poniedziałek, 4 lutego 2019

Koniec pesymizmu na GPW - SCT luty 2019

Miniony miesiąc przyniósł inwestorom sporo radości, ale i wiele znaków zapytania. W końcu doczekaliśmy się wzrostów na głównych indeksach, co daje nadzieję na nadejście rynkowej poprawy jeszcze w pierwszym kwartale 2019 roku. Musimy jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to już jest ten moment, kiedy należy zdecydowanie wchodzić na rynek, czy warto jeszcze wstrzymać się ze zwiększaniem zaangażowania.

Końcówka 2018 roku upływała nam pod znakiem dużego pesymizmu, tymczasem zaledwie miesiąc później słyszymy coraz więcej głosów optymizmu dotyczących aktualnej sytuacji rynkowej. Wig20 zyskał 5,13%, mWig40 wzrósł o 4,43%, a sWig80 aż o 5,85%. Obserwujemy więc sytuację, w której po raz pierwszy od wielu miesięcy spółki małe i średnie nie tylko dorównały, ale niekiedy nawet pokonały blue chipy pod względem stóp zwrotu.


Analizując wyłącznie sytuację na indeksie Wig20 widzimy wyraźnie, że notowania znalazły się na najwyższych poziomach od lutego 2017 roku. Co więcej, ostatnie wzrosty domknęły pewną obszerną formację cenową zbliżoną do podwójnego dna, której formowanie trwało przez cały zeszły rok. Można więc powiedzieć, że pewien etap konsolidacji został technicznie zamknięty i możemy śmielej patrzeć na obszary dzielące nas od poziomu 2630 pkt.


Potwierdzeniem tego, że mamy do czynienia z ważną zmianą nastrojów w obszarze rynków wschodzących, których nadal jesteśmy częścią, jest sytuacja na indeksie MCSI Emerging Markets, który również zarysował formację odwrócenia trendu i wyraźnie sygnalizuje chęć do dalszych wzrostów.


Obserwując rynek w ujęciu zagregowanym, przez pryzmat indeksów, nie dostajemy jednak całego obrazu sytuacji panującej na poszczególnych spółkach. Nie jest bowiem tak, że większość spółek lekko odbiła, ale nadal jest tania w relacji do stanu sprzed kilku miesięcy. Niektóre spółki wcale nie odczuły poprawy nastrojów, podczas gdy na innych odbicie miało tak spektakularny wymiar, że inwestorzy obawiają się poważnej korekty. Świetnym przykładem jest tu Atal.


Przeglądając wykresy spółek z rynku głównego, co zazwyczaj robię przynajmniej raz w tygodniu, dostrzegamy istotne rozbieżności pomiędzy poszczególnymi spółkami. Jest to dla mnie sygnał, że inwestorzy są chętni do dokonywania zakupów, ale nie jest to jeszcze powszechne kupowanie wszystkiego jak leci. W ostatnim miesiącu szczególnie wybiła się tu branża deweloperska, chemiczna i energetyczna.

Jaki wniosek płynie z tego dla nas, jako inwestorów?


Przede wszystkim musimy zastanowić się, czy zakładamy trwałą zmianę kierunku na indeksach, czy jednak obstawiamy, że w kolejnych miesiącach będzie taniej. Ja sam sądzę, że to co obserwujemy na rynku jest już tym powiewem optymizmu, na który czekaliśmy przez cały miniony rok. Mimo że wiele spółek kontynuuje swoje trendy spadkowe, coraz większa ich liczba doświadcza dynamicznych wzrostów, co przełamuje dotychczasowy marazm i pesymizm.


W tym kontekście warto być selektywnym. Są już wzrosty, są okazje do generowania stóp zwrotu, ale nie są to jeszcze wzrosty powszechne. A więc jeżeli czaimy się na konkretne spółki lub nawet jeżeli już akumulujemy powoli ich akcje, być może będziemy jeszcze obserwowali niższe poziomy cenowe. Dobrym wyznacznikiem jest tu zachowanie notowań w ostatnim miesiącu. Jeżeli spółka dynamicznie wzrosła, zapewne podwyższona zmienność się utrzyma, a jeżeli rynek ją na razie pominął, zapewne jeszcze mamy przed sobą chwilę ciszy.

Ostatnim ważnym pytaniem jest kwestia spodziewanej korekty. Rynek wzrósł, niektóre spółki wzrosły nawet bardziej. Patrząc na zaprezentowany powyżej wykres Atalu, głównym słowem, które ciśnie się na usta jest właśnie korekta. Zakładając jej wystąpienie, wielu inwestorów wstrzymuje się z gwałtownymi zakupami dochodząc do wniosku, że skoro tak szybko rynek odjechał w górę, czas na jakieś odreagowanie. Będzie to również okazja do sprawdzenia, czy spadki przełożą się na nowe minima, czy jednak korekta będzie niewielka, potwierdzając siłę byków.

Moje spojrzenie na aktualną sytuację rynkową


Faktem jest, że na rynku wydarzyło się coś istotnego. Pokaz siły w wykonaniu nie tylko indeksu Wig20, ale również pomniejszych indeksów, w tym indeksu cenowego szerokiego rynku, daje do myślenia. Przede wszystkim nakazuje wzmożoną ostrożność tym inwestorom, którzy trwają w przekonaniu, że w połowie roku będziemy obserwowali jeszcze lepsze okazje zakupowe.

Sądzę, że już teraz obserwujemy moment, na który wszyscy czekali. Nie sądzę jednak, że jest to początek nowej hossy na rynku, gdyż w mojej ocenie nie sprzyja temu otoczenie makroekonomiczne. Koniunktura zaczyna spowalniać, pojawiają się coraz słabsze wieści z państw istotnych dla światowej gospodarki, czyli Chin, USA i Niemiec. Konsekwencje wynikowe dla spółek notowanych na GPW przyjdą nieuchronnie.

Przykłady już obserwujemy. Spółka Izoblok, produkująca w 90% dla branży automotive, poinformowała że zamówienia niemieckich producentów samochodów spadły w I kwartale 2019 o 8%. Mniejsze przychody i wysokie koszty pracy oznaczają niższe marże, słabsze wyniki i w konsekwencji niższe ceny akcji. Coraz więcej spółek będzie raportowało w podobnym tonie.

Moim zdaniem nie ma więc na razie nastrojów i warunków do rozpoczęcia kolejnej hossy. Nie powinniśmy się jej spodziewać. Jednak ostatnie wzrosty oznaczają kres dominacji pesymizmu na GPW. Inwestorzy przestają patrzeć na spółki wyłącznie w czarnych barwach, nie twierdzą już, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej i zaczynają coraz śmielej kupować. Hossy nie będzie, ale możemy spodziewać się przynajmniej wyhamowania spadków. Wyceny staną się nieco bardziej fair, akcenty nieco się przesuną, niektóre spółki zyskają nieco oddechu pozwalając zarobić inwestorom.

Potwierdzeniem tego faktu niech będzie wskaźnik C/Z dla całego indeksu WIG, który po przecenie o 50% w 2018 roku, zaczyna obecnie odbijać.


Jeżeli natomiast spadki przestaną przytłaczać inwestorów na GPW, być może kapitał przestanie odpływać z rynku w tempie, w jakim robił to dotychczas. Oszczędzający w TFI zobaczą dodatnie stopy zwrotu za styczeń i wstrzymają się z wypłacaniem środków, a może nawet lekko dopłacą do swoich rachunków. To z kolei pomoże kolejnym spółkom nieco unormować swoje wyceny. Ogłaszam więc koniec pesymizmu na GPW!

Transakcje w portfelu Spółek Ciekawych Technicznie


W minionym miesiącu portfel Spółek Ciekawych Technicznie stracił na wartości 0,35%, podczas gdy indeks WIG zyskał 4,07%. Uzyskany wynik jest konsekwencją składu portfela, z jakim wchodziłem w 2019 rok: w portfelu znajdowało się sześć pozycji krótkich i żadnej pozycji długiej.

Pozycje krótkie reprezentowały głównie duże i średnie spółki, które znajdowały się w stabilnych trendach spadkowych od wielu miesięcy. Mimo zawarcia czterech nowych transakcji w ostatnim czasie, w portfelu nadal utrzymuję pięć ze wspomnianych sześciu pozycji. Dopóki spółki te nie pokażą większej ochoty na wzrosty, będą zapewne utrzymywane w składzie portfela. Poniżej prezentuję aktualny jego stan:


W minionym miesiącu z portfela zniknęła krótka pozycja na KGHM, a w to miejsce pojawiły się trzy nowe pozycje: krótka na spółce Eurocash i długie na spółkach Maxcom i Pekabex.


Sprzedaż akcji KGHM podyktowana była przełamaniem przez kurs technicznego oporu wytyczanego przez niektóre z cenowych wierzchołków ostatnich miesięcy. Jak widać na wykresie, kurs od listopada nie chciał już bardziej spadać i trzymał się raczej górnego ograniczenia konsolidacji, więc uznałem, że nie ma co czekać na rozwój wydarzeń i trzeba działać szybko.


Zakup spółki Maxcom miał miejsce 18 stycznia, po tym, jak kurs potwierdził domknięcie formacji odwrócenia trendu i wybił się wyżej. Jest to klasyczny przykład sytuacji, w której notowania nie chcą już dalej spadać i wyraźnie sygnalizują nadejście odwrócenia. Po tych wzrostach dopuszczam wystąpienie jakiejś spadkowej korekty, jednak długoterminowo jestem dobrej myśli co do tej spółki. Przykład Maxcom potwierdza również, że warto jest regularnie przeglądać wykresy małych spółek, aby w porę wychwycić tego rodzaju sytuacje.


Po cenie piątkowego zamknięcia dołożyłem do portfela dwie nowe pozycje. Pierwszą z nich jest short na spółce Eurocash. Wiele wskazuje na to, że nieudany test technicznego oporu stanowi zwieńczenie ostatnich wzrostów na walorze (+25% od dołka) i nadchodzi okres ruchu spadkowego, który w kontekście szerokiego trendu będzie nadal ruchem impulsowym. Z drugiej strony gdyby scenariusz ten się nie zrealizował, mamy relatywnie ciasny stop loss, który łatwo będzie wyegzekwować.


Ostatnią pozycją, która wskoczyła do portfela jest long na niewielkiej spółce Pekabex. Walor znajduje się w umiarkowanym trendzie wzrostowym (+20% w rok), a lokalnie w fazie korekty, która otarła się o wsparcia z zeszłego roku. Biorąc pod uwagę poprawiającą się atmosferę w obszarze małych spółek, zakładam że i ten walor może być jej beneficjentem.

Jak widzicie moje posunięcia w portfelu Spółek Ciekawych Technicznie odzwierciedlają delikatną poprawę nastrojów obecną na GPW. W portfelu pojawiły się dwie nowe pozycje długie, głównie spoza radaru szerokiego grona inwestorów, ale jednocześnie nie decyduję się na silne ograniczenie pozycji krótkich.

To ostatnie wynika z faktu, że posiadane w portfelu spółki znajdują się indywidualnie w trendach spadkowych, więc nie wysłały one jeszcze (w przeciwieństwie do zamkniętego KGHM) konkretnych sygnałów nakazujących odwrót. Co więcej, rozważam scenariusz korekcyjny na najbliższe tygodnie, co pozwoli mi ocenić siłę moich krótkich pozycji oraz ewentualnie dobrać do portfela inne pozycje długie, które w styczniu zbyt mocno odjechały w górę.

Zapraszam do obejrzenia nagrania, w którym prezentuję ciekawe spółki, mogące dać zarobić w kolejnych miesiącach.


Długoterminowo jestem więc optymistą, ale zdecydowane za wcześnie jest na rzucanie wszystkiego i bieganie po rynku z okrzykiem "hossa" na ustach. Spodziewam się unormowania nastrojów, spadku poziomu pesymizmu i bardziej neutralnego spojrzenia na rynek. Podobnie przestawiam portfel SCT: delikatnie ograniczam pozycje krótkie oraz ostrożnie wprowadzam pozycje długie. Realizowana w portfelu strategia ma charakter trendowy, a trend na rynku nie zmienia się w ciągu kilku sesji.

Podsumowanie


Styczeń przyniósł zdecydowaną poprawę nastrojów na warszawskim rynku, jak również spore odreagowanie na rynku amerykańskim. Wzrostowi optymizmu towarzyszy jednak napływ kolejnych danych świadczących o tym, że kondycja makroekonomiczna zwalnia.

Z tego tez względu zakładam, że obserwowane aktualnie odreagowanie nie stanowi jeszcze podbudowy pod nową hossę na warszawskim rynku, ale stanowi cenną normalizację nastrojów. Inwestorzy przestają wszystko oceniać w czarnych barwach, co znajduje swoje odzwierciedlenie w notowaniach coraz większej liczby spółek.

Kto jeszcze nie zebrał tanich perełek z rynku, zapewne ma na to ostatnią szansę.


4 komentarze:

  1. Trudno mówić o osiągnięciu szczytów na GPW skoro w czerwcu 2013 roku np. KGHM kupowałem po 120 zł, PEKAO SA po 180 zł, a Energę po debiucie po 17 zł/szt. A gospodarka stała nieco gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW (czyt. łał). Praktycznie 2 zdania a więcej opisują niż setki wypocin blogerów i innych longtetmów sprzedających abonament. ;)

      Usuń
  2. W tabelce pomyłka procentów Jsw vs Dino

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails