Zapisz się na newsletter, otrzymuj informacje o nowych wpisach i odbierz szkolenie!

wtorek, 27 grudnia 2016

Inwestycje zasilane prądem

Wyobraź sobie sytuację, w której nagle wyłączają prąd. Niby nic poważnego, ale co jeśli przerwa w zasilaniu trwa tydzień? A co, jeżeli miesiąc lub dłużej? Ile będą warte Twoje akcje, jeżeli w serwerowniach KDPW wystąpi całkowity brak zasilania?

Od dłuższego czasu staram się szukać ciągle nowych klas aktywów i możliwości pomnożenia posiadanych pieniędzy. Z drugiej strony staram się również szukać czynników ryzyka, mogących silnie zakołysać wartością portfela inwestycyjnego. Niedawno doszedłem do wniosku, że niemal wszystkie moje aktywa są uzależnione od stałego dostępu do energii elektrycznej.

Prąd, prąd, wszędzie prąd!


Wyobraźmy sobie najpierw długotrwały brak prądu w przypadku naszego domu lub mieszkania. Nie działa telewizja, czajnik elektryczny, płyta indukcyjna ani oświetlenie. Penetrujemy pokoje po ciemku w poszukiwaniu latarki lub świeczki. Internetu nie ma - modem i router też działają na prąd. 

Jeżeli przerwa trwa kilka dni, smartfony przestają działać, a powerbanki pustoszeją z resztek energii. Tylko stare Nokie jeszcze dają radę, ale to też nie potrwa długo. Brama garażowa i wjazdowa również są na prąd - nie działają. Na szczęście posiadają opcję ręcznego otwierania w przypadku braku zasilania. Czy taką opcję posiada panel sterowania do pieca gazowego? Trudno mi powiedzieć.

A teraz przenieśmy ten problem na większą skalę, kiedy to zasilania w energię elektryczną nie ma całe województwo lub kraj. Agregaty prądotwórcze wymagają paliwa do prawidłowego działania. Czy w sytuacji dużego blackoutu system zaopatrzenia stacji benzynowych będzie działał prawidłowo? Co z dostawami do sklepów, łącznością, Internetem? Z pewnością znajdziemy się w bardzo trudnym położeniu.



Trudno jest mi w tej chwili przesądzać, co musi się zdarzyć, aby nastąpiła przerwa w produkcji i dostawie energii elektrycznej na terenie całego kraju. Burza magnetyczna? Atak terrorystyczny? Wirus lub inna usterka systemu? Niezależnie od przyczyny, i abstrahując obecnie od prawdopodobieństwa wystąpienia takiego scenariusza, znaleźlibyśmy się w nie lada tarapatach.

Nie wiem gdzie, ale usłyszałem jakiś czas temu stwierdzenie, że ludzkość tak bardzo polega na energii elektrycznej, że jej brak byłby w stanie w ciągu kilku miesięcy zredukować nas do zaledwie kolejnego gatunku fauny zamieszkującej naszą planetę.

Inwestycje zasilane prądem


A teraz spójrzmy na to zagadnienie z perspektywy naszych pieniędzy. Nie trzeba nikogo przekonywać, że bankomaty działają na prąd, a bez Internetu nie będziemy w stanie dokonać jakiegokolwiek przelewu.

Pytanie, jak długo jest w stanie funkcjonować bank, jeżeli nie ma dostępu do energii elektrycznej? Przecież dzisiaj duża część naszych pieniędzy to jedynie zapisy w elektronicznej bazie danych. Co w sytuacji, jeżeli serwerownia banku utraci zasilanie, a generatory nie będą miały paliwa? Czy informacje zapisane na naszych rachunkach bankowych w jakikolwiek sposób przetrwają? 

Podobne pytanie dotyczy inwestycji na rynku akcji. Można być przekonanym, że posiadanie akcji takiego giganta jak chociażby KGHM czy PZU to inwestycja z gatunku rock solid. Tymczasem o tym, że jesteśmy posiadaczami określonych akcji przesądza jedynie zapis w systemach teleinformatycznych KDPW i GPW. 

Gdzie oni posiadają swoje data center? Czy w sytuacji długotrwałej awarii całość zapisów będzie możliwa do odtworzenia, a jeśli tak, to w jakim czasie? 

Problem ten dotyczy wszystkich rodzajów elektronicznego pieniądza, i szerzej, dóbr nabywanych i konsumowanych w drodze transakcji elektronicznych. Wszystkie rachunki u brokerów forexowych będą tak samo mało warte, jak i te otwarte w renomowanych domach maklerskich. Podobnie przedstawia się sytuacja z Bitcoinem, który w ostatnich dniach znów odnotowuje rekordowe poziomy cenowe. A przecież bywa on przedstawiany jako rozwiązanie działające wtedy, kiedy pieniądz emitowany przez banki centralne poniesie klęskę.

Z tej perspektywy bycie akcjonariuszem nie wydaje się być rozwiązaniem na trudne czasy. A patrząc na minione 100 lat widzimy, że historia nas nie rozpieszczała.

Stabilna wyspa na wzburzonym morzu


W tej sytuacji warto przyjrzeć się inwestycjom, które mogą zabezpieczyć, przynajmniej częściowo, nasz majątek w sytuacji energetycznego kataklizmu.

Pierwszym rozwiązaniem są nieruchomości, które jako dobra materialne są trwałe i trudne do zniszczenia. Kluczowy jest jednak system przechowywania zapisów o nieruchomościach i ich stanie prawnym.

Sądy prowadzą księgi wieczyste w dwojakiej formie - jako zapis elektroniczny oraz w wersji papierowej, jako teczkę, do której dołącza się wszystkie dokumenty związane z daną nieruchomością. W przypadku przejścia na pełną informatyzację sądów wieczystoksięgowych, również i ten obszar będzie zagrożony. Na marginesie należy wspomnieć, że już teraz notariusze korzystają z systemów teleinformatycznych do składania wniosków o wpis wzmianki w KW.

Oprócz sądów wieczystoksięgowych, warto również wspomnieć o rejestrach geodezyjnych. O ile w KW koncentrujemy się głównie na stanie prawnym nieruchomości, o tyle dane geodezyjne mówią o usytuowaniu nieruchomości w przestrzeni. To właśnie dzięki tym danym wiemy, którędy przebiega granica pomiędzy naszą działką i działką sąsiada. Brak papierowych wersji map geodezyjnych stawia nas w równie trudnej sytuacji, co utrata księgi wieczystej.

Drugim aktywem mogącym ostać się w czasach energetycznej zawieruchy wydają się metale szlachetne ze złotem i srebrem na czele. Do tej samej klasy aktywów zaliczyłbym również kamienie szlachetne, ale już nie dzieła sztuki.

Wartość złota nie zależy od elektronicznych zapisów w jakimś systemie. Również fakt bycia jego właścicielem nie wymaga, póki do, udokumentowania w elektronicznych rejestrach. Te właśnie cechy przesądzają, że kruszce wydają się mieć największe szanse na ostanie się w sytuacji, kiedy brak prądu "wyzeruje" wszystkie inne aktywa.

Póki co wydaje mi się, że jest to jedyna bezpieczna przystań, która jest pełni niezależna od ciągłości zasilania w energię elektryczną.

W co inwestować, aby być bezpiecznym?


Idąc apokaliptycznym tokiem myślenia należałoby powiedzieć, że najlepiej może nam się w takiej sytuacji opłacić życie preppersa, czyli osoby przygotowującej się na przetrwanie w skrajnie trudnych warunkach. Nie zachęcam Was jednak do kopania schronów ani gromadzenia zapasów żywności na kilkumiesięczne przetrwanie. Chociaż pomysł sam w sobie, jako szeroko pojęta dywersyfikacja szans życiowych, jest całkiem ciekawy.

Warto się zastanowić, na jakie czynniki ryzyka jesteśmy narażeni. Dla niektórych będzie do zbyt wielka dźwignia finansowa, a dla innych nadmierna ekspozycja w kierunku wzrostów lub spadków na rynku.

Być może (zapewne, oby) czarny scenariusz się nie zrealizuje. Co jednak, jeżeli pojawią się przypadki jednostkowe? Atak hakerski na bazę danych dużego banku lub giełdy nie jest jednak wykluczony. Wiemy już, że w przypadku Bitcoina takie rzeczy się zdarzały. Wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby wszystkie zapisy dotyczące transakcji dokonywanych na GPW zostały wykasowane, a odtworzenie ich z danych domów maklerskich okazało się niemożliwe? Zostajemy z niczym.

Dywersyfikacja przede wszystkim


Tekst ten nie powstał na zamówienie firmy zajmującej się sprzedażą złotych monet i sztabek. Jest efektem moich luźnych przemyśleń dotyczących z jednej strony okazji inwestycyjnych, ale z drugiej również ryzyk czyhających na nasze portfele.

Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat. Czy uwzględniacie możliwość zaistnienia takiego czarnego scenariusza oraz czy się przed nim w jakikolwiek sposób zabezpieczacie?

11 komentarzy:

  1. Polska jest w 95% katolicka. Prawdziwy chrześcijanin nie powinien posiadać majątku. Powinniśmy mieć tylko tyle aby wystarczyło na przeżycie z dnia na dzień.
    Niegroźne były by nam jakieś wyłączenia wtyczek.
    z kolei po światowej apokalipsie energetycznej mogło by się okazać że jesteśmy potężnym narodem.
    uuu ... nie, chyba nie, jest jeszcze Afryka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrześcijanin nie powinien posiadać majątku?
      Nie jestem specem od Biblii więc jeśli możesz to daj jakieś przykłady.

      Usuń
  2. Panie Humanisto,
    w obliczu braku prądu przez.dłuższy czas,
    dla jednych godzina, dl innych tydzień albo miesiąc,
    moim najmniejszym zmartwieniem byłaby wartość moich ukochanych akcji Petrolinvest.
    Polecam iść do domu maklerskiego i poprosić o wydanie potwierdzenia posiadania akcji.
    Ponadto, banki i inne instytucje mają wiele kopii bezpieczeństwa i zabezpieczeń systemów, takich że jedna osoba nie da rady usunąć WSZYSTKIEGO.

    W związku z tym, ostatni spadek złota wydaje się łakomym kąskiem na hapnięcie większej ilości.

    Pozdrawiam Ciebie,
    Kochany Humanisto,
    Czytelnik stały, mierny ale wierny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że jest wiele kopii zapasowych, ale co z tego, jeżeli są one w jednym data center?

      Usuń
  3. Nigdy nie są w jednym Data Center. Zabraniają tego polityki bezpieczeństwa. Każda większa korporacja ma ich co najmniej 3 w różnych częściach na świecie, które zwykle podzielone są na APAC, AMER i EUAFME (Europe, Africa, Middle East).
    Skala braku prądu, o której piszesz faktycznie spowodowałaby światową klęskę, ale w takim przypadku co innego niż papierki byłoby w cenie. Mówię tu o umiejętnościach, nie złocie, które samo sie nie obroni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz :) Aczkolwiek fajnie by było znaleźć jakieś oficjalne potwierdzenie faktu, że dane o naszych giełdowych transakcjach wędrują po całym świecie.

      Teoretycznie samo odcięcie od prądu = odcięcie od Internetu, a więc brak możliwości przywołania kopii zapasowej.

      Usuń
    2. W dzisiejszych czasach w takich korporacjach i systemach działa replikacja w czasie rzeczywistym (cokolwiek spływa do systemu natychmiast jest też zapisywane w kopii zapasowej). Odbywa się to na poziomie transakcji (atomowej operacji, która jeśli nie zakończy się sukcesem, to jest całkowicie wycofywana z systemu, tzw. rollback).

      A tu jeszcze cytat i kilka linków:
      "(...) Dokumenty, które napływają do KDPW są od razu archiwizowane na dyskach magnetooptycznych. Dodatkowa kopia przechowywana jest w centrum zapasowym.
      Centrum powstało w ramach projektu ograniczania ryzyka operacyjnego. KDPW ma zgodnie z wymogami Europejskiego Banku Centralnego obowiązek uruchomić ponownie swoje systemy w ciągu 4 godzin po ewentualnej awarii. W centrum zapasowym, oddalonym o 30 km od głównej siedziby Depozytu, znajduje się także 40 stanowisk roboczych. Ma ono odrębny system zasilania i łącza telekomunikacyjne. "Dojazd do niego zajmuje ok. 40 minut, kolejna godzina to podniesienie systemu, tak więc już po dwóch godzinach możemy znowu zacząć pracować" - opowiada Sławomir Panasiuk. Za zachowanie ciągłości odpowiada Biuro Bezpieczeństwa, którego szef był kiedyś kierownikiem działu IT i współtworzył obecnie wykorzystywany system. On też raz do roku organizuje testy disaster recovery. "Parę razy zdarzyły się także alarmy bombowe, które wymuszały «przeprowadzkę», a na czas Forum Ekonomicznego w Warszawie na tydzień w ogóle przenieśliśmy się do ośrodka zapasowego" - dodaje."
      Źródło: http://www.computerworld.pl/news/325271/Miliardy.w.systemie.html

      Architektura systemu:
      http://it.projektekf.pl/sites/default/files/prezentacje/Slawomir_Panasiuk-Nowe_rozwiazania_w_systemach_informatycznych.pdf

      Ogólnie, jeśli brak prądu miałby się przedłużać i skończy się paliwo do generatorów zapasowych, to "złożą system", zapisując wszystko na dyskach magnetycznych, optycznych, czy magnetooptycznych i podniosą jak prąd wróci, lub dojedzie cysterna ;)

      Usuń
  4. W przypowieści o talentach, jest jasno napisane co należy robić z kapitałem.
    Na pewno nie ładować w złote monety, które sobie leżą (na przykład zakopane w ogródku) i nie ma z nich żadnego zysku.
    A w razie końca świata, którego znamy, gdy służby państwowe przestaną działać, posiadanie dużej ilości złotych monet, nie jest zbyt dobrym pomysłem, gdyż może to się skończyć w najlepszym razie ich szybką utratą.
    Wniosek, więcej niż dwie, trzy uncje złota nie warto trzymać.
    A inwestowanie w fizyczne srebro jest kompletnie nieopłacalne z powodu podatku VAT.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam co oznacza po OIL 2 ? Mozna kupowac oba certyfiakty, czy jeden bedzie wycofywany ?
    RCFL3OIL - https://www.gpw.pl/info_produkty_strukturyzowane?gspr_id=563&ph_tresc_glowna_start=show

    RCFL3OIL2 - https://www.gpw.pl/info_produkty_strukturyzowane?gspr_id=2267&ph_tresc_glowna_start=show

    Dzieki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Trzeba by było napisać w tej sprawie do GPW, bo na chwilę obecną nie widzę różnicy pomiędzy certyfikatami.

      Usuń
  6. Słuszne spostrzeżenie z tym brakiem dywersyfikacji pod kątem inwestycji odpornych na brak prądu. Tym bardziej, że skoro tuż pod naszymi granicami, czyli w Ukrainie doszło do takiej zawieruchy, to wcale nie jest powiedziane, że za jakiś czas taka sytuacja może się nie powtórzyć u nas (np. taki udany "Ciamajdan", czy też zachodnich krajach. Bycie umiarkowanym preppersem na pewno nie jest pozbawione zasadności tak samo jak np. ubezpieczenie mieszkania, a już na pewno nie w sytuacji eskalacji napięć geopolitycznych jakie mają miejsce ostatnio szczególnie na linii Rosja-USA i kryzysu imigracyjnego w Europie. Moim zdaniem jeszcze przed naszą starością dojdzie do jakiś potężnych turbulencji na świecie, które mogą totalnie wyczyścić inwestorów. 20 bilionów deficytu w USA, który co kadencję prezydencką ulega obecnie podwojeniu nie ma szans przetrwać na dłuższą metę. Dodatkowo nachalne restrykcje obrotem złota w Polsce i Europie, praktycznie ban gotówki i ograniczenia importu kruszców Indiach świadczy, że zbliżamy się coraz bliżej do globalnego resetu, o którym się od jakiegoś czasu mówi. Po prostu elity przygotowują grunt pod to.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails