poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Humanista testuje #2 - AmiBroker

Dzisiaj mam dla Was kolejne nagranie z cyklu Humanista testuje. Poprzednim razem przyglądałem się PowerTraderowi, z którego korzystam na co dzień, a teraz nadszedł czas na AmiBrokera, który jest najlepszym programem do analizy technicznej, z którego korzystałem. Jest to rozwiązanie, które sprawdzi się początkującym, ale dopiero zaawansowanym użytkownikom może zaproponować wiatr w żagle.

Zapraszam do obejrzenia nagrania:


Do głównych zalet AmiBrokera należą:
  • szeroki wachlarz narzędzi do analizy technicznej,
  • możliwość importowania dowolnych danych (waluty, surowce, fundusze, akcje, kontrakty),
  • możliwość pisania własnych wskaźników i eksploracji,
  • możliwość tworzenia systemów inwestycyjnych i ich testowania,
  • zaawansowane raporty podsumowujące wyniki systemu,
Do wad programu należą:
  • odpłatność (ale adekwatna do otrzymywanej w zamian jakości)
  • konieczność dostarczenia notowań (jeśli mamy program z domu maklerskiego, ten problem najczęściej odpada).
A jakie są Wasze wrażenia z pracy z AmiBrokerem? Korzystacie z pełni jego funkcji, czy tylko do rysowania kresek?

czwartek, 23 kwietnia 2015

Zaproszenie na Live Trading Day - Birger Schafermeier w Polsce

Mam dzisiaj dla Was bardzo interesującą wiadomość. Wielkimi krokami zbliża się wydarzenie, po którym spodziewam się bardzo wiele i które może sporo namieszać w wielu podejściach do inwestowania, zwłaszcza inwestowania na rynku forex.

O wydarzeniu


13 maja 2015r. odbędzie się Live Trading Day. Jest to całodniowa konferencja inwestycyjna, podczas której jeden z najbardziej znanych europejskich traderów, Birger Schafermeier będzie dokonywał transakcji na swoim realnym rachunku o wartości 1 miliona euro. Od rana do późnego popołudnia można będzie obserwować w praktyce jego strategię inwestycyjną, a w międzyczasie słuchać komentarza i dyskutować na temat inwestowania na rynkach z dźwignią finansową.

Niedawno pisałem o tym, dlaczego warto jest słuchać traderów, którzy posiadają wiedzę i doświadczenie zdobyte na tysiącach transakcji. Dzisiaj mam przyjemność brać udział w promocji Live Trading Day w Warszawie i co więcej, sam wezmę w tym wydarzeniu udział.


wtorek, 21 kwietnia 2015

Monitorowanie swojego portfela - w excelu czy online? [5 kryteriów]

Każdy inwestor powinien śledzić wyniki swoich działań na rynkach finansowych. Z jednej strony dla własnej wygody, a z drugiej dla zbierania dokładnych informacji na temat aktualnej wartości portfela, zyskowności dokonywanych transakcji oraz mierzenia szczegółowych wyników inwestowania.

Chcąc rozpocząć takie monitorowanie trzeba sprawę dobrze przemyśleć. Głównie dlatego, że dobre i dające się analizować wyniki zbieramy najczęściej miesiącami i latami, więc najlepiej jest od początku zbierać je w miejscu, które się do tego najlepiej nadaje. Również dlatego, że późniejszy transfer danych może być znacznie utrudniony, gdyż stary i nowy system będą zapewne wzajemnie niekompatybilne. Utracimy więc dotychczasowe dane lub będziemy zmuszeni analizować je oddzielnie.

Druga ważna cecha, na którą musimy zwrócić uwagę to zakres zbieranych danych oraz sposób ich przetwarzania. Jednym inwestorom wystarczy zysk lub strata z danej otwartej transakcji oraz aktualna wartość portfela, ale inni będą wymagali zdecydowanie więcej. Serwisy oferujące możliwość prowadzenia swojego portfela zazwyczaj dają użytkownikom różnorodne narzędzia do analizowania nie tylko stóp zwrotu z bieżących pozycji, ale również historycznych transakcji pod wieloma kątami, chociażby zysku lub straty wygenerowanej dla portfela.

Po trzecie wreszcie, trzeba sobie powiedzieć, że nie zawsze będziemy korzystali z zewnętrznego serwisu lub excela. Niektóre platformy tradingowe, zwłaszcza forexowe, nie tylko zapisują wyniki naszych transakcji, ale również pozwalają je analizować. Dzieje się tak w sytuacji, gdy handlujemy właśnie za pomocą platformy posiadającej dostęp do wszystkich parametrów naszych transakcji i portfela. Łącząc to z faktem, że na rynku forex zawiera się zazwyczaj wiele transakcji, ręczne kopiowanie ich do jakiegokolwiek narzędzia byłoby zbyt kłopotliwe.

Porównajmy więc obie główne opcje: program online oraz excela.

źródło: traders.com

sobota, 18 kwietnia 2015

Wywiad z Michałem - aktuariuszem, inwestorem i ojcem

W ramach bloga Opcje na akcje, na którym zajmuję się tematyką inwestowania na rynku kapitałowym z wykorzystaniem opcji, wysyłam również newsletter, w którym informuję moich czytelników o pojawiających się wpisach, ale również dzielę się z nimi różnymi przemyśleniami. Pewnego razu wysłałem czytelnikom maila, w którym podpytywałem o nich samych, jak inwestują i jakie mają problemy z rynkiem opcji.

Na tego maila odpowiedział mi Michał, z którym prowadzę korespondencję mailową do dnia dzisiejszego. W międzyczasie okazało się, że Michał nie tylko aktywnie inwestuje na rynku opcji, ale również jest aktuariuszem, czyli wykonuje trochę jeszcze tajemniczy zawód, którego przedstawiciele nie są liczni, ale z ich efektami pracy spotykamy się każdego dnia.

Postanowiłem poprosić Michała o rozmowę. Poruszamy w niej kwestie nie tylko związane z byciem aktuariuszem, ale również mówimy o strategiach, które Michał stosuje na rynku akcji, kontraktów terminowych i opcji. 

Wbrew moim przypuszczeniom, nie wykorzystuje on wiedzy w zakresie matematyki finansowej do inwestowania na rynku opcji. Sądziłem, że szuka on przewagi nad rynkiem poprzez dokonywanie transakcji arbitrażowych lub przynajmniej wycenia opcje na własne potrzeby. Tymczasem okazuje się, że podobnie do mnie, stara się raczej zagrywać kierunkowo, koncentrując się na zupełnie innych kwestiach. Z tą tylko różnicą, że ja opcje wystawiam, a Michał głównie kupuje.

Zachęcam do przesłuchania wywiadu, gdyż niesie on wiele wartościowej wiedzy. Zarówno dla inwestorów zainteresowanych rynkiem opcji, jak i tych, którzy koncentrują się na akcjach i kontraktach. Muszę powiedzieć, że mnie samego ta rozmowa zainspirowała do eksploracji nowego zagadnienia. A Was? Dajcie znać w komentarzu! 

wtorek, 14 kwietnia 2015

Czego możemy się nauczyć od traderów na rynku forex?

Niektórym może się wydawać, że inwestowanie w notowane na giełdzie spółki nie musi mieć wiele wspólnego z tradingiem na rynku forex, gdzie wszystko dzieje się kilkukrotnie szybciej. Przecież przy akcjach nie korzystamy z dźwigni finansowej, nie szukamy ruchów rzędu pół procenta, ale często opieramy się na trendach lub nawet stosujemy podejście dywidendowe. Czy szukanie informacji i rad u traderów foreksowych ma więc sens?

Przede wszystkim należy się zastanowić, ilu graczy walutowych jest w stanie uzyskiwać długoterminową zyskowność. Niezależnie od tego, jakie statystyki weźmiemy pod uwagę, zawsze jest to zdecydowania mniejszość. Czasem kilkanaście, a czasem nawet kilka procent osób, które decydują się na zmierzenie z rynkiem forex. Już przez sam ten fakt warto jest posłuchać, co mają do powiedzenia ci, którym ta trudna sztuka się udaje. Nie ma ich wielu, a jeszcze mniejsza część z nich ujawnia się i chce dzielić się posiadanym doświadczeniem z innymi uczestnikami rynku.

Postanowiłem dzisiaj podjąć próbę odszukania kluczowych aspektów, dla których rady traderów forexowych mogą być przydatne również dla osób inwestujących na rynku akcji. Znalazłem trzy takie obszary, które z jednej strony są ze sobą powiązane, ale mimo wszystko nieco się różnią.

Znaczenie stop lossów


Rynek forex to przede wszystkim wysoka dźwignia finansowa. Oczywiście jej wykorzystywaną wysokość inwestor określa sobie sam, ale najczęściej jednak korzystamy z dźwigni wyższej niż na innych rynkach. W takiej sytuacji kluczowego znaczenia nabiera kwestia stop lossów. Trzeba jasno określić miejsce, w którym wychodzimy z rynku i konsekwentnie z tego rynku wychodzić. Zaniedbanie tego nawyku może prowadzić do bardzo dużych strat, kończących się niekiedy wyzerowaniem rachunku. 

W przypadku inwestowania w akcje nie każdy na początku docenia znaczenie stop lossów. Przecież spółka nie musi spadać do zera, a nawet jeśli spadnie, stracimy maksymalnie tyle środków, ile zainwestowaliśmy w jej akcje. Tyle tylko, że mało doświadczeni inwestorzy mają tendencję do bagatelizowania ryzyka. W rezultacie kończy się to sprzedażą akcji w bardzo głębokiej stracie, przekraczającej 20-30%. Wcześniejsze zastosowanie stop lossa pozwoliłoby na ograniczenie doświadczanych strat i ochronę kapitału, który następnie moglibyśmy przeznaczyć na inne inwestycje.

Stop lossy są więc pierwszym polem, na którym doświadczeni traderzy biją nas na głowę. Skoro przetrwali na rynku to wiedzą, że ryzyko trzeba kontrolować z najwyższą uwagą.

źródło: livetradingcamp.com

czwartek, 9 kwietnia 2015

Kilka ważnych informacji dla moich czytelników [+ spotkanie w Wwie]

W dzisiejszym wpisie nie będę mówił o inwestowaniu, ale poruszę kilka zagadnień związanych z tym blogiem. Jesteście moimi czytelnikami i razem tworzymy pewną społeczność, więc chcę Wam pewne rzeczy zakomunikować, o pewne rzeczy zapytać, a innymi rzeczami się pochwalić. Może informacja ta nie zmieni Waszego życia, chociaż z drugiej strony to, o czym przeczytacie na końcu wpisu może na nie trochę wpłynąć, podobnie jak kilka spotkań z różnymi ludźmi wpłynęło na moje życie. Ale po kolei.

Na blogu po wielu latach pojawia się w końcu spis treści


Tak, wiem że obiecywałem go od dawna. I w sumie powinien był się pojawić dawno temu, bo jak praktyka pokazała, nie miałem z nim wcale tak wiele pracy, jak można by było oczekiwać. Uporałem się w jakieś dwie czy trzy godziny. 

Spis artykułów znajdziecie w górnym menu bloga. Zgromadziłem tam teksty o charakterze ponadczasowym, nie związane z konkretną analizą spółki czy sytuacji rynkowej. Dzięki temu można do nich zaglądać równie dobrze dzisiaj, jak i za rok, a ich aktualność nie ulegnie zmianie.

Teksty podzieliłem tematycznie, żeby nawigacja między poszczególnymi zagadnieniami była nieco łatwiejsza. Pozwoli to również początkującym czytelnikom na systematyczne czytanie o poszczególnych aspektach inwestowania. Ostatnio większość tekstów posiada charakter ogólny, a mniej piszę o konkretnych formacjach cenowych. Wynika to z mojej ewolucji jako analityka technicznego, o której wspominałem w ostatnim szkoleniu.

Jeśli więc pojawi się ktoś początkujący, kto będzie chciał sięgnąć do moich nieco starszych tekstów, ma już ułatwione zadanie.

Promocje, reklamy i współprace


Prowadzę bloga poświęconego zagadnieniom typowo inwestycyjnym. Jak zapewne zauważyliście, angażuję się w różnego rodzaju współprace, czy to z instytucjami takimi jak warszawska GPW, czy z firmami posiadającymi interesujące produkty lub świadczącymi usługi przydatne dla inwestorów. Jest to przede wszystkim sposób na dostarczenie Wam ciekawych produktów, z których warto jest skorzystać (bo i sam z nich korzystam), a z drugiej strony pewna forma monetyzacji bloga.

Odrzucam zdecydowaną większość ofert współpracy marketingowej, które do mnie napływają. Nie sądzę, żeby mogły Was zainteresować np. pożyczki chwilówki. Ale w ostatnich tygodniach zastanawiam się, czy słusznie robię, że np, nie polecam Wam ciekawych kont oszczędnościowych (niosących dodatkowe bonusy), czy też lokat, które oferują jakieś premie gotówkowe lub wysokie oprocentowanie. Takie oferty najczęściej nie mają żadnych haczyków i możecie na nich tylko zyskać. Do tej pory nie decydowałem się na pisanie Wam o takich rzeczach, ale postanowiłem spytać o oto wprost.

Napiszcie w komentarzach, czy polecać Wam lokaty i konta oszczędnościowe? W chwilówki raczej nie pójdę, ale poszczególne kantory internetowe też posiadają interesującą ofertę, z której wiem, że część czytelników korzysta, np. z powodu kredytu walutowego. 

Zawsze staram się, żeby były to wyłącznie ciekawe oferty, gdyż nie zamierzam nikomu wciskać ciemnoty, z której sam bym nie chciał skorzystać. Zbyt długo pracuję nad tym blogiem, żeby teraz zrażać do siebie czytelników.

Tematy poruszane na blogu


Od pewnego czasu przestałem analizować poszczególne spółki, koncentrując się na bardziej ogólnych tekstach. Wynika to z jednej strony z ewolucji mojego stylu inwestowania oraz dojrzewania jako inwestor. Sądzę, że o wiele ważniejsze jest ogólne podejście do rynku i stosowanych narzędzi niż pojedyncze okazje inwestycyjne, które mogą się trafiać. Tym bardziej, że ostrożnie podchodzę do skuteczności indywidualnych transakcji, koncentrując się na ich długoterminowym efekcie.

Chciałbym jednak usłyszeć od Was, w którym kierunku ten blog powinien ewoluować. Oczywiście posiadam w głowie pewien plan, którego się trzymam i który staram się realizować. Ale ten serwis powstaje głównie dla Was, gdyż chcę się dzielić przydatnymi uwagami, do których dojście zajęło mi niekiedy lata.

Z drugiej strony chciałbym też, żebyście wiedzieli, że piszę o tym, co jest dla mnie ważne. Czyli jeśli zamiast koncentrować się na formacji flagi czy chorągiewki piszę o psychologii inwestowania i trendzie, oznacza to, że te dwie ostatnie kwestie są w mojej ocenie ważniejsze. Jest to też wskazówka dla Was, gdyż bardzo rzadko zdarza mi się robić tekst, którym nie chcę przekazać czegoś od siebie.

Dlatego czekam na opinie, sugestie i komentarze. W miarę możliwości postaram się je realizować.

Współpraca między blogerami


Kolejna kwestia to współpraca między blogerami. Środowisko blogerów giełdowych i finansowych jest już w Polsce dość liczne i często nawiązują się między nami różne znajomości, które czasami przeradzają się we współprace, wywiady, wpisy gościnne czy też wzajemne polecenia. Na moim blogu widzicie wiele przejawów takich właśnie relacji. Niosą one dużo wartości dla czytelników, którzy mogą dotrzeć do szerszej tematyki finansowo inwestycyjnej. 

Mają one również wielką wartość dla mnie, jako blogera i inwestora. Nie widzicie tego na co dzień, ale krążą między nami maile, posiadamy zamknięte fora dyskusyjne i konsultujemy się w różnych kwestiach, począwszy od technik inwestycyjnych, przed podpowiedzi dotyczące prowadzenia blogów, aż po opinie na temat poszczególnych kontrahentów z którymi współpracujemy lub możemy współpracować.

Niedawno w ramach takich właśnie relacji otrzymałem przesyłkę od Krzyśka z bloga Krzabr, do którego odwiedzenia bardzo zachęcam. Jest on aktywnym czytelnikiem i komentatorem mojego bloga, a teraz wymieniliśmy się literaturą. Taką oto przesyłkę dostałem:


Przekartkowałem je i są to pozycje, które z pewnością będę chciał przeczytać. I idzie tu również pewna niespodzianka dla Was.

Spotkajmy się osobiście


Przy różnych okazjach zadajecie mi rozmaite pytania. Czy to dotyczące inwestowania, czy też blogowania, jak również innych spraw. Postanowiłem, że nic nie stoi na przeszkodzie aby się spotkać. W mojej karierze inwestora odbyłem wiele spotkań, z których większość wniosło coś do stylu inwestowania. Czy to dodatkową wiedzę, czy jakiś brakujący element. W tym wypadku, patrząc na ilość pytań, które od Was napływają, sądzę że warto jest odpowiedzieć na nie osobiście. A że nie każde pytanie i odpowiedź kwalifikują się do publicznego omawiania, chociażby w trakcie webinaru, postanowiłem podejść do zagadnienia nieco inaczej.

Dlatego już w najbliższą środę, 15 kwietnia, będę sobie siedział w godzinach popołudniowych w jednej z warszawskich kawiarni. Można będzie wpaść, pogadać o inwestowaniu i nie tylko, podzielić się doświadczeniami, gdyż ja też chcę się od Was uczyć. Będę miał ze sobą również książkę dotyczącą inwestowania, którą będę mógł przekazać w dobre i głodne wiedzy ręce.

Jeśli więc jesteście z Warszawy i macie ochotę chwilę pogadać, środowe popołudnie będzie do tego okazją. Tylko proszę abyście mnie wcześniej uprzedzili, kto się wybiera, gdyż nie chcemy przecież przeludnić lokalu :)

Miejsce i godzina ukażą się na Facebooku.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Po latach powracam do inwestowania za pośrednictwem TFI

Niedawno podjąłem bardzo nietypową jak na mnie decyzję. Postanowiłem powrócić na rynek funduszy inwestycyjnych i zbudować na nim portfel służący pomnażaniu posiadanego kapitału w dłuższym horyzoncie. 

Być może wielu z Was nie wyda się ta wiadomość niczym szczególnym. Dla mnie jednak jest to przełom, gdyż od lat wyznawałem zasadę, że nie będę komuś płacił 4% rocznie za zarządzanie, skoro mogę to zrobić lepiej we własnym zakresie. Przecież te 4% rocznie przez 10 lat inwestycji oznacza oddanie zarządzającemu 1/3 kapitału (zakładając zerową stopę zwrotu). Na samym starcie mamy więc wiele powodów do tego, żeby nie przepadać za taką formą inwestowania. Musimy uzyskiwać odpowiednio wyższe stopy zwrotu, aby osiągnąć z tego zysk. Dlaczego więc powróciłem do TFI?

Przede wszystkim wynika to z chęci dywersyfikacji moich inwestycji i oszczędności. Nie wszystkie posiadane środki chcę wrzucać na giełdę, która bywa kapryśna. Oczywiście posiadam strategię inwestycyjną i jestem w stanie zarządzać ryzykiem portfela w taki sposób, żeby nie obawiać się bankructwa. Z drugiej jednak strony giełda to też ryzyko i powinno się tam angażować tylko te środki, które nie są przeznaczone na żaden konkretny cel i nie będziemy ich w określonej przyszłości potrzebowali. A każdy z nas ma, a przynajmniej powinien posiadać, określone pule środków mające szczególne znaczenie.

Jakie to są środki? Ot, chociażby fundusze bezpieczeństwa, które gromadzimy na wypadek jakichś nieprzewidzianych zdarzeń, jak utrata pracy. Zaleca się tu zgromadzenie kilkumiesięcznych zarobków, żeby móc w razie potrzeby szukać pracy bez ciśnienia, że nie mamy z czego zaspokoić potrzeb naszych i naszej rodziny. 

Mogą to też być środki, które zbieramy na konkretny cel. Wiemy, że będziemy ich potrzebowali za rok lub dwa i chcemy, żeby w razie potrzeby były pod ręką. Jednocześnie nie chcemy ich zbytnio ryzykować, gdyż wydatek jest pewny, jak chociażby wymiana samochodu, czy kupno mieszkania.

źródło: moneygrabbing.co.uk

środa, 1 kwietnia 2015

Spółki Ciekawe Technicznie - kwiecień 2015 - portfel -1,35%

W tym miesiącu, podobnie jak w styczniu, zestawienie SCT nie będzie miało formy wideo. Zachorowałem i straciłem głos, przez co nie bardzo jestem w stanie nagrywać jakiekolwiek filmów. W każdym razie niektórzy chwalili również formę pisemną, więc dzisiaj ukłon w ich stronę.

W pierwszej części wpisu omówię aktualną sytuację techniczną na indeksie Wig20 oraz powiem, czego spodziewam się w najbliższym miesiącu. Następnie wymienię propozycje spółek, które wpadły mi w oko, a kilka z nich się znalazło i wyglądają bardzo apetycznie. Na koniec omówię sytuację Portfela SCT, który stracił w tym miesiącu 1,35%, głównie za zasługą spółki Tel Force One, która spadła o 25%. Za karę wyleci z portfela, a w jej miejsce wejdzie nowy podmiot. Który? Informacja na końcu wpisu :)

Jak zwykle moje analizy przeprowadzam w programie PowerTrader, który jest moim podstawowym narzędziem do przeprowadzania AT. Jeśli chcecie z niego skorzystać, mogę Wam zaproponować 10% zniżki na ten program. Oprócz tego niedawno prowadziłem szkolenie, w którym opisywałem zasady inwestycyjne, którymi się kieruję przy stosowaniu analizy technicznej. Podzieliłem się sześcioma latami doświadczenia, które zgromadziłem z tym podejściem oraz wymieniłem trzy kluczowe elementy systemu, który wykorzystuję do wybierania akcji do Spółek Ciekawych Technicznie. Jeśli ktoś jeszcze nie widział szkolenia, może się z nim zapoznać pod tym linkiem.

Ogólna sytuacja na rynku



Jak widzicie na wykresie, w połowie marca Wig20 ruszył mocno w górę, przesuwając się o sto punktów w ciągu kilku sesji. Niby po tym ruchu pojawiła się jakaś korekta, ale nie była ona znacząca. Dlatego też sądzę, że rynek nie będzie miał wiele siły na kontynuowanie ruchu w górę bez chwili odpoczynku. Trudno powiedzieć, czy przyjmie to postać jakiejś większej korekty, chociażby poniżej wsparcia na 2370 pkt, czy też tylko ruch boczny w przedziale 2370-2415 pkt. W każdym razie sytuację oceniam jako neutralną.


Zupełnie inaczej zachowuje się szeroki rynek, który znajduje się w ruchu wzrostowym. To pokazuje, że małe i średnie spółki rosną w niezłym tempie i może to też być wskazówką dla nas, że jest jednak siła, której nie pokazują te największe podmioty. To daje nam powody do pewnego optymizmu jeśli chodzi o ceny akcji.