Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

wtorek, 12 kwietnia 2016

Dlaczego powróciłem do handlowania na rynku forex?

Od dobrych kilku lat pozostawałem poza rynkiem walutowym. Praca w ciągu dnia, jak również masa innych zajęć sprawiały, że nie miałem wiele czasu na bardziej aktywny trading, więc postanowiłem ograniczyć się jedynie to rynku kasowego. To na nim podejmowałem swoje działania inwestycyjne, kupując nie tylko akcje, ale również inne instrumenty, w tym i certyfikaty strukturyzowane.

Jednak od pewnego czasu brakowało mi gry na rynku walutowym. Może nie chodzi o samą specyfikę forexu jako miejsca do obstawiania kursów par walutowych, ale raczej platformy, pozwalającej na realizowanie swoich pomysłów inwestycyjnych z wykorzystaniem wysokiej dźwigni finansowej.

Tak jak pisałem w jednym z ostatnich tekstów, inwestując w akcje raczej nie wzbogacimy się w szybkim tempie. Dywersyfikacja i zachowawcze podejście są dobre, jeśli chcemy pomnażać majątek w długim horyzoncie czasowym. Ale jeśli chcemy zarobić naprawdę duże sumy, musimy w pewnym momencie zagrać dużo ostrzej niż zazwyczaj.

Jednym z takich zagrań w moim wypadku były transakcje na certyfikatach strukturyzowanych faktor, na których zarobiłem kilkadziesiąt procent w ciągu dwóch miesięcy. Były to niewątpliwie bardzo udane zagrania, ale w grę, oprócz zmian cen ropy naftowej, wchodziło również wiele innych czynników zniekształcających obraz sytuacji. Mam tu na myśli zmiany kursu walutowego USD/PLN wpływające na wycenę certyfikatu, jak również inne drobne niedokładności w kwotowaniach. Sprawiły one, że cała mechanika transakcji nie przebiegała w sposób, w który bym tego oczekiwał.



Od pewnego czasu posiadam już w miarę stabilne system inwestycyjne operujące na rynku akcji i na rynku opcji. Postanowiłem więc zagrać nieco ostrzej i ponownie spróbować forexu. Nie po to, żeby mozolnie dodawać jeden pips do drugiego, ale żeby zagrać praktycznie pod korek, wykorzystując maksymalną dopuszczalną dźwignię finansową.


Jak nie zwariować na foreksie?


Wszyscy znamy historie inwestorów, którzy na foreksie potracili duże pieniądze. Wpłacali po 100 tysięcy, a następnie wychodzili z niczym. Ja sam również poniosłem pewne straty, mimo że nie udało mi się wyzerować rachunku, a kwoty moich wpłat nie przekraczały 2-3 tysięcy złotych.

Jak więc grać ostro, ale jednocześnie kontrolować straty, aby nie popłynąć na zbyt dużych pieniądzach? Moją receptą jest dokonywanie bardzo małych wpłat na rachunek, przy jednoczesnym maksymalnym wykorzystaniu lewara finansowego. Pierwsze zasilenie opiewało na kwotę ... 200 zł.

Uznałem, że nie ma sensu wpłacać kwoty 10 000 zł, a następnie pilnować ryzyka, stop lossów i stresować się, że jeśli moja psychika nie będzie odpowiednio wytrzymała, stracę zbyt dużo pieniędzy. Postanowiłem więc wpłacić niewielką kwotę, a następnie grać pod korek, czyli maksymalnie wykorzystywać dostępny depozyt. Jeśli stratę wpłacone dwie stówy, kolejne pieniądze wpłacę dopiero w przyszły poniedziałek lub za dwa tygodnie. To ogranicza możliwość poniesienia przeze mnie strat do kilkuset złotych miesięcznie, co jest poziomem względnie akceptowalnym z punktu widzenia wydatków, które mogę ponieść na naukę gry na forex.

No dobrze, ale jak zrobić duże pieniądze, inwestując początkowo tak małe kwoty? Należy wykorzystać dźwignię finansową i podjąć kilka dobrych decyzji. Przy lewarze 100:1, wystarczy niewielki ruch cenowy, aby podwoić lub potroić kapitał. Jeśli osiągnięte w ten sposób zyski zainwestujemy z równie dobrym rezultatem, mamy szansę na przebicie tysiąca złotych, a to już daje pewną swobodę jeśli chodzi o dalsze inwestowanie.

I chcę tutaj wyjaśnić, że wcale nie mam zamiaru zarobić milionów przy wykorzystaniu dwóch stówek. Jestem zwyczajnie ciekaw, co da się zrobić z takimi pieniędzmi na rynku forex i czy uda się je pomnożyć do jakichś bardziej znaczących wielkości. Nie ukrywam, że byłoby to podejście zbliżone do tego, które omawia Rafał Zaorski na jednym ze swoich szkoleń:



Podchodzę do tego z głową i trochę na zasadzie eksperymentu. Ciekaw jestem, jakie będą rezultaty po wrzuceniu w ten sposób bardzo niedużych pieniędzy. Czy uda się za którymś razem rozwinąć rachunek do większej kwoty, czy będzie to zawsze tylko jeden kierunek - w dół.

Nie róbcie tego w domu!


Podejście w rodzaju "all in" może sprawdzać się na bardzo niewielkich rachunkach, gdzie potencjał do poniesienia strat jest bardzo ograniczony. Dużo łatwiej jest zadecydować o obniżeniu stop lossa, co może pociągnąć za sobą utratę dużej części środków, niż o wykonaniu kolejnego przelewu na rachunek domu maklerskiego.

Dlatego raczej nie polecam takiego podejścia na większych rachunkach, w przypadku których wyczyszczenie znacznej ich części będzie dla Was bolesne z finansowego punktu widzenia. Lepiej jest wpłacić mniejszą kwotę i ryzykować śmielej niż przelać dużo, a następnie trząść się nad każdym traconym pipsem. Tak niewielkie kwoty mogę inwestować oczywiście dzięki wykorzystaniu mikrolotów, gdzie podstawowy depozyt zabezpieczający wynosi zazwyczaj nie więcej niż 100 zł.


Jaka strategia inwestycyjna?


Pewnie wiele osób jest ciekawych strategii inwestycyjnej, którą zamierzam realizować. Szczerze powiem, że nie ma tu wielkiej finezji. Od lat interesuję się głównie indeksami i sporadycznie rynkiem surowcowym i dokładnie takie samo podejście zamierzam stosować w moich transakcjach. Nie zamierzam póki co skalpować na parze EUR/USD czy próbować walki na  interwałach M5 i M15. Raczej będzie to handel pozycyjny na interwałach H1 i wyższych, z oczekiwaniem na średnioterminowe ruchy cenowe.

Powtórzę raz jeszcze, że wejście na rynek forex jest dla mnie jedynie lepszym narzędziem do egzekwowania tego, z czego nie do końca byłem zadowolony na GPW. Ma mi dać ekspozycję na towary i indeksy zagraniczne bez konieczności troszczenia się o kursy dolara czy euro. A jeśli będę chciał, na podstawie analizy siły naszego rynku, zagrać na parach złotowych, również będzie taka możliwość.

Moim obecnym scenariuszem jest zajęcie krótkiej pozycji na indeksie Sp500, który w mojej ocenie może napotkać na całkiem istotną korektę. Jeśli na początku mi się powiedzie, będę piramidował dalej zwiększając zaangażowanie. Ale to wszystko kwestia przyszłości, więc na razie nie będę za bardzo wybiegał w przód.

Podsumowanie


Bardzo jestem ciekaw, jaki będzie rezultat moich ponownych prób z rynkiem forex. Czy okaże się, że będę zerował kolejne małe wpłaty, czy też uda mi się odnaleźć potencjał w tym podejściu i wykręcić jakiś ciekawy wynik. W tym momencie ryzyko porażki jest bardzo wysokie, więc za bardzo się nie napinam. Najważniejsze są dla mnie pozostałe rachunki, gdzie realizuję moje sprawdzone strategie.

A jak Wy inwestujecie na rynku forex? Wykorzystujecie dostępną dźwignię, czy gracie raczej zachowawczo?

28 komentarzy:

  1. Ja nie inwestuję na foreksie od kiedy poczytalem sobie, co się działo podczas "czarnego czwartku" z frankiem i że niektórze biura (nie wszystkie) windykują teraz klientów na ogromne sumy. Pomyślałem, co by było, gdybym wtedy znalazł się po niewłaściwej stronie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jest to jedno z ryzyk. Ale po pierwsze stop loss, po drugie margin call. A podstawą jest mały rachunek :)

      Usuń
    2. Ryzyko faktycznie jest. Ani stop loss ani margin call nie jest w stanie uchronić od luki cenowej, która może być znacząco większa niż nasz SL. W takim przypadku pozycja zamykana jest po cenie jaka się pojawi po luce a nie w wyznaczonym przez nas poziomie SL. Tym samym możliwe jest pojawienie się sporego debetu na rachunku.

      Usuń
    3. No właśnie ci, którzy teraz mają do spłacenia po kilkaset tysięcy też myśleli, że SL zadziała. Najbardziej skandaliczne jest to, że różni brokerzy podchodzą do tego w całkowicie odmienny sposób.

      No i owszem, można się bawić na mikrolotach, jak ktoś ma czas. :-)

      Usuń
  2. Radku, jakiej platformy forexowej zdecydowałeś się używać? Strasznie jestem ciekawy juz od wczorajszej zapowiedzi na FB. Ja ze swojej strony też gram na FX czysto hobbystycznie, po kilku latach na giełdzie postanowiłem spróbować FX od początku tego roku. Powód? Prozaiczny, coraz częściej pasywnie obserwuję rynek nie mogąc testować własnych pomysłów, bo albo nieodpowiednio wyglądający wykres albo brak płynności wielu spółek na których widzę okazję inwestycyjną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Platformę zdradzę dopiero za jakiś czas :)

      A co do inwestowania to właśnie brakowało mi instrumentów na GPW. Przesądzający był moment, w którym nie znalazłem certyfikatu, który pozwala grać na spadki indeksu Sp500.

      Usuń
  3. Trochę to wygląda na euforię spowodowaną udaną transakcją na faktorze. To klasyczny złego dobry początek. Jednak życzę powodzenia, zwłaszcza jeśli jest to poparte weryfikowalnymi strategiami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do euforii to bym nie powiedział. Narastało to we mnie od dłuższego czasu i teraz zdecydowałem się wcielić to w życie.

      Co najważniejsze, bawię się za swoje :)

      Usuń
    2. Napisanie "za swoje" przy chęci wykorzystania maksymalnej dźwigni jest co najmniej nadużyciem ;)
      Na szybko licząc: przy grze jednym lotem, jeden pips wart jest 10USD, czyli mając 200zł na koncie margines gry to max 5 pipsów, noe licząc kosztów transakcyjnych. Czyli np. Zmiana EURUSD z 4.2830 na 4.2825 juz wyrzuca Cię z rynku jeśli jesteś Long...
      Mając to na uwadze trochę o płynności, która jak sie okazało nie jest taka super jakbyśmy chcieli i luki > 5 pipsów pojawiają sie bardzo często. Oznacza to, że w przypadku pomyłki co do kierunku ruchu ceny, i wpadnięciu w lukę, będzie występować konieczność dopłaty do konta. Niestety FX to nie opcje, a takie widzę jest Twoje nastawienie - nie stracę więcej niż wpłaciłem.
      Czytam Twojego bloga od samego początku, ale kierunek w którym zmierzasz jest bardzo ryzykowny i po ostatnich kilku wpisach, szczególnie od momentu dużego zysku na certach, wyglada mi to właśnie na "zbyt duża pewność siebie".
      Zalecam przejrzenie sieci odnoście proponowanej strategii, jako kubełek zimnej wody.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Już weryfikuję Twoje wyliczenia:
      1.za 200 zł nie kupisz 1 lota eur/usd
      2.wyraźnie jest zaznaczone micro loty 0,01 np
      3.u pewnego brokera sp&500 kosztuje około 80 zł, 1 punkt to 19 gr więc mamy 120 zł do stracenia ;) co daje nam jakieś 630 pkt zanim się wyzerujemy

      Usuń
    4. @TMe84

      jak najbardziej za swoje. Ryzyko jest jak najbardziej moje, a za dźwignię płacę punktami swapowymi, więc mamy tu fair deal. Nie sądzisz chyba, że broker traci na tym, że udostępnia dźwignię finansową? :)

      Odnośnie wielkości pozycji, najwięcej co do tej pory brałem to 0,02 lota. Przy tym kapitale raczej więcej nie wezmę.

      A odnośnie tych ostatnich zmian w moim inwestowaniu, jest to właśnie kierunek, który od dawna mnie interesował. Chęć zrobienia czegoś więcej niż dotychczasowe strategie. Które nawiasem mówiąc ciągle rozwijam :)

      Niemniej dzięki za Twój komentarz, z pewnością wielu czytelników spojrzy nieco ostrożniej na mój entuzjazm.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    5. @Unknown - oczywiscie umknęło mi, że Autor chce grać mikrolotami, to zmienia postać rzeczy. Ad 3) może pochwalisz się tą nazwą brokera?

      @Radek,
      Jasne, że standardowo to wygląda jak piszesz, ale ja nawiązywałem do luk cenowych i sytuacji, gdzie margin call jest niewystarczający. Oczywiście broker nie traci na dźwigni - on na niej zarabia i jeśli robi to porządnie to powinien się zabezpieczać. Niestety o ile wiem każdy broker ma w swojej umowie zapisy, że w przypadkach braku płynności ryzyko jest po stronie klienta. Jak pokazało życie zwykle brokerzy MM nie zabezpieczają się jak powinni przeciwstawą pozycją.
      Wracając do samej strategii gry, z niecierpliwością czekam na rezultaty!
      Życzę Ci, żebym się mylił, a Ty żebyś miał wartość oczekiwaną tego systemu powyżej 1 :)

      Usuń
  4. Interesowałeś się tematyką robotów, które mogą pracować za ciebie?

    Sam podchodzę do FX z dużą rezerwą, głównie przez brak czasu i okazji do zajmowania pozycji w ciągu dnia, kiedy dużo się dzieje na rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam zagadnienie, ale to raczej podejście nie dla mnie. Głównie dlatego, że sam robota nie napiszę i nie przetestuję, ale również dlatego, że jestem typem inwestora, który sam podejmuje decyzje transakcyjne.

      Usuń
  5. Ciekawa koncepcja, będę obserwował Twoje rezultaty na mikrolotach. Podejście jak najbardziej racjonalne, nie ma co pchać się na forex z grubym portfelem, bezsensowny stres, nikomu nie potrzebny. Czy poza techniką będziesz także śledził i analizował dane makro?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Na razie nie planuję, ale jeśli będą mi te dane przeszkadzały w tradingu, to będę musiał na nie rzucać okiem :)

      Usuń
  6. Podchodzę do forexu z dużą dozą nieśmiałości i ciągle nie jestem przekonana, żeby spróbować. Dlatego będę chętnie Cię nadal podczytywać i ciekawa jestem, jak Twoje próby się rozwiną. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. "Dlaczego powróciłem do handlowania na rynku forex?"
    Czyżby dlatego, że znalazł się sponsor? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze sponsorem rozmawiam, ale start na FX nie jest związany z tym faktem. Chociaż być może pojawi się grubsza akcja od końca kwietnia. Zobaczymy.

      W każdym razie chcę spróbować raz jeszcze tego rynku. Być może uznam, że obciążenie czasowe i emocjonalne jest zbyt duże i po kilku tygodniach lub miesiącach odpuszczę :)

      Usuń
    2. Obciążenie czasowe i emocjonalne jest wliczone w "koszty forex" :) Jeżeli uznasz, że po kilku tygodniach/miesiącach odpuszczasz to znaczy, że albo zarobiłeś wystarczająco dużo albo twój rachunek nie wytrzymał presji i sam się zamknął :)

      Usuń
  8. Czy można wystarczająco dużo zarobić? Każdy kto zarobi 1 milion będzie chciał zarobić 2 miliony kto zarobi 2 będzie chciał zrobić 4 miliony i tak będzie powielał aż wyczyści rachunek. Gra na forex to walka z ciemną stroną mocy. Ciągła walka ze sobą, z demonem który będzie nas kusił. To nie jest łatwe. Dlatego 99% traci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno przeczytałem, że 1% najbogatszych Amerykanów żyje przeciętnie o 15 lat dłużej niż 1% najbiedniejszych Amerykanów.

      Jak widzisz, jest o co walczyć :)

      Usuń
    2. Ale nie liczy się długość życia ale jego komfort. Wielka przyjemność jesteś na wakacjach a tam coś rośnie, spada, kusi cię by sprawdzać notowania. I nic nie masz z tych wakacji. Zycie w ciągłym strachu, lęku, skrajnych emocjach to trucizna nie warta żadnych pieniędzy. Całą młodość gonisz za kasą aby na starość wyleczyć choroby które powstały przez stresy z grania.

      Usuń
  9. narzeczona Radek wie że jesteś hazardzistą?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jednego nie rozumiem, Radek chce wpłacić 200zl i chce osiagnąć jakiś sukces na forex? - sukces wg. mnie to powtarzalny schemat który można powielać reinwestując kapitał - a co ustrzelisz z 200 zł zrobisz 5000 i co dalej? - drugi raz złoty strzał juz się nie uda....a jeśli się uda to p[o drodze kilkanascie razy stracisz te 200zl - gdzie tu jakiś sukces?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, kwotą 200 zł świata nie podbiję. Ale chcę spróbować, czy tak małym kapitałem uda mi się znaleźć jakiś powtarzalny schemat. Jeśli w 1 przypadku na 10 uda mi się z 200 zł zrobić 5000 zł to już cała impreza ma bardzo silny ekonomiczny sens :)

      Usuń
  11. Jesli 1/10 ustrzelisz z 200 te 5000 oki to masz dodatnią wartość oczekiwaną ale żeby nparwde to odczuć musiałbyś to powtarzać czesto na niskich interwałach a jak chcesz grać na indeksy czy waluty na D1 to rzadkość sygnałów uniemozliwi Ci faktyczne wzbogacenie się ... jak chcesz to rozwiążać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Obecnie trochę modyfikuję moją strategię, ale mam nadzieję, że niebawem będę mógł coś więcej na ten temat napisać.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails