tego swiadomosc :)

      Usuń
    2. ale hejtusia feee:P Radek! kasuj!

      Usuń
    3. Hehe a co sam nie mozesz co? U siebie juz dawno by w koszu lezalo... slowa prawdy bola najbardziej prawda?
      Radek skasuje ale moze dzieki temu ludzie sie czegos o Tobie dowiedza... sam przyznam ze dobrze myslalem o twoim bloku i kibicowalem tobie..nawet z mysla o wspolpracy... do momentu az poznalem jak sie zachowujesz gdy ktos przedstawia prawda ktora nie jest ci na reke.

      Usuń
    4. Anonimowy zakop swój topór wojenny wreszcie! nigdy nie twierdziłem, że jestem liberałem. Blog to taki mój dom do którego wszystkich serdecznie zapraszam ale jak ktoś zaczyna robić burdy to nieraz nie akceptuje komentarzy a część jest przez automat wrzucana do spamu wg mojego filtra.

      Przykładowo od tygodnia Getin Bank spamuje komentarze u mnie na blogu (5-6 komentarzy dziennie). Gdybym wszystko automatycznie się puszczało mielibyśmy zero rzeczowej dyskusji - tylko reklamy.

      Tak zupełnie szczerze, zawsze można się do czegoś doczepić jak się szuka dziury w całym.

      Usuń
  13. Trzymam kciuki i proponuję przy okazji profesjonalizacji blogowanie może zmienić szablon na bardziej responsywny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzegorz, z samej zmiany szablonu pieniędzy i popularności Radkowi nie przybędzie. Musi zbudować po prostu produkty, które spodobają się ludziom :)

      Usuń
    2. Pracuję i nad tym, ale póki co na brak zadań nie narzekam :)

      Usuń
  14. Jestem pod wrażeniem spokoju, jaki bije z tego wpisu. Brak niepotrzebnych emocji, tylko rzeczowe podejście do tematu. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  15. Utrzymywanie się z bloga nie jest łatwe, być może dlatego że ten biznes jest za bardzo skalowalny. 5% najpopularniejszych blogów otrzymuje 95% dochodów segmentu. Myślicie że te 5% to wszystko ci, którzy najbardziej się przykładają albo nad blogiem spędzają najwięcej czasu?

    Praca nad blogiem bez etatu to dobra szkoła, można sobie dobrze uświadomić jakie są minusy życia z bloga jakich wcześniej się dobrze nie dostrzegało.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails