Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

wtorek, 13 września 2016

Inwestowanie a małżeństwo - co się zmienia po ślubie?

Wstąpienie w związek małżeński ma dla nas określone konsekwencje również w sferze finansowej. Warto dokładnie przemyśleć, co zmienia się po ślubie w naszych portfelach oraz jak można się do tych zmian przygotować. Odpowiednie zatroszczenie się o tę sferę życia pozwala uniknąć licznych problemów na późniejszych etapach naszego związku.

Jak być może wiecie, w minioną sobotę przestałem być kawalerem i stałem się facetem żonatym. Powoli weselny kurz opada i czas wrócić do pracy związanej m.in. z inwestowaniem. Jednak już pierwsze dni funkcjonowania w małżeństwie pokazują, że trzeba będzie sobie od nowa ułożyć relacje majątkowe z lepszą połówką, tak aby uniknąć wszelkich nieporozumień.

Oprócz kwestii, które musi ustalić sobie każda "typowa para", u nas w grę wchodzą dodatkowo moje inwestycje. Jest to bardzo ważny fakt, ponieważ w tym momencie ryzykuję nie tylko swoimi oszczędnościami, ale narażam na szwank finansowe podstawy całej, może dwuosobowej, ale rodziny.

Jak więc ułożyć sobie finanse i inwestycje w małżeństwie, żeby nie mieć problemów?



Indywidualna sytuacja ma wielkie znaczenie


Zanim zacznę bardziej ogólne rozważania, nakreślę trochę moją subiektywną sytuację, przez pryzmat której patrzę na to zagadnienie. Zarówno ja, jak i moja żona, posiadamy własne, niezależne źródła dochodów. Ona czerpie je z pracy na etacie, a ja z pracy w branży nieruchomościowej oraz prowadzenia blogowej firmy. Nie zachodzi więc sytuacja, w której jedno byłoby na utrzymaniu drugiego. Można powiedzieć, że utrzymujemy partnerskie relacje majątkowe.

Po drugie, tylko ja jestem inwestorem. Już kiedy się poznaliśmy byłem aktywny na rynkach finansowych, więc moja partnerka jest mniej więcej zaznajomiona z faktem, że od czasu do czasu mogą pojawić się straty uderzające w poziom kapitału. Takie właśnie doświadczenie zdecydowanie ułatwia kontynuowanie inwestowania. 

Gorzej, gdybym dopiero teraz wpadł na pomysł zaryzykowania oszczędności na rynkach finansowych. Musiałbym zapewne bardzo długo tłumaczyć dlaczego warto, jak również posiadałbym bardzo wysokie ograniczenia kapitałowe. Mówiąc wprost, łatwiej jest wchodzić na giełdę wyłącznie ze swoim kapitałem niż ze wspólnymi pieniędzmi.

Kolejnym istotnym czynnikiem jest fakt, że nie posiadamy zgromadzonego jakiegoś zawrotnego majątku. Ani nie jesteśmy właścicielami nieruchomości, ani też nie utrzymujemy się z inwestycji. Można więc powiedzieć, że przypominamy pod tym względem wiele par rozpoczynających wspólne życie.

Jak więc prowadzić wspólne finanse, aby nie kłócić się o pieniądze?

Trzy masy majątkowe w małżeństwie


Zawierając związek małżeński decydujemy, czy będzie między nami obowiązywała wspólność majątkowa małżeńska, czy też rozdzielność. Tę drugą zawiera się poprzez stosowną umowę, przez co każdy ze współmałżonków posiada wyłącznie własny majątek i sam odpowiada za zaciągnięte zobowiązania.

Zdecydowanie bardziej popularny jest jednak drugi model, kiedy to małżonkowie, od momentu ślubu, nabywają wszystkie składniki majątkowe w ramach wspólności. Wszystkie, poza kilkoma wyjątkami, wynagrodzenia, dochody i nabywane dobra wchodzą więc do tego właśnie obszaru. Do wyjątków zaliczyć można chociażby spadki i darowizny, których beneficjentem jest tylko jeden z małżonków, jak również dobra służące zaspokajaniu potrzeb tylko jednej osoby.

Oprócz majątku wspólnego, funkcjonują ciągle odrębne majątki osobiste małżonków, obejmujące wszystko to, co każde zgromadziło przed wstąpieniem w związek małżeński. Mają oni wyłączne prawo dysponowania tym majątkiem, łącznie z możliwością przekazywania go na majątek wspólny.

Powyższe, nieco formalne wprowadzenie, ma bardzo praktyczne implikacje. W moim przypadku, cały portfel inwestycyjny stanowi majątek odrębny. Dlatego też, mimo faktu zawarcia małżeństwa, są to ciągle moje pieniądze, którymi mogę swobodnie dysponować. Podobnie, jak żona swoimi oszczędnościami. Na marginesie zostawiam w tym momencie znaczenie tych pieniędzy dla zabezpieczenia potrzeb rodziny.

Ustalenie odpowiedniego stosunku do posiadanych aktywów jest bardzo ważne, ponieważ od tej pory dokonywali będziemy zakupów raczej na wspólne konto. Jeśli więc żona chce wydać kilka tysięcy złotych na markową torebkę, mąż ma prawo zaprotestować, o ile nie finansuje ona tego zakupu z majątku odrębnego. Tysiące podobnych dylematów czekają nas w przyszłości.

Alokacja prezentów ślubnych


Utarło się, że młoda para otrzymuje od gości ślubnych i weselnych podarunki, przyjmujące postać gotówki lub przedmiotów materialnych, np. wyposażenia domu. Jest to w istocie pierwszy wspólny majątek świeżo upieczonych małżonków, którego wysokość bywa oczywiście różna, wahając się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Rozporządzenie tymi środkami wiele mówi o finansowej zgodności pary młodej.

Pierwszym i podstawowym krokiem jest najczęściej uregulowanie pozostałych należności weselnych, których zazwyczaj kilka zostaje. Znam również pary, które finansowały uroczystość weselną w całości z pożyczonych pieniędzy, wtedy też rozsądnie jest spłacić zaciągniętą pożyczkę.

Pozostała czysta gotówka jest najczęściej przeznaczana na jakąś formę startu w dorosłe życie. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby większość tych pieniędzy przeznaczyć na konsumpcję, np. podróż poślubną lub nowe auto, ale takie podejście wydaje mi się bardzo lekkomyślne.

Pierwszą i podstawową sprawą jest zabezpieczenie potrzeb rodziny, czyli budowa poduszki finansowej. Znając orientacyjne koszty, możemy przygotować półroczną lub roczną rozerwę, która spocznie bezpiecznie na bankowych lokatach lub koncie oszczędnościowym. W żadnym wypadku nie powinniśmy tych środków narażać na ryzyko.

Jeżeli poduszkę posiadamy od dawna zgromadzoną lub została nam spora nadwyżka, możemy spróbować ją w interesujący sposób zagospodarować. Przykłady oczywiście można mnożyć, gdyż jest to zabawa w stylu "jak zainwestować kwotę X".

Inwestycje a małżeństwo


Może pojawić się pokusa, aby środki te przelać na nasz rachunek maklerski. Zwłaszcza, jeśli inwestujący małżonek (bo chyba nieczęsto się zdarza, aby inwestowali oboje) ma za sobą kilka dobrych miesięcy na giełdzie. Wydaje się wtedy, że pieniądze te nie będą narażone na praktycznie żadne ryzyko, gdyż kontrolujemy cały proces i nic złego nie może się stać. Rzeczywistość jak zwykle bywa brutalna.

Jako że zamierzamy inwestować pieniędzmi wspólnymi, należy odpowiednio przeprowadzić całe przedsięwzięcie. Po pierwsze, druga połowa musi wyrazić na to zgodę, zarówno co do faktu zainwestowania, jak i co do przelanej na konto maklerskie kwoty.

Ważne, aby położyć nacisk na pełne zrozumienie w tej kwestii, również co do skali możliwych do poniesienia strat. Ukrywanie strat finansowych już na początku związku może kiedyś w przyszłości wybuchnąć ze zdwojoną silą. Warto tu postawić konkretne limity, np. ryzykując 10 tysięcy, godzimy się stracić tylko 3 tysiące. Jeśli saldo spadnie poniżej uzgodnionej wartości, pozostałe środki są wycofywane.

Dobrze jest próbować od początku małymi kwotami. Jeśli namawialiśmy męża lub żonę na zainwestowanie na rynku akcji, pokazując przy tym tylko pozytywne strony przedsięwzięcia, nie powinniśmy być zdziwieni negatywną reakcją, jeśli pojawią się straty. Działa tu bardzo podobny mechanizm do agresywnego reklamowania rynku forex, gdzie mówi się tylko o zyskach, a ryzyko przemilcza.

Emocjonalny wymiar inwestowania


Pamiętajmy, że inwestowanie to nie tylko pieniądze, ale również emocje, w tym i te negatywne. Z pewnością wiecie jak się czuliście ponosząc istotne straty w bardzo krótkim czasie. Frustracja, wściekłość i rozczarowanie to uczucia, których nie chcemy przenosić na naszego współmałżonka. Podobnie jak to opisywałem powyżej, jeśli finansowa konsekwencja poniesionych strat dotyka również współmałżonka, jego reakcja może być nawet bardziej gwałtowna.

Z pewnością lepszą sytuację mają pary, które znają się już dłuższy czas i wiedzą, jakich reakcji mogą się po sobie spodziewać. Wtedy też łatwiej można sobie wypracować sposoby na wzajemne radzenie sobie ze stresem. Dla jednych będzie to wysiłek fizyczny, dla innych rozmowa, a jeszcze dla kolejnych odreagowanie na polu imprezowym. Niezależnie od wszystkiego, należy pamiętać, aby nie przenosić negatywnych emocji na drugą osobę.

Rozmowa jest najlepsza na wszystko


Ludzie w związkach różnie układają sobie podział finansowych obowiązków. Jedni zakładają wspólne konto, na które przelewają co miesiąc określoną pulę pieniędzy "na życie", podczas gdy inni dzielą się kosztami w preferowany sposób. Żona może finansować potrzeby żywieniowe i np. odzieżowe, podczas gdy mąż opłaca wszystkie rachunki oraz akumuluje oszczędności na przyszłość.

Niezależnie od powyższego, dobrze jest wszystko na spokojnie przegadać i ustalić, w jaki sposób finansowane będą potrzeby rodziny. Być może model ten ulegnie z czasem zmianie, np. na skutek zmiany uzyskiwanych dochodów.

Dokładając do tej układanki inwestycje, musimy jasno doprecyzować, jakimi środkami będziemy ryzykowali oraz jak bardzo. W przeciwnym wypadku, w chwili strat, które raz na jakiś czas nadejdą, będziemy musieli zmierzyć się z wieloma dodatkowymi problemami na domowym gruncie.
______________________________

Zachęcam Was również do obejrzenia zapisu webinaru, który przeprowadziłem w zeszłym tygodniu. Nosił on tytuł 7 lat na rynku - tips&tricks. Podczas jego realizacji postawiłem sobie za cel przekazanie moim widzom tych czynników, które w mojej ocenie decydują o sukcesie na giełdzie. 

Jest to jeden z najdłuższych i chyba najlepszych webinarów zrealizowanych dotychczas przeze mnie.

Webinar znajdziecie pod powyższym linkiem oraz poniższym bannerem.



12 komentarzy:

  1. Mieszkacie u rodzicow czy bierzecie kredyt na wyprowadzke?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas pokaże, jak się sytuacja rozwinie. Na razie korzystamy z uprzejmości rodziny.

      Nie pałam entuzjazmem do kredytu hipotecznego, bo jest to powielenie klasycznego schematu: nie mam gdzie mieszkać, zakładam stryczek na resztę życia. Kombinuję nad alternatywnym scenariuszem.

      Wszelkie podpowiedzi mile widziane :)

      Usuń
  2. Dobry i praktyczny wpis. Jak już trochę pożyjecie w małżeństwie i "pozarządzacie" razem/osobno swoimi finansami to z chęcią przeczytam poradnik pod tytułem "finanse małżeńskie, czyli 7 rzeczy, których lepiej nie robić ze wspólną kasą" ;) A tak poważnie... szczęśliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zaczynają pojawiać się pierwsze rozbieżności typu, czy wydać 3 tysiące na telefon, czy jest to przesada.

      Warto podkreślić, że trudno jest się idealnie dopasować pod względem podejścia do pieniędzy. Chyba bliski ideałowi układ ma pod tym względem Wolny z wolnymbyc.pl

      Usuń
  3. Krzysztof Skrzynecki15 września 2016 10:04

    "W moim przypadku, cały portfel inwestycyjny stanowi majątek odrębny. Dlatego też, mimo faktu zawarcia małżeństwa, są to ciągle moje pieniądze, którymi mogę swobodnie dysponować. Podobnie, jak żona swoimi oszczędnościami."

    A co w takim razie z zyskami z tych inwestycji?

    "Wszystkie, poza kilkoma wyjątkami, wynagrodzenia, dochody i nabywane dobra wchodzą więc do tego właśnie obszaru. Do wyjątków zaliczyć można chociażby spadki i darowizny, których beneficjentem jest tylko jeden z małżonków, jak również dobra służące zaspokajaniu potrzeb tylko jednej osoby."

    Wygląda na to, że inwestycja jest 'nasza', ale stopa zwrotu zmniejsza się o połowę ;) Oczywiście mogę się mylić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mylisz się. W ten sam sposób - np. mieszkanie, które wynajmujesz jest przykładowo składnikiem majątku osobistego ale przychody z najmu po opodatkowaniu wchodzą już w skład majątku wspólnego. Precyzując temat dla "laików prawniczych" są trzy rodzaje ustroju małżeńskiego - małżeńska wspólność ustawowa, rozdzielność majątkowa ale również małżeńska umowa majątkowa może rozszerzać wspólność ustawową na ten składniki majątku, które w świetle przepisów k.r. i o. wchodziłyby do majątku osobistego małżonka. Błędne jest zatem powszechne myślenie, iż małżeńska umowa majątkowa może wprowadzać jedynie rozdzielność majątkową!

      Usuń
    2. @Anonimowy - dokładnie tak. Dzięki za to uzupełnienie.

      Usuń
  4. Humanisto, sto lat, sto laat, niech żyją, żyją naaaaaaam.
    Sto laat, sto laat, niech żyją, żyją naaaaaaaaaaaaaaaam.
    Jeszcze raz, jeszczeeee raaaz, niech żyjąą, żyjąąą naaaaaam.
    Nieeeeeeeeeeech, żyyyyjąąąą naaaaaaaaaaaaaam.

    Niech im * pomyślności, nigdy nie zagaśnie, nigdy nie zagaśnie.
    A kto z nami nie wypije, niech pod stołem zaśnie!


    Humanisto, nie daj się! :D
    Wszystkiego najlepszego, przekaż proszę swojej Małżonce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, przekazałem :)

      Teraz koniec honey moon, trzeba wracać do pracy.

      Usuń
  5. trudny temat, ale gratuluje mimo wszystko. a wracając do tematu to chyba wszystko kwestia dogadania się. każde przecież ma budżet na swoje potrzeby.mniejszy większym, ale ma. ale emocje towarzyszące przy transakcjach nie zawsze są czytelne dla osób postronnych.sam odbyłem nie jedno szkolenie on-line na trading academy i sporo teksów widziałem w sieci, ale rzeczywistość, jak słusznie napisałem jest jak zawsze brutalna. pytanie czy Twoja połówka to rozumie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja połówka od samego początku znajomości obserwuje mnie, jako inwestora, więc mniej więcej wie, czego można się spodziewać, również w tych trudniejszych chwilach.

      Kluczem jest chyba umiejętne zarządzanie emocjami przez inwestora i nie przekładanie ich na rodzinę i bliskich.

      Usuń
  6. Z doświadczenia wiem że największe zgrzyty o finanse pojawiają się na początku wspólnego związku, dlatego warto ten temat doszlifować zawczasu by później uniknąć różnych nie potrzebnych spięć oraz kłótni. Od razu odradzę zakładanie wspólnych konto osobistych, bo u nas to się nie sprawdziło. Lepiej dwa oddzielne konta osobiste i każdy pilnuje swojego a w wydatkach to już wiadomo, trzeba się dogadać ;-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails