Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Power Grid - planszowy wymiar inwestowania

Zazwyczaj gry planszowe kojarzą nam się z dzieciństwem, kiedy to układaliśmy puzzle i właśnie rzucaliśmy kostką. Początki to niezawodny Chińczyk, gdzie nasze zwycięstwo jest niemal w 100% uzależnione od czynników losowych. Z kolei na drugim końcu znajduje się najprawdopodobniej gra Monopoly, na której zatrzymała się planszowa przygoda większości z moich czytelników.

Trzeba jednak pamiętać, że gry planszowe mają też swój profesjonalny wymiar. Nie ograniczają się one bowiem do zabawek dla dzieci, ale są przewidziane również dla dorosłych, preferujących ten rodzaj rozrywki. I są to gry, które stanowią nie lada majstersztyk i nie lada wyzwanie dla graczy. Jedna rozgrywka może trwać od godziny do nawet 4-5 godzin. 

Niedawno miałem okazję grać w planszówkę o nazwie Power Grid, co przetłumaczono na język polski jako Wysokie napięcie. Możecie kojarzyć ten tytuł, gdyż gra znajduje się w czołówce gier planszowych w Polsce i na świecie. Rdzeniem gry jest elektryfikacja możliwie największej ilości miast na terenie danej mapy. Mając określoną pulę początkowej gotówki musimy kupić elektrownie, zakupić do nich surowce, następnie wykupić prawa do zasilania konkretnych miast oraz zdecydować, jakich mocy przerobowych użyjemy, żeby zaopatrzyć ludzi w energię elektryczną. Odpowiednio do podjętych działań, jesteśmy nagradzani w formie gotówkowej, po czym następuje kolejna runda, nieco trudniejsza niż poprzednia.


Muszę powiedzieć, że po raz pierwszy spotkałem się z grą planszową posiadającą tak wiele wewnętrznych mechanizmów regulujących, w większości opartych na prawach popytu i podaży. Kupno elektrowni opiera się na licytacji - im bardziej nam na niej zależy tym więcej zapłacimy. Rynek surowców posiada ich określoną ilość i kupno następuje od surowców tańszych, idąc w kierunku droższych. Można więc, będąc wcześniej w kolejce zakupowej, gromadzić surowce na zapas, jednocześnie windując ich cenę kolejnym graczom. Również miasta kupowane są na podobnej zasadzie - kto wybiera pierwszy ten może opanować większą ilość miast na lepszych warunkach.

Co ciekawe, gra posiada również wbudowane mechanizmy wyrównujące szanse. Gracze o najsilniejszej pozycji po danej rundzie, w kolejnej lądują na końcu kolejki. Podobnie wygląda wynagradzanie za osiągnięte wyniki - im dalej w grę tym nagroda proporcjonalnie maleje. Dzięki takim właśnie rozwiązaniom, rzadko zdarza się, że jedna osoba już na początku wysuwa się na prowadzenie i reszta stawki ma problem, żeby ją dogonić. Najczęściej szanse są w miarę wyrównane i dopiero jedna czy dwie ostatnie rundy przesądzają o zwycięstwie.

Jako że grałem pierwszy raz, nie miałem jeszcze pełnego rozeznania w strategii, jaką można obrać podczas rozgrywki. Zdecydowałem się jednak na dwa rozwiązania. Po pierwsze, korzystałem z możliwości gromadzenia surowców, żeby konkurenci mieli trudniejszą sytuację jeśli chodzi o koszt zasilania swoich elektrowni. A po drugie, starałem się pozostawać na końcu, korzystając z przywilejów przypisanych do najsłabszych graczy (tańsze surowce i miasta), żeby gromadzić gotówkę i w ostatnich kilku turach zaatakować korzystając z zaoszczędzonych zasobów.

Okazało się jednak w praktyce, że strategia nie dała mi oczekiwanych rezultatów. Po pierwsze, trudno było gromadzić zapasy gotówki, gdyż praktycznie zawsze na coś ona się rozchodziła. A po drugie, źle wybrałem profil zasilania swoich elektrowni i posiadałem w tym zakresie zbyt małą dywersyfikację. Zamiast więc, korzystając z pierwszeństwa przy zakupie, brać po trochu każdego z surowców, byłem sprofilowany na np. węgiel, którego musiałem kupić większe ilości, sam sobie podnosząc cenę surowca. Ostatecznie więc skończyłem na przedostatnim miejscu z pięciu grających.

Gra w Power Grid, zwłaszcza w 3-5 graczy, oznacza dobre dwie godziny intensywnego myślenia. Planujesz sobie strategię, dobierasz do niej surowce, a później okazuje się, że ktoś z przeciwników, realizując swoje założenia, popsuł ci plan i musisz planować wszystko od początku. Nie wspomnę o nieustannym liczeniu gotówki, która ogranicza inwestycyjne plany.

Co więcej, oprócz dwóch standardowych map (USA/Niemcy) można dokupić kilka innych plansz, posiadających pola o szczególnym znaczeniu oraz inne istotne regulacje, jak chociażby strefy bezatomowe, w których nie możecie stosować elektrowni atomowych. Każda taka mapa sprawia, że trzeba dobierać strategię od nowa, dostosowując się do panujących warunków.

Miałem możliwość spróbowania kilku gier planszowych dla bardziej zaawansowanych użytkowników, ale Power Grid jest jedną z lepszych, jakich próbowałem. Mam tu na myśli zwłaszcza mechanizmy rynkowe, które zostały w niej zaszyte. Dzięki temu możemy podnosić sobie poprzeczkę próbując przekładać wiedzę z rynków finansowych na rywalizację podczas gry.

A Wy macie doświadczenia z zaawansowanymi planszówkami o podłożu ekonomicznym? Może to być dobre ćwiczenie przed rozgrywką na prawdziwym rynku.

12 komentarzy:

  1. W monopoly też sporo od udanych rzutów kostką zależało.
    Z dzieciństwa pamiętam za to tematycznego Maklera Giełdowego: http://olx.pl/oferta/gra-planszowa-makler-gieldowy-lata-80-te-bardzo-dobry-stan-lodz-CID767-ID8F0VB.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Gra jest dobra. Mam na własność. Fajna zabawa, ale tylko jeśli grają co najmniej 3 osoby. Przy dwóch rozgrywka jest marna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My graliśmy w pięciu, więc wiele zmiennych w rozgrywce. Ale niemniej grało się przednio :)

      Usuń
    2. Jest dodatek robots - 2 osoby moga grac z niby sztuczna inteligencja, choc faktycznie kazdy wykorzystuje pod siebie, umiejetnosci robota. No i kilka dni temu opublikowano specjalne zasady dla 2 osob

      Usuń
  3. Fajna giera. Pograł bym z Tobą Humanisto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będzie sposobność :)

      Usuń
    2. Może kiedyś... Ja się piszę na rozgrywkę :-)

      Usuń
  4. Polecam zagrać w typową grę giełdową - Mercurius. Świetnie się gra + niska cena. Klimat XVII wiecznej Holandii, skupowanie akcji i surowców i oddziaływanie na ich ceny. Naprawdę warto!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bardzo lubię tą grę :) Od siebie dorzuciłbym jeszcze 2 rewelacyjne gry: Chicago Express i Cyklady. Obie podobnie jak Wysokie Napięcie mają proste zasady, których łatwo się nauczyć. Nie mają nic do czytania (żadnych kart z treścią, które na początku mocno spowalniają rozgrywkę), a przy tym, żeby wygrać trzeba się natrudzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra gra na prezent dla dzieciaka

    OdpowiedzUsuń
  7. Będą spółeczki ciekawe technicznie? Chyba trochę spółków po tym poniedziałku odpadnie.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails