czwartek, 24 stycznia 2019

Czy na GPW pociąg właśnie odjeżdża?

Czy na GPW pociąg właśnie odjeżdża? - to pytanie zadaje sobie po dzisiejszej sesji bardzo wielu inwestorów. Dla jednych ten dzień jest spełnieniem formułowanych od dawna marzeń o powrocie do rynkowych wzrostów, podczas gdy dla innych jest źródłem poważnego niepokoju. Bo co zrobić, jeżeli obserwujemy te wzrosty z pustym portfelem?

Środowa sesja z pewnością na długo zapisze się w naszej pamięci. To w jej trakcie na indeksie Wig20 pokonany został istotny wierzchołek cenowy z sierpnia 2018 oraz przełamany został poziom 2400 pkt. Można wymienić jeszcze kilka dodatkowych czynników, z których powodu ten dzień jest wyjątkowy.

To właśnie 23 stycznia rok temu indeks WIG ustanowił nowe, historyczne maksima, po raz pierwszy od 11 lat zbliżając się do poziomu 68 tys. pkt. W tym roku znajdujemy się na zdecydowanie niższych poziomach, ale rocznica sesji, która była jednocześnie maksymalnym punktem notowań minionego roku, z pewnością warta jest zapamiętania. Jest to tym bardziej znaczące, że również i tym razem końcówka poprzedniego i styczeń obecnego roku upłynęły pod znakiem silnych wzrostów. Szukając analogii można więc stawiać roboczą tezę, że w tym i w kolejnych dniach należy się bardzo uważnie przyglądać rynkowi, czy nie zajdzie na nim jakaś przełomowa zmiana.


Kolejnym elementem jest fakt, że rynek rośnie już od ponad trzech miesięcy, z czego od miesiąca bez większej korekty. Dotychczas odbywało się to trochę po cichu, nieco w tle innych wydarzeń. Być może więc nie wszyscy zauważyli poprawę nastrojów, tym bardziej że małe i średnie spółki zanotowały wzrosty dopiero na przełomie grudnia i stycznia. Jednak echa wczorajszej sesji dotrą nawet w najodleglejsze zakamarki rynku. Każdy, kto dotychczas drzemał czekając na jakieś ożywienie, z pewnością gruntownie przeanalizuje wykresy i zda sobie sprawę, że segment dużych spółek swój dołek zanotował ponad trzy miesiące temu.

CD Projekt pozamiatał


Niewątpliwym liderem środowej sesji był CD Projekt, którego notowania wzrosły prawie o 12% po pozytywnej rekomendacji Morgan Stanley. Dobre sesje zanotowali również inni przedstawiciele branży producentów gier. Może poza spółką Cherrypick Games, która spadła o prawie 8% i jest o włos od historycznych minimów.


Wykres CD Projektu jest wspaniałym obrazem do komentowania, gdyż świetnie obrazuje nastroje inwestorów. Pierwsza połowa 2018 roku upłynęła pod znakiem euforii, silnych wzrostów i poczucia, że można bez problemu zarabiać nawet na trudnym rynku. Inwestorzy posiadający w portfelu akcje producentów gier z wyższością spoglądali na innych inwestorów. 

Przełom nastąpił w połowie roku, kiedy to zaczęła się przecena. W miarę spadających notowań okazywało się, że gaming wcale nie musi być świętym graalem świata inwestycji, że poprzeczki oczekiwań zostały postawione na zbyt wysokim poziomie, a przełknięcie spadków o prawie 50% wcale nie jest takie łatwe. W tym czasie wielu również straciło swoje pieniądze, gdyż każda bańka ma swoje ofiary - inwestorów którzy kupili w okolicach szczytu i sprzedali z dużą stratą na spadkach.

Przełom nastąpił w bardzo zbliżonym układzie technicznym do tego sprzed roku. Rynek również dobił do technicznego wsparcia, delikatnie je przetestował po czym bez większego wahania zmienił kierunek ze spadkowego na wzrostowy. Z tego punktu widzenia środowe notowania są wyrazem kontynuacji ruchu, który zapoczątkowany został jeszcze w listopadzie.

Podczas wczorajszej sesji słychać było również rozchodzący się po rynku okrzyk triumfu osób, które nie straciły wiary w branżę gamingową. Królowały one w pierwszej połowie 2018 roku, przeżywały trudne chwile po wakacjach, a dzisiaj znów łapią dobrą falę. Z pewnością każdy zauważa te głosy w rozmowach bezpośrednich i wypowiedziach w sieci.

Czy pociąg właśnie odjeżdża?


Wykres CD Projektu jest bardzo charakterystyczny również z innego względu. Lider branży producentów gier zanotował swój ostatni dołek ponad dwa miesiące temu, 20 listopada. Jednak odnoszę wrażenie, że dopiero teraz, po silnej wzrostowej sesji, rynek finansowy obiega wieść o jego odrodzeniu. Kurs wzrósł o ponad 55%, z poziomu 125 zł do 195 zł. Inwestorzy mają więc dylemat. Wsiadać? A może czekać aż spadnie? A co jeżeli nie spadnie? Czy pociąg właśnie odjeżdża?

Jak w soczewce skupia się tu więc problem, który już teraz wielu inwestorów dostrzega na indeksie Wig20. Od październikowego dołka minęły trzy miesiące, a kurs wzrósł o ponad 15%. Obserwujemy indeks w momencie dużej siły i musimy podjąć decyzję: czy to już odwrócenie trendu i mamy wchodzić all in, czy tylko korekta, po której nadejdą lepsze okazje inwestycyjne?

Słuchając komentatorów z różnych zakątków rynku jeszcze niedawno dominowały głosy, że pierwsza połowa 2019 roku przyniesie znacznie lepsze okazje inwestycyjne i warto na nie zaczekać. Z pewnością są na rynku osoby, które posiadają obecnie minimalne zaangażowanie w akcje i dzisiaj bardzo nerwowo wiercą się na krzesłach i zastanawiają się, czy nie przegapiły odpowiedniego momentu. Czy kupując teraz załapią się na hossę, czy może na bolesną korektę? Nie jest tajemnicą, że od ponoszenia strat gorsza jest jedynie sytuacja, w której wszyscy inni zarabiają, a my jesteśmy poza rynkiem.

Nie przesądzam, czy kluczowy moment odwrócenia trendu mamy już za sobą, czy obserwujemy go obecnie, czy też wystąpi on dopiero w przyszłości. W końcu rynek to nie tylko indeks Wig20 i zdominowany przez niego WIG, ale spółki, a duża część spółek nadal znajduje się w trendach spadkowych. Indeksy takie jak sWig80 czy indeks cenowy szerokiego rynku zanotowały wczoraj zaledwie kosmetyczne wzrosty i przebiegiem notowań zdają się bardziej wskazywać na dobry moment na sprzedaż akcji, aniżeli chwilę na zwiększanie zaangażowania. 

Sytuację techniczną tych indeksów omówiłem we wczorajszym filmie:


Jak więc widzicie na obecną sytuację można patrzeć dwojako. Z jednej strony Wig20 dał pokaz siły i przebił delikatnie wierzchołek z sierpnia oraz poziom 2400 pkt. Z drugiej strony przy indeksie rosnącym o ponad 2% zaledwie dwie spółki (CD Projekt i LPP) wzrosły silniej niż 3%, co świetnie pokazuje, jak nierównomierny był to wzrost. Ponadto wypada uznać, że opór nadal jest testowany, a poziom 2420 pkt stanowił będzie dla Wig20 bardzo istotną barierę do pokonania. 


Potwierdza się więc teza, którą postawiłem dwa tygodnie temu. Rok 2019 będzie czasem prawdziwych inwestorów i kluczową decyzją, jaką zapewne przyjdzie nam podjąć będzie odpowiedź na pytanie, czy już teraz zajmować pokaźną długą pozycję, czy czekać na jeszcze bardziej atrakcyjne poziomy. Obecnie obserwujemy pierwszy z być może wielu takich dylematów. Z jednej strony będzie stało nad nami widmo przedwczesnego wejścia i poniesienia strat, a z drugiej chyba jeszcze gorsza perspektywa, że rynek odjedzie bez nas na pokładzie. 

Przykład CD Projektu wyraźnie pokazuje, że nietrudno jest być śpiochem-pesymistą, który zauważa wzrosty dopiero wtedy, kiedy odbicie od dołka przekracza 50%. Wtedy trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy gonimy ten pociąg, czy ryzykujemy pozostanie na peronie przez długi czas.

Czy macie plan gry na 2019 rok? Czas ucieka, zegar tyka...


11 komentarzy:

  1. ja już jadę w tym pociągu zająłem wcześniej pozycję .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wybrałeś ryzyko przedwczesnego wejścia :) Inni wybierają ryzyko niezałapania się na wzrosty i gonienia hossy :)

      Usuń
  2. a ja uważam, że pociąg się wykolei, lepiej poczekać na zmianę rozkładu i wsiąść do właściwego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Wig20 się wykolei? Bo dzisiaj Wig20 i sWig80 to dwa różne pociągi :)

      Usuń
  3. 2400 i short ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już za późno na wsiadanie do pociągu, ale z innej przyczyny, bo on niedługo się wykolei. Wojna na Bliskim Wschodzie będzie wojną totalną, po której już tylko fałszywy pokój antychrysta, totalne zniewolenie, światowy głód i prześladowanie. https://dzieckonmp.wordpress.com/2019/01/23/wojna-izrael-syria-iran-blizej-niz-kiedykolwiek/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dla mnie na giełdzie jest stosunkowo tanio (niskie PE), więc warto wsiadać, a czy znów nie spadnie, a kto to umie zgadać? Jak dobre spółki jeszcze spadną to je uśrednię w dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się takie podejście :) Tyle, że trzeba przygotować rezerwę gotówki, gdyby okazywało się, że będzie jeszcze mocniej spadało. Bez możliwości odpowiedniego uśrednienia, zostajemy z dość drogą (relatywnie) pozycją.

      Usuń
  6. W ostatnich tygodniach znalazłeś Radku potwierdzenie na swoje neidawne wątpliwości „skąd się weźmie paliwo do wzrostów na GPW?”. Pisałem wtedy, że ludzie pieniądze mają i siedzą z palcem na Enterze i zaczną kupować jak tylko lekko powieje optymizmem ponieważ ludzie SPRAGNIENI są już wzrostów. Mamy obrazek z przestrzeni ostatniego miesiąca. Dobre „średniaki” urosły o 20% a nawet „Muły” jak PZU czy Pekao też ladnie urosły jak na tak krótki tremin.
    Moim zdaniem teraz przerwa i konsolidacja. Zyski trzeba zaksięgować i obserwować sytuację. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu jak mówi staropolskie przysłowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie to tylko odbicie. Istotne, to prawda, ale odbicie. Przy ogólnym zniechęceniu nie trzeba było dużego popytu, żeby wyciągnąć rynek wyżej. Zobaczymy za dwa tygodnie, jak pojawią się dane z TFI, czy jakiś kapitał napływa na rynek, czy może z niego odpływa.

      Z drugiej strony przypomina mi się piękna zasada inwestowania w hossie: kupuj wszystko, co zaliczy korektę o 20%. Obecnie mamy taką korektę, tyle że w ruchu spadkowym, więc pojawia się pytanie, czy nie czas na jakiś ruch zgodnie z dotychczasowym trendem, czyli spadkowym.

      Usuń
  7. Ja poradzę się u jasnowidza Schetyny.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails