poniedziałek, 13 czerwca 2016

Inwestowanie bez stop lossów - jak uciekłem spod noża

Inwestowanie bez stop lossów nie jest podejściem, które można polecić każdemu. Ja sam jednak stosuję je od dłuższego czasu na rynku akcji i jestem zadowolony z osiąganych w tym zakresie efektów. Nawet, jeśli czasem sytuacja bywa gorąca.

Zazwyczaj jedną z pierwszych rzeczy, jakie słyszy początkujący inwestor jest właśnie przypomnienie o konieczności stosowania zleceń stop loss. Trudno nie przyznać tutaj racji, gdyż w ten sposób ryzyko jest określone i zdefiniowane do preferowanego przez nas poziomu. Po drugie, zdejmowany jest z naszych barków ciężar podjęcia trudnej z psychologicznego punktu widzenia decyzji o tym, żeby uciąć stratę i zamknąć pozycję. Jednak tym samym odcinamy sobie szansę do odrobienia strat przy ruchu wzrostowym.

Doświadczenie, również moje własne, uczy, że wiele osób ma trudność z wychodzeniem z rynku w sytuacji ponoszonych strat. Moment ten jest odwlekany w oczekiwaniu na bardziej sprzyjające warunki. Szuka się wtedy uzasadnienia dla pozostawienia pozycji na rynku, być może dostrzegamy kolejne wsparcia, od których rynek powinien się odbić. W efekcie straty znacząco przekraczają założony początkowo poziom, a jeśli jest to rynek lewarowany, potrafią całkiem mocno uderzyć w stan portfela. Dlatego też sądzę, że dobrze jest zlecenia obronne stosować.



Ja sam od przynajmniej kilkunastu miesięcy nie używam stop lossów. Zlecenia zamykające transakcję składam ręcznie, każdorazowo monitorując ich egzekucję. Zanim jednak opowiem, dlaczego działam tak, a nie inaczej, zaprezentuję dwie sytuacje, w których było bardzo gorąco. 

środa, 8 czerwca 2016

BZ WBK drastycznie podnosi opłaty - przenoszę konto

Nie należę do osób, które biegają za promocjami bankowymi. Raczej staram się poświęcać czas na inwestycje giełdowe, które są w stanie przynieść mi wyższe zyski niż kilka złotych płacone za kartę kredytową. Jak zapewne zauważyliście, nieczęsto pojawiają się również u mnie na blogu promocje produktów bankowych, gdyż większość miejsca pozostawiam tematyce inwestycyjnej.

Jednak ostatnio jedna rzecz wyjątkowo mnie zabolała i skłoniła do szukania innego banku.

Otóż posiadam swój główny rachunek bankowy w BZ WBK. Posiadam go od lat i nie został on przeze mnie założony w jakiejś krótkotrwałej promocji, ale na regularnych zasadach, takich samych dla każdego klienta przychodzącego do placówki bankowej. Dlatego też do tej pory omijały mnie okazjonalne podwyżki opłat, przewidziane dla klientów z "nowych naborów". Uważałem, że pozostanie tak przez dłuższy czas.

Jednak w ostatnich dniach pojawiła się wieść, że skończyły się dobre czasy i BZ WBK od 1 sierpnia 2016 podniesie opłaty za korzystanie ze swoich usług. W moim przypadku przybrało to postać nie tylko informacji przeczytanych w sieci (których jest nawiasem mówią całkiem sporo), ale również koperty z banku zawierającej płytę CD (sic!) ze wszystkimi nowymi regulaminami i tabelami opłat. Tyle tego jest, że najwidoczniej maile nie udźwigną.

Mój bank podnosi opłaty w sposób na tyle znaczący, że nie mogę tego zaakceptować. Od wskazanej powyżej daty płatne staną się m.in. wpłaty i wypłaty gotówki w oddziałach, zlecenia stałe, transakcje za pośrednictwem serwisu Przelewy24, czy nawet sms-kody, jeśli używa się ich więcej niż pięciu w miesiącu.



Być może wprowadzanie tych zmian stopniowo przeszłoby niezauważone, ale w tym wypadku bank idzie frontalnie i stawia sprawę na ostrzu noża. Postanowiłem więc zagrać równie ofensywnie i przenieść swój rachunek do innego banku. W końcu kiedyś zlikwidowałem konto w Millennium za wprowadzenie dwuzłotowej opłaty za prowadzenie rachunku, więc tym razem byłbym niekonsekwentny, gdybym tak dużą podwyżkę opłat odpuścił.

środa, 1 czerwca 2016

Spółki Ciekawe Technicznie - czerwiec 2016 - portfel -0,95%

Kolejny miesiąc za nami i aż trudno uwierzyć, że czas tak szybko biegnie. Maj przyniósł spadki na głównych indeksach, których skala znacznie powiększyła się na ostatniej sesji miesiąca. Indeks WIG będący benchmarkiem dla portfela SCT stracił 3,77%, podczas gdy sam portfel również nieco stopniał, ale tylko o 0,95%. Oznacza to, że przewaga portfela nieco się powiększyła i z tego się cieszymy.

Sporo namieszała również pierwsza czerwcowa sesja, kiedy to indeks Wig20 stracił 2,70%. Ten ruch cenowy przechylił szalę na zdecydowanie bardziej negatywną i optymizm inwestorów po tej sesji z pewnością przygaśnie.

Trzeba również powiedzieć, że był to bardzo burzliwy miesiąc, jeśli chodzi o zmiany zachodzące w składzie portfela. Wyleciały z niego trzy spółki, a w ich miejsce pojawiły się cztery nowe. Tak wielkiej rotacji chyba jeszcze w portfelu nie było. Opiszę to wszystko w dalszej części tekstu.

Z czerwcem zachodzi jeszcze jedna zmiana w spółkach ciekawych technicznie. Postanowiłem wrócić do serwisu YouTube, jeśli chodzi o publikację moich nagrań. Uświadomiłem sobie, że jest to druga po Google wyszukiwarka treści w sieci, więc dla mnie jako blogera jest jednak lepiej, jeśli inwestorzy mogą łatwiej trafić do treści, które promuję. A więc od czerwca wraca stare.



Jak widzicie na wykresie poniżej, indeks Wig20 na koniec maja znajdował się w obszarze kluczowego wsparcia. Zakładałem, że poziom 1800 pkt będzie w stanie się utrzymać, co byłoby idealnym momentem do zajmowania długich pozycji. Przyjmując scenariusz rodzącego się ruchu wzrostowego, ze scenariuszem przebicia 2000 pkt, byłby to idealny moment na dokupowanie akcji.