Zapisz się na newsletter i obejrzyj jedno z moich szkoleń!

sobota, 26 maja 2012

Opcje customowe

Inwestorzy funkcjonujący na rynkach finansowych charakteryzują się różnym poziomem wiedzy i różnym stopniem zaawansowania w obracaniu instrumentami finansowymi. Duża część ogranicza się tylko do rynku akcji. Niektórzy, nieco ambitniejsi, obracają kontraktami terminowymi. Jeszcze inni poszli na tyle daleko, że zajęli się tematyką opcji. Co dalej? Dalej, są ci, którzy wiedzą, że opcje dzieją się na opcje waniliowe (dostępne na GPW) oraz na opcje egzotyczne. Jeszcze inni, potrafią wymienić, scharakteryzować, a niekiedy nawet wycenić i obracać poszczególnymi typami opcji egzotycznych.

Niewielu inwestorów natomiast wie, że jest to jedynie część spośród bardzo rozwiniętego rynku instrumentów pochodnych, w tym również opcji. Wynika to z faktu, że do niektórych typów opcji, inwestor indywidualny po prostu nie ma dostępu. Takimi właśnie opcjami są te, które określiłem mianem opcji customowych. Wiem, że jest to maszkara językowa, lecz to stworzone na poczekaniu określenie dość dobrze oddaje fakt, iż opcje te robione są "na zamówienie".

Czym więc różni się opcja customowa od zwykłej? Przede wszystkim, jest ona przygotowywana specjalnie na potrzeby dwóch stron tej transakcji. W związku z tym, opcja ta może być jedna. Nie ma potrzeby konstruowania wielu identycznych opcji, skoro można zbudować jedną, dokładnie spełniającą potrzeby obu stron kontraktu. Stąd też czasami ciężko jest przyporządkować taką opcję do którejś ze znanych powszechnie kategorii, gdyż mogą się w niej znajdować elementy bardzo indywidualne.

Po drugie, opcja taka zawierana jest jedynie przez jej strony, w związku z czym nie jest ona dostępna w publicznym obrocie. Strony mogą dopuścić zmianę jednej ze stron kontraktu i wejście w jej prawa i obowiązki innego podmiotu, lecz również mogą tę możliwość wykluczyć. Dlatego też opcje takie nie są dostępne dla każdego.

Kolejną cechą tych opcji jest brak instytucji pośredniczącej. Opcje te nie są zestandaryzowane, a co za tym idzie, nie potrzeba do ich zawarcia giełdy lub tym podobnego podmiotu. Zawarcie opcji odbywa się na zasadzie swobody umów.

Czym więc jest taka opcja? Jako przykład można tu podać niedawne wykonanie takiej właśnie opcji kupna przez KGHM. Jedna spółka, kupuje od drugiej spółki udziały w trzeciej spółce, a do tego, zgodnie z zapisem w umowie opcyjnej, sama może zdecydować, kiedy stanie się operatorem projektu, którego transakcja dotyczy.

Podobne transakcje zawierane są zazwyczaj właśnie między dużymi podmiotami, gdyż to one posiadają dostęp do zaplecza analitycznego, które jest w stanie skonstruować tego typu umowę. Można jednak wyobrazić sobie podobny rodzaj transakcji między dwoma osobami, dotyczący np. sprzedaży mieszkania. Jedna osoba jest wystawcą opcji, a druga nabywa prawo kupna mieszkania po z góry określonej cenie. Jeśli rynek nieruchomości znajdzie się w fazie hossy, opłacalne stanie się jej wykonanie, a następnie natychmiastowa odsprzedaż mieszkania. Opcja zazwyczaj jest typu amerykańskiego, a zatem możliwe jest jej wcześniejsze wykonanie. Proste? Proste.

Oczywiście, jak wyżej pokazałem, przedmiotem kontraktu opcyjnego nie musi wcale być papier wartościowy lub prawo. Może to być dowolna rzecz, np. złoże gazu. Podobnie, opcje takie nie muszą wcale dotyczyć kupna lub sprzedaży. Jako przykład warto podać opcję zwiększenia/zmniejszenia skali przedsięwzięcia, opcję opóźnienia, przyspieszenia realizacji jakiegoś uprawnienia. Funkcjonuje tutaj cała masa warunków dodatkowych, które mogą zostać wkomponowane w kontrakt opcyjny.

Opisana elastyczność sprawia, iż opcje customowe mogą wydawać się bardzo ciekawym rozwiązaniem. Niestety, kij ma dwa końce i niosą również za sobą pewne ryzyka. Załóżmy, że będąc spółką kupiliśmy opcję sprzedaży dużego pakietu akcji innej spółki z jakąś trzecią spółką, gdy cena tych akcji wynosiła 80 gr. Opcja zawarta pięć lat temu niedługo wygasa i chcielibyśmy ją zrealizować, gdyż opcja gwarantuje nam sprzedaż tychże akcji po cenie 2 zł za sztukę, podczas gdy ich rynkowa wycena to 30 groszy za jedną akcję. I tu pojawia się problem zabezpieczenia całej transakcji. Wystawca opcji musiałby wyłożyć olbrzymie środki, żeby odkupić od nas akcje tak wysoko powyżej rynku, w związku z czym, od około roku wyzbywa się majątku i wszystkie oznaki sugerują, że wykonanie opcji będzie niemożliwe z powodu niewypłacalności wystawcy. Widząc taki przebieg zdarzeń, konieczne jest występowanie o zabezpieczenie naszych praw na aktywach przeciwnej spółki, aby nie okazało się, że w chwili wykonania nie otrzymamy nic. Tu właśnie ujawnia się problem rynku OTC, gdzie nie ma gwaranta wypłacalności drugiej strony transakcji i o utrzymanie "depozytu zabezpieczającego" przez stronę przeciwną musimy troszczyć się sami, często na drodze sądowej. Opisany tu przykład nie został wzięty przeze mnie z próżni, lecz zasłyszałem go, może z nieco innymi wartościami, od przedstawicieli jednej ze spółek z naszego rynku.

Podsumowując niniejszy wpis, chciałbym zwrócić Waszą uwagę na fakt, że opcje to nie tylko zestandaryzowane produkty "waniliowe" dostępne na GPW, czy też niektóre egzotyczne dostępne u brokerów OTC, lecz cała masa szytych na miarę transakcji dokonywanych między poszczególnymi podmiotami.

Wpis zrobiony, czas rozważyć "opcję" wyjścia na rower :)

Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails