Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Pieniądz nie śpi, czyli budzimy depozyt zabezpieczający

Koszt kapitału jest niezerowy, zwłaszcza w dłuższym czasie. Dlatego też trzeba starać się maksymalnie wykorzystywać środki, którymi dysponujemy, aby inflacja nie osłabiała naszej siły nabywczej. W praktyce oznacza to inwestowanie naszych pieniędzy. Ale niekiedy zdarza się, że posiadanie gotówki (lub środków na koncie) służy przede wszystkim zachowaniu płynności. Środki te gdzieś sobie leżą, ale w taki sposób, że zabezpieczają dokonywane przez nas transakcje oraz są na tyle płynne, że możemy po nie w każdej chwili sięgnąć.

Podobną rolę pełni depozyt zabezpieczający w przypadku kontraktów terminowych i opcji. Instrumenty te cechują się dźwignią finansową, a więc obracamy pozycjami większymi niż posiadane przez nas środki. W efekcie depozyt służy zagwarantowaniu przez nas wypłacalności, jeśli inwestycja nie pójdzie zgodnie z naszym początkowym planem.

Najczęściej na poczet depozytu zabezpieczającego pobierana jest gotówka. Kupujemy kontrakt terminowy lub wystawiamy opcję i część środków pieniężnych na naszym koncie maklerskim jest blokowana. Nie są one zabierane, lecz po prostu nie mamy do nich dostępu. Owszem, stanowią one zabezpieczenie (w końcu jesteśmy odpowiedzialni i ze swoich zobowiązań się wywiązujemy), ale jednak faktem jest, że te środki nie pracują. Nie są oprocentowane, a co za tym idzie, tracą na wartości tak samo, jak gotówka trzymana w skarpecie.

Nie ma jednak co się martwić, gdyż jest alternatywa. Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW) umożliwia zaliczanie na poczet depozytu zabezpieczającego również niektóre papiery wartościowe. Są nimi np. obligacje. Jeśli posiadamy w naszym portfelu obligacje, możemy złożyć dyspozycję zaliczenia ich na poczet depozytu zabezpieczającego. W efekcie nie musimy mieć zablokowanej gotówki (dzięki temu możemy ją wykorzystać gdzie indziej), a ponadto, nasz kapitał jest lepiej wykorzystywany, gdyż otrzymujemy kupony od posiadanych papierów.

Wiążą się z tym dwie ważne kwestie. Po pierwsze, musimy zakładać posiadanie tychże obligacji w naszym portfelu. Z racji ograniczonej płynności, trudno jest zakładać, że będziemy je wielokrotnie kupowali i sprzedawali w celu elastycznego zarządzania depozytem. Ponadto, na poczet depozytu zaliczyć można tylko te papiery, które posiadamy w KDPW, a więc musimy wziąć pod uwagę czas ich rozliczenia, który w przypadku obligacji wynosi T+2, a więc nie jak przy akcjach T+3. Wiąże się też z tym wymagana stabilność naszych strategii opcyjnych. Posiadając np. 30% portfela w obligacjach zaliczonych na depozyt, nie uda nam się w pełni zrównoważyć potrzeb depozytowych. Czasami będziemy trzymali obligacje "zbędne", a innym razem będzie trzeba dorzucić gotówki do depozytu, jeśli zagramy agresywniej na instrumentach pochodnych.

Drugą ważną kwestią jest tzw. stopa uznania. Trzeba mieć świadomość, że nie cała wartość obligacji zostanie zaliczona na poczet depozytu, ale tylko jego część. W przypadku obligacji sprawa jest względnie prosta, gdyż stopa uznania wynosi zazwyczaj 95, co oznacza, że przy papierze na kwotę 1000 zł, na depozyt przeznaczone zostanie 950 zł. Najniższa stopa uznania dla obligacji wynosi 85.

W chwili obecnej na poczet depozytu zaliczyć możemy obligacje różnych serii, typów: DS, IS, WS, PS, TZ i OK.

Tak więc widzicie, że sytuacja nie jest tak zła, jak by się mogło wydawać. Gotówka utrzymywana jako depozyt też może pracować, w tym wypadku może nie tak szczególnie, gdyż oprocentowanie obligacji nie rozpieszcza, ale jednak zawsze.

Ale, ale!!

Jest jeszcze lepszy sposób. Jeśli spojrzycie w tabelę stóp uznania, dostrzeżecie tam również akcje niektórych spółek. Oznacza to, że również posiadane przez Was akcje możecie zadysponować do przeznaczenia na poczet depozytu zabezpieczającego. 

Omawiając technikalia już wyżej wspomniane, papier trzeba posiadać w KDPW, a więc obowiązuje rozliczenie T+3. Ostatnio właśnie taki sposób zaliczania uniemożliwił mi dokonanie planowanej transakcji, gdyż kupiłem pakiet akcji, chcąc jednocześnie od razu zaliczyć je na depozyt i dokonać transakcję za uwolnioną z depozytu gotówkę. Niestety otrzymałem odmowę, stąd i Was przestrzegam. 

Kolejna kwestia to stopa uznania, która na dzień dzisiejszy zawiera się w przedziale od 40 do 80. Tak więc w przypadku niektórych spółek, tylko 40% ich wartości może wspomóc nasz depozyt. Trzeba o tym pamiętać.

Inna rzecz to zmienność ceny. Jak powszechnie wiadomo, ceny akcji zmieniają się w czasie, a więc w przypadku spadków, wartość naszego depozytu w papierach wartościowych maleje, gdyż sama wartość akcji spada. I przeciwnie, jeśli akcje zyskują na wartości, nasz depozyt też na tym korzysta.

No dobrze, ale po co robić taki zabieg? W przypadku obligacji otrzymujemy stały przepływ pieniężny w postaci wypłacanych odsetek. Dlatego też depozyt przynosi nam wymierne korzyści, czego nie było w przypadku utrzymywania go w formie gotówkowej. Dla akcji, skorzystanie z tego rozwiązania ma dwojakie zalety.

Po pierwsze jest wielu inwestorów, którzy kupują akcje z zamiarem trzymania ich przez długi termin. Skoro ktoś posiada papiery przez miesiące lub lata to czemu ma dodatkowo blokować sobie gotówkę na depozyt? W ten sposób efektywniej wykorzystuje się posiadany kapitał. Trzeba tylko pamiętać, że jeśli złożymy taką dyspozycję, nie możemy złożyć zlecenia stop loss. Możliwość obracania tymi akcjami odzyskujemy dopiero z chwilą realizacji dyspozycji przeciwnej, czyli gdy papiery zostaną odblokowane.

Drugą dużą zaletą zaliczania akcji na poczet depozytu zabezpieczającego jest otrzymywany z nich przepływ pieniężny w postaci dywidendy. Taka TPSA wydaje się być dobrym substytutem obligacji. Spółka od kilku lat porusza się w trendzie bocznym, a do tego posiada stabilną politykę dywidendową, która średnio z ostatnich lat dawała ponad 7%, co zdecydowanie przewyższa ofertę obligacji. W przypadku jednak tego sposobu zabezpieczania depozytu, trzeba pamiętać, że wartość akcji jest pomniejszana o wypłacaną dywidendę, a co za tym idzie, nasz depozyt topnieje (bo wypłacona dywidenda wraca w formie gotówki). Nie mniej ponownie, jeśli ktoś trzyma spółkę latami aby otrzymywać z niej przepływ pieniężny, nic nie stoi na przeszkodzie zaliczeniu tych akcji na poczet depozytu, gdyż zwolnioną w ten sposób gotówkę mogą wykorzystać w innym miejscu.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie łączeniu obu podejść, czyli inwestowania w akcje oraz otrzymywania z nich dywidendy. Taką spółką był do niedawna lub jeszcze jest (pisząc był mam na myśli podatek miedziowy) KGHM, który podąża za koniunkturą, a jednocześnie wypłaca całkiem znaczną dywidendę. 

Z wykorzystywaniem akcji na poczet depozytu wiążą się dwie kwestie szczególne. Wróćmy do podstaw - depozyt ma gwarantować naszą wypłacalność. Tak więc w sytuacji, w której ekstremalny ruch rynku spowoduje margin call, a my nie dopłacimy gotówki do konta i jednocześnie posiadamy akcje zaliczone na depozyt, wydaje się możliwe, że nasze biuro maklerskie samo złoży w naszym imieniu zlecenie sprzedaży akcji, aby z pozyskanych w ten sposób środków zamknąć nasze pozycje w instrumentach pochodnych. Co prawda nie udało mi się dotrzeć do bliższych informacji na ten temat, ale wydaje się, że sytuacja taka nie jest niemożliwa. Warto zasięgnąć informacji na ten temat w Waszych biurach maklerskich.

Druga sytuacja zaistnieje dopiero w listopadzie, gdy zostanie wprowadzony na GPW system UTP, który znacznie zmieni oblicze naszej giełdy. Dla nas istotne będzie prowadzenie opcji na akcje, co w efekcie pozwoli nam zabezpieczać pozycje w opcjach na akcje tymi właśnie akcjami. Skomplikuje to system depozytów dla instrumentów pochodnych, lecz na razie ciężko jest jeszcze powiedzieć, w jaki sposób zostanie do dokładnie uregulowane.

Kapitał powinien pracować. Zaliczanie posiadanych akcji i obligacji na poczet depozytu zabezpieczającego z pewnością daje nam możliwość lepszego wykorzystywania posiadanych środków. A biorąc pod uwagę fakt, iż KDPW uznaje głownie spółki duże, na które są notowane kontrakty terminowe, możemy za ich pomocą chronić się przed spadkiem ceny akcji, jednocześnie cały czas posiadając prawo do otrzymywania dywidendy.

Jak więc widzicie, każdy z Was może i powinien zostać inżynierem finansowym.

5 komentarzy:

  1. Dobra robota:) Post o takiej młodej godzinie a jaka otwartość umysłu, no ale kto rano wstaje temu Pan Bóg daje.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, post napisany dwa dni wcześniej, a tylko opublikowany przed wyjściem do pracy :)

      Ale dzięki za dobre słowo :P

      Usuń
  2. Humanisto - rozmawiałem dziś z biurem BOŚ - i dowiedziałem się że dla nowych klientów nie ma już możliwości utrzymywania depozytów np. w obligacjach. Starzy klienci mają tę możliwość utrzymaną ale nowi standardowo nie (tylko indywidualną decyzją itp.).

    Bierze się to ponoć z wytycznych KDPW które to dopuszczały a teraz przestały :(

    Tak więc wracamy najwyraźniej do czasów śpiących pieniędzy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto również zaznaczyć, że KDPW dopuszcza 60% depozytu zabezpieczającego w wkładach niepienięznych - to tak gwoli uzupełnienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, dziś orientowałem się w biurze maklerski i dla kontraktów terminowych nie można jako depozyt zabezpieczający użyć akcji lub obligacji.
    PS
    Bardzo ciekawy wpis i blog :) dodaje do ulubionych :)
    Pozdrawiam
    Jar_

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails