Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

poniedziałek, 20 lutego 2012

Strategia cz. 3

W poprzednim wpisie zarysowałem sam koncept pierwszej części strategii, do zrealizowania w warunkach idealnych. Tym razem omówię poszczególne ryzyka się z tym wiążące, scenariusze alternatywne oraz możliwości ratowania się, jeśli rynek zachowa się nie po naszej myśli.

Musicie mieć świadomość, że większość ryzyk ma swoje źródła w specyfice podejścia, czyli otwieraniu strategii częściami, po jednej opcji. Gdybyśmy ustawili wszystko za jednym razem, nie mielibyśmy wielu problemów, ale też i nasze zyski byłyby dużo mnie atrakcyjne. Nie byłoby np. możliwe ustawienie strategii bezkosztowej, czyli takiej, której profil wypłaty znajduje się w całości powyżej poziomu zero, oznaczającego breakeven.

Pierwszym i podstawowym elementem jest przewidywana "długość życia" opcji, czyli jej czas do wygaśnięcia. W tym przypadku, im jest on dłuższy, tym lepiej. Dlatego też strategię put ratio radzę ustawiać od razu po wejściu opcji w najpłynniejszą fazę, czyli ok. 3 miesiące przed wygaśnięciem. Jeśli ktoś nie obawia się ograniczonej płynności, może spróbować grać na drugiej z kolei serii. W tej chwili byłaby to seria wygasająca w czerwcu, mająca 4 miesiące życia przed sobą.

Czas do wygaśnięcia wpływa oczywiście na wysokość premii opcyjnych. Co więcej, premie topnieją relatywnie wolniej, jeśli opcje znajdują się daleko od wygaśnięcia niż w ostatnim miesiącu notowań. Dzięki temu, jeśli po kupnie opcji put na put ratio musimy trochę zaczekać, zanim wystawimy podwójną ilość opcji celem domknięcia strategii, upływ czasu nie zmniejszy nam radykalnie dysproporcji między opcjami.

Drugim istotnym elementem opcji dalekich do wygaśnięcia jest rozkład premii w zależności od odległości ich strike'ów od bieżącej ceny instrumentu bazowego. Kluczowy jest tu fakt zmiany krzywizny przebiegu delty wraz z upływem czasu. Im bliżej do rozliczenia, tym bardziej topnieje delta (a razem z nią wartość czasowa) opcji OTM. Bardzo dobrze ilustruje to ten wykres. Istniejącą tu zależność można w uproszczeniu ująć stwierdzeniem, że w przypadku opcji OTM, opcje których strike jest bardziej oddalony od aktualnej ceny instrumentu bazowego tracą wartość szybciej niż te bliższe cenie bazowego. W efekcie, kupując puty OTM o wyższym strike'u i chcąc sprzedawać te o niższym strike'u, musimy to robić w sytuacji, gdy rynek opcja ma jeszcze odpowiednio dużo czasu do wygaśnięcia. Jeśli zrobimy to za późno, ratio 2:1 może nam się nie udać i trzeba będzie ustawiać 3:1, a wtedy ponosimy większe ryzyko.

Od tej uwagi ogólnej, przejdę teraz do ryzyk związanych z kolejnymi krokami ustawiania strategii. W tym celu ponownie wrzucam wykres, z którego korzystałem przy poprzednim wpisie:
Pierwszy problem pojawia się już przy numerku 2, czyli identyfikacji momentu odwrócenia. W końcu mogło się przecież zdarzyć, że ktoś ocenił, że już w okolicach znacznika 1 rynek jest swingowo dojrzały do korekty i wtedy kupił opcję put. Ruchy impulsowe mają to do siebie, że nie czują się skrępowane jakimiś poziomami i mogą za jednych razem pokonać znaczny dystans, jak to miało miejsce w tej sytuacji. Co zrobić, jeśli kupiliśmy już opcję put, a rynek idzie przeciwko nam? Jedynym rozsądnym wyjściem wydaje się sprzedanie tej opcji i czekanie na lepszą okazję. Nie ponosimy wtedy strat z tytułu niekorzystnego ruchu indeksu, a także upływu czasu. Jeśli nieco wyżej rynek da oznaki nadchodzącej korekty, możemy odnowić pozycję. Oczywiście zawsze można przekształcić się w jakąś inną strategię, ale wtedy opada koncepcja put ratio i zaczyna się tworzenie czegoś nowego. Niemniej, jeśli warunki są takie, a nie inne, nie ma co od tego uciekać :)

Kolejny element zabawy zaczyna się wtedy, gdy już w końcu uda nam się trafić w rozpoczynającą się korektę i kupimy opcję put. Co wtedy? Założenie jest takie, że czekamy, aż rynek zejdzie niżej, aby wystawić dwie lub trzy niższe put celem zrobienia put ratio. Z drugiej strony wiemy, że korekty mają do siebie to, że trwają dłużej lub krócej, jak również są głębsze lub płytsze. Jeśli więc obawiamy się pozostania na lodzie w sytuacji, gdy po krótkim zejściu niżej rynek od razu zacznie zdobywać nowe poziomy, warto jest zastanowić się nad rozłożeniem w czasie momentu wystawiania opcji. Gdy rynek nieco się cofnie, wystawiamy jedną opcję put otrzymując strategię spreadu niedźwiedzia i czekamy dalej. Jeśli rynek schodzi jeszcze niżej i zaczyna się odwracać, wystawiamy drugą z nich i wtedy spokojnie domykamy strategię.

Zdarzają się też korekty dość głębokie, co wtedy? Jeśli mamy już ustawiony spread niedźwiedzia i rynek nadal spada, możemy zastanowić się nad skonstruowaniem strategii zwanej long put ladder. Drabina polega na tym, że zamiast dwóch putów o tym samym strike'u, wystawiamy jednego z nich nieco niżej. W obecnych warunkach rynkowych, taka strategia wyglądałaby następująco:

- long put 2200
- short put 2100
- short put 2000.

W ten sposób, kosztem zrezygnowania z części premii, dajemy sobie więcej miejsca po stronie spadków. Jeśli ponadto jakieś wskaźniki techniczne pokazują nam, że rynek zapewne nie zejdzie poniżej 2100, możemy zrekompensować sobie koszt drabiny poprzez wystawienie 2x put 2000, co nieco polepszy naszą sytuację, jeśli chodzi o premię. Domknięcie strategii w sytuacji, gdy naszym zdaniem korekta ma się ku końcowi, prowadzi do zamknięcia tego etapu ustawiania omawianej przeze mnie strategii i przejścia do jej drugiej części.

Żeby jednak nie narazić się na zarzut pomijania głównego ryzyka, jakie niesie ze sobą ta strategia, trzeba jeszcze powiedzieć, co stanie się w sytuacji znacznych spadków, gdzie kryją się nasze niezabezpieczone opcje.

Pierwszym z ryzyk, jest ryzyko depozytu. Wzrost zmienności, najczęściej towarzyszący dynamicznym spadkom, doprowadzi do zwiększenia wymogów depozytowych stawianych inwestorom przez biura maklerskie. Po prostu potrzebowali będziemy znacznej gotówki, żeby broker nie zamknął naszych pozycji. Dlatego też nigdy nie należy ustawiać strategii opcyjnej, szczególnie zakładającej wystawianie gołych opcji, pod tzw. korek. Margines bezpieczeństwa musi być znaczny.

Drugie zagrożenie ujawnia się w sytuacji, gdy mamy dość gotówki na depozyt i wynika z profilu wypłaty. Co, jeśli cena minie dolny punkt opłacalności i zaczniemy popadać w straty? Cóż, pierwszym i podstawowym lekarstwem jest zadziałanie odpowiednio wcześniej i niedopuszczenie do takiego obrotu spraw. Możemy tutaj przekształcać strategię poprzez odkupienie uprzednio wystawionych opcji. Zazwyczaj zrobimy to po wyższych cenach niż te, po których je wystawialiśmy, chyba że upływ czasu już znacząco zjadł premie.

Innym rozwiązaniem jest próba zabezpieczania profilu wypłaty kontraktem. Ustawiamy zlecenie sprzedaży tylu kontraktów, ile mamy gołych opcji z limitem aktywacji w momencie naszego breakeven. W ten sposób odcinamy zupełnie ryzyko strat w wypadku spadków, lecz zniekształcony wykres naszej dotychczasowej strategii generuje ryzyko dla wariantu wzrostowego. Plusem jest to, że mamy do niego jeszcze trochę miejsca, niekiedy przestrzeń ta przekracza 100 pkt.

Zaprezentowana wyżej metoda ratowania nietrafionej strategii jest bardzo kosztowna, stresująca i w zasadzie może się w wielu miejscach nie udać. Dlatego też zachęcam do reagowania odpowiednio wcześniej poprzez ograniczanie ryzyka, najlepiej zamykając gołe opcje put. Pozostawanie w czasie spadków z krótkimi putami to bardzo zły pomysł.

Dotychczasowe rozważania na temat tej strategii pokazują, jak wiele może się nie udać. W efekcie, żeby zminimalizować ryzyko poniesienia porażki, konieczna jest dokładna wiedza w zakresie funkcjonowania opcji (w szczególności umiejętność przeprowadzenia analizy wrażliwości dla różnych wariantów strategii), jak również szeroki wachlarz strategii, które jesteśmy w stanie efektywnie zastosować. Co więcej, to wszystko musimy mieć przygotowane już wcześniej, żeby nie zastanawiać nad tym w chwili, gdy jest czas na reagowanie.

W kolejnym wpisie kontynuujemy strategię.

2 komentarze:

  1. bieżąca sytuacja na wig20.
    http://www.bankfotek.pl/view/1192195
    http://www.bankfotek.pl/view/1192196
    www.galeriazyskow.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rynek zszedł już do zniesienia 38%, więc w zasadzie można by to było uznać za korektę, zwłaszcza że oscylator stochastyczny pokazuje już wyprzedanie.

      Jutro postaram się wrzucić uzupełniające tematykę opcji nagranie wideo, w którym zapewne odniosę się do bieżącego wykresu.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails